Friday, August 19, 2022

Help me

Walking around this world I was sure that you could live without God. People are perfectly indifferent, it looks like no one needs Him. Believe me or not, everyone MUST have some god. I swear, for my whole life I was the most faithful servant, ready for anything to please my beloved ruler. It started like this: when I was little my eyes were able to see love. I was safe, because I was holding God’s hand. Well, something happened – my spirit died in unclear circumstances. Why does my past hide in amnesia? It was killed, I supposed. Imagine that in the most dramatic moment you’re all alone.

You have no strength to pick yourself on, but there is a silent voice: „Help me, God!” You think that it’s yours, and in the same moment something fills the void of your broken soul. From now on, you’re not alone. Your have the same god like everyone else: a fear. You learn to invoke it all the time: he’s coming over, but for a price. You have to renounce yourself or someone else. You want to make a gift someone, for example, but first you call him. „Help me, God! I need to save, I’m poor” – He says. Swimming in the sea, you hear: „Help me, God! The water is deep.”

Sometimes you want to be brave, and say what you think… „Help me, God! It’s better to keep the mouth shut” – He beggs. The quiet voice remindes you that you’re alone, and you’re afraid that he’ll leave you. Actually he takes control, but you are listening to your fear because you love him. People come and go, today you’re crazy about Adam, tomorrow he disappears, but your fear never leaves you. We walk trough life holding the well-known hand. Yesterday I understood that he was my god, friend, my lost soul… And that the whole my life I only loved him. I stood on the street, hugging plastic bottle, and thinking: „God, help me!” I felt so sad, helpless and empty. A song was coming from the church: „I want to give it all to You, and only for You I want to live. I want to love You faithfully, Your child I shall always be.”

Chodząc po tym świecie byłam pewna, że można żyć bez Boga. Ludzie są doskonale obojętni, wygląda że nikomu Go nie trzeba. Uwierzcie albo nie, każdy MUSI mieć jakiegoś boga. Przysięgam, przez całe życie byłam najwierniejszym sługą, gotowym zrobić wszystko dla kochanego władcy. Zaczęło się tak: kiedy byłam mała, moje oczy widziały miłość. Byłam bezpieczna, trzymając Boga za rękę. Coś się wydarzyło – mój duch umarł w niejasnych okolicznościach. Co kryje amnezja z przeszłości? Zabito go, jak sądzę. Wyobraź sobie, że jesteś sam w dramatycznym momencie.

Nie masz siły, żeby się pozbierać, lecz słyszysz cichy głosik: „Pomóż mi, Boże!” Myślisz, że jest twój, i w tym samym momencie coś wypełnia pustkę złamanego ducha. Od tej chwili nie jesteś sam, masz boga jak wszyscy inni: jest nim strach. Uczysz się go wywoływać bez przerwy: przychodzi, ale za pewną cenę. Musisz wyrzec się siebie lub innych. Chcesz zrobić komuś prezent, powiedzmy, lecz najpierw go wołasz. „Pomóż mi, Boże! Trzeba oszczędzać, jestem biedny” – krzyczy. Pływając w morzu, słyszysz: „Pomóż mi, Boże! Woda jest głęboka.”

Czasem chcesz być odważny, powiedzieć co myślisz… „Pomóż mi, Boże!” - błaga. „Lepiej siedzieć cicho.” Cichy głos przypomina, że nie jesteś sam, boisz się, że odejdzie. Tak naprawdę przejął kontrolę, słuchasz lęku, ponieważ go kochasz. Ludzie są i ich nie ma, dziś szalejesz za Adamem, który jutro znika, ale strach nie opuszcza nigdy. Idziemy przez życie, trzymając znajomą rękę. Wczoraj zrozumiałam, że był moim bogiem, przyjacielem, utraconą duszą… Przez całe życie kochałam tylko jego. Stałam na ulicy, ściskając plastikową butelkę i myśląc: „Boże, pomóż mi!” Z kościoła dobiegły słowa pieśni: „Wszystko tobie oddać pragnę i dla Ciebie tylko żyć! Chcę Cię Jezu kochać wiernie dzieckiem twoim zawsze być.”


No comments:

Post a Comment

Note: Only a member of this blog may post a comment.