Friday, June 26, 2020

4.Chiedimi se sono felice


Question number four. 2019: I look at her and feel so quiet… 2020: I know that I'm living for my daughters.

Pytanie numer cztery. 2019: Patrzę na nią i jestem spokojna… 2020: Wiem, że żyję dla moich córek.

PS. A propos dzieci, moja opowieść na bajki zasypianki!

Friday, June 12, 2020

4.Pani Śmierć

Humor is useful in helping to cope with everything! More mortician jokes. It says: Before death: „My wife cheated on me, the bitch.” After death (nothing).

Humor jest dobry na radzenie sobie ze wszystkim! Więcej grobowych żartów. Przed śmiercią: „Żona mnie zdradziła, kurła jej mać.” Po śmierci (nic).

Thursday, June 4, 2020

3.Chiedimi se sono felice


The new picture arrives! 2019: Happy? I can't do do anyting with this man! 2020: Happy? I lost my husband…

Nadchodzi nowy obrazek! 2019: Szczęśliwa? Nie mogę nic zrobić z tym człowiekiem! 2020: Szczęśliwa? Straciłam męża...

Sunday, May 31, 2020

2.Chiedimi se sono felice


Question of the day, number two. 2019: No because I'm single. 2020: I'm still single. Besides, I'm putting weight during quarantine.

Pytanie dnia, numer dwa. 2019: Nie bo jestem singielką. 2020: Ciągle jestem singielką. Poza tym, przytyłam w czasie kwarantanny.

Saturday, May 30, 2020

1.Chiedimi se sono felice


Quarantine has changed our life. It put me off writing… You can't push yourself, but I still like drawing. A new comic series: Ask me if I'm happy (the title of an Italian comedy film). 2019: No because Giuseppe has no job. 2020: No because we are all in quarantine.

Kwarantanna zmieniła nam życie. Odechciało mi się pisania… Nie można się zmuszać, ale rysować lubię nadal. Nowa komiksowa seria: Zapytaj czy jestem szczęśliwy (tytuł włoskiej komedii). 2019: Nie bo Giuseppe nie ma pracy. 2020: Nie ponieważ mamy kwarantannę.



Thursday, April 9, 2020

Bari-Lublin: liberta

My friend T. lives in Salerno. She went to Bari in the end of December. “Do you know a nice place to have espressino?” - She asked me. “My paths are always the same, you see!” - I told her. “I know how to find one grocery, and another.” There was a sad true in my joking. l wasn't exploring the city. My home is my castle! I do grocery shopping, and make dinner... When it comes to entertainment my computer is sufficient.

So long, liberty!” - It sounded pathetic. To be fair, my life, so limited and similar to other is happening like before! What's changed? Instead of a line to pay, in the supermarket there is a crowd outside. We have lost our freedom a long time ago. Our mind classified it as convenient. If you can stay at home safely, why bother? I wonder why now staying home seems to be detention.

Before one would have left his house so unwillingly! Lack of freedom hurts us… But if for the whole life you follow the same paths, who needs the freedom? We focused on biological needs: always in the first place! We will find our way through the strange times. It only took our freedom, that nobody wanted! But chicken breast is in it's place.

Moja znajoma T. mieszka w Salerno. W końcu grudnia przyjechała do Bari. Zapytała, czy znam fajne miejce, żeby wypić espressino. “Chodzę zawsze tymi samymi ścieżkami!” - odparłam. “Wiem, gdzie jest jeden sklepik i drugi.” W tym żarcie kryła się prawda. Nie odkrywałam miasta. Dom jest moim zamkiem! Robię zakupy i obiad… Komputer wystarcza, jeśli chodzi o rozrywkę.

Wolności, żegnaj!” - to brzmi patetycznie. Trzeba przyznać, że moje ograniczone życie, podobne do innych, toczy się jak wcześniej. Cóż się zmieniło? Zamiast kolejki przy kasie, stoimy na dworze, to wszystko. Wolność utraciliśmy już wcześniej. Nasz umysł zakwalifikował to jako wygodę (po co się ruszać, jak można w domu siedzieć), poczucie bezpieczeństwa…

Jakim cudem teraz mieszkanie zdaje się aresztem? Wcześniej ruszaliśmy się z niego tak niechętnie! Dokucza nam brak swobody… Komuś, kto zawsze przemierza takie same ścieżki, wolność jest niepotrzebna. Koncentrowaliśmy się na potrzebach biologicznych: zawsze na pierwszym miejscu! W tych dziwnych czasach sobie poradzimy. Odebrano nam wolność, której wcześniej nikt nie chciał. Pierś z kurczaka jest na swoim miejscu...

Wednesday, April 1, 2020

I can admit/Mogę przyznać


Dorota Strzelecka wrote a post how to get along when the others are successful, and you feel like a nobody. „I was invited to interview” - She says. „But they didn't chose me.” It's nice when someone gets you! I often say: „I arrived in London in November, two weeks time I had a job already! In Italy, I apply for ages.” My husband's guilt is evident… But he maybe he'll ease my burden. 

We'll go to Warsaw, so you can find a job” - He told me. I wasn't that happy, honestly. I worked at the office, and it was so really boring! Still, better than teaching… The pupils gave me a good lesson! Working with disabled adults in beautiful England was nice, but sometimes a hard job. I still remember D. Her fangs were sharp, and scratched badly! I don't miss working for someone else, in conclusion.

I always knew I take after my father. Graduated in the sixties, he was getting good jobs in the office, or even school headmaster… But he only wanted to work in land, and was always quitting. For me, „the only thing” is writing and illustration. Better than a school/office job, even without money, I can admit! My husband says that he's not reading my blog, and you can trust Italians…

PS. It says: It might be a stupid job, but it's certain.

Dorota Strzelecka napisała jak sobie radzić, kiedy inni odnoszą sukcesy, a ty czujesz się nikim. „Zaproszono mnie na kilka rozmów kwalifikacyjnych” - mówi. „Lecz na żadnej mnie nie wybrali.” Dobrze, kiedy ktoś cię rozumie! Mówię często: „Zjawiłam się w Londynie w listopadzie, po dwóch tygodniach miałam już robotę! We Włoszech szukam czegoś latami.” Wina męża jest ewidentna… Może jednak ulży moim mękom.

Pojedziemy do Warszawy, znajdziesz sobie zajęcie” - powiedział. Nie ucieszyłam się, mówiąc szczerze. Pracowałam już w biurze, strasznie to było nudne! Lepsze niż uczenie w szkole, to prawda. Młodzież dała mi niezłą lekcję. Praca z niepełnosprawnymi w pięknej Anglii była fajna, ale niełatwa czasami. Pamiętam D. Miała twarde pazury, drapała nimi nieźle! Podsumowując, za pracą dla kogoś innego nie tęsknię.

Zawsze wiedziałam, że wdałam się w ojca. Skończył studia w latach 60. Dostawał dobrą pracę w biurze, był nawet dyrektorem szkoły… Chciał jednak pracować na roli, dlatego zawsze się zwalniał. Moja „jedyna rzecz” to pisanie oraz ilustracja. Lepsze niż praca szkolna/biurowa, nawet bez pieniędzy! Mogę to przyznać, mąż twierdzi, że mojego bloga nie czyta, a Włochom można wierzyć...


Tuesday, March 31, 2020

Bari-Lublin: bresaola

We are one mind, they say. Must be true, because we we all have one look. Our life is over… We share that thought, but we're just like before, locked up tightly in a lonely, separate word. I. is my neighbor, we both have children, but I cannot reach her, metaphorically speaking. 

We're experiencing apart, even if the lack of yeast and flour applies to all. Every one of us defending his own things, like cereals for example. I start my day with Wheetabix, crispy biscuits, getting soggy in milk. My father-in-law likes cold meat called bresaola. He's already forgotten that once there was only bread and knife for eating. It's easy to get used to excessive consumerism.

I write this on my phone, outside of supermarkets. I showed up at 7:30 am, there was a lot of people in front of the store, keeping their numbers. Our life is over, the gaze says. But we don't wish to change. Filled with determination, we want to eat well. Everyone will protect his daily portion of fiber and aged meat, or another piece of his own.

Mówi się że jesteśmy jednym umysłem. Musi to być prawdą bo mamy jednakowe spojrzenie wszyscy. Nasze życie się skończyło… Dzielimy się tą samą myślą, ale jesteśmy tacy, jak przedtem. Zamknięci szczelnie w samotnych, osobnych światach. I. jest moją sąsiadka, obydwie mamy dzieci, ale mówiąc metaforycznie nie mogę jej dotknąć.

Przeżywamy osobno, chociaż brak mąki i drożdży w sklepie dotyczy nas wszystkich. Każdy z nas broni tego, co własne, osobiste, jak płatki śniadaniowe na przykład. Rozpoczynam dzień od Wheetabix, chrupiące zbożowe ciastka, które miękną w mleku natychmiast. Mój teść lubi wędlinę zwaną bresaola. Już dawno zapomniał, że kiedyś do jedzenia był chleb i nóż, to wszystko. Do konsumpcyjnego nadmiaru jest łatwo przywyknąć…

Piszę to na telefonie przed supermarketem. Zjawiłam się o siódmej trzydzieści, przed sklepem stała cała rzesza ludzi ściskających numerki. Nasze życie się skończyło mówią zmęczony spojrzenia. My jednak nie mamy ochoty się zmienić. Wypełnia nas determinacja, chcemy się dobrze odżywiać. Każdy będzie bronił codziennej porcji błonnika, długo dojrzewającej wędliny czy co tam ma swojego.


Friday, March 27, 2020

3. Pani Śmierć


Another picture! It says: Before death: „I'm finished, my wife says. I would like a drink, but she won't let me.” After death (nothing).

Kolejny obrazek! Przed śmiercią: „Żona mówi, że jestem skończony. Napiłbym się, ale mi nie da.” Po śmierci (nic).



Thursday, March 26, 2020

2. Pani Śmierć


The second picture from new comic series! It says: „Normally: I'll smack you in the mouth! I'll pull your hair! Fear of death: I love my family! Back to normal: I'll kick you!”

Drugi rysunek z nowej komiksowej serii. Na obrazku: „Normalnie. Dam ci po pysku! Wyszarpię cię za włosy! Lęk przed śmiercią. Kocham moją rodzinę! Znowu normalnie. Dam ci kopniaka!”

Tuesday, March 24, 2020

1. Pani Śmierć


What are the chances of dying?” - People think, as Coronavirus spreads. We fear death, but maybe is not as bad, like in this drawing. The child: „Why are the skeletons so happy?” Mummy: (?) The child: „Look, he's grinning.” „Bel tempo” for now is over, and not only in Italy! The first picture from new comic series: Lady Death. On the picture: „Before death. I loved a woman, but she dumped me 20 years ago. For my family, I'm nothing. What shall I do? I'm drinking. After death (nothing).”

Jakie są szanse na śmierć?” - myślą ludzie, kiedy koronawirus się szerzy. Boimy się śmierci, ale może nie jest taka zła, jak na tym rysunku. Dziecko: „Dlaczego wszystkie kościotrupy są takie szczęśliwe?” Mama (?) Dziecko: „No patrz jak się szczerzy.” „Bel tempo” skończyło się, i to nie tylko we Włoszech. Pierwszy rysunek z nowej komiksowej serii: „Pani Śmierć.” Na obrazku: „Kochałem kobietę, ale 20 lat temu ode mnie uciekła. Dla rodziny jestem nikim. Co mam robić? Piję! Po śmierci (nic).”

Friday, March 20, 2020

Bari-Lublin: mascherina

Before you would't go out running, and now you want to run every day!” - My husband told me. It's true: in March I made twice as much as in February, and it's still 10 days left! It's my way to cope, since all the lockdown started. Everybody is scared of Coronavirus. My Polish friend knows someone in Sicily who insist that the situation is disastrous. Paramedics are not coming, even young people are dying like flies.

 “It's not so bad!” - I told her. I'm trying not to worry, but it's not easy! V. was pale when we met the last time, dark circles around her eyes… “My son had to take antibiotics twice, and he's poorly again!” - She told me. “Normally I would take him to Polyclinics, but I can't do it now.” My friend sent me a photo of her daughter. She got burned just when the drastic “red zone” measures where announced.

Everyone would avoid hospitals now, when the virus spreads. She's curing her daughter on her own, sending the photos to a friendly surgeon. A security guard is standing outside our grocery store. “You cannot enter without a mask!” - He told me. I found 2,50 euro mask in the chemist. When I was back, a guy without a mask was protesting. “OK, would you just pull up jacket, to cover your face?” - Security guard asked him friendly.

PS. Italian version CLICK HERE.

Nie biegałaś wcześniej a teraz chcesz wychodzić codziennie!” - powiedział mąż. To prawda: w marcu przebiegłam dwa razy więcej, niż w lutym, a zostało jeszcze dziesięć dni! Tak sobie radzę, odkąd zaczęła się blokada. Wszyscy drżą przed koronawirusem. Moja polska znajoma zna na Sycylii kogoś kto twierdzi, że jest katastrofa. Karetka nie przyjeżdża, młodzi ludzie padają jak muchy.

Nie jest tak źle!” - rzekłam. Staram się nie martwić, ale łatwo nie jest! V. była blada, kiedy spotkałam ją ostatnio, sińce pod oczami. “Mój syn musiał przyjąć antybiotyk dwa razy i znowu zachorował!” - rzekła. “Normalnie zabieram go do polikliniki, ale teraz nie mogę.” Znajoma wysłała mi zdjęcie córki. Poparzyła się, kiedy ogłoszono drastyczne zabezpieczenia “strefy czerwonej.”

Każdy unika szpitali, kiedy wirus się szerzy. Sama leczy córkę, wysyła zdjęcia do znajomego chirurga. Przed naszym sklepem stoi ochroniarz. “Nie możesz wejść bez maseczki!” - powiedział. Znalazłam maseczkę w drogerii (2,50 euro). Kiedy wróciłam, mężczyzna bez maseczki podniósł protest. “OK, proszę podnieść kurtkę, żeby zasłonić twarz!” - rzekł polubownie ochroniarz.

Friday, March 13, 2020

7.Bel tempo


Italian life: eat a lot of pasta. Talk about it. Repeat. Polish life: eat a lot meat and potatoes. Repeat. Talking about it is not necessary.

PS. Italian version CLICK HERE.

Włoskie życie: jedz dużo makaronu. Mów o tym. Powtarzaj. Polskie życie: jedz dużo ziemniaków i mięsa. Powtarzaj. Mówienie nie jest konieczne.

Thursday, March 12, 2020

Bari-Lublin: zona rossa

I'm reading “Diaboliad” by Mikhail Bulgakov: the workers are paid with matches or a wine (the matches won't light up, and wine gives you a horrible headache). Female civil servants get soldiers long johns. The post-Revolution Russia is such a impossible, ridiculous place to live… But man grows used to everything. One week ago in Bari started Coronavirus lockdown. “The school is closed till the 15th” - We were told last Wednesday.

There was a big “Oh no...” And we had to deal with it. “The whole of Italy is now a Protected Red Zone” - The government announced on Monday. You can enter to the store in small groups, 5-6 people (supermarket) 2-3 people (smaller store). We're waiting outside, the anxiety is palpable. People are covering faces with masks or scarves. Yesterday we were told that all bars, restaurants and shops (except grocery) will be closed.

The streets are desert and silent, you can see some policemen on motorcycle. But strangely, now it seems quite normal! “Our grandfathers had to deal with the War, we are only required to stay home” - Someone wrote. You can get used to Coronavirus. Besides, apparently it saves the planet! Due to an economic slowdown, there is a dramatic decline in pollution levels.

P.S. Italian version CLICK HERE.

Czytam “Diaboliadę” Bułhakowa: pracownicy dostają wypłatę w postaci wina, w zapałkach (wino powoduje koszmarny ból głowy, zapałki nie chcą się palić). Urzędniczkom wydaje się wojskowe kalesony. Postrewolucyjna Rosja to niemożliwe, absurdalne miejsce… Ale człowiek przywyka do wszystkiego. Tydzień temu w Bari zaczęła się blokada koronowirusa. “Szkoły zamknięte do 15” - powiedziano nam w środę.

Wszyscy westchęli: “O nie...” I każdy musiał sobie poradzić. “Cały teren Włoch objęty jest czerwoną strefą” - oznajmił rząd w poniedziałek. Do sklepów wchodzi się małymi grupkami, 5-6 osób (supermarket) 2-3 osoby (mniejsze sklepy). Czekamy na zewnątrz, wyczuwa się niepokój. Ludzie zasłaniają twarze szalikiem albo maską. Wczoraj powiedziano nam, że wszystkie bary, restauracje i sklepy (oprócz spożywczych) będą zamknięte.

Ulice są ciche i puste, widać policjantów na motocyklach. Dziwne, ale teraz wydaje się to dość normalne! “Nasi dziadkowie zmagali się z wojną, nas proszą, żebyśmy siedzieli sobie w domu” - napisał ktoś. Do koronawirusa też można przywyknąć. Poza tym, wygląda na to, że ratuje planetę! Spowolnienie gospodarcze w Chinach drastycznie zmniejsza zanieczyszczenie powietrza.

Sunday, March 8, 2020

Bari-Lublin: Amuchina

Many years ago I was on train going to Lublin. A young guy had talked about amazing Italian life. There is a job for everyone, he insisted, people after college earn really good money… Some 20 years later Italy faces low growth and unemployment, but it's still nice place to live. Italy is famous for its cuisine, the aura does spoil you.

Complaining because in January the temperature dropped to 10ºC is not strange for my friends. Italians can be pretty sensitive. Snow fell? The schools are closed. Heavy rains, or a big wind? The same. Coronavirus has fanned panic, obviously. The school are closed till 15th of March, maybe even longer… “The children from 0-6 years must not be admitted” - Declares library announcement.

I went there recently. “1 meter distance, please!” - The librarian with plastic gloves told me. A.'s boyfriend is still not leaving his Milano apartament. Luckily, there is supermarket delivery service. He has read three books, 1000 pages each. Amazon price of Amuchina has raised to 100 for the package of four pieces. The last news: closed churches. No Mass till April! 

P.S. Italian version CLICK HERE.

Wiele lat temu jechałam pociągiem do Lublina. Jakiś chłopak rozprawiał o wspaniałym życiu włoskim. Praca dla wszystkich, ludzie po maturze zarabiają świetne pieniądze… Dwadzieścia lat później Włochy zmierzają się z bezrobociem, wzrost gospodarczy jest spowolniony, ale to nadaj miejsce do życia całkiem niezłe. Włochy słyną z dobrej kuchni, pogoda cię rozpieszcza.
Źródło: internet

Narzekanie, że w styczniu temperatura spadła do 10ºC to rzecz dla moich znajomych codzienna. Włosi są dość przewrażliwieni. Spadł śnieg? Zamykamy szkoły. Silny wiatr, obfite deczcze? Ta sama historia. Koronawirus podsyca panikę, rzecz jasna. Szkoła w Bari jest zamknięta do 15 marca, być może nawet dłużej… “Dzieci w wieku 0-6 lat nie mogą przebywać na terenie placówki” - głosi wywieszka w bibliotece.

Poszłam tam ostatnio. “Proszę zachować metrowy dystans!” - rzuciła bibliotekarka w plastikowych rękawiczkach. Chłopak A. nadal nie wychodzi z mieszkania w Mediolanie. Na szczęście supermarket dostarcza jedzenie do domu. Przeczytał trzy książki, po 1000 stron każda. Cena Amuchiny na Amazon wzrosła do 100 euro czteropak. Ostatnie wieści: kościoły zamknięte! Nie będzie mszy aż do kwietnia.



Monday, March 2, 2020

No nudity/Zero golizny

G. took a look at his son's iphone, and saw a photo of the 15 year-old naked… His hand was covering the intimate parts (because of No Nudity Rule on Instagram). Also I joined the club (again). I'm scrolling through endless photos. Bronzed woman with bulging muscles and large fake breast and bottom. Brunette with white teeth is proudly showing her big, saggy belly

Everything has been done before, how can you stand out from the crowd? There is something special about me: excessive sweating. I'm not kidding you. In the high school my classmates even told me: “Do something with it, bloody hell.” Embarrassing, but doesn't happen to everyone! With time the situation has improved, but I still experience nervous sweating…

Like the day I was invited to talk with the children about La nonna nei Sassi never mind I was armed with a strong antiperspirant! My Instagram name is magryty but I might change it to smellymummy sometimes. I could also get naked, just to get lots of followers… I've lost weight, so my belly fat is not that impressing, but you might like my scar. Yes, definitively I have potential! So lucky:)

PS. I disabled my Instagram account... Again.

G. przeglądał iphone syna i znalazł nagie zdjęcie swego piętnastolatka. Z powodu reguły zero golizny na Instagram zasłaniał intymne miejsce ręką. Sama też dołączyłam do klubu (znowu). Przeglądam niezliczone zdjęcia. Opalona kobieta, wypukłe muskuły, sztuczny tyłek i piersi. Brunetka o białych zębach paraduje dumnie z wielkim, obwisłym brzuchem...

Wszystko już było, jak się można wyróżnić? Mam jednak coś specjalnego: nadmierne pocenie. Nie żartuję, w średniej szkole koledzy mówili mi nawet: “Zrób coś z tym, do cholery.” Krepujące, ale nie zdarza się każdemu! Sytuacja poprawiła się z czasem, ale ciągle mam problem z nerwowym poceniem, jak tego dnia, kiedy zaproszono mnie, aby rozmawiać z dziećmi o książce La nonna nei Sassi

Nieważne, że uzbroiłam się w silny dezodorant! Moje imię na Instagram to magryty lecz można je zmienić na smellymummy. Aby zdobyć rzesze nowych “followers” mogłabym się również rozebrać. Schudłam i tłuszcz na brzuchu nie jest imponujący, może jednak spodobać się wam moja blizna. Tak, z całą pewnością jest duży potencjał! Mam szczęście:)

PS. Zdezaktywowałam moje konto Instagram... Raz jeszcze.

Friday, February 28, 2020

6.Bel tempo


I said to my friend: „When I look at this mummy, I want to dye my hair purple.” „But she's a dancer! They would laugh at us...” - She told me. Just the conversation of two respectable women…

P.S. Italian version CLICK HERE.

Powiedziałam do znajomej: „Kiedy widzę tę mamę, mam chęć pofarbować włosy na fioletowo!” Ona na to: „Ale ona jest tancerką! Z nas by się śmieli...” Ot, rozmowa dwóch zacnych kobiet.

Thursday, February 27, 2020

5.Bel tempo


An Italian gives advice about food. „You should be cooking various meals! For example, pasta every day.” 

P.S. Italian version CLICK HERE

Włoch radzi w sprawie jedzenia. „Powinnaś gotować bardziej różnorodnie! Na przykład, codziennie makaron.”

Wednesday, February 26, 2020

Bari-Lublin: Coronavirus

My friend is a very private preson. „You've got thinner!” - I said when she called me recently. Silence: I shouldn't have mention it. I'm not like that, and believe that people can learn from our life… Let's take my parents story. They happily married, and went to live with my dad's mother. Apparently my grandmother was one of those paranoid people who see enemies everywhere.

During the war she had done well on her own… I think about it now, when Italy has declared a state of emergency. It looks that Coronavirus prompts a shameful wave of Sinophobia. Even Italians feel discriminated. My friend A. come back from Milan few days ago. Her employers wouldn't let her in the office. Her boyfriend won't come out his Milan apartament since Friday.

He's got no milk for break!” - A. told me. „All he eats is rice and tuna!” Our friends are sharing photos: empty shelves in Milan supermarket, someone is putting plastic bag over her head… All because of common virus that causes an infection. My widowed grandmother with four children saw what war does to man… Neighbor against neighbor. Scary.

P.S.Italian version CLICK HERE.

Moja znajoma jest bardzo skrytą osobą. „Schudłaś!” - powiedziałam, kiedy zadzwoniła ostatnio. Milczenie: poruszyłam niedobry temat. Nie jestem jak ona, wierzę, że nasze życie może innych czegoś nauczyć… Weźmy historię moich rodziców. Szczęśliwie się pobrali i zamieszkali z matką mojego ojca. Wygląda na to, że babka należała do osób paranoicznych, które widzą wrogów wszędzie.

Podczas wojny radziła sobie całkiem sama… Myślę o tym teraz, kiedy we Włoszech wprowadzono stan wyjątkowy. Wygląda na to, że koronawirus prowokuje falę antychińskich emocji. Włosi też doświadczają dyskryminacji. Moja znajoma A. wróciła z Mediolanu parę dni temu. Pracodawca nie chciał jej wpuścić do biura. Jej chłopak nie wychodzi z mieszkania w Mediolanie od piątku.

Nie ma mleka na śniadanie!” - powiedziała A. „Został mu tylko ryż i tuńczyk.” Nasi znajomi wysyłają zdjęcia: puste półki w supermarkecie w Mediolanie, ktoś nałożył plastikową torbę na głowę… Wszystko z powodu powszechnego wirusa, który wywołuje infekcję. Moja owdowiała babka z czworgiem dzieci widziała, co wojna robi z człowiekiem. Sąsiad przeciw sąsiadowi… Straszne.

Thursday, February 20, 2020

4.Bel tempo


Another Polish – Italian picture. „If I would have been stayed in Poland my life might look like that. I went to live in Italy and my life does look like that.”

P.S. Italian version CLICK HERE.

Kolejny obrazek polsko-włoski. „Gdybym została w Polsce moje życie dzisiaj mogłoby wyglądać tak. Zamieszkałam we Włoszech i moje życi wygląda tak.”

Friday, February 14, 2020

3.Bel tempo


Something I spotted living abroad. Polish mother in Italy: „Guarda che bel uccello!” Polish mother in England: „Look, such a nice bird!”

P.S. Italian version CLICK HERE.

Zauważone za granicą. Polska mama we Włoszech: „Guarda che bel uccello!” Polska mama w Anglii: „Look, such a nice bird!”

Wednesday, February 12, 2020

2.Bel tempo


The original Polish – Italian series:) Polish husband: “I got it done quickly!” Italian husband: “Look, rubbish on the floor!”

P.S. Italian version CLICK HERE.

Orginalna polsko – włoska seria:) Polski mąż: “Szybko się uwinąłem!” Włoski mąż: “Patrz, śmieć na podłodze!”

Monday, February 10, 2020

1.Bel tempo

There is one thing that never have never failed me: Italian nice weather (bel tempo). The first picture from new comic series! Me back in December 2010. You were chronically unemployed in Poland, Danka but Italy is a rich country! Besides, the weather… Me in February 2020. Nine years of unemployment. The weather is nice indeed in Italy.

P.S.Italian version: CLICK HERE.

Jest jedna rzecz, która mnie nie zawiodła we Włoszech: dobra pogoda (bel tempo). Pierwszy rysunek z nowej komiksowej serii! Ja w grudniu 2010. Byłaś chronicznie bezrobotna w Polsce, Danka ale Włochy to bogate państwo! No I ta pogoda… Ja w lutym 2010. Dziewięć lat bezobocia. Pogoda we Włoszech rzeczywiście piękna.




Sunday, February 9, 2020

Bari-Lublin: machismo

P. grew up in a small place in Basilicata. She was dating her neighbour for quite a long time. He was very handsome, but the teen love didn't last. „He was so close minded and controlling!” - P. says. „I dumped him because he won't let me drive a car, or have a life of my own.” She left her native Basilicata and went to live in Florence. P. seems to enjoy without children and a spouse.

My friend M. still lives in Basilicata. She accepted traditional relationship roles where the power is given to the man M. never objected when her husband told her not to drive when she got pregnant, and when their child was small. It has been 10 years and more, but she's not driving since. I noticed that her hubby is doing grocery shopping without M. He likes to decide everything…

I wouldn't say that my husband is domineering Italian type... Still, when our daughter was born, he convicted me to quit my job, leave London and move to the small town in Basilicata.… I had lost my financial independence, and didn't feel equal with my husband. „Traditional” Italy is ranked 74th in a global gender gap report, worse than Kazakhstan…

P. wychowała się w małej miejscowości w Basilicacie. Przez dłuższy czas spotykała się z sąsiadem. Był przystojny, ale nastoletnia miłość nie przetrwała. „Był taki ograniczony, kontrolował!” - mówi P. - „Rzuciłam go, bo nie pozwalał mi prowadzić auta, mieć własnego życia.” Wyjechała z rodzinnych stron i zamieszkała we Florencji. Wydaje się, że lubi życie bezdzietnej singielki.
Źródło: internet

Moja znajoma M. ciągle mieszka w Basilicacie. Zaakceptowała tradycjonalny podział ról, gdzie władzę dzierży mężczyzna. Nie protestowała, gdy mąż sprzeciwiał się prowadzeniu przez nią auta gdy była w ciąży i z małym dzieckiem. Minęło ponad 10 lat i M. nie wróciła do roli kierowcy. Zauważyłam, że jej mąż robi zakupy bez M. Lubi decydować o wszystkim...

Nie powiedziałabym, że mój mąż to Włoch dominujący… Kiedy jednak urodziła się nam córka, namówił mnie do rzucenia pracy, wyjazdu z Londynu i zamieszkania w miasteczku w Basilicacie. Straciłam finansową niezależność, nie czułam się równa z mężem. Według raportu równości płci, „tradycyjne” Włochy sytuują się na 74. miejscu, dalej niż Kazachstan...