Showing posts with label Blogging/Blogowanie. Show all posts
Showing posts with label Blogging/Blogowanie. Show all posts

Monday, January 8, 2024

Google bots

 

The readers cannot comment on my blog – that’s the decision I came up with a few years ago. I’ve never regretted it, and the past hours shows that this has been the right strategy… Yesterday, as promised, I joined a Facebook group for bloggers, and shared the link to my post. Very quickly, I got some comments… “You’re writing like a lunatic, just to write! Gain the real understanding about the marketing, positioning, SEO, sources of traffic, and you will have stuff for a decent, substantive post, supported by experience” – Sebastian observed. “I feel like you’re writing just to write. I understand, especially that you’re doing it for quite a few years, despite the lack of interaction from the possible readers” – Marta added. She noticed also some grammar mistakes in my post.

Your writing is enjoyable but can you determine the topic of your blog and its purpose?” - Paweł asked. “If you’re just keeping your diary, then the most proven way to attract readers would be promoting your content on groups and among friends.” I didn’t expect this! I was impressed, to be honest. I was also a bit sad, but on second thought I realized that the bloggers simply agreed to my own words! I previously wrote that “a lot of views” on my blog was probably just an honest mistake - not a normal trend, but a weird thing regarding the website.

It hasn’t been frequented by the “traditional” audience: Google bots visited the site, and that’s all” – I confessed, and Marta confirmed this, writing that I don’t have any interaction from the possible reader. “You’re writing like a lunatic, just to write!” - Sebastian insisted. It’s not nice, but haven’t observed, that I’m writing a bit about this, a bit about that, without really considering my “blogging niche”? I surely did. What is the conclusion? Well, I guess that you get what you want! Telling everyone that nobody is reading my blog I received some comments which were, in fact, a bit dismissive. Oh well at least some “traditional” audience visited my blog, and not only Google bots!

Czytelnicy nie mogą komentować na moim blogu – podjęłam taką decyzje parę lat temu. Nigdy jej nie żałowałam, ostatnie godziny pokazały, że to dobra strategia… Wczoraj, zgodnie ze słowami, dołączyłam do grupy blogerów na Facebook i podzieliłam się linkiem do mojego wpisu. Bardzo szybko otrzymałam trochę komentarzy… “Piszesz jak potłuczona żeby tylko pisać. Zdobądź wiedze na temat marketingu, pozycjonowania, SEO, pozyskiwania ruchu i będziesz miała materiał na porządny, merytoryczny wpis poparty doświadczeniem” – zauważył Sebastian. “Mam wrażenie, że piszesz, aby pisać. Rozumiem, zwłaszcza że robisz to z uporem od ładnych kilku lat i to mimo braku jakiejkolwiek interakcji ze strony ewentualnych czytelników” – dodała Marta. Dostrzegła również parę błędów w moim wpisie.

Piszesz ciekawie, ale czy jesteś w stanie określić, jaka jest tematyka tego bloga i jego cel?” - zapytał Paweł. “Jeśli po prostu prowadzisz pamiętnik, to jedynym sprawdzonym sposobem na pozyskanie czytelników jest reklamowanie wpisów na grupach i wśród znajomych.” Nie spodziewałam się tego! Szczerze mówiąc, zrobiło to na mnie wrażenie. Byłam też trochę smutna, ale po namyśle doszłam do wniosku, że blogerzy po prostu zgodzili się z moim własnym oświadczeniem! Napisałam poprzednio, że “wiele wyświetleń” na moim blogu było prawdopodobnie zwykłą omyłką – nie normalnym trendem, lecz dziwną tendencją na stronie.

Nie była ona odwiedzana przez “tradycyjnych” czytelników: odwiedziły ją tak zwane ‘Google bots’ i tyle” – wyznałam a Marta potwierdziła to pisząc, że nie mam żadnej interakcji ze strony czytelników. “Piszesz jak potłuczona żeby tylko pisać” – twierdzi Sebastian. Niezbyt to miłe, czyż jednak sama nie zauważyłam, że pisze trochę o tym, trochę o tamtym, bez zwracania uwagi na “blogową niszę”? Tak właśnie zrobiłam! Jaki stąd morał? Cóż, pewnie dostajemy to, o co sami prosimy! Mówiąc wszystkim, że nikt nie czyta mojego bloga otrzymałam komentarze które były nieco lekceważące. Przynajmniej trochę “tradycyjnych czytelników” odwiedziło mój blog, nie tylko “Google bots”!


Sunday, January 7, 2024

Good advice/dobra rada

 

My blog had a lot of views today: a sign that someone is reading is my stuff” – I wrote some time ago. Well I was so wrong! The truth is that “a lot of views” was probably just an honest mistake - not a normal trend, but a weird thing regarding my website. It hasn’t been frequented by the “traditional” audience: Google bots visited the site, and that’s all… Is there anyone who can tell me why? Of course it is: Internet is full of answers to the question: “Why nobody is reading my blog.”

One of my favourite tips is: “Stop doing the same thing that’sbrought zero results.” All clear! Like they say, if you do what you’ve always done, you’ll get what you’ve always gotten. What I’m doing, is: not posting almost any photos of myself. That’s wrong, because pictures are the first thing that people would notice… From today on, I’m going to pay more attention on the images I’m using on my blog. Having said that, let’s move on to another point, the most important: the content of my posts. I mean, did I ever consider something called “blogging niche”? Well the answer is: no.

That’s wrong, again! I’m writing a bit about this, a bit about that… And the number of views is very low. So from now on, I’ll have to fix it, and be more specific. I want to write about something I truly love… Which is food. Another objection? You don’t promote your content… True: I almost never do that. Again, a slight adjustment should be done. I’m going to join some Facebook groups, and share the link to my post… I’m going to build a brand new blog, let’s see where it takes us!

Mój blog miał dzisiaj wiele wyświetleń: to znak, że mam swoich czytelników” – napisałam jakiś czas temu. Cóż, byłam w błędzie! Prawda jest taka, że “wiele wyświetleń” było prawdopodobnie zwykłą omyłką – nie normalnym trendem, lecz dziwną tendencją na mojej stronie. Nie była ona odwiedzana przez “tradycyjnych” czytelników: odwiedziły ją tak zwane “Google bots” i tyle… Czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego tak się dzieje? Oczywiście, że tak: Internet jest pełen odpowiedzi na pytanie “Czemu nikt nie czyta mojego bloga.” Jedna z moich ulubionych porad brzmi:

Przestań robić te same rzeczy, które przyniosły zero rezultatów.” Wszystko jasne! Jak mówią, jesli robisz to, co robiłeś wcześniej, otrzymasz to co zawsze. Moje działania wyglądają tak: nie publikuję żadnych własnych zdjęć. To bład, bo obrazki są pierwszą rzeczą, na jaką ludzie zwracają uwagę. Od dzisiaj będę zwracała większą uwagę na to, co umieszczam na blogu. Powiedziawszy to, przejdźmy do kolejnego punktu, najważniejszego: zawartości wpisów. Chce przez to powiedzieć – czy kiedykolwiek wzięłam pod uwagę coś zwanego “blogową niszą”? Odpowiedź brzmi – nie.

To kolejna omyłka! Piszę trochę o tym, trochę o czymś innym… Uzyskując małą ilość wyświetleń. Zamierzam to naprawić i być bardziej precyzyjną – chcę pisac o tym, co szczerze kocham, czyli o jedzeniu. Następny zarzut? Nie promujesz zwoich treści… Prawda: nie robię tego prawie nigdy. Znowu, należy wprowadzić małą poprawkę. Mam zamiar dołączyć do grup na Facebook i dzielić się linkiem do mojego wpisu… Chcę stworzyć całkiem nowy blog, zobaczymy co z tego wyniknie!




Friday, December 29, 2023

ASMR

 

The internet is a MASSIVE place! If you don't like something you see, all you have to do is flick your finger and scroll on by! There's no reason to try to shame, criticize, or share your disapproval of something you don't like or agree with. Just because it doesn't suit you, doesn't mean it won't help someone else” – Wrote someone from Team AMC Ana on Facebook. This obvious truth may be ignored by a great number of people, but, nevertheless the fact remains a fact. Internet showed me once again that no one should not make simple assumptions.

I keep staring at this woman with long nails… She’s doing nothing else but eating a home made lettuce wrapped cheeseburger. ‘Uhhh… That’s delicious. Uhmmm hmmm hmmm…. I aren’t just biting. Uhmmm… Delicious is’ – She says.”

Let’s be honest: I wrote this to joke about her with sarcasm. I was positive that the fact, that her “lettuce wrapped cheeseburger” video has tens of thousands of views was a proof that people like silly things. Well I might be wrong because Christi, better known as yummybitestv who’s got 238,000 followers on YouTube and 104,000 on Instagram not only loves to eat.

According to famousbirthdays.com Mrs Caston is an ASMR and mukbang artist. What does it mean? Let’s unscramble it: ASMR stands for autonomous sensory meridian response. Apparently it has become a new craze in the social media age, and many YouTube channels and apps are now dedicated to ASMR. Their aim is to provide the listener a tingling sensation, mainly through sounds produced in a specific way. There are videos of people whispering to the camera, scratching their microphones to produce soft noises…

The new trend is very popular, according to New York Times back in 2019 two hundred or more such short movies were being posted each day. Some of the YouTube personalities creating these sounds have become celebrities with many followers - just like @yummybitestv. She’s proving that eating a home made lettuce wrapped cheeseburger, and muttering: “Uhhh… That’s delicious. Uhmmm hmmm hmmm…. I aren’t just biting. Uhmmm… Delicious is” – could be an art! Christi Caston, the woman has been able to achieve a lot in the social media world proves the truthfulness of that saying: “Don’t judge what you can’t understand.”

Internet to NIEZWYKŁE miejsce! Jeśli nie lubisz tego, co widzisz, jedyne co musisz zrobić to przesunąć palcem i przestać oglądać! Nie ma powodów, by próbować zawstydzać, dzielić się swoim brakiem akceptacji wobec czegoś, z czym się nie zgadzasz. Tylko dlatego, że ci się coś nie podoba nie oznacza, że nie jest pomocne dla innych” – napisał ktoś z Team AMC Ana na Facebook.

Ta ewidentna prawda może być ignorowana przez wielu ludzi, pomimo tego jednak pozostaje faktem. Internet pokazał mi raz jeszcze, że nie należy wyciągać pochopnych wniosków. “Gapię się na panią z długimi paznokciami. Nie robi nic innego, oprócz jedzenia cheesburgera owiniętego sałatą. ‘Ohhh… To pyszne. Mmmm mmm mmm… Nie tylko gryzę. Mmmm… Pyszne to jest’ – mruczy.”

Powiedzmy sobie szczerze: napisałam to, by żartować sobie z niej sarkastycznie. Byłam pewna, że to, iż jej “owinięty sałatą cheesburger” ma tysiące wyświetleń oznacza, że ludzie preferują oglądać głupie rzeczy. Cóż, mogłam się mylić, ponieważ Christi. Znana lepiej jako yummybitestv, która ma 238,000 obserwujących na YouTube i 104,000 na Instagram nie tylko kocha jeść.

Według famousbirthdays.com pani Caston jest artystką ASMR. Rozszyfrujmy to: skrót ASMR oznacza Autonomous Sensory Meridian Response, czyli samoistną odpowiedź meridianów czuciowych. Wygląda na to, że stało się to nowym trendem na YouTube, istnieje wiele kanałów, dedykowanych właśnie ASMR. Ich celem jest dostarczenie słuchaczowi wrażenia delikatnego mrowienia, głównie poprzez dźwięki, tworzone w specyficzny sposób.

Istnieję wideo ludzi szepczących do kamery, drapiących mikrofon, by wywołać delikatne dźwięki… Nowy trend jest bardzo popularny, według New York Times w roku 2019 każdego dnia publikowano około 200 krótkich filmów tego rodzaju. Niektórzy twórcy YouTube stali się prawdziwymi celebrytami, jak @yummybitestv. Udowadnia ona, że jedzenie domowej roboty cheesburgera, owiniętego sałatą, i mruczenie „Ohhh… To pyszne. Mmmm mmm mmm… Nie tylko gryzę. Mmmm… Pyszne to jest” – może być sztuką! Christi Caston, kobieta która osiągnęła całkiem sporo w świecie serwisów społecznościowych potwierdza prawdziwość powiedzenia: “Nie sądź tego, czego nie rozumiesz.”




Wednesday, December 27, 2023

YouTube Shorts

 

I do not hide that I’m addicted to Internet. I’m sharing the days on nice or bad, depends if to what extent I’m able to feed my habit. Today for example wasn’t good: I’m not receiving any emails, and there is really nothing interesting on Facebook. Apparently our tablets and smartphones are making us dopamine junkies, with each like or tweet satisfying our craving… That’s not good, clearly, apart from the “dark side” there are positives as well. Personally I’m convinced that in some strange way social media make you think. Let’s take an example: I wrote about a woman which appears on the web as @yummybitestv. Yesterday I was staring at her YouTube Short –she was doing nothing else but eating a home made lettuce wrapped cheeseburger.

Uhhh… That’s delicious. Uhmmm hmmm hmmm…. I aren’t just biting. Uhmmm… Delicious is” – She would say. What’s so smart about that? The answer is: the woman has been able to achieve quite a lot in the social media world. Despite quite a „moundane” content, her Instagram profile attracted some 104,000 followers on Instagram! Her “lettuce wrapped cheeseburger” video itself has tens of thousands of views… We all know what it means: cash! They are several ways to earn money with YouTube Shorts.

You can sell some products or service, create sponsored videos, or reach out to brands for sponsorships… Very likely @yummybitestv is earning more money with her home made lettuce wrapped cheeseburger, than my husband with computer programming! There is the thing that we guys can learn from social media. Life doesn’t have to be marked with frustration, hard work and fear. Internet can make it very easy! Clearly I did not notice it as the first. Yesterday, after the “lettuce wrapped cheeseburger” I watched other videos, and discovered a woman with extremely big lips: Vanessa Orologio. Also her YouTube Shorts are having a lot of views. Then, I noticed an Italian couple Valeria and Daniele: they were kissing passionately on their „short.” The social media industry is huge, and there is a place for every enthusiast. Knowing this, I’m sharing my new blog post.

Nie ukrywam, że jestem uzależniona od Internetu. Dzielę dni na lepsze i gorsze, w zależności od tego, w jakim stopniu udaje mi się zaspokoić nawyk… Dziś na przykład nie ma się czym pochwalić: nie otrzymałam ani jednego e-maila, również na Facebook nie ma nic ciekawego… Wygląda na to, że nasze tablety i smartfony czynią z nas “dopaminowych narkomanów”, którzy zaspokajają nałóg z każdym tweetem czy polubieniem. To oczywiście niedobrze, ale oprócz “ciemnej strony” istnieje ta jaśniejsza. Osobiście jestem przekonana, że w pewien sposób media społecznościowe uczą nas myślenia.

Weźmy taki przykład: pisałam o kobiecie która pojawia się w siecie jako @yummybitestv. Wczoraj ogladałam jej “rolkę” na YouTube – nie robiła nic innego, oprócz jedzenia domowej roboty cheesburgera owiniętego sałatą. “Ohhh… To pyszne. Mmmm mmm mmm… Nie tylko gryzę. Mmmm… Pyszne to jest” – mruczała. Co w tym mądrego? Odpowiedź brzmi: tej kobiecie udało się osiągnąć pewien sukces w świecie serwisów społecznościowych. Pomimo “zwyczajnych” treści jej profil przyciągnął około 104,000 obserwatorów! Jej “cheesburger owinięty sałatą” miał dziesiątki tysięcy wyświetleń. Wszyscy wiemy, co to oznacza: pieniądze. Istnieje wiele sposobów zarabiania poprzez “rolki” na Youtube.

Można sprzedawać usługi lub produkty, tworzyć sponsorowane wideo lub zwrócić się do różnych marek o sponsorowanie. Bardzo prawdopodobnie @yummybitestv zarabia więcej na swoich owiniętych sałatą hamburgerach, niż mój mąż na programowaniu komputerowym! Oto, czego możemy się nauczyć z serwisów społecznościowych. Życie nie musi oznaczać frustracji, ciężkiej pracy i lęku. Internet może uczynić je łatwym i przyjemnym. Wczoraj, zaraz po “cheeseburgerze owiniętym sałatą” oglądałam inne wideo, i odkryłam kobietę o bardzo nabrzmiałych ustach: Vanessę Orologio. Również jej “rolki” na YouTube mają dużo wyświetleń. Następnie zauważyłam Valerię i Daniele: całują się namiętnie na “rolkach.” Branża serwisów społecznościowych jest szeroka, znajdzie się miejsce dla każdego entuzjasty. Wiedząc o tym, dzielę się kolejnym wpisem.




Tuesday, December 26, 2023

Delicious

 

My blog had a lot of views today: a sign that someone is reading is my stuff… Encouraged by this success, I’m sitting here in front of the computer, but instead of creating a new blog post, I keep staring at this woman with long nails… She’s doing nothing else but eating a home made lettuce wrapped cheeseburger. “Uhhh… That’s delicious. Uhmmm hmmm hmmm…. I aren’t just biting. Uhmmm… Delicious is” – She says. What’s so interesting? Well you tell me, because the lady – aka yummybitestv – has 104,000 fallowers on Instagram! The boring stuff works well… Her “lettuce wrapped cheeseburger” video has tens of thousands of views – just like the „tomato centric” one:

In winter, when there’s more darkness than daylight, a kilo of tomatoes costs almost €4 ($4.50) in Tampere, a city of 300,000 in southern Finland. ‘Finnish vegetables are really expensive,’ Lauri Vuohensilta explains. ‘Because fucking cold.’ Lauri and his wife, Anni, have a lifestyle series on YouTube. In this tomato centric video, they wander through a chain supermarket doing their weekly shopping. Vegetables from other countries are available and cheaper, but imported produce spends two weeks in shipping. The video is, it must be said, so mundane. It also has tens of thousands of views and is part of a growing subgenre of YouTube supermarket tours” – I read.

Alongside with the “rich and beautiful” who are buying Rolls Royces, on social media you can find people just a “normal” people. Apparently, the „boring Instagram” is big. The accounts full of photos of everyday life have hundreds of thousands of followers. Instagram is also home to „amateurs” inviting you into their lives… Looking at the @yummybitestv I thought for a while, that I should maybe start eating the lovely cakes that my husband’s friend Nicola brought us from Greece, while making a video of myself saying: “Uhhh… That’s delicious. Uhmmm hmmm hmmm…. I aren’t just biting. Uhmmm… Delicious is.” But I wont.

Mój blog miał dzisiaj wiele wyświetleń: to znak, że mam swoich czytelników… Zachęcona tym sukcesem, siedzę przed komputerem, lecz zamiast tworzenia nowego wpisu, gapię się na panią z długimi paznokciami. Nie robi nic innego, oprócz jedzenia cheesburgera owiniętego sałatą. “Ohhh… To pyszne. Mmmm mmm mmm… Nie tylko gryzę. Mmmm… Pyszne to jest” – mruczy. Co w tym ciekawego? Cóż, wy mi powiedzcie, ponieważ ta pani – czyli yummybitestv – ma sto cztery tysiące obserwatorów na Instagram! Nudne treści sprawdzają się dobrze… Jej “cheesburger owinięty sałatą” ma dziesiątki tysięcy wyświetleń – zupełnie jak wideo z pomidorem w centrum:

Zimą, kiedy jest więcej ciemności niż światła, kilo pomidorów kosztuje prawie €4 w Tampere, liczącym 300,000 mieszkańców mieście w południowej Finlandii. ‘Fińskie warzywa są naprawdę drogie’ – wyjaśnia Lauri Vuohensilta. „Ponieważ jest cholernie zimno.’ Lauri i jego żona Anni prowadzą serię o życiu codziennym na YouTube. Na wideo z pomidorem w centrum chodzą między półkami w supermarkecie, robiąc tygodniowe zakupy. Warzywa z innych krajów są dostępne i tańsze, ale importowana produkcja wymaga dwóch tygodni na dowóz.

To wideo jest, trzeba przyznać, dość zwyczajne. Ma również dziesiątki tysięcy wyświetleń, jako część rosnącego trendu na YouTube: ‘wyprawa do supermarketu.’” - czytam. Obok „bogatych i pięknych” którzy kupują Rolls Royces na serwisach społecznościowych można spotkać „normalnych” ludzi. Wygląda na to, że „nudny Instagram” jest popularny. Profile pełne zdjęć z życia codziennego mają setki tysięcy śledzących. Instagram jest również domem dla amatorów, którzy zapraszają cię do swego życia… Patrząc na @yummybitestv myślałam przez chwilę, że powinnam może zacząć jeść pyszne ciastka, które przyjaciel męża Nicola przywiózł nam z Grecji, podczas kręcenia wideo, na którym mruczę: “Ohhh… To pyszne. Mmmm mmm mmm… Nie tylko gryzę. Mmmm… Pyszne to jest.” Nie zrobię tego jednak.



Monday, December 25, 2023

The secret dream/Ukryte marzenie

 

Many would say that they’re getting bored with life in general. The days seem to be muddled together, like a never ending cycle. The more older we get, the more everything seems dull… How do you deal with it? Most of us is trying to manage this issue by distracting themselves through social media. Used properly, it can deliver provide an antidote to the boredom. People are interested in the intimate details of the lives of strangers – so there we are, looking at the YouTube video of someone who is doing his weekly shopping in the supermarket. The Youtuber has many, many views… Like the joke about modern art says: „You could have do that, but you never did.”

Someone else is posting the photos of his dog’s weekly bath, or the documenting an important doctor’s appointment. The Internet is full of photos that aren’t trying to make you jealous. People are brushing their teeth, or having some cake in a modest coffee shop… Those „boring” accounts are often having hundreds of thousands of followers. As for me, like they say, I don’t want to be a star, and just want to be an actress. I don’t aspire to such divine heights, like BTS member V aka Kim Taehyung, who apparently earns so much from an Instagram post! With his following of 61.8 million followers, he likely charges between $68,000 and $810,000 for one sponsored post…

I’m fascinated by the effect social media has on the people from all walks of life, from kids to the elderly. I think that the power of Internet is about to fullfil the secret dream of an individual: to have an impact on the others. Thanks to Facebook, TikTok and so on it has never been easier! A good attitude and a bit of language skills are more than enough. So there I am, writing about things that bother me: social media.

Wielu z nas jest znudzonych życiem. Dni wydają się łączyć w jedno, jak w niekończącym się cyklu. W miarę, jak robimy robimy się starsi, wszystko zdaje się coraz bardziej puste… Jak temu zaradzić? Większość z nas próbuje naprawić sytuację, szukając rozrywki na serwisach społecznosciowych. Użyte w przyzwoity sposób, mogą zapewnić antidotum na nudę. Ludzi zawsze interesowały intymne szczegóły życia nieznajomych – i tak oto zerkamy na wideo, na którym ktoś robi zakupy w supermarkecie. Nasz Youtuber ma wiele, wiele wyświetleń… Jak mówi żart na temat sztuki nowoczesnej: “Mogłeś sam tego dokonać, aleś nic nie zrobił.”

Ktoś inny dzieli się zdjęciami z cotygodniowej kąpieli swego pieska, albo dokumentuje ważną wizytę u lekarza. Internet jest pełen zdjęć, które nie próbują wywołać w tobie zazdrości. Ktoś myje zęby, albo kupuje ciastko w skromnej kawiarence… Te “nudne” profile mają często setki tysiące odwiedzających. Jeśli o mnie chodzi, jak to mówią, nie chce być gwiazdą, tylko aktorką. Nie aspiruję do takich wyżyn jak członek grupy BTS Kim Taehyung czyli V, który jak się wydaje zarabia ogromne pieniądze za wpis na Instagram! Mając 61.8 milionów osób, które go śledzą, wycenia prawdopodobnie swoje sponsorowane posty od 68,000 do 810,000 dolarów.

Fascynuje mnie efekt serwisów społecznościowych na ludziach, począwszy od dzieci na staruszkach kończąc. Myślę, że moc Internetu polega na spełnieniu marzenia jednostki o tym, by mieć wpływ na innych. Dzięki Facebook, TikTok i temu podobnym nigdy nie było to łatwiejsze! Wystarczy odrobina dobrych chęci i trochę umiejętności językowych. Tak oto piszę o tym, co mnie interesuje: serwisach społecznościowych.



Monday, December 11, 2023

Lonely in the city/Samotni w mieście

Silence... Close my eyes, fall asleep forever and forget everything. There are two ways of living, one represented by the beggar sleeping on the street. I see him near the railway station in the city of Bari. His head was covered and his thin, long, unwashed legs were sticking out from under the blanket. This man, not yet old, a foreigner in appearance, chooses inertia every day. It's a tempting tactic for a person who lacks energy. He lets himself be swallowed up by a lazy, endless darkness... A long sleep is the end he probably longs for. It looks that he’s given up. Also I sometimes feel like doing so. I close my eyes and sink into the tempting inertia…” - I wrote a few months ago. 

Unfortunately I cannot say that I’ve come a long way since then. The problem is that actually nothing has changed. The old blue chair is still my favourite place. As I wrote before, the lazy habit has significantly changed my life. I’m convinced that I was made for sitting in the chair: it’s the first thing that I do every morning. I’d spend a lot of time with the phone in my hand, although I know that nothing beneficial comes from mindless scrolling. As a result, I feel like I’m becoming more lethargic with each passing day! It’s so difficult to get your shit together, but if you’re reading this, it means that I tore myself away from the blue chair… Finally and get up with some effort. What’s next?

There is not much, honestly, without social media! No matter how you try, you can’t shake the lonely feeling when you’re living in the city. Bari isn’t particularly big, but the others tend to ignore you… Sometimes you feel like despite being surrounded by so many people, you’re connected to no one… Except social media. The rule of city life says: “Keep your head down, and your eyes on the phone.” That’s what we do: most of us, we we’re not paying much attention to a person in the bus stop, but feel OK chatting with a stranger when we interact with a screen. It looks that once you start down this path, there is no escape… I won’t be blaming myself for mindless scrolling, then. Instead, maybe I can try and connect my habit of spending time online, with the will of writing. 

Bezruch… Zamknąć oczy, zasnąć na dobre, i zapomnieć o wszystkim. W życiu istnieją dwie drogi, jedną reprezentuje żebrak, który śpi na ulicy. Widzę go w okolicach dworca kolejowego w mieście Bari, gdzie mieszkam. Ma przykrytą głowę, spod koca wystają chude, dawno niemyte nogi. Ten niestary jeszcze człowiek – z wyglądu cudzoziemiec – codziennie wybiera bezwład. To kusząca taktyka dla osoby, która nie posiada energii. Pozwala, by ogarnęła go leniwa, niekończąca się ciemność… Długi sen reprezentuje koniec, którego zapewne pożąda. Wygląda na to, że się poddał. Ja też czasem mam na to ochotę. Zamykam oczy i pogrążam się w kuszącej inercji” – napisałam kilka miesięcy temu.

Niestety, nie mogę powiedzieć, że przebyłam długa drogę od tamtego czasu… Problem w tym, że tak naprawdę nic się nie zmieniło. Stary niebieski fotel jest nadal moim ulubionym miejscem. Jak wspomniałam wcześniej, leniwy nawyk znacznie odmienił moje życie. Jestem przekonana, że zostałam stworzona do siedzenia w fotelu: to pierwsza rzecz, jaką robię po przebudzeniu. Spędzam mnóstwo czasu z telefonem w ręku, pomimo że zdaję sobie sprawę, że nic użytecznego z tego nie wynika. W rezultacie czuję się coraz bardziej ospała z każdym mijającym dniem. Niełatwo jest się pozbierać do kupy, jeśli jednak to czytasz to znaczy, że odkleiłam się od niebieskiego fotela… Podniosłam się ze sporym wysiłkiem. Co dalej?

Szczerze mówiąc, nie dzieje się zbyt wiele bez serwisów społecznościowych! Nieważne, jak bardzo się starasz, nie możesz się pozbyć uczucia samotności, jeśli żyjesz w mieście. Bari nie jest specjalnie duża, ale ludzie nie zwracają na siebie uwagi… Czasami masz wrażenie, że otacza cię wiele osób, ale z nikim nic cię nie łączy… Oprócz serwisów społecznościowych. Reguła miejskiego życia mówi: “Głowa opuszczona, oczy wpatrzone w telefon.” To właśnie robimy: większość z nas nie zwraca uwagi na człowieka na przystanku autobusowym, ale czuje się OK gawędząc z nieznajomym poprzez ekran. Wygląda na to, że jeśli raz wkroczysz na tę ścieżkę, to nie ma ucieczki… Nie będę się więc potępiać za bezmyślne spędzanie czasu w sieci. Postaram się połączyć ten nawyk z moim pragnieniem pisania. 




Friday, November 17, 2023

An author

 

Well, I’m trying to be an author, but it’s so hard! Honestly, I don’t see why? Writing seems so easy – you just sit there, and type on… Well, all the burdens I’m going through show that it’s not a straight thing. Being creative takes not only an effort, but requires also concentration. It’s really hard for us, the “kids of it Internet”! It’s a bit odd, but we’re used to being distracted. Turning on your computer means having an access to multiple source of information. Reading two or more different texts simultaneously doesn’t seem difficult, but quite normal…

Seems useful, isn’t it? Still, it’s not easy to concentrate, when your attention is divided between digital devices and web content. Right now, for example, I’m reading messages on my phone, listening to “Dragon Ball” that my son is watching on his tablet, and scrolling trough Internet. My mind focuses on nothing, literary… Just sitting here and trying to write something feels like “pain in the ass” (as they say). At least every 15 minutes I get up from my place and go to the kitchen for a coffee, or a snack.

I’m also constantly in a search for some interesting for my “content consumption.” There is a lot of new stuff on Facebook timeline! A soft rice with chicken, Michael J.Fox’s twin daughters, Kim Kardiashian’s jealousy over Bianca Censori… Well, yes, that is the case right now – I’m really fighting with myself. Still, giving up would be too easy. Instead of deciding that I’m not capable of doing anything useful, I may write about the whole thing!

Cóż, próbuję być autorem, ale jest tak trudno! Szczerze mówiąc, nie rozumiem dlaczego? Pisanie zdaje się łatwe – siedzisz sobie, stukając w klawiaturę… Cóż, moja szarpanina pokazuje, że nie jest to łatwa sprawa. Bycie kreatywnym wymaga nie tylko wysiłku, lecz również koncentracji. To niełatwe dla nas, “dzieci Internetu”! Dziwna rzecz – przywykło się do bycia rozkojarzonym. Włączenie komputera oznacza dostęp do wielu źródeł informacji. Czytanie dwóch lub więcej tekstów jednocześnie nie zdaje się trudne, lecz dość normalne…

Wydaje się przydatne, czyż nie tak? Pomimo wszystko, niełatwo się skupić, gdy twoja uwaga jest podzielona między różne urządzenia cyfrowe i zawartość stron www. W tej chwili na przykład czytam wiadomości tekstowe w telefonie, słucham “Dragon Ball” którą mój film ogląda na tablecie i przeglądam co nieco w Internecie. Już samo siedzenie tutaj i próba napisania czegokolwiek jest, jak to mówią, bólem w tyłku. Mój umysł nie koncentruje się na niczym… Przynajmniej co 15 minut wstaję z miejsca, idę do kuchni na kawę lub przekąskę.

Nieustannie szukam również czegoś do mojej “konsumpcji treści.” Jest wiele nowych rzeczy na Facebook timeline! Miękki ryż z kurczakiem, córki – bliźniaczki Michaela J.Foxa, zazdrość Kim Kardiashian p Biankę Censori… Cóż, tak to wygląda w tym momencie. Walczę sama ze sobą. Poddanie się jednak byłoby zbyt łatwe! Zamiast decydować, że nie jestem zdolna uczynić niczego pożytecznego, mogę o tym wszystkim napisać!




Wednesday, November 8, 2023

Weetabix

It’s about quarter to six in the evening. My kids are doing their homework for quite few hours. My computer programmer husband spent the whole day in front of the monitor. Only I haven’t done anything like that. Let’s be honest – I’m lazy and I don’t know what to do with my time. I forgot some things, like staying focused. I used to love the moments when my attention was fixed on some task – like writing, for example. Unfortunately, I often feel like I’ve lost it. Things are not going well recently – I’m having problem with my laziness, which leads to not doing enough when it comes to my old passion, which is writing and illustration, spending too much time on social media, and even having problem with my weight! I should be doing something creative – but instead, I’m scrolling through Facebook, and eating chocolate and Weetabix between meals…

I can’t find motivation to pull myself together. These days, I just limit myself to thinking about stuff I should have done. I know that I’m the only one who can change my life, and that I could improve myself… Still, it all stays the same. I wonder how some people manage to find the strength to keep working, and not stop until you get what you want? Everybody has some ambitions, but the actual victory goes only to some of us. It’s a matter of inner strength, and the problem is, that I’m really lacking of self-discipline. You can however use the power of will, and consciously change your problematic behaviours… Perhaps it’s time to end up with laziness. Let’s recall some rules that we sadly forgotten.

The first is:I have to write every day. “To be a writer - this may seem trite, I realize - you have to actually write. You have to write every day, and you have to write whether you feel like it or not. Perhaps most importantly, write for an audience of one - yourself. Write the story you need to tell and want to read. It’s impossible to know what others want so don’t waste time trying to guess. Just write about the things that get under your skin and keep you up at night” –Hosseini said. That’s what I’m gonna do – write every day.

Jest za kwadrans szósta po południu. Moje dzieci odrabiają pracę domową od ładnych paru godzin. Maż – programista komputerowy – spędził cały dzień przed monitorem. Tylko ja nie zajmuję się niczym szczególnym. Bądźmy szczerzy – jestem leniwa i nie wiem, co zrobić z czasem. Zapominam o wielu rzeczach, jak bycie skoncentrowanym. Bardzo lubiłam momenty, kiedy moja uwaga skupiała się na jakimś zajęciu – jak pisanie, na przykład. Niestety, wyglada na to, że utraciłam tę zdolność. Sprawy nie układają się dobrze ostatnimi czasy. Mam problem z lenistwem, które prowadzi do tego, że zaniedbuję dawne pasje – pisanie i ilustrację, spędzam za dużo czasu śledząc serwisy społecznościowe, a nawet mam problemy z wagą! Powinnam robić coś kreatywnego – zamiast tego, przeglądam Facebook, objadam się czekoladą i Weetabix między posiłkami.

Nie umiem znaleźć motywacji, aby wziąć się w garść. Ogranicza się do myślenia o tym, co powinnam zrobić… Wiem, że jestem jedyną osobą, która może zmienić moje życie, i że mogę się poprawić… Ale sprawy pozostają takie same. Zastanawiam się, jak niektórzy ludzie potrafią znaleźć siły do pracy, nie przerywają, zanim nie zdobędą tego, czego chcą? Każdy ma jakieś ambicje, ale prawdziwe zwycięstwa należą się tylko niektórym z nas. To kwestia samodyscypliny: problem w tym, że mi jej brakuje. Możemy jednak użyć siły woli, by świadomie zmienić nasze problematyczne zachowania. Być może nadszedł czas, by skończyć z lenistwem. Przypomnijmy sobie reguły, o których zapomniałam. Pierwsza z nich brzmi: trzeba pisać codziennie.

Aby być pisarzem – brzmi to trywialnie, zdaję sobie sprawę – trzeba tak naprawdę pisać. Musisz pisać codziennie, musisz to robić czy ci się chce czy nie. Być może najważniejsze jest, pisanie dla jednego widza – siebie. Opisz historię, którą chciałbyś opowiedzieć I przeczytać. Nie można powiedzieć, czy inni zechcą to czytać, czy nie, nie trać więc czasu na zgadywanie. Po prostu pisz o rzeczach, które nosisz pod powierzchnią skóry, które nie dają ci w nocy spać” – powiedział Hosseini. To właśnie mam zamiar zrobić: pisać każdego dnia!



Sunday, October 1, 2023

Creative

There is no point in writing books that no one reads” – Polish writer Katarzyna Bonda insisted. I agree with this, but despite everything over the past years I continued my writing adventure. The question is why? Italians call it: climbing on the mirrors. It’s a metaphor for a desperate search for something in a vacuum. During my „unemployed years” in beautiful Italy I often had an impression that there was nothing to grab onto – so I had to make it up. It can be said that writing as a way of doing something worked quite well… Until now.

I’ve often talked about my struggling with writing, but it wasn’t until recently that I thought: “Does it make sense?” Still, my final conclusion about the matter is: “Yes it does.” The reason is very simple: it takes an effort. Creating a nice blog post is much more complicated, than the mindless “content consumption.” Personally, I’m definitely leaning toward the letter one. Right now, I’m like forcing myself to write. I keep checking the article, which I find stupid, but interesting: “Influencer’s violent reaction to ‘world sourest candy’ goes viral.” The young woman has 3 million followers on TikTok and one million on YouTube. Her new – viral video has already racked up 47 million views! What’s so cool about it? Well, the influencer was left with a seriously bad taste in her mouth, after she tasted so-called sourest candy.

Well, it’s not such a big deal to me… But actually, I’m wrong! A few days ago on my Facebook time line an inscription appeared: “This is how Saweetie eats her McDonald’s meal.” The American rapper did much less, to get some attention. “Getting creative, Saweetie puts fries inside her Big Mac, McNuggets on top of her fries, adds nuggets to her Big Mac to make a Chicken McNugget Sandwich” – I read. Very original! To finish, she adds sauce, just like everybody else… The whole story provides a strong proof to support my claim, that social media world is hungry of just ANYTHING. And that’s another reason to keep blogging!

Nie ma sensu pisać książek, których nikt nie czyta” – twierdzi pisarka Katarzyna Bonda. Zgadzam się z tym, pomimo wszystko jednak w ciągu ostatnich lat kontynuowałam autorską przygodę. Pytanie brzmi, dlaczego? Włosi nazywają to wspinaniem się na lustra… To metafora desperackiego poszukiwania czegoś w próżni. Tak właśnie się czułam podczas “bezrobotnych lat” w pięknej Italii… Często miałam wrażenie, że nie mam czego się chwycić – musiałam wiec to wymyślić. Można powiedzieć, że pisanie jako sposób na robienie czegoś sprawdzało się… Aż do teraz.

Często wspominam o borykaniu się z pisaniem, lecz dopiero w ostatnich czasach zadałam sobie pytanie: “Czy ma to sens?” Pomimo wszystko, w ostatecznym rachunku odpowiedź brzmi: “Tak!” Przyczyna jest prosta: cała rzecz wymaga wysiłku. Tworzenie porządnego wpisu jest bardziej skomplikowane, niż bezmyślna “konsumpcja treści.” Jeśli o mnie chodzi, zdecydowanie skłaniam się do tej drugiej! W tym momencie zmuszam się do pisania. Wciąż zerkam na artykuł, który wydaje się głupi, lecz ciekawy: “Gwałtowna reakcja influencerki na ‘najbardziej kwaśny cukierek świata’ staje się wiralna.” Ta młoda kobieta jest śledzona przez 3 miliony osób na TikTok i jeden milion na YouTube. Jej nowe słynne wideo zostało obejrzane przez 47 miliony osób. Co w nim takiego niezwykłego? Cukierek zjedzony przez influencerkę pozostawił jej przykry smak w ustach.

Jeśli o mnie chodzi, to nic wielkiego… Cóż, jestem w błędzie. Parę dni temu ujrzałam pośród wiadomości na Facebook taką informację: “Tak oto Saweetie je swój posiłek McDonald’s.” Amerykańska raperka zrobiła znacznie mniej, żeby przyciągnąć uwagę. “Będąc kreatywną, Saweetie umieszcza frytki w środku jej Big Maca, na wierzch kładzie McNuggets, dodaje kawałki kurczaka do Big Maca aby stworzyć kanapkę Chicken McNugget” – czytam. Bardzo orginalne! Na zakończenie, dodaje sos, jak wszyscy. Cała historia stanowi dowód na potwierdzenie mojej tezy, że świat serwisów społecznościowych jest głodny WSZYSTKIEGO. To kolejny dowód, by nadal pisać bloga!




Friday, September 29, 2023

More words/Więcej słów

 

I’m stuck in the vicious circle of Facebook. I have gotten just used to it, for better or worse… The unknown psychological mechanisms are forcing me to stare at the massive egg dosa making in Mumbai (Indian street food). Which is actually bad thing, because the constant Internet checking makes me feel rubbish about myself. I don’t like the fact that my compulsive social media habit isn’t very useful. I realise that, but being aware would only increase the feeling of helplessness. I would have to say that I just cannot resist watching an interview with Mateo, a sugar baby in New York City…

The young man spent a great amount of money ($300,000) on more than 25 plastic surgeries, because he want to look like a “sex cyborg.” Mateo Blanco stops nothing. Not only he “upgraded” his lips and bottom to an impressing size: he went much further. “I got my ribs broken inwards, so they’re still in there, but they’re just crushing my organs right now, which I might just have removed eventually” – He says. I have seen so many people like him, and even if they live in many different places, lying hundreds of kilometres apart, I cannot help but feeling that they all have something in common. According to some standards, they’re just crazy… Therefore, it should come as no surprise to anyone that I’m writing about it. Scrolling through my Facebook has taught me one thing: you can’t stop once you start.

You just keep looking for the latest updates on your news feed… You’re doing it mindlessly, but not exactly purposelessly. Appeasement of the strange “hunger” is your target, but not the quality of the content that you consume. Yes, the world of social media addicts is just hungry for new things, and it’s only quantity that matters… Mateo Blanco provides a good example: he has 132 000 Instagram followers! So, what’s the lesson? I mean, that Internet just accepts everything. So, no “sorry I talk too much about stuff.” I’ll be writing every day… The more words, or even better – pictures, the better is!

Utknęłam w błędnym kole Facebook. Przywykłam do tego, na dobre i złe. Nieznane mechanizmy psychologiczne zmuszają mnie do gapienia się na szykowanie posiłku z wielkiej ilości jaj w Mumbaju (jedzenie uliczne w Indiach). To niedobra rzecz, ponieważ sprawie, że dość marnie się czuję. Nie podoba mi się fakt, że nawyk kompulsywnego spędzania czasu w mediach społecznościowych jest bezużyteczny. Zdaję sobie z tego sprawę, ale ta świadomość zwiększa jedynie poczucie bezradności. Muszę przyznać, że nie umiem się oprzeć wywiadowi z Mateo, “cukiereczkiem” z Nowego Jorku.

Ten młody człowiek spędził wielką ilość pieniędzy ($300,000) na ponad 25 operacji plastycznych, ponieważ chce wyglądać jak “cyborg seksualny.” Nic go nie może powstrzymać: Mateo Blanco nie tylko “podniósł” swoje usta oraz siedzenie do imponujących rozmiarów. Posunął się znacznie dalej! “Złamano mi żebra, nadal tam są, ale zgniatają moje organy wewnętrzne, dlatego istnieje możliwość ich usunięcia” – mówi. Widziałam tak wielu ludzi jak on, nawet jeśli żyją w różnych miejscach, odległych o tysiące kilometrów, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że mają coś wspólnego… Według niektórych standardów, są oni szaleni. Pomimo wszystko, nie powinno dziwić, że o tym wszystkim piszę. Przeglądanie Facebook nauczyło mnie jednej rzeczy: jeśli już zaczniesz, to nie możesz przestać!

Szukasz najnowszych wiadomości, robisz to bezmyślnie, ale niezupełnie bezcelowo. Twoim zamiarem jest zaspokojenie dziwnego “głodu.” Nie liczy się jakość internetowej zawartości. Świat uzależnionych od serwisów społecznościowych jest naprawdę głodny, liczy się więc ilość. Mateo Blanco stanowi dobry przykład: jest śledzony przez 132 000 osób na Instagramie. Jaki stąd wniosek? Oznacza to, że Internet akceptuje wszystko! Żadnego więc “przepraszam za mówienie głupot.” Będę pisać każdego dnia. Im więcej słów (a jeszcze lepiej obrazków) tym lepiej!