Monday, September 29, 2014

Majdanek

I spent quite a lot of time seeking for that black and white photo. It was taken in 1941 as German forces expelled Jews from their homes and forced them into a single area of the district: Lublin ghetto. Jewish woman looks at the camera; her laden down with belongings husband turned his head. 
 
A woman holds something close to her chest: a child. In one of my mum’s stories young mother C. used to steal bread rolls for her kids. She’d confess it to her neighbours, though. “When I see my hungry kids' eyes, I’d do anything to fed them!” – C. used to say. To me that photograph is most harrowing.

Being unable to help your child it’s the most painful thing in the world. Lublin ghetto was 'liquidated' in 1942 and tens of thousands of Jews were transported to Nazi concentration camps at Belzec or Majdanek. Less than 300 Lublin Jews are believed to have survived the horrors of Nazi occupation.


Spędziłam sporo czasu szukając tego czarno-białego zdjęcia. Zrobiono je w 1941: niemieckie wojska wydaliły Żydów z ich domów, zmuszając do mieszkania w jednej zonie: lubelskim getcie. Żydowska kobieta patrzy w obiektyw, jej obładowany tobołami mąż odwraca głowę. 

Kobieta trzyma coś blisko piersi: jej dziecko. W jednej z historii mojej mamy młoda matka C. kradła bułki dla swoich dzieci. Po wszystkim przyznawała się do występku przed sąsiadami. „Kiedy widzę głodne oczy dzieci, zrobiłabym wszystko, by je nakarmić!” – mówiła C.


Być niezdolnym do pomocy swojemu dziecku to najstraszniejsza rzecz na świecie. Lubelskie getto zostało “zlikwidowane” w 1942 roku; tysiące Żydów przetransportowano do obozów koncentracyjnych w Bełżcu i Majdanku. Uważa się, że mniej niż 300 lubelskich Żydów przetrwało horror nazistowskiej okupacji.

Friday, September 26, 2014

Die young/Umrzyj młodo

A. invited me for a coffee; she’s newly married and settling down happily. We were chatting in her sterile clean kitchen. She told me a story of her father’s cousin. The young woman was living in London. One day both her and her husband decided to leave their good jobs, sell the house and buy the caravan. They left London and started 'Gypsy life' with their kids.


One year later they went to visit their parents in Basilicata. The old people started judging them. They never saw A.’s cousin and her husband again. Been thinking about it: why the well-situated people wanted to cut themselves off modern society? Yesterday I took my daughter to her friend F.’s place; when I was back, I saw the girls watching TV along with F.’s older sister.

Pop star Kesha’s single Die Young: the video featured Kesha as a satanic cult leader, heading an occult ritual inside of a church. The four and five year old were staring at Kesha singing”Let’s make the most of the night like we’re gonna die young. We’re gonna die young!” There must be something seriously wrong with our progress…

A. zaprosiła mnie na kawę; jest świeżo po ślubie, z zadowoleniem się urządza. Rozmawiałyśmy w jej sterylnie czystej kuchni. Opowiedziała mi historię kuzynki ojca. Młoda kobieta mieszkała w Londynie. Pewnego dnia oboje z mężem zdecydowali rzucić ich dobre prace, sprzedać dom i kupić przyczepę kempingową. Opuścili Londyn by rozpocząć cygańskie życie.

Rok później odwiedzili rodziców w Basilicacie. Starzy ludzie zaczęli ich osądzać. Nigdy już nie zobaczyli kuzynki A. i jej męża. Myślałam o tym: dlaczego zamożni ludzie zdecydowali odciąć się od nowoczesnego społeczeństwa? Wczoraj zaprowadziłam córkę do koleżanki F. Kiedy wróciłam, zobaczyłam dzieci oglądające TV ze starszą siostrą F.

Singiel gwiazdy popu Keshy Die Young - video pokazywało Keshę jako liderkę kultu satanistycznego, wykonującą okultystyczny rytuał w kościele. Cztero - i pięciolatka gapiły się na Keshę, śpiewającą: „Zabawmy się najlepiej tej nocy, jakbyśmy mieli umrzeć młodo. Umrzemy młodo!” Coś musi być nie tak z tym naszym postępem...

Saturday, September 20, 2014

Weirdos/Dziwacy

The people of Nova Siri are very traditional and not particulary open minded. Since the beginning of our life in the provincial town I felt a bit strange. The people knew that Angelo’s got himself a Pole and lived with her in London… Everyone was friendly, but I had the feeling they think we’re strange. I was right.

In the summer 2011 I had a lot of tomatoes from my father-in-law. I made some tomato purée and poured it into plastic bottles which I placed in the feezer. One day I left a bottle to defrost in the fridge and I went shopping. When I was back, I saw Angelo’s cousin M. who went to visit us. The bottle of purée was on the table. Angelo took it because he saw “ACE Juice” label.

He poured some cold tomato purée in the glass and offered it to his cousin – who drank it without saying a word! I started laughing like crazy when I saw the scene. “Why you didn’t say anything?” – I asked M. She was embarrassed. Think the poor girl accepted that offering cold tomato purée drink is normal for such a “weird” people like us. That’s why she never protested.


Mieszkańcy Nova Siri są bardzo tradycjonalni i niezbyt otwarci. Od początku naszego życia w prowincjonalnym miasteczku czułam się tam nieswojo. Ludzie wiedzieli, że Angelo związał się z Polką i mieszkał z nią w Londynie... Wszyscy byli przyjacielscy, ale miałam wrażenie, że uważają nas za dziwnych. Miałam rację.

W lecie 2011 dostałam pomidory od teścia. Zrobiłam przecier, przelałam do plastikowych butelek i włożyłam do zamrażarki. Pewnego dnia zostawiłam butelkę do rozmrożenia w lodówce i poszłam na zakupy. Gdy wróciłam, zobaczyłam kuzynkę Angelo: przyszła w odwiedziny. Butelka przecieru stała na stole. Angelo wziął ją, bo zobaczył etykietkę: „Sok ACE.”

Nalał przecier do szklanki i zaoferował kuzynce – która wypiła bez słowa! Kiedy zobaczyłam całą scenę, serdecznie się uśmiałam. „Dlaczego nic nie mówiłaś?” – zapytałam M. Była zmieszana. Myślę, że biedna dziewczyna doszła do wniosku, że proponowanie do picia lodowatego przecieru jest normalne dla takich „dziwaków” jak my. Dlatego nic nie powiedziała.

Wednesday, September 17, 2014

I'm like them/Jestem jak oni

Most of the oil we have in Italy is of bad quality. The best oil you can find is called light sweet crude.” Maria Rita d’Orsogna said. “But in Italy, we have exactly the opposite: heavy sour crude. That means a lot of impurities.” A couple of months ago I felt toxic vapours in our apartament. To overcome the feeling of hopelessness, I did some Internet research.
 
I’ve learned one thing during my years of activism” – D'Orsogna says on her blog. “If the protest is organized and people are informed and determined they will succeed.” She fights to stop oil extraction in her native Abruzzo. Basilicata where we live is an example of ecological mayhem. An extraction program went ahead, our town smells of sulphur.

My friend A. spoke literally no English when he went to England. “My husband is getting famous now! He was working today with our local MP teaching her how to make bread - they should be tonight on the local BBC news in the Somerset Gazette.” – Posted his wife on fb. D’Orsogna is right: all it takes is a first step... But the people in our town don't believe that they can solve the problem.

Większość włoskiej ropy jest złej jakości. Najlepsza ropa zwana jest lekką.” – mówi Maria Rita d’Orsogna. „Ale we Włoszech mamy ropę ciężką, jej przeciwieństwo. Oznacza to dużo zanieczyszczeń.” Parę miesięcy temu poczułam toksyczne opary - "la puzza" w naszym mieszkaniu. Aby pozbyć się uczucia bezradności, zaczęłam poszukiwania w Internecie.

Czego się nauczyłam podczas lat aktywizmu – pisze D'Orsogna na blogu – To że jeśli protest jest zorganizowany a ludzie poinformowani i zdeterminowani, to zwyciężą.” Walczy o zaprzestanie wydobycia ropy w rodzinnym Abruzzo. Przykładem ekologicznego okaleczenia jest Basilicata, gdzie mieszkamy. Wdrożono program odwiertów, nasze miasteczko śmierdzi siarką.

Mój znajomy A. nie mówił po angielsku, gdy przyjechał do Anglii. „Mój mąż robi się sławny! Dziś pracował z lokalną parlamentarzystką: uczył ją pieczenia chleba. Powinni być wieczorem w BBC i w Somerset Gazette.” – napisała jego żona na fb. D’Orsogna ma rację: wszystko, czego trzeba, to zrobić pierwszy krok. Ale ludzie nie wierzą, że mogą rozwiązać problem.

Sunday, September 14, 2014

Coffee leftover/Resztki kawy



I saw that man on the street. He was about my age, bronzed and muscular. He had a big tatoo and a bit of belly. The man was with a young woman; they spoke a strange language. Bronzed guy was drinking black coffee from a plastic cup; he left a tiny bit of it for the girl. The man noticed me looking at him; I holded my stomach in when he looked back.
jendavisphoto.com

His friend drank the last drops of his coffee... „He's a real man!” - I thought. In one of my dad's stories a woman prepared food and alcohol for her partner and his mate. „I'll show you something!” - Her man said to his friend and smacked the woman. „Now come here and kiss my hand!” - He told her. She did what he wanted. „Yo see?” - The man said proudly to his mate.

Been thinking about it many times. It's shocking and awful... but it happens. On the other side, it's hard to find a man who would kiss his wife's cruel hand. I truly admire strong and independent women (I know a few of them). Those great girls wouldn't accept coffee leftover. They would prefer cutting the cruel hand off instead of kissing it. Even if it their MAN's hand.


Zauważyłam go na ulicy. Był w moim wieku, opalony i muskularny. Miał duży tatuaż i odrobinę brzuszka. Towarzyszyła mu młoda kobieta; rozmawiali w dziwnym języku. Opalony gość pił czarną kawę z plastikowego kubeczka; zostawił odrobinkę dla dziewczyny. Zauważył, że gapię się na niego. Wciągnęłam brzuch, kiedy na mnie popatrzył.

Przyjaciółka piła ostatnie krople jego kawy... „To prawdziwy facet!” – pomyślałam. W jednej z historii mego ojca kobieta szykuje wódkę i zakąskę dla swego partnera i jego kumpla. „Pokażę ci coś!” – mówi jej mężczyzna i uderza kobietę po twarzy. „Teraz chodź tu całuj w rękę!” – poleca. Zrobiła, co kazał. „Widziałeś?” – mówi dumnie jej facet do kolegi.

Myślałam o tym wiele razy. To okropne i szokujące, ale... zdarza się. Z drugiej strony, ciężko znaleźć pana, który całowałby okrutną rękę żony. Szczerze podziwiam silne i niezależne kobiety (znam parę takich). Te dzielne dziewczyny nie przyjęłyby resztek kawy. Wolałyby obciąć okrutną rękę, zamiast ją całować. Nawet, jeśli to ręka ich MĘŻCZYZNY.