Wednesday, July 30, 2014

Shifting away /Oddalając się

I was chatting with T. in the playground. She’s got two daughters: M. is 11 and S. is 7. “It’s nice to have daughters; they are so close to mum!” – I said. “I don’t see M. very often: she’s always watching TV, playing with computer or her mobile…” – T. told me. Kids as young as 10 have Internet access in their rooms: even when they do not watch TV, they stare at another screen. 

Computer kids” are shifting away from direct relationships to indirect communication. This situation creates an abyss between parents and kids. Just like T. said: kids live their own life and their need of their parents shrinks. My kids are still small, they need mum and dad. But how long will it last? Also I use TV as a babysitter sometimes, but I realize it’s wrong.

It’s easy to put your children in front of the TV - but do you want television to affect their lives more than you? Been thinking about T. Nevermind she’s not working and her daughter is still young; she seemed to give up the struggle for better communication. Brave housekeeper T. cares about her daily tasks and becomes out of touch with their kids' lifestyle.

Gawędziłam z T. na placu zabaw; ma dwie córki, M. ma 11 lat, S. 7. „Dobrze jest mieć córki, są związane z mamusią!” – powiedziałam. „Nie widzę M. zbyt często, zawsze ogląda telewizję, siedzi przed telewizorem lub z komórką...” – odparła T. Nawet dziesięcioletnie dzieci mają dostęp do Internetu; nawet jeśli nie oglądają TV, gapią się na inny ekran.

Komputerowe dzieci” odchodzą od kontaktów bezpośrednich w komunikację z komputerem. Ta sytuacja kreuje przepaść między rodzicami a dziećmi. Tak, jak powiedziała T. dzieci żyją swoim życiem, a potrzeba rodziców maleje. Moje dzieci są małe, potrzebują mamy i taty, ale jak długo to potrwa? Ja też używam czasem TV jako niańki, ale wiem, że to błąd.

Łatwo jest posadzić dziecko przed telewizorem – czy chcemy jednak, żeby TV miała na nie większy wpływ, niż my? Myślałam o T. Niezależnie od faktu, że nie pracuje, a jej córka jest jeszcze mała, wygląda że zaniechała próby lepszego porozumienia. Dobra gospodyni T. troszczy się o codzienne sprawy i traci orientację jeśli chodzi o życie swoich dzieci.

Sunday, July 27, 2014

Facebook Likebox


I wanted to write something about blogging; I hit this. One of top tips for a successful blog was: “Hopefully you are on Twitter, Facebook or Google+ and you are being strategic about how to use these social sites to promote your content”. My blog remains silent - no one comments. Maybe it “needs a boost?”.
 
Almost every blogger wants to add Facebook Likebox to show others how many people like his page. I decided: I’ll go for it. I found several tutorials: “Add-Facebook-Like-to-Blogger.” It seemed quite easy – but didn’t work for me. I tried and tried again, but Likebox didn’t appear. The problem was: "Likebox" for the Dynamic View Blogger is not supported yet.

I found another tutorial: “Add Face Book Plugins to Dynamic View Blogger.” It required a bit of HTML skills. I took a look and gave up. I changed my Blogger template from Dynamic to Simple… But Likebox didn’t appear. I was back to Dynamic View and decided to give it a break. At least I wrote a post about it:)


Chciałam napisać o blogowaniu; natrafiłam na to. Wskazówka w sprawie udanego bloga: „Mam nadzieję, że jesteś na Twitter, Facebook lub Google+ i wiesz, jak używać portali społecznościowych do promocji swoich wpisów.” Mój blog pozostaje milczący: nikt nie komentuje. Może potrzeba mu promocji?

Prawie każdy bloger chce dodać Facebook Likebox, by pokazać, jak wiele osób lubi jego stronę. Zdecydowałam się na to. Znalazłam wiele tutoriali: „Dodaj Facebook Likebox do Bloggera.” Wydawało się proste, jednak się nie udawało. Próbowałam wiele razy: Likebox się nie pojawiał. Problem: widok dynamiczny Bloggera nie ma pełnej funkcjonalności.


Znalazłam kolejny tutorial: „Dodaj Likebox do widoku dynamicznego Bloggera.” Wymagało to odrobiny znajomości HTML. Rzuciłam okiem i dałam spokój. Zdecydowałam się zmienić szablon z dynamicznego na standardowy... Ale Likebox się nie pojawiał. Wróciłam do widoku dynamicznego i odpuściłam sobie na razie. Przynajmniej napisałam o tym post:)

Wednesday, July 23, 2014

Driving license/Prawo jazdy

My mother-in-law took me and my kids to Pisticci. There were no children’s seats in her car, but I knew that it’s no problem for Italian police. On our way back, we saw that the vehicles were stopped from entering the tunnel. “What’s happening?” - My mother-in-law asked the policeman. “Nothing, now your kids will see the horses!” – He said, smiling.
 
In Poland children must sit in the car in a child seat. My brother would never let us in the car with a child on my laps. Fastening your seatbelt - it doesn't matter whether you're a driver or a passenger - it's a total must. I heard about “heroes” who decided not to obey this rule. It costed them a 100 PLN fine.

L. told me that she’s illiterate, but easily got her driving license 30 years ago. Even now getting it in Italy doesn’t seem to be difficult. I know two women who cannot really drive and passed driving test. In Poland it's normal to fail 3 or more times. It's common for examiners to take people to the hardest possible places so they will fail. Little differences.

Teściowa zabrała mnie i dzieci do Pisticci. W samochodzie brakowało fotelików dziecięcych, ale wiedziałam, że to nie problem dla włoskiej policji. W drodze powronej zobaczyliśmy, że pojazdy zatrzymały się przed tunelem. „Co się stało?” – zapytała teściowa. „Nic, dzieciaki zobaczą konie!” – odparł policjant z uśmiechem.

Patrzyliśmy na konie i jeźdźców, wyłaniających się z tunelu. W Polsce dzieci muszą siedzieć w foteliku w aucie. Brat nie pozwala mi wsiąść do samochodu z dzieckiem na kolanach. Zapinanie pasów – nieważne, czy jest się kierowcą, czy pasażerem – to konieczność. Słyszałam o „bohaterach”, którzy złamali tę regułę. Kosztowało ich to 100 PLN mandatu.

L. powiedziała mi, że jest analfabetką, ale z łatwością zrobiła prawo jazdy 30 lat temu. Nawet dziś zrobienie go we Włoszech nie wydaje się trudne. Znam dwie panie, które nie umieją prowadzić, a przeszły test praktyczny. W Polsce normą jest oblanie 3 razy lub więcej. Często egzaminatorzy zabierają ludzi w najtrudniejsze miejsca, aby im się nie udało. Małe różnice.

Monday, July 21, 2014

Val Basento

Our industrial estate  owes its existence to ANIC (part of Eni), an Italian chemical company which was to pursue the derivation of fuel. ANIC was gone after about 30 years of gas field exploitation. The valley of Basento river (Val Basento) was declared a Site of National Interest because of Environmental Contamination.
Źródło: Internet

The situation is getting much worse since the factory is exculpating petroleum waste here. People are complaining because of constant releases of toxic vapours.Two weeks ago we went to Potenza. Regional authorities were supposed to vote the suspension of the trucks with petroleum waste. The authorities decided not to vote at all.

They agreed with someone who said that the problem of toxic vapours will be resolved. In our way back, C. revealed what she read on Internet. “The factory is giving work to the people! If you don’t like it, move your barracks away!” Somehow the person got the point: if you cannot afford a villa and have to live in the block, hold your peace, man.

Nasze osiedle przemysłowe zawdzięcza swoje powstanie ANIC - należącemu do Eni włoskiemu koncernowi chemicznemu który pozyskiwał paliwa. ANIC znikł po około 30 latach eksploatacji złóż gazu. Dolinę rzeki Basento (Val Basento) ogłoszono Obszarem Zainteresowania Narodowego ze względu na zanieczyszczenie środowiska.

Sytuacja pogorszyła się, od kiedy fabryka oczyszcza tu odpady z przeróbki petrolu. Ludzie narzekają z powodu ciągłego uwalniania toksycznych wyziewów. Dwa tygodnie temu pojechaliśmy do Potenzy. Władze regionu miały głosować wstrzymanie ciężarówek z odpadami. Władze jednak zdecydowały się nie głosować.

Zgodziły się z panem, który oznajmił, że problem toksycznych wyziewów zostanie rozwiązany. Kiedy wracaliśmy do domu, C. powiedziała, co przeczytała w Internecie. „Fabryka daje ludziom pracę. Jeśli wam się nie podoba, przenieście wasze baraki gdzie indziej!” Ten, kto to napisał, trafił w sedno: jeśli mieszkasz w bloku i nie stać cię na willę, siedź cicho, człowieku.

Friday, July 18, 2014

Bloggers world/Blogerski świat

Back in 2008 Angelo told me about his colleague A. Aspiring writer and poet, he self-published a book. A. would also post some of his poetry on his blog. It’s not unusual: an average bloger often IS an artist. When you’re an aspiring artist, you obviously turn to the internet. You have to sell yourself first. 
Źródło: Internet

The most common seem to be Photography blog. People do make amazing photos and share them willingly. “I'm a wife and mother, blogging about my adorable toddler, my favorite products” – it’s another “average blog”. Some of “Stay at home” bloggers are making money through blogging. “Blogging is a lot like fishing. Some people never catch anything…while others do.”
A post without comments is like that abandoned house down the end of your street…creepy and not to be trusted.” A blogger has to develop a loyal online following. Zero presence in any social media platforms is a greatest sin: every post you publish needs a boost. I failed to do it – and there we are no comments at all :)

P.S. To say the truth, I tweet my post every now and then. I'm too shy to post it on Facebook :)


W 2008 r. Angelo powiedział mi o swoim znajomym A. Aspirujący pisarz i poeta, wydał książkę własnym kosztem. A. publikował swoje wiersze na blogu. Nie jest to nic dziwnego: przeciętny bloger to często artysta. Kiedy jesteś aspirującym artystą, rzecz jasna zwracasz się do Internetu. Sam masz siebie sprzedać jako pierwszy.

Najbardziej popularny wydaje się blog fotograficzny. Ludzie robią piękne zdjęcia i chętnie się nimi dzielą. „Jestem żoną i matką, bloguję o moim uroczym niemowlaku, ulubionych produktach” – to kolejny „przeciętny blog.” Niektóre z niepracujących blogerek na tym zarabiają. „Blogowanie jest jak wędkowanie. Niektórzy nigdy nic nie złowią... a inni tak.”

Post bez komentarzy jest jak opuszczony dom na końcu ulicy... Obskurny i niebudzący zaufania.” Bloger musi mieć rzeszę lojalnych fanów online. Zero obecności na portalach społecznościowych: każdy post potrzebuje promocji. Nie uczyniłam tego – i oto efekt, nie widać żadnych komentarzy:)


P.S. Prawdę mówiąc, od czasu do czasu umieszczam linki do postów na Tweeter. Krępuję się robić to na Facebooku:)