Wednesday, December 17, 2014

Comment Cluster/Komentujące grono




A proven way to get more comments on your blog: start a Comment Cluster (groups of bloggers who always comment on each other’s articles). Writer Paweł Pollak started interesting polemic on his blog. Since e-books and self-publishing appeared, graphomania produces endless titles a year, he says. Plenty of bloggers are praising the worthless writing. 

Paweł Pollak rewieved one selfpublished “graphomaniac novel.” The writer quoted several bloggers who liked it a lot. He started a “hot” polemic. “The web is doing a lot of harm promoting a ‘cult of an amateur.’ Everyone is a creator and nobody receiver.” – Someone wrote. I agree with him. I used to follow several blogs: some authors had as little to say as: „I’m young and fat.”
I started blogging two years ago: I only wanted a “break” from my “desperate housewife’s” life. As, bloggers, we want comments, audience, interest. It looks that any attention would do: the author of “graphomaniac novel” said “Thank you” to Paweł Pollak. After his critique, she sold 770 books.

Sprawdzona metoda na zdobycie komentarzy na blogu: grono komentujące (grupa blogerów, która komentuje nawzajem swoje posty). Pisarz Paweł Pollak rozpoczął ciekawą dyskusję na blogu. Od kiedy pojawiły się e-booki i self-publishing, grafomani wydają niezliczone pozycje. Wielu blogerów wychwala ich „bełkot”.

Pollak zrecenzował “grafomańską” powieść; cytował wielu blogerów, którzy się nią zachwycali. Rozpoczęła się gorąca dyskusja. :Sieć robi wiele złego promując 'kult amatora'. Każdy jest twórcą, nikt nie jest odbiorcą” – skomentował ktoś. Zgadzam się: śledziłam wiele blogów. Niekiedy wszystko, co autor miał do powiedzenia brzmiało: „Jestem młoda i gruba”.

Zaczęłam pisać bloga dwa lata temu: potrzebowałam „przerwy” w życiu „zdesperowanej gospodyni domowej.” My, blogerzy, pragniemy komentarzy, publiczności, zainteresowania. Wygląda na to, że każdy rodzaj „uwagi” się sprawdza: autorka „grafomańskiej powieści” podziękowała Pollakowi za krytykę. Dzięki niej sprzedała 770 książek.

2 comments:

  1. Nie przepadam za metodą tego pana. Jestem naiwna i lubię jak ludzie są dla siebie mili. Nawet jeśli ma to być cukrowanie tzw. "grafomanom". Taki grafoman (choć nie lubię tego określenia) czy blogger piszący o jego książce, to normalni ludzie, którym należy się szacunek. Czy jedna czy druga kiepska powieść na rynku to naprawdę taka katastrofa? Czy ktoś, pod groźbą jakiejś kary, zmusza nas do kupienia takiej powieści?

    ReplyDelete
    Replies
    1. W zasadzie się z tym zgadzam: napisałam mu w komentarzu, że nie każdy się musi stołować we francuskiej restauracji. Niektórzy lubią hamburgery. Ta pani ma, jak się wydaje, grono czytelniczek - taka krytyka niejako w nie uderza. Faktycznie lepiej, jak ludzie są dla siebie mili:) Zwłaszcza, że ta pani w komentarzach odnosiła się do niego z szacunkiem. Pozdrawiam

      Delete