Monday, October 3, 2022

21.Lingua verde

 

Every single second is an opportunity to change your life because in any moment you can change the way you feel” – Rhonda Byrne wrote. It’s a great truth, because your point of view changes depending which side of the wall you are on. Since I discovered “lingua verde” I see the world differently. Let’s take a Roman Catholic priest. Strange as it may seem, you cannot love him. If I was passionate about the man in black, I would have a large sin to confess. However, despite this he’s respected, in contrast to the prostitute who is very generous when it comes to giving love. As noted by Jodie Picoult, in our world, there is no one truth. There is only what happened, based on how you perceive it. A military chaplain can bless the soldier who will kill the enemies, and “a working girl” can look tenderly at her client. In general we believe in what we see, and wait for others to tell us what we need to do. Being a child means that all adults know better than you… Unfortunately when you’re big it’s just the same! 

The sad example of Lucy Maud Montgomery shows that we have no faith in our own truth. When I was young, I just adored the cycle of novels about Anna of Green Gables. The red haired protagonist marries the handsome doctor, and lives happily surrounded by their adorable children. Reading the novels I imagined that Lucy Maud Montgomery’s married life was sweet as candy. I was wrong: the famous writer was extremely unhappy, and cursed her fate. She wouldn’t listen to her heart, keeping up appearances was more important. Young Lucy rejected her feelings to a farmer: she made the rational choice of marrying college educated Presbyterian minister. The mistake opened her way into a hell. Ewan Mcdonalds was a manic depressive, and his wife was putting a good face on it. Montgomery who suffered mental illness as well was hiding it, convinced that depression doesn’t happened to heroes and icons. When she couldn’t take it any more, she committed suicide, and told the truth writing her farewell letter. Eighty years after her death, the stigma surrounding mental illness is still present, that’s why I’m telling about my stay in the Day-Care Psychiatric Unit. Today one woman confesses that she’s ashamed of her depression: I tired to comfort her revealing the story of Waldemar. At the beginning of this year I was diagnosed with schizophrenia, but it is possible that I became ill much earlier. 

I suffered nervous breakdown in the high school: I got obsessive-compulsive disorder, I was dismissive and indifferent. I kept my secret from myself and everyone else. Going to college helped me to get back on my feet. I tried to be more sociable, and did well. One day I got chatting with one guy, I tried to make good impression, and failed. Few day later my brother told me that Waldemar would make suggestions that I’m crazy. I was extremely quiet in those days, but strangely I got mad at Waldemar, and told him exactly what I think. I could do this, because he knew my secret, and didn’t have to pretend! We are afraid of loneliness, that’s why we tried to cover our weaknesses from the others. But writing about a happy conjugal life while you’re desperate with your husband is a lie.

Każda chwila daje możliwość zmiany życia, bo można zmienić to, jak się czujesz” – pisała Rhonda Byrne. To wielka prawda, bo punkt widzenia zmienia się w zależności od strony muru, po której stoisz. Od czasu odkrycia “lingua verde” widzę świat inaczej. Weźmy księdza katolickiego: dziwne, lecz nie można go kochać. Gdybym czuła pasję do jednego z panów w czerni, musiałabym spowiadać się z grzechu. Pomimo tego, wzbudza szacunek, w przeciwieństwie do prostytutki, która chętnie daje miłość. Jak zauważyła Jodie Picoult, nasz świat nie uznaje jednej prawdy. Istnieją zdarzenia, oparte na tym, jak je postrzegasz. Kapelan wojskowy może błogosławić żołnierzy, który idą zabijać, prostytutka zaś patrzeć na klienta z czułością. Zasadniczo wierzymy w to, co widzimy, czekamy aż inni powiedzą nam, co mamy robić. Bycie dzieckiem oznacza, że dorośli wiedzą lepiej od ciebie… Pechowo, kiedy jesteś duży jest tak samo! 

Smutny przykład Lucy Maud Montgomery pokazuje, że nie mamy zaufania do własnej prawdy. Kiedy byłam mała, uwielbiałam cykl książek o Ani z Zielonego Wzgórza. Rudowłosa bohaterka poślubiła przystojnego lekarza, żyła szczęśliwie otoczono przez urocze dzieci. Czytając powieści wyobrażałam sobie życie Lucy Maud Montgomery słodkie jak cukierek. Byłam w błędzie: słynna pisarka była bardzo nieszczęśliwa, przeklinała swój los. Nie słuchała serca, odrzuciła uczucia do farmera, wybierając racjonalnie poślubienie wyedukowanego na studiach protestanckiego księdza. Ten błąd otworzył jej wrota do piekła. Ewan Mcdonalds cierpiał na depresję maniakalną, jego żona postanowiła całą rzecz ukrywać. Montgomery, która też cierpiała na chorobę psychiczną robiła dobrą minę do złej gry, przekonana że depresja nie zdarza się osobom na świeczniku. Kiedy nie mogła tego znieść, popełniła samobójstwo, wyznając prawdę w liście pożegnalnym. Osiemdziesiąt lat po jej śmierci stygmat związany z chorobą umysłową jest nadal obecny, dlatego opowiadam o pobycie na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym. Dziś jedna z pań wyznała, że wstydzi się depresji, chciałam ją pocieszyć historią Waldemara. 

W początku tego roku zdiagnozowano u mnie schizofrenię, możliwe jednak, że zachorowałam wcześniej. Cierpiałam na załamanie nerwowe w szkole średniej, miałam nerwicę natręctw, byłam wycofana i obojętna. Trzymałam całą rzecz w sekrecie przed sobą i innymi. Pójście na studia pomogło mi stanąć na nogi, starałam się być towarzyska, szło mi całkiem dobrze. Pewnego razu wdałam się w rozmowę z pewnym chłopakiem, chciałam wywrzeć dobre wrażenie, bezskutecznie jednak. Parę dni później brat doniósł mi, że Waldemar czynił sugestie, że jestem stuknięta. Byłam nadzwyczaj spokojna w tamtych czasach. Dziwne, lecz rozgniewałam się na Waldka i powiedziałam mu co myślę. Mogłam to zrobić bo znał mój sekret. Boimy się samotności, dlatego ukrywamy nasze słabości przed bliźnim. Ale pisanie o szczęśliwym życiu małżeńskim kiedy tkwisz w desperacji z mężem to kłamstwo.

Sunday, October 2, 2022

20.Lingua verde

 

As I wrote before, since I discovered “lingua verde” everything takes a new meaning, like a dragonfly, for example. It’s small and modest, I never noticed her significance. Let me put this in therms any young boy would understand. From his point of view everything is love. A child is born without prejudices of any kind, and express his feelings without fear and embarrassment. Unfortunately all good things come to an end. Young people are pressed into frames, from which is difficult to exit later. Our parents and teachers come to play called “dragonflay” which means “ważka” in Polish. The word refers to weights (ważyć). We learn that you have to pay for love: a child is weighted all the time, a good behaviour allows you to collect points. You can “buy” some feelings from your mum and daddy otherwise you don’t deserve this. We take the next step: we go to school. It’s a sort of prison, you should serve the time, 12 years in my case. 

Now, it’s about self-love: each day the teachers weights his student. Did you learn vocabulary words from the book? Good, you’ve learned some points, and you can love yourself. A dummy cannot do it, clearly. Using this method they educate egocentrism, lack of independence, weakness in decision making. Slowly, our “dragonfly” is taking shape, and begins to circulate around us. That’s the “devil” – does not allow to love ourselves and our fellow human beings. Here is an example: yesterday I went to one store, and weighted the salesgirl quickly. Nothing interesting, she was a little fat (negative points) and banal look (negative points). I bought some cheese in another store, and the cashier attracted my attention because he looked like a gay. Again, I weighted him: pretty good-looking (positive note) but too short (negative points). But in fact I really care about weighting myself, it’s a holy exercise and keeps me busy. Today for example I ate a whole chocolate bar, and get negative points. I was a bit angry, later I went to my brother: his son was holding chocolate with strawberries: a proof of my guilt. I’m sharing the message: to me, it has deeply psychological meaning. 

My great discovery, “lingua verde” comes from the “cold power” symbolised by the blue colour. It’s everywhere, let’s look on the firs photo, a road sign placed on somebody’s gate says: “P (like a prostitute) paid charge 10 zł (red – colour of blood) does not apply to customers.” The next road sign, a man walking towards the building which looks like a church, and a red line bars his way. Another sign, the Polish Post: the trumpet forms a circle (watching eye). Two lightings are like V letters, also the rope is arranged in two V. The rope’s ends remind of two “paws” with 6 “fingers.” Another road sign, there is a white “cross” with two red circles: watching eyes or glasses. The red car on the left is going to the left, the one on the right as well, even if should be going on the right. The next photo, police car with a blue line. The last photo, touchless car wash. The word “bezdotykowa” is an allusion to having sex. On the right, there is a white circle with a big hole and two “legs.” The red car is very happy, because is sprayed by a long hose. He’s lucky…

Jak wspomniałam wcześniej, odkąd odkryłam “lingua verde” wszystko nabiera nowego znaczenia, na przykład ważka. Jest mała, niepozorna, nie dostrzegłam jej znaczenia wcześniej. Ujmijmy to w proste, zrozumiałe dla małego chłopca słowa. Z jego punktu widzenia wszystko jest miłością. Dziecko rodzi się bez uprzedzeń, wyraża uczucia bez zawstydzenia i lęku. Pechowo jednak to co dobre się kończy. Młodzi ludzie wtłaczani są w ramki, z których ciężko jest wyjść później. Nasi rodzice i nauczyciele zaczynają grę zwaną “ważka.” Uczymy się, że trzeba płacić za miłość: dziecko jest ważone bez przerwy, dobre zachowanie pozwala kolekcjonować punkty. Można kupić trochę uczuć od mamy i taty, w przeciwnym razie nie zasługuje na nie. Następnie robi kolejny krok, idzie do szkoły. To rodzaj więzienia, trzeba swoje odsiedzieć (12 lat w moim przypadku). 

Teraz uczymy się miłości do siebie: każdego dnia uczeń jest ważony przez nauczycieli. Nauczyłeś się słówek z książki? Dobrze, dostałeś trochę punktów i możesz kochać siebie. Głupek, rzecz jasna, nie może tego zrobić. Używając tej metody uczą egoizmu, braku niezależności, słabości w podejmowaniu decyzji. Powoli nasza “ważka” nabiera kształtu, zaczyna koło nas krążyć. To właśnie “diabeł” – nie pozwala kochać siebie i innych. Oto przykład: wczoraj poszłam do sklepu i zważyłam szybko kasjerkę. Nic ciekawego, trochę gruba (punkty negatywne) i banalny wygląd (punkty negatywne). Kupiłam ser w innym sklepie, kasjer przyciągnął uwagę bo wyglądał jak gej. Zważyłam go: dość przystojny (punkty pozytywne) lecz niski (punkty negatywne). Tak naprawdę jednak interesuje mnie ważenie siebie. To święte zajęcie zabiera dużo czasu. Dziś na przykład zjadłam całą czekoladę i otrzymałam punkty negatywne. Byłam trochę zła, później poszłam do brata: jego syn trzymał czekoladę z truskawkami, dowód mojej winy. Chcę dzielić ten przekaz, myślę że ma głębokie znaczenie psychologiczne. 

Moje odkrycie “lingua verde” pochodzi od “cold power” symbolizowanej przez kolor niebieski. Jest wszędzie, spójrzmy na pierwsze zdjęcie, znak drogowy na czyjejś bramie zawiera literę P (jak prostytutka) płatny opłata 10 zł (czerwony – kolor krwi) nie dotyczy klientów. Kolejny znak, mężczyzna idzie w kierunku budynku który wygląda jak kościół, drogę zagradza mu czerwona linia. Następny znak, Poczta Polska, trąbka tworzy okrąg (patrzące oko). Dwie błyskawice są jak litery C, również sznur tworzy dwa V. Końce sznura układają się w dwie “łapy” które mają 6 “palców.” Kolejny znak, biały “krzyż” i dwa białe koła: okulary lub patrzące oczy. Czerwony samochód po lewej jedzie na lewo, ten po prawej tak samo, choć powinien na prawo. Kolejne zdjęcie, samochód policyjny z niebieską linią. Ostatnie zdjęcie, myjnia bezdotykowa: to aluzja do seksu. Po prawej widać biały okrąg z dużą dziurą i dwie “nogi.” Czerwony samochód jest bardzo szczęśliwy, bo spryskuje go długi wąż. Niech się cieszy...






Saturday, October 1, 2022

19.Lingua verde

 

It turns out that even such a small and inconspicuous person like me can make a great discovery. I’m talking about “lingua verde” - the mental language. I can which can explain many bothering questions. One of those was the big question mark included in the famous phrase „Lord, I’m not worthy to receive You, but only say the WORD and I shall be healed” – He says. I saw the answer looking at the sewing machine JANOME. Ja means I in Polish, nome is name in Italian. The mysterious word would be: I name, which is my name, it could be read: “Only say the word Danka and I shall be (healed).” The answer is ambiguous and unclear, but something is telling: “Eureka, that’s what it is!” So, let’s take a second look at the machine JANOME. When you get into it, the human thought process reminds of sewing a guilt. The English word is extremely significant. It means “duvet” and “shame.” So, sewing the guilt is not a difficult, but a fairy slow process. Our thought is like a spool of thread, and stiches together the small pieces of patchwork. 

We have the red colour of anger and violence, yellow – means will to live, green – our hope, black is darkness. Red means also blood, and blue – cold power. It’s very symbolic: the second photo offers a good example. The suppliers of electricity have the logo: red battery and a blue snowflake. On the left we can see the yellow bull with horns, an inscription BANNER could be read ad PAN (Mr. in Polish) and NER (like nero, black). On the next photo we can see VARTA, after splinting we can get: V (horns) ART A (angel). The letter A is like inverted V a small bar means combines two in one: the horns are connecting. On the logo we can see yellow V surrounded by the blue ones. Another photo, the suppliers of electricity have two lightings in their logo, blue power and red (blood). The fourth picture, an inscription CREATON can be read as: CREA (creates), the letter T if you look closer is like two “eyes” and the “nose.” ON means “he” in Polish. On the right we can see two signs, blue power and red (blood) surrounded by two inverted V. On the next photo, there is a blue snowflake and yellow sun. S-KLIMA can be splitted, S is the letter of satan. You can say that the letter K consist of two, I and inverted V which gives C (I Church). L like Lord, I – I am, M – my, A – Angel. The next photo: batteries give energy, and represent our soul… Which can be healed: “Only say the word and I shall be.” That mysterious someone who waits for the word must be always with us. 

It’s not difficult, because we don’t live in the country house or a studio flat, but in our mind. Let’s repeat: everything perceived through our senses is in electrical signals in our brain. The renowned physics John Wheeler worked with Albert Einstein claimed that physist had evolved from the premise that “everything is a particle” to “everything is information.” It’s like if somebody is showing us all the time electrical diagrams. I don’t know nothing about it, so I cannot read and understand it. There must be somebody with me in the strange „womb” of the mind. He’s translating all the time the complicated transfer of electrical perceptive energy, so I can see images… Seems strange, isn’t it? You may believe me or not; that’s the message from „lingua verde.” Yesterday I received another one, I listened to a song on the radio, and somebody told me: „You my heart you my soul” is „Yamaha.”

Deep in my heart there's a fire burning hard
Deep in my heart there's desire for a start
I'm dying in emotion, it's my world in fantasy
I'm living in my, living in my dreams

You're my heart, you're my soul
I keep it shining everywhere I go
You're my heart, you're my soul
I'll be holding you forever, stay with me together

You're my heart, you're my soul
Yeah, a feeling that our love will grow
You're my heart, you're my soul
That's the only thing I really know

Let's close the door and believe my burning heart
Feeling alright, come on, open up your heart
Keep the candles burning, let your body melt in mine
I'm living in my, living in my dreams

It’s true: in the strange world of fantasy everything I see, hear and smell arises from a complex web of interwoven signals. I’m living in my dreams closely connected, just like in the black and white Ying/Yang circle with the well known Stranger. Coming back to the phrase: „Lord, I’m not worthy to receive You, but only say the word and I shall be healed” I’m the “Lord.” Who is not worthy, then? I think it’s about „I go” – my ego.

Okazuje się, że nawet taki mały, niepozorny człowiek jak ja może dokonać wielkiego odkrycia. Chodzi o “lingua verde” czyli język myśli który wyjaśnia wiele męczących pytań. Jedną z nich jest wielki znak zapytania w słynnej frazie: “Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko SŁOWO, a będzie uzdrowiona dusza moja.” Zobaczyłam odpowiedź patrząc na maszynę do szycia JANOME. JA to ja, wiadomo, NOME imię po włosku. Tajemnicze słowo może oznaczać “ja nome” czyli “moje imię.” Zdanie można odczytać: “Powiedz tylko słowo Danka a będzie (uzdrowiona) dusza moja.” Odpowiedź jest niejasna, coś jednak mówi: “Eureka, tak właśnie jest!” Spójrzmy znów na maszynę JANOME. Jeśli się przyjrzeć, proces myślenia przypomina szycie kołdry. Angielskie słowo “guilt” jest bardzo symboliczne, oznacza również winę. Nasza myśl jest jak szpulka nici, wiąże razem kawałki patchwork. 

Mamy czerwony kolor gniewu i przemocy, żółty oznacza wolę życia, zielony nadzieję, czarny ciemność. Czerwień to również krew, niebieski – chłodną siłę. Jest bardzo symboliczny, drugie zdjęcie daje dobry przykład. Dostawcy prądu mają logo, czerwoną baterię i niebieski płatek śniegu. Po lewej widzimy żółtego byka z rogami, napis BANNER można odczytać jako PAN i NER (nero, czarny).Na kolejnym napi widać słowo VARTA, po rozdzieleniu uzyskujemy V (rogi) oraz ART A (anioł). Litera A jest jak odwrócone V, mała kreska łączy dwa w jedno: rogi jednoczą. Na logo widać żółte V otoczone przez dwa niebieskie. Kolejne zdjęcie, dostawcy energii mają na logo dwie błyskawice, błękitna siła i czerwień (krew). Napis CREATON można odczytać jako CREA (tworzy) litera T jeśli się przyjrzeć jest jak para “oczu” i “nos.” Następnie litery ON. Następna foto, niebieski płatek śniegu i żółte słońce. S-KLIMA można rozdzielić, S jak szatan, litera K składa się z dwóch, I oraz odwrócone V tworzące C (I Church). L jak Lord, I – I am, M – my, A – Angel. Kolejna foto, baterie dają energię, reprezentują duszę… Którą można uzdrowić: “Powiedz tylko słowo a będzie (uzdrowiona) dusza moja.” Tajemniczy ktoś czekający na słowo musi zawsze nam towarzyszyć. 

To nietrudne, bo nie żyjemy w domku na wsi albo kawalerce, tylko w umyśle. Powtórzmy: tym, co postrzegamy poprzez zmysły są sygnały z energii elektrycznej. Renomowany fizyk John Wheeler który pracował z Einsteinem twierdził że fizyka przeszła od stwierdzenia że “wszystko jest cząsteczką” do “wszystko jest informacją.” Jest tak, jakby ktoś pokazywał nam bez przerwy diagramy elektryczne. Nic nie wiem na ich temat, nie mogę więc zrozumieć oraz odczytać. Ktoś musi być ze mną w dziwnym „łonie” umysłu. Tłumaczy bez przerwy skomplikowany transfer energii elektrycznej, sprawiając że widzę obrazy… Dziwne, nieprawdaż? Możecie wierzyć lub nie, to przekaz od „lingua verde.” Wczoraj otrzymałam kolejny, słuchałam piosenki w radio, ktoś powiedział, że „You my heart you my soul” to Yamaha.

Jesteś moją duszą i sercem

Tak naprawdę tylko tyle wiem

Zamknij drzwi, uwierz w serce co płonie

Czuję się dobrze, dalej, otwórz swoje serce

Niech płoną świece, pozwól ciałom się stopić

Żyję, żyję we śnie

W głębi serca płonie ogień

W głębi serca pragnę zacząć

Umieram od emocji, to mój świat fantazji

Żyję, żyję we śnie

Jesteś moją duszą i sercem

Tam gdzie pójdę pozwalam mu jaśnieć

Jesteś moją duszą i sercem

Zawsze w moich objęciach, chciałbym z tobą zostać

Jesteś moją duszą i sercem

Ach, uczucie że nasza miłość rośnie

To prawda, w dziwnym świecie fantazji wszystko co widzę, słyszę i czuję pochodzi z kompleksowej sieci przeplatających się sygnałów. Żyję w snach, ściśle połączona, niczym czarno białe krople Ying/Yang z dobrze znanym nieznajomym. Wracając do zdania „Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja” jestem „panem.” Któż więc nie jest „godzien”? Myślę, że chodzi o „I go” – moje ego.












Thursday, September 29, 2022

18.Lingua verde

 

I write a lot about devil, and I discovered that you cannot love him. And then I thought about… How lonely he must be! Just like a Catholic priest: if I loved one of those men in black, I’d have to be the sinner. “The Thorn Birds” is a beautiful novel about young Maggie and the handsome priest Ralph. Their forbidden love makes them feeling hurt and rejected, they are loyal to the command “You cannot love priest.” Our world strongly supports suffering, you can see it in a legend about a bird who seeks for a thorn tree from the moment it leaves the nest. The mysterious creature sings just once in its life, and impales itself upon the longest, sharpest spine. The price of his song is death. “But the whole world stills to listen, and God in His heaven smiles. For the best is only bought at the cost of great pain” – I read.

This is our credo, let’s hope that we’re wrong because it can’t lead to anything good. Maggie and her priest loved each other a lot, but felt alone, since they weren’t allowed to love. I understand how painful it is! Now, I have an opportunity to reveal it in my Day-Care Psychiatric Unit. A couple of weeks ago we were told to draw our name. Since I remember, I wasn’t happy with the old-fashioned Danuta. The other girls were called Ania, Monika, Agnieszka… It happened however that I heard my name: it seemed to me that in every school there was my namesake. I used to hear: “Mrs. Danusia!” It wasn’t about me, but one cleaning lady called another. So sketched a cleaning lady in our “class” of psychological drawing.

In fact, being a cleaning lady was the purpose of my life. The unhappy relationship of my parents branded me since I remember. I was listening to the stories: my mother needed help, and I was the one to “clean up” her life. Also I was desperate: she convicted me that, metaphorically speaking I have an ugly rat inside me. For that reason, for many years I couldn’t get closer to anyone. Still, I wanted to try if I can give my love… The answer was: no. My father got ill of cancer when I was pregnant with Francesca, my mother informed me that it’s my fault, because I was shacking up with Angelo. It was horrendous: my rat was real, and I offered it to my father! Today, our pretty psychologist asked me to tell my mother what I think about it. I said that she was manipulating me with cruelty, and want her to back off. It’s not that easy, since I’m the Inner Mother. The silly faith that I’m evil makes me seeking punishment. It’s a sad story… At least can be shared.

Pisząc tak dużo na temat diabła odkryłam że nie można go kochać i pomyślałam, że trapi go samotność. Jest jak ksiądz katolicki: gdybym kochała jednego z tych panów w czerni, nosiłabym łatkę grzechu. “Ptaki ciernistych krzewów” to piękna opowieść o młodej Maggie i księdzu imieniem Ralph. Ich zakazana miłość sprawia, że są odrzuceni i cierpią, są wierni przykazaniu “Nie można kochać księdza.” Nasz świat bardzo popiera cierpienie, widać to w legendzie o ptaku, który szuka ciernistych krzewów od kiedy opuści gniazdo. Tajemnicze stworzenie śpiewa tylko raz w życiu, nadziewając się na najdłuższe kolce. “Ale cały świat słucha go, Bóg w niebiosach się uśmiecha. To, co najlepsze zdobywa się za cenę wielkiego bólu” – czytam.

To nasze credo, mam nadzieję, że nie jest prawdziwe, bo nie prowadzi do dobrego. Maggie i jej ksiądz kochali się, ale byli samotni, bo nie pozwolono im na miłość. Rozumiem, jakie to bolesne! Mam okazję opowiadać o tym na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym. Parę tygodni temu polecono nam narysować nasze imię. Odkąd pamiętam nie podobała mi się staromodna Danuta. Pozostałe dziewczyny nazywały się Ania, Monika, Agnieszka… Zdarzało się jednak słyszeć moje imię: miałam wrażenie, że w każdej szkole była moja imienniczka. Słyszałam: “Pani Danusiu!” Nie chodziło o mnie, jedna sprzątaczka wołała inną. Narysowałam ją na zajęciach z psychorysunku. Tak naprawdę bycie sprzątaczką to cel mojego życia.

Napiętnowało mnie nieszczęśliwe małżeństwo rodziców, odkąd pamiętam, słuchałam historii: matka potrzebowała ratunku, musiałam “posprzątać” jej życie. Też byłam zdesperowana, przekonała mnie, mówiąc metaforycznie, że mam wewnątrz brzydkiego szczura. Z tej przyczyny przez wiele lat nie zbliżałam się do nikogo. Chciałam jednak spróbować, zobaczyć czy mogę dać komuś miłość… Odpowiedź brzmiała nie. Ojciec zachorował kiedy byłam w ciąży z Franceską, matka informowała, że to moja wina, bo żyję na kocią łapę z Angelo. To było straszne: mój szczur był prawdziwy, dałam go mojemu ojcu! Dzisiaj ładna pani psycholog poprosiła, żeby powiedzieć matce co o tym myślę. Mówiłam, że manipulowała mnie z okrucieństwem, chcę żeby dała mi wreszcie spokój. To niełatwe, jako że jestem Wewnętrzną Matką. Dziecinna wiara, że jestem zła każe mi szukać kary. To smutna historia, ale mogę się nią podzielić.


Wednesday, September 28, 2022

17.Lingua verde

  

I haven’t been writing: the lack of motivation has been with me for a few days. The problem is the voice of Inner Child that is scared of everything, and wants to be protected all the time. My world appears cold and hostile: I loose my time thinking and asking myself: “Tell me why?” It is as the devil and his minions retracted their tails when I arrive… Just like in the famous novel by Ira Levin. The character of the book discovers that she’s surrounded by the followers of satan. One terrible night she is attacked at home. Rosemary had a dream that a demonic creature is raping her, unaware that it happens for real: she ate “narcotic” chocolate mousse. That’s how I feel for most of my life. I’m constantly talking about the stuff that doesn’t interest me, or doing things that I don’t want you… With my chocolate mousse in the mouth. It’s like I’m sort kind of animal, I sit around chewing my cheese sandwich, and think about kefir and bananas when I finish. Clearly, I’m not the only one. My world is full of similar creatures, and all the “chocolate mousse” is a form of payment for our loneliness. I feel like a thumb: is separated from the rest, if you look closer. 

That’s my “devil” – so sad with grief, I have no one to attend me, because I’m different. The rest of the world serves only to send the messages: an elderly man for example reflects my fear of old age, and somebody with a broken leg reminds that I’m scared of getting ill. Thanks to my “lingua verde” I realized that the priest who is called “father” illustrates our fear of God. The man in black wants to be the bearer of the good news. „Lord, I’m not worthy to receive You, but only say the word and I shall be healed” – He says. He’s still talking about sins, and doing his best to show us that there is no hope. Let’s see how it works, and imagine that you’re in an impossible situation. You really need help, and go to the church… Like me the year my mother was dying of cancer. She insisted that I should get married in the church: I was willing to sacrifice myself and please her. One day I was at the Mass, and wanted to make a full confession. I told Polish priest that I would validate my civil ceremony in the Catholic form, but he wouldn’t listen. I left the church feeling awful: the message “Help me” was rejected. The representative of God decided that I’m not worthy to receive Him… 

I was alone, just like a thumb. Catholics are making the sign of the cross with this finger on the forehead, lips and breast. A church is giving us a clear signal that our Heavenly Father wants us to carry the cross. He’s giving something back: the part of the body touched by our thumb is taken care of. Our belief in symbols comes at price, the existence of the “danger zone.” It’s about our private parts, located short distance from the bottom which has the power to make evil: we’re convicted that our poo is dirty. Our genitals are without God’s protection. We’re afraid of it subconsciously, many of us needs the permission from the church to use it. I didn’t get it that day of February some… I felt bad, but now, eight years ago I know that you should never ask somebody if I can love.

Przestałam pisać: brak motywacji towarzyszył mi przez parę dni. Problemem jest głos Wewnętrznego Dziecka, które boi się wszystkiego, ciągle potrzebuje ochrony. Mój świat wydaje się nieprzyjazny i chłodny, tracę czas na rozmyślania i pytam, jak to możliwe? Jest tak, jakby diabeł i jego wspólnicy chowali ogony, kiedy się nawinę. W sławnej powieści Iry Levina bohaterka książki odkrywa, że jest otoczona przez zwolenników szatana. Pewnej strasznej nocy śni, że jest gwałcona przez demona. Nie wie, że zdarza się to naprawdę, bo zjadła “narkotyczny” mus czekoladowy. Tak właśnie się czuję przez większość życia: ciągle mówię o rzeczach, które mnie nie obchodzą, robię rzeczy, których nie chcę… Z musem czekoladowym w ustach. Przypominam jakieś zwierzę, siedzę na miejscu i przeżuwam kanapkę z serem, myśląc o kefirze i bananach, kiedy skończę. Nie jestem jedyna, rzecz prosta. Świat jest pełen podobnych do mnie stworzeń, mus czekoladowy jest formą zapłaty za samotność. Czuję się jak kciuk: jest oddzielony od innych, jeżeli się przyjrzeć. To mój “diabeł” – smutny, opuszczony przez innych, ponieważ jest inny. 

Reszta świata służy temu, aby wysyłać przekaz: starszy pan na przykład odzwierciedla lęk przed starością, złamana noga obawę przed chorobą. Dzięki “lingua verde” zrozumiałam, że ksiądz, który chce być nazywany ojcem ilustruje strach przed Bogiem. “Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja”- mówi. Opowiada o grzechach, robi co może aby pokazać że nie ma nadziei. Zobaczmy, jak to wygląda: wyobraź sobie, że jesteś w trudnej sytuacji. Potrzeba ci ratunku, idziesz do kościoła… Jak ja, kiedy matka umierała na raka. Nalegała, żebym wzięła ślub kościelny, chciałam się dla niej poświęcić. Pewnego dnia poszłam na mszę, chciałam się wyspowiadać. Powiedziałam polskiemu księdzu, że chcę umiejscowić mój ślub cywilny w formie katolickiej, ale nie chciał słuchać. Wyszłam z kościoła, czując się okropnie: mój przekaz “Pomóż mi” został odrzucony. Wysłannik Boga zdecydował, że nie jestem godna aby przyszedł do mnie… 

Byłam sama, jak kciuk. Katolicy czynią tym palcem znak krzyża na czole, ustach i piersi. Kościół daje czytelny sygnał, że Ojciec Niebieski chce, żeby człowiek taszczył krzyż. Daje coś w zamian, miejsca których dotykał kciuk stają dostają Jego opiekę. Nasza wiara w symbol ma pewną cenę: to istnienie “strefy niebezpiecznej.” To nasze części intymne, znajdują się niedaleko siedzenia, które ma moc czynienia zła: jesteśmy przekonani, że nasza kupa jest nieczysta. Genitalia są pozbawione bożej opieki, obawiamy się ich podświadomie. Wielu z nas potrzebuje pozwolenia kościoła, żeby ich używać. Nie dostałam go tamtego dnia w lutym… Czułam się źle, dziś jednak, osiem lat później wiem, że nie powinnam pytać nikogo, czy mam prawo kochać.


Friday, September 23, 2022

16.Lingua verde

I regularly receive news from my “lingua verde.” One message leads to another, on Wednesday for example we watched the movie “The In Between” in the Day Care Psychiatric Unit. It’s a story of young Tessa who wants to communicate with her dead boyfriend. The girl discovers (among the others) a thing called Electronic Voice Phenomena: electronic recordings that are interpreted as a spirit voices. One is used to think that our word is extremely reasonable, but the belief was shaken to the core in the light of discovery that our only reality is the world of perceptions formed in our brain. Everything we perceive trough the senses is only electrical signals. In other words – all the „external stuff” like a table, chocolate containing raisins and so on is a lie… Also myself, which is illusion of separation, is cheating. All I see goes on in the in the smart mind which invents himself, linking together different sensations, like the experiences of perceiving the world from a first-person point of view, and identifying with an object: my body. I’m isolated from the reality, but someone wants to communicate with me trough „lingua verde” or Electronic Voice Phenomena. Who is it? I just thought that Near Death Experience can answer some questions. In the book “Testimonianze di esperienze in punto di morte” (the witnesses of experiences in the moment of dying) Paola Giovetti reveals the story of Milena C. who was hospitalized due to heavy bleeding.

At some point she had a sensation of leaving her body. The young woman saw her skinny frame in bed. “How poor I am, just like a larva! Why it should be me?” - I thought. In the same moment she saw two bright and elongated “figures” with a sort of rounding, like a head. “You have to wake up!” - She heard. Milena understood the message without any words, just trough thoughts. The mysterious characters noticed during Near Death Experience strongly resemble the inorganic beings from the books about don Juan. Whoever they are, they remain invisible in the strange world from electrical impulses. They wish to communicate, though. I know nothing about Electronic Voice Phenomena, but I keep discovering new things trough “lingua verde.” The message for today is NOSE. I watched the documentary about Nawajo man, every morning he’s running several miles, paying attention to breathing. It’s his way to communicate with Father Heaven, he said. It might be the key, because if you look closer, our nose is the only part of our face, visible without the mirror! It’s also the only “single.” Our world is very symbolical, let’s look at the “game of letters.” 

We have one eye and one eye: two eyes (final S). Then, one lip and one lip: two lipS. One ear and one ear: two earS. The same for legs, hands, fingers… The letter S combines two into one, only the nose is one. His “name” is no – Se. It doesn’t belong to the mysterious S – it’s ours! Maybe that’s why it’s the only part of the face that we can see without the mirror? It looks just like the “elongated ‘figure’ with a sort of rounding, like a head.”It’s also sort of unemployed. Our eyeS are used to show us the falSe world of electrical impulses. Our lipS speak the “double language” that hides our real thoughts. Thanks to our ears we hear a lot of lies… We fail to see what’s on the tip of our nose, but it’s easier now! So much progress and science revealed the truth: everything I see is just a transfer of electrical perceptive energy… We actually live in the mind, not in the world. It creates illusion, but I’m not alone in that „prison.” Somebody wants me to know who I really am. It’s simple, the truth is right before our eyes! My real “self” is the one who brings life, communicating with Father Heaven trough breathing.

Wciąż otrzymuję przekazy od “lingua verde.” Jeden prowadzi do drugiego, w środę na przykład oglądaliśmy film “The In Between” na Dziennym Oddziale Psychiatrycznym. To historia młodej Tessy która chce porozumieć się ze zmarłym narzeczonym. Dziewczyna odkrywa między innymi Electronic Voice Phenomena (Fenomen Elektronicznych Głosów) czyli nagrania interpretowane jako głosy z zaświatów. Przywykło się myśleć, że nasz świat jest nadzwyczaj rozsądny, lecz to przekonanie drży w podstawach w świetle odkrycia, że nasza jedyna rzeczywistość to świat percepcji, stworzony w umyśle. To, co postrzegamy poprzez zmysły to sygnały elektryczne. Innymi słowy, “rzeczy zewnętrzne” jak stół, czekolada z rodzynkami są kłamstwem… Również ja sama, czyli iluzja separacji, jest złudzeniem. To, co widzę dzieje się w inteligentnym umyśle, który stwarza sam siebie, łącząc razem różne wrażenia, jak identyfikacja z obiektem, czyli ciałem, oraz postrzeganie świata z perspektywy pierwszoosobowej. 

Jestem oddzielona od rzeczywistości, ktoś jednak chce komunikować się ze mną poprzez „lingua verde” lub Electronic Voice Phenomena. Kto to jest? Pomyślałam, że odpowiedzią może być Near Death Experience. W książce “Testimonianze di esperienze in punto di morte” (świadectwa doświadczeń w chwili śmierci) Paola Giovetti opowiada historię Mileny C. która była hospitalizowana z powodu krwawienia. W pewnym momencie miała wrażenie opuszczenia ciała. Młoda kobieta ujrzała swoje wychudzone członki w łóżku. “Jak nędznie wyglądam, zupełnie jak larwa. To miałabym być ja!” - myślała. W tym samym momencie ujrzała dwie jasne, wydłużone figury z rodzajem zaokrąglenia na wierzchu, niczym głowa. “Masz się obudzić!” - słyszała. Milena zrozumiała ten przekaz bez słów, za pośrednictwem myśli. Tajemnicze postaci zauważone w chwili Near Death Experience przypominają istoty nieorganiczne z książek Carlosa Castanedy. Kimkolwiek są, pozostają niewidzialne w dziwnym świecie z impulsów elektrycznych. Chcą się porozumiewać, nic nie wiem o Electronic Voice Phenomena, odkrywam jednak nowe rzeczy dzięki “lingua verde.” 

Przekaz na dziś to NOS. Oglądałam film dokumentalny o Indianinie Nawajo, który przebiega wiele mil, zwracając uwagę na oddech. To jego sposób na komunikację z Ojcem Niebo, twierdzi. To może myć klucz, bo jeśli spojrzysz bliżej, nasz nos to jedyna część twarzy widoczna bez lustra. Tylko on jest również “samotny.” Nasz świat jest bardzo symboliczny, spójrzmy na grę liter po angielsku. Mamy jedno oko (eye) i drugie (two eyeS). Posiadamy jeszcze jedną wargę (lip) i drugą (two lipS). To samo jeśli chodzi o nogi, ręce, palce (legs, hands, fingers). Litera S łączy dwa w jedno, można tak powiedzieć, tylko nos jest samotny. Jego “imię” to no – Se. Nie należy do tajemniczego S – jest nasz! Może dlatego to jedyna część twarzy, którą widzimy bez lustra? Wygląda jak “wydłużona ‘figura’ z rodzajem zaokrąglenia, jak głowa.” Jest również jakby bezrobotny. Nasze oczy służą do pokazywania fałSzywego świata z impulsów elektrycznych. Nasze usta mówią “podwójnym językiem” który służy do ukrywania myśli. Dzięki uszom słyszymy stek kłamstw… Nie widzimy tego, co mam przed nosem, dziś jednak sprawa staje się łatwiejsza. Postęp i nauka ujawniły prawdę, to co widzę stanowi transwer elektrycznej energii postrzegania. Nie żyję w świecie, lecz w umyśle. Stwarza iluzję, nie jestem jednak sama w tym “więzieniu.” Ktoś chce, żebym odkryła, kim jestem. To proste: mam całą prawdę przed nosem! Moje prawdziwe “ja” przynosi życie, komunikując się z “Ojcem Niebo” przez oddech.


Tuesday, September 20, 2022

15.Lingua verde

 

A quote from Matrix: „Do not try to bend the spoon, that's impossible. Instead, only try to realize the truth: there is no spoon.” It appears to be true in the light of scientific findings. Our only reality is merely only electrical signals in our brain. The spoon is a word, „ponos” are the letters, just rearranged and you cannot see it. The expression „spoon” is supported by several others, like food, plate, meal, together they form the web of meaning: a strong desire to change zero to one. What we’re seeing is your need of something that can be used, and safely handheld. You could say that it represents myself: I wasn’t allowed just live a bit. From the beginning my mother taught me the scary lesson: „I cannot love you because I have done something evil.” The cruel message convinced me that I and need to be punished. I got scared of myself: clearly, my duty was to keep „the devil” tied.

My mind sort of splittered: metaphorically speaking, one part turned into the spoon for suffering. It can be used, and is does what doesn’t want to. It was my Inner Child symbolized by the delicate spider: his weakness caused my fear. At the beginning of my life my mother taught me that one becomes strong, if takes away the force from others. Don’t ask why we’re so weak and defeated! Our helplessness was disturbing, I had to renounce it identifying with the force based on repression. The other part of the mind took over her role, and became the punishing hand, represented by the parent and teacher. She should be defending the spider, but instead she’s holding the spoon, leading her to school, only to draw from the source of knowledge which hates deeply. She works for increased power, it looks like that: my worst memories are related to the suffering in classes.

The unwanted erudition was warming up „my spoon” until it would glow bright red. I had to endure: I would be stuck there, passive and full of hate for myself. I felt lonely, but there was somebody with me: the reasonable punishing hand. „God won’t help you, but I will!” - She said. I would listen to her, in exchange for the custody I had to torture my Inner Child. When I was in the high school, I became a victim of abusive teacher. I was dreaming that somebody would open the door, and my suffering will be ending. I could do it myself, but instead I was holding my super-heated spoon. Hating my own weakness I was giving support to the tormenting power. This is quite a depressing "lingua verde" message, but I want to pass it on since I discovered it. 

Cytat z filmu “Matrix”: “Nie próbuj wygiąć łyżeczki, to niemożliwe. Zamiast tego spróbuj zrozumieć, że nie ma łyżeczki.” W świetle ostatnich odkryć, tak to właśnie wygląda. Nasza jedyna rzeczywistość to sygnały elektryczne w umyśle. Łyżeczka to słowo, “łykażecz” to litery, po przestawieniu nie możesz jej widzieć. Wyraz „łyżeczka” opiera się na wielu innych: jedzenie, talerz, posiłek. Razem tworzą sieć znaczeń, silne pragnienie by zmienić zero w jeden. Widzimy naszą potrzebę czegoś, co można użyć oraz trzymać w ręce. Można rzec, że reprezentuje mnie samą, nie pozwolono mi po prostu żyć. Od początku matka uczyłam nie groźnej lekcji: „Nie mogę cię kochać, bo dałam życie złu.” Okrutny przekaz dowodził, że muszę być ukarana. Przelękłam się siebie, było jasne, że mam w obowiązku trzymać „diabła” w kajdanach. 

Mój umysł się podzielił, mówiąc metaforycznie, jedna część zmieniła się w łyżeczkę do cierpień. Można jej używać, robi to, czego nie chce. To Wewnętrzne Dziecko, symbolizowane przez delikatnego pająka: jego słabość budziła mój lęk. W początkach życia matka uczyła, ze pozyskujemy siłę którą odbieramy innym. Nic dziwnego, że słaby przegrywa! Bezradność budziła niepokój, musiałam się jej wyrzec, identyfikując z siłą opartą na agresji. Druga część umysłu przejęła jej rolę, stając karzącą ręką, która trzyma łyżeczkę, czyli władza, reprezentowana przez rodzica i nauczyciela… Powinna bronić “pająka” nie robi tego jednak. Prowadzi ją do szkoły, czerpie ze źródła wiedzy, którego nienawidzi. Działa na rzecz siły, wygląda to tak: moje najgorsze wspomnienia związane są z cierpieniem na lekcjach. 

Niechciana erudycja rozgrzewała moją “łyżeczkę” musiałam jednak wytrzymać… Siedziałam w ławce, zdyscyplinowana, bierna i pełna pogardy dla siebie. Czułam się samotna, ktoś jednak mi towarzyszył: rozsądna, karząca ręka, “Bóg cię nie broni, ale ja tak!” - mówiła. Słuchałam jej, w zamian za opiekę musiałam torturować moje Wewnętrzne Dziecko. W czasach szkoły średniej stałam się ofiarą groźnej nauczycielki. Marzyłam, że ktoś otworzy drzwi i przerwie moją udrękę… Mogłam sama to zrobić, zamiast tego trzymałam rozgrzaną do czerwoności łyżeczkę. Nienawidząc własnej słabości, udzielałam wsparcia dręczącej mnie sile. To dość przygnębiający przekaz "lingua verde." Chcę jednak podać dalej, skoro to odkryłam...