Showing posts with label A course in miracles/Kurs cudów. Show all posts
Showing posts with label A course in miracles/Kurs cudów. Show all posts

Wednesday, July 27, 2022

69.A Course in Miracles/Kurs cudów

Tips for avoiding sin: first, recognize that, for example, eating apples is evil, and try to stay away from it. We believe that Lord had made a holy day: what distinguishes it from the others, is that on Friday for Muslims, Saturday for Jews, and Sunday for catholic it’s easier to become a sinner. You cannot work in the garden, go on shopping… It should be called „sinful day.” Our world appears reasonable – why makes us believe in this stuff?

Maybe because has to earn a living. The known to all phrase means that we don’t have a life for real, but only „on credit.” We need to search for it outside: it’s situated in milk, in the piece of meat, and bread rolls. Our existence is short, and disappears from the memory… „The spirit is the true self, not the physical figure which can be pointed out by your finger” – Cicero wrote.

Our world needs a real life, which is eternal. Buddhism (which doesn’t count our sins) teaches that human soul never dies, but passes through a succession of lives. Our deeds accumulate in the form of carma. As „A Course in Miracles” says, sin „proves” that God’s son is evil. If Buddhists are right, it means endless cycle of suffering and rebirth. Our world makes us believe that we can commit crime, and must be punished – in this way, earning a living.

Sposób na uniknięcie grzechu: najpierw uwierz, na przykład, że jedzenie jabłek jest złe, a potem trzymaj się od nich z daleka. Myślimy, że Bóg ustanowił dzień święty – co go odróżnia od innych, to że w piątek dla muzułmanów, sobotę dla Żydów, niedzielę dla katolików łatwiej jest nagrzeszyć. Nie można pracować w ogrodzie, iść na zakupy… Powinno się go nazwać „dzień grzeszny.” Nasz świat wydaje się rozsądny – czemu karze wierzyć w te rzeczy?

Może dlatego, że zarabia na życie. Ta dobrze znana fraza oznacza, że nie mamy go naprawdę, lecz „na kredyt.” Musimy go szukać na zewnątrz: znajduje się w mleku, kawałku mięsa, bułeczkach. Nasza egzystencja jest krótka i znika z pamięci… „Duch jest prawdziwym „ja” nie zaś postać fizyczna, którą można wskazać palcem” – napisał Cyceron. Nasz świat potrzebuje prawdziwego życia, które jest wieczne.

Buddyści (którzy nie liczą grzechów) uczą, że ludzka dusza nie umiera, lecz przechodzi w kolejne życia. Nasze uczynki kumulują się w postaci karmy. Jak mówi „Kurs cudów” grzech „dowodzi” że Syn Boży jest zły. Jeśli buddyści mają rację, oznacza to niekończący się cykl narodzin i cierpień. Świat każe nam wierzyć, że możemy popełnić zbrodnię i kara się należy – w ten sposób zarabia na życie.


Friday, July 22, 2022

68.A course in miracles/Kurs cudów

I’m back in Poland. Every day I walk down my favourite road among the fields. The smell of hay remindes the years of youth. I had a beautiful orchard, trees full of fruit, a field of flowers, and cats, that I love. Everything was good, except on thing: my mother’s eye. She would judge me, teaching that I’m the fear. It works like that: first, we’re deciding that they’re two things, good and bad.

Let’s say, that a rat is mean, while domestic guinea pig is cute. The idea that evil is awakened causes fear. Our mind attributes to a rat bad qualities oblivious to the fact that judges his own thoughts, and not reality. We all judge, that’s whe we live our lives so afraid. We check the weather, and decide that 10°C is no good. We live the house depressed: something wrong awaits us in the open.

My beloved good soldier Švejk is fearless and indestructibile because he don’t judge. He’s always happy: locked up in the cell, he would sing the praises of modern jail. He really likes the mental institution – why not? They are feeding Švejk, giving him a bath, and even whiping his bottom. „Father unless I judge I cannot wheep” – „A Course in Miracles” says. This is the great fact! If you judge yourself, you’ll see the face of fear.

Jestem znowu w Polsce. Każdego dnia spaceruję ulubioną dróżką pośród pól. Zapach siana przypomina czasy młodości. Miałam piękny sad, pełen drzew owocowych, kwiecistą łąkę, koty, które uwielbiam. Wszystko było dobre, oprócz jednej rzeczy: oka matki. Osądzało mnie ucząc, że stałam się lękiem. Działa to tak: najpierw decydujemy, że istnieją dwie rzeczy, zła i dobra.

Powiedzmy, że szczur jest niedobry, a świnka morska sympatyczna. Myśl, że obudziło się zło napawa słusznym lękiem. Nasz umysł przypisuje negatywne cechy szczurowi nieświadom, że osądza własne koncepcje, a nie rzeczywistość. Oceniamy bez przerwy, dlatego żyjemy w lęku. Sprawdzamy pogodę decydując, że 10°C to nic dobrego. Wychodzimy na dwór przygnębieni: czeka nas coś złego.

Mój ukochany dobry wojak Szwejk jest pozbawiony lęku, niezniszczalny bo nie osądza. Zawsze się cieszy: zamknięty w celi, wychwala zalety więzienia. Lubi zakład psychiatryczny – czemu nie? Myją Szwejka, karmią, a nawet wycierają tyłek. „Kurs cudów” mówi: „Ojcze, jeśli nie osądzam, nie mogę płakać.” To wielka prawda! Osądzając siebie, zobaczysz twarz lęku.




Saturday, July 16, 2022

66.A course in miracles/Kurs cudów

Going out into the street I saw my neighbour Stasiek. „Look at Danka, she’s got no problems!” - He joked. Believe me, there is nothing to envy. For fourty years only two things kept me sane: worries (something to think about) and eating (as a reward). I’m comparable to a cow who spent her life in a cozy barn. She’s used to her routine, everything is familiar and safe…

A movie quote: „They will talk to ya and talk to ya and talk to ya about individual freedom. But they see a free individual, it’s gona scare them.” Seeking God left me in a tough position. It was like someone opened the door of the barn, saying: „You’re free now!” The poor cow would find it cruel. She needs a farmer and everything. Someone may say, that my family life cannot be compared to living in a barn.

Now I realise that I should appreciate it. I wouldn’t take responsability for my life, and let it to become mindless routine. But until you make the unconscious conscious, your psyche is playing a game of self-defeat. The painful emotions just live their lives: that’s why we are addicted to suffering. The dynamics of our Self wants us to repeat our unresolved problems. Seeking God helped me to understand myself. It’s my miracle.

Wychodząc na ulicę, ujrzałam sąsiada Staśka. „Patrzcie na Dankę, nie ma problemów!” - żartował. Uwierzcie, nie ma czego zazdrościć! Przez 40 lat dwie rzeczy trzymały mnie przy życiu: zmartwienia (jest o czym myśleć) i jedzenie (jako nagroda). Można mnie porównać do krowy, która spędza żywot w przytulnej stajni. Przywykła do rutyny, wszystko jest znajome i bezpieczne…

Cytat z filmu: „Będą ci mówić i mówić i mówić o wolności człowieka. Ale pokaż im wolnego człowieka, to się wystraszą.” Szukanie Boga postawiło mnie w trudnej pozycji. Było tak, jakby ktoś otworzył drzwi stajni, mówiąc: „Teraz jesteś wolna!” Biedna krowa myśli, że to okrutne. Potrzebny jej gospodarz i cała reszta… Ktoś może powiedzieć: życia rodzinnego nie można porównać do stajni.

Wiem, że powinnam je doceniać. Nie brałam odpowiedzialności za życie, pozwoliłam by zmieniło się w bezmyślną rutynę. Ale jeśli nie uczynisz nieświadomego świadomym, psychika będzie starała się ciebie pokonać. Bolesne emocje żyją swoim życiem: dlatego uzależniamy się od cierpienia. Dynamika naszej jaźni pragnie odtwarzać nierozwiązane problemy. Szukanie Boga pomogło zrozumieć siebie. To mój cud.


Thursday, July 14, 2022

65.A course in miracles/Kurs cudów

 

Despite good intentions, sometimes the unknown force could steer us in the wrong direction. I left my old life believing that I want to find God, but instead I wished to settle the old debts with the person I’ve got so fed up: Danka. “Nobody can say anything about you. Whatsoever people say is about themselves. But you become very shaky, because you are still clinging to a false center” – Osho wrote. What I’ve found out about myself was suicidial.

My self-image, created in good faith by my parents, teachers and others was presenting a handicapped person in the wheelchair. I didn’t always approve it, and just felt ashmed of it. I realize that actually I’m not a victim. I’ve had many chances in life to be happy. But I never forgave „the cripple” the cruel youthful days, when I was frightened of everyone, and other humiliations. Subconsciously I wanted him gone.

I really don’t appreciate my life: that’s why leaving the world was easy. Living alone in Poland, I wasn’t seeking God. Instead, I was judging my „invalid” accusing of a lack of love, and obsessing about stomach. The decision was: guilty, but I was wrong, of course. Like C.G.Joung said, until you make the unconscious conscious, it will direct your life and you will call it fate. „The cripple” is still here, but now I don’t hate him. It’s my miracle.

Pomimo dobrych intencji, czasami nieznana siła kieruje nas w złym kierunku. Zostawiłam dawne życie wierząc, że chcę znaleźć Boga, lecz zamiast tego pragnęłam uregulować rachunki z osobą, której miałam dosyć: Danką. „Nikt nie może powiedzieć niczego o tobie. Cokolwiek mówią ludzie, dotyczy ich samych. Pomimo tego, drżymy, trzymamy się bowiem fałszywego centrum” – pisał Osho. To, czego dowiedziałam się o sobie było samobójcze.

Obraz własnej osoby, tworzony w dobrej wierze przez rodziców, nauczycieli i innych przedstawiał osobę upośledzoną na wózku. Nie akceptowałam jej i wstydziłam okropnie. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem ofiarą. Miałam wiele okazji do szczęścia. Nie wybaczyłam jednak „kalece” okrutnych dni młodości, kiedy bałam się wszystkich, i innych upokorzeń. Podświadomie chciałam się jej pozbyć.

Nie doceniałam życia, dlatego odejście ze świata było łatwe. Mieszkając samotnie w Polsce nie szukałam Boga. Zamiast tego, sądziłam „inwalidę” oskarżając o brak miłości i obsesję na punkcie żołądka. Werdykt brzmiał: winny, byłam jednak w błędzie. Jak pisał C.G.Joung, dopóki nie uczynisz podświadomego świadomym, będzie kierowało twoim życiem, a ty nazwiesz je przeznaczeniem. „Kaleka” nadal tu jest, ale przestałam ją nienawidzić. To mój cud.


Wednesday, July 13, 2022

64.A course in miracles/Kurs cudów

Lately from my posts you can think that I can never forgive my mother. On the one hand it’s impossible: I believe in „A Course in Miracles” teaching. The spirit is the authentic self, and not the physical figure. The Kingdom of Heaven is within you means that suffering is an illusion, because the real „you” must be in the state of grace all the time. Everyone remembers a little the beautiful world seen through the eyes of a child.

It was a wonderful place, and we lacked nothing. This world still exist, but it can be seen only NOW. My past is hiding him from vision. „If you think about it, people wake up in the morning, they begin to think about their problems” – Joe Dispenza wrote. „So the moment they recall those moments of their problems they all of a sudden feel unhappy, they feel sad, they feel pain.”

We make our choice constantly. They are a lot of good memories: each of those has an emotion. If I brought up the bad memory, it’s because it creates the state of being I need. Like they say it’s impossible to do the good thing if you’re crazy about doing the wrong one. Blaming my mother I’m trying to prove that the pain is real. But it exist in the past: the non existing place.

Moje ostatnie posty świadczą o tym, że nie mogę wybaczyć matce. Z jednej strony to niemożliwe: wierzę temu, co naucza „Kurs cudów.” Moje prawdziwe „ja” to duchowa, a nie fizyczna postać. Królestwo Boże jest w nas oznacza, że cierpienie jest iluzją, ponieważ tak naprawdę przebywasz w stanie łaski. Każdy trochę pamięta świat, widziany oczami dziecka.

To piękne miejsce, w którym nie brakowało niczego. Ten świat nadal istnieje, ale może być oglądany tylko TERAZ. Ukrywa go moja przeszłość. „Jeśli się zastanowić, ludzie budzą się nad ranem i zaczynają myśleć o swoich problemach” - pisze Joe Dispenza. “Moment, w którym przywołujesz problem czyni cię nagle nieszczęśliwym, zbolałym i smutnym.”

Dokonujemy wyborów bez przerwy. Istnieje wiele dobrych wspomnień: każde z nich posiada emocje. Jeśli przywołuję złe wspomnienia to dlatego, że stwarzają stan istnienia którego mi potrzeba. Jak to mówią, jest niemożliwe robienie dobrej rzeczy, jeśli ta niedobra podoba ci się do szaleństwa. Obwiniając matkę staram się udowodnić, że ból jest prawdziwy. Istnieje on w przeszłości: nieistniejącym miejscu.


Friday, June 24, 2022

62.A course in miracles/Kurs cudów

I like the low wall in the park, called „2 Giugno”. As a person who is constantly asking herself questions, I’m sitting there and wondering: why would anyone want to suffer? He must be convinced that the pain is a pleasure. It is possible: we wrongly believe that everything takes place in the conscious level of the mind. In fact, it’s only involved in what we perceive.

„This is where we receive images and hear sounds that are interpreted as thoughts by our consciousness.” - I read. „If you compare the subconscious mind to the computer, it is the operating system. It contains all our memory, habits, beliefs, personality, and more.” According to Joe Dispenza, a habit is when you’ve done something so many times that your body knows how to do it better than your mind. The truth is that our life is one big habit. Our biggest fear is getting out of our comfort zone. This happens for one simple reason

„We are programmed the same way a computer is programmed. We are fed thoughts just as a computer is fed thoughts, only our programming is done by actual words, while a computer is programmed by machine language or code.” Our „treasure” is our comfort zone – even if it’s bad. It’s ok to experience negative feelings, since those are familiar. „A Course in Miracles” teach that our pain is a wrong point of view. In mind suffering and pleasure are indivisible.

Lubię niski murek w parku, zwanym „2 Giugno”. Jako osoba, która wciąż zadaje pytania, siedzę tam i zastanawiam się: dlaczego ktoś chciałby cierpieć? Musi być przekonany, że cierpienie oznacza przyjemność. Jest to możliwe: jesteśmy w błędzie myśląc, że wszystko zachodzi na świadomym poziomie umysłu. W rzeczywistości odpowiada on tylko za postrzeganie.

„To tam otrzymujemy obrazy i słyszymy dźwięki, które są interpretowane jako myśli” – czytam. „Jeśli porównasz podświadomość do komputera, stanowi system operacyjny. Zawiera naszą pamięć, nawyki, wierzenia, osobowość i wiele więcej.” Zdaniem Joe Dispenza, nawyk istnieje, gdy robiłeś coś tak wiele razy, że twoje ciało wie, jak się do tego zabrać lepiej od umysłu. Prawda jest taka, że nasz żywot to jeden wielki nawyk. Największą obawę stanowi możliwość wyjścia ze strefy komfortu.

Dzieje się tak z prostej przyczyny: „Jesteśmy zaprogramowani zupełnie jak komputer. Żywimy się myślami podobnie do komputera, tyle że nasze programowanie odbywa się na poziomie słów, w przypadku komputera – języka maszynowego lub kodu.” Naszym „skarbem” jest strefa komfortu, nawet, gdy sprawia przykrość. Godzimy się doświadczać negatywnych uczuć, jako że są znajome. „Kurs cudów” naucza, że ból jest błędnym punktem widzenia. Radość i cierpienie są nierozłączne w umyśle.


Sunday, June 19, 2022

61.A course in miracles/Kurs cudów

My attention was caught by my husband’s collection of books „A trip to the Middle Ages.” On the picture: a knight receives from a monk the symbol of cross before departure to the Holy Land. Now, let’s imagine that we don’t understand the meaning of words: knight, monk, horse, cross, Holy Land, armour. In that case we wouldn’t be able „to decode” the illustration. 

„Stop thinking, and end your problem. What difference between yes and no? What difference between success and failure?” - Lao Tzu wrote. The difference exist in the mind which is causing problem. In the Middle Ages, the trouble was: „Saracens, nagans and any other unbelievers.” The two guys on the picture share the crazy idea, that in the name od religion, you have to kill them. The knight is crazier. 

He’s wearing a metal suit covering his body from head to toe, with a slit for the eyes and small holes for breathing. The armour weighed from 15 kgs (14–15th centuries) to 25 kg (16th century). He lived a real-life horror: he was killing regularly, fighting with disperation and fear. He had to endure frosts and heat, and sleep on the ground. He fought in the defence of words, and disappeared. „A Course in Miracles” says that God did not create a meaningless world, and what He didn’t create, does not exist.

Moją uwagę przyciągnęła kolekcja książek męża „Podróż do średniowiecza.” Na obrazku: rycerz otrzymuje od mnicha symbol krzyża przed wyprawą do Ziemi Świętej.” Wyobraźmy sobie, że nie rozumiemy znaczenia słów: rycerz, mnich, koń, krzyż, Ziemia Święta, zbroja. W takim wypadku nie jesteśmy w stanie „odcyfrować” znaczenia ilustracji.

„Przestań myśleć i zakończ problem. Cóż za różnica między tak i nie? Co różni zwycięstwo i klęskę?” - pytał Lao Tzu. Różnica istnieje w umyśle, który stwarza problemy. W średniowieczu kłopot stanowili: „Saraceni, poganie i inni niewierni.” Dwaj panowie na obrazku podzielają szaloną ideę że trzeba ich zabić w imię religii. Rycerz jest bardziej stuknięty.

Nosi metalowy kostium, który pokrywa jego ciało od stóp do głów, z otworami na oczy i szparą do oddychania. Ciężar zbroi to 15 kg (w XIV – XV wieku) do 25 kg (w XVI wieku). Przeżywał autentyczny horror, zabijał regularnie, walczył ze strachem i desperacją. Musiał znosić upał i mróz, sypiał na ziemi. Walczył w obronie słów i zniknął. „Kurs cudów” mówi, że Bóg nie stworzył świata pozbawionego znaczenia, a to, czego nie stworzył, nie istnieje.

 

Saturday, June 18, 2022

60.A course in miracles/Kurs cudów

One year ago I chose to leave the world. Clearly something went wrong: „A Course” promises happiness for those who seek the truth. So far, that’s not my case, but after all, I got a little miracle. In the past, I tried to be a good housewife, and please everyone, especially my husband. Despite my best efforts, I felt like I couldn’t do anything right into his eyes.

Last year in June I decided that my greatest quest is seeking God. I walked away from my family, and went to live alone in Poland. Many people told me that I’m heartless, they argued that I’m indispensabile in Bari, and praised me when I decised to go back. Having returned I discovered that Angelo, Rocco and Francesca are doing better than in my times.

The kids are a thousand time more independent, their father perfectly copes with everything. My negative, critical husband is gone: the „new one” is doing the laundry, ironing, and cooking tasty burgers with chips for dinner. And, oddly enough, he’s treating me very well, and shows his affection. It does not mean that I’m happy. I’m disappointed in myself, without God, I only think how to please my ego.

PS. On the photo: me depressed in my friend’s store.

Rok temu zdecydowałam się odejść ze świata. Coś poszło nie tak: „Kurs” obiecuje szczęście tym, którzy poszukują prawdy. Jak dotąd, w moim przypadku się nie sprawdza, pomimo wszystko ujrzałam mały cud. W przeszłości starałam się być dobrą gosposią i dogodzić wszystkim, zwłaszcza mężowi, czułam jednak, że ocenia negatywnie wszelkie moje wysiłki.

Zeszłego roku w czerwcu zdecydowałam, że najważniejszym zadaniem jest odnalezienie Boga. Odeszłam od rodziny i zamieszkałam sama w Polsce. Wielu ludzi mówiło, że jestem bez serca. Przekonywali, że jestem niezbędna w Bari, chwalili, gdy ogłosiłam że wrócę. Po powrocie zobaczyłam, że Angelo, Rocco i Francesca radzą sobie lepiej, niż za moich czasów.

Dzieci są o niebo bardziej samodzielne, ich ojciec doskonale radzi sobie ze wszystkim. Mój nastawiony krytycznie małżonek zniknął a „nowy” robi pranie, prasuje, szykuje dobre hamburgery z frytkami na obiad. Co dziwniejsze, traktuje mi dobrze, okazuje uczucie. Nie znaczy to, że jestem zadowolona. Gnębi mnie uczucie zawodu: bez Boga myślę wciąż, jak zadowolić ego.

PS. Na zdjęciu: ja przygnębiona w sklepie znajomej.

Monday, April 18, 2022

53.A course in miracles/Kurs cudów

 

Angelo przyjechał do mnie w czwartek. Dzisiaj wraca do Bari. Wysłał mi wiadomość z lotniska: “Przyjemnie było spędzić święta w Polsce. Czekamy na ciebie we Włoszech.” Moja terapia na dziennym oddziale psychiatrycznym zbliża się ku końcowi. Obiecałam, że pojadę do Bari… Z jednej strony, chcę wrócić do Angelo, Rocco i Franceski. Z drugiej zaś, ogarnia mnie znajome uczucie… Mam na myśli poczucie winy. Wygląda na to, że moja misja odnalezienia Boga zakończyła się fiaskiem, czyż nie tak? Ciągle jednak szukam I znajduję odpowiedzi. Oto jedna z nich, artykuł Kathryn Shirey: “Przestań szukać Boga… Zamiast tego, poddaj się Jego poszukiwaniu ciebie.”

„Bawisz się w chowanego z Bogiem?

Czytając poniższy wiersz w stadium dewocyjnym tygodnia myślałam, jak często bawimy się z Bogiem w chowanego. ,Rozglądamy się za Nim, trzymając nasze serce w ukryciu. Ile razy wychodzimy z siebie dla Niego, szukając oznak Stwórcy wysoko i nisko, podczas gdy czeka On w naszych sercach. Oczekuje, aż zwolnimy i pozwolimy, aby nas odnalazł.

‘Znajdę Boga’ rzekłem i ruszyłem dalej

Aby szukać Go w czystości niebieskiej

Ale stanął przede mną nieznośnie

Bezlitosny szafirowy firmament

Dzwonienie świata, pusty splendor, ciągła intencja

By znaleźć Boga. ‘Pójdę szukać’ rzekłem

‘Jego dróg ponad wodą’ i narysowałem noc

Łączenie oceanów, usłane zielem i pianą posypane;

Fale przerywane kamieniem, jałowym piaskiem

Prawdziwie puste długie, błękitne morze

Ale wieczorem usiadłem samotnie

Moje okna otwarte na dzień, który znikał

Drogi Boże! Mój wybór to jedynie uklęknąć oraz się modlić

To wystarczy, bym został znaleziony przez Ciebie
‘
Szukając Boga’ Edward Dowden

Pani Guyon była francuską mistyczką z siedemnastego wieku, która uczyła i pisała na temat szukania Boga wewnątrz. W czasach młodości spotkała franciszkanina, dyskutowała z nim o trudnościach w szukaniu Stwórcy. Oto historia jej odnalezienia Boga:

‘Zbliżył się nieznacznie i przez długi czas nie odzywał się do mnie. Ja jednakowoż nie omieszkałam rozpocząć rozmowy, relacjonując w kilku słowach moje trudności, gdy chodzi o modlitwę. Tak mi odpowiedział: ‘Szuka pani tego, co posiada w swym wnętrzu. Przywyknij do poszukiwania Boga w sercu, tam właśnie Go odnajdziesz.’ Wyrzekłszy to, odszedł. Następnego ranka był bardzo zdziwiony, gdy odwiedziłam go znowu mówiąc o działaniu, jakie wywarły jego słowa na moją duszę: były niczym strzała, która przebiła mi serce. Czułam przez moment głęboką ranę, którą wypełniła miłość i rozkosz – ranę tak słodką, że pragnęłam, by nie wyleczyła się nigdy. O Panie, byłeś w moim sercu, prosiłeś jedynie bym zwróciła się do niego, o mój powrót tak, bym mogła poczuć Twoją obecność. Boże nieskończony, byłeś tak blisko, ja zaś ganiając to tu, to tam nie mogłam Cię odnaleźć!’

Jak odnajdujesz Boga?

Jak często wychodzimy na zewnątrz, szukając Boga? Rozglądamy się za Nim na wyżynach i nizinach. Poszukujemy pośród natury, w kościele, pomiędzy ludźmi. Nie musimy nigdzie iść ani szukać poza nami samymi. Nieustannie czeka w naszym wnętrzu. Nie potrzebujemy Go odnajdywać, bo sam nas poszukuje. Musimy tylko się poddać, pozwolić odnaleźć.

Szukasz Boga? Desperacko próbujesz odnaleźć Go w twoim życiu?

Zatrzymaj się. Zerknij w głąb twego serca. Otwórz się, pozwól odszukać. Odnajdziesz Boga, gdy zaprzestaniesz poszukiwań i pojmiesz, że On sam cię szuka.

“Odnalezienie Boga to tak naprawdę pozwolenie na bycie odnalezionym; jako że nasze szukanie to zwyczajne poddanie się Jego poszukiwaniu ciebie.” - Harry Emerson Fosdick “Znaczenie modlitwy.”

53.A course in miracles/Kurs cudów

 

Angelo came to me last Thursday. Today, he returns to Bari. He sent me a message from the airport: “It was a pleasure, to spent a holiday in Poland. We are waiting for you in Italy.” I’m nearly finished with my treatment on the Day-Care Psychiatric Unit, and I promised that I’d be back to Bari. On the one hand, I want to return to Angelo, Rocco and Francesca. Then on the other hand a very familiar feeling is beginning to come over me. I mean, I feel so guilty. It seems that my mission to find God failed, isn’t it? But I still keep looking, and find the answer. Here’s an example, an article by Kathryn Shirey:

Stop Looking for God… Instead, Surrender to His Search for You.

“Are you playing hide and seek with God?

As I read this poem below in a devotional this week, I thought of how often we play this game of hide and seek with God. How often we go looking for God but keep our hearts hidden. How often we go outside ourselves for God, searching high and low for any sign of him, yet he’s waiting inside our hearts the whole time. Waiting for us to simply slow down and allow ourselves to be found by him

I said, ‘I will find God,’ and forth I went
To seek Him in the clearness of the sky,
But over me stood unendurably
Only a pitiless, sapphire firmament

Ringing the world, blank splendour; yet intent
Still to find God, ‘I will go seek,’ said I,
‘His way upon the waters,’ and drew night

An ocean marge, weed-strewn and foam-besprent;
And the waves dashed on idle sand and stone,

And very vacant was the long, blue sea;

But in the evening as I sat alone,
My window open to the vanishing day,
Dear God! I could not choose but kneel and pray,
And it sufficed that I was found of Thee.
- ‘Seeking God’ by Edward Dowden

Stop looking for God. Instead, surrender to his search for you.

Madame Guyon was a French mystic in the 17th century who taught and wrote about prayer and finding God within. Early in her life, she met with a Franciscan friar to discuss her struggles looking for God. Here’s her story of how she finally found God:

‘He hardly came forward and was a long time without speaking to me. I, however, did not fail to speak to him and to tell him in a few words my difficulties on the subject of prayer. He at once replied, ‘Madame, you are seeking without that which you have within. Accustom yourself to seek God in your own heart, and you will find Him.’Having said this, he left me. The next morning he was greatly astonished when I visited him again and told him the effect which these words had upon my soul: for, indeed, they were as an arrow, which pierced my heart through and through. I felt in this moment a profound wound which was full of delight and love – a wound so sweet that I desired it would never heal. O, my Lord, you were within my heart, and you asked of me only that I should return within, in order that I might feel your presence. O, Infinite Goodness, you were so near, and I, running here and there to seek you, found you not!’

How are you finding God?

How often do we go out looking for God? We seek him high and low. We look for him in nature, in church, in other people. Yet, we don’t need to go anywhere or look beyond ourselves to find him. He’s waiting for us inside the whole time. We don’t need to find him because he’s already seeking us. We need only to surrender our search and allow ourselves to be found.

Are you looking for God? Desperately seeking to find him in your life?

Stop. Be still. Look inside your own heart. Open yourself to be found. You’ll find God when you stop looking and realize instead he’s seeking you.

“Finding God is really letting God find us; for our search for him is simply surrender to his search for us.” - Harry Emerson Fosdick, in The Meaning of Prayer.

Monday, April 11, 2022

52.A course in miracles/Kurs cudów

 

I write these words while eating plums in chocolate. I just recently come back from Chełm. I’ve bicycled: April day is cold and windy, it’s not a problem when you want to get your special treat. By the way I put to my trolley buns, tomatoes and lemon. At home I made some sandwiches, and satisfied my hunger. I decided to leave candies “for later.” No way: one moment and there was only candy wrappers left.

I dialogue with my stomach – like everyone. We hear it clear, the voice of bowel is asking for some ham or coffee. Our belly is capable of thinking. Neurogastroenterology – a science in the flowering stage – will put an end to marginalization of our gut. According to anatomy expert Michael D. Gershon our second brain is located in the bowels. Gifted by a completely autonomous nervous tissue, is processing a cauliflower soup, and emotions, information, sound and colour…

          Źródło: internet

The digestive system is able to absorb all the nutrients and affecting our thoughts. According to scientists, chocolate is “better than kissing.” Is stimulating and giving energy, raising endorphins level – that’s the secret. Our intestinal cells produce serotonins, and a low level of the famous “happiness hormone” contributes to depression. Our strength is in the stomach! On the axis head-belly often dominates the second. Without spirit, a man is emptiness with a hunger for chemicals. It’s not a miracle…

PS.Let’s take a look at the article „Your Gut, Your Second Brain” or “The Gut. Your Second Brain.”

Piszę te słowa, jedząc oblane czekoladą śliwki. Niedawno wróciłam z Chełma, pojechałam tam na rowerze. Kwietniowy dzień jest wietrzny i zimny – to żadna przeszkoda, gdy pragniesz kupić ulubiony przysmak! Przy okazji włożyłam do koszyka bułeczki, pomidory i samotną cytrynę. W domu zrobiłam kanapki; nasyciłam apetyt, postanowiłam więc zachować cukierki na później. Nic z tego! Wystarczył moment i po smacznych śliwkach pozostały papierki...

Prowadzę dialog z żołądkiem – jak wszyscy. Słyszymy wyraźnie: głos jelit dopomina się kawy albo szynki. Nasz brzuch potrafi samodzielnie myśleć. Neurogastroenterologia – nauka w fazie rozkwitu – położy kres marginalizacji jelit. Jak twierdzi Michael D. Gershon, ekspert anatomii drugi mózg człowieka znajduje się w trzewiach. Obdarzony autonomiczną tkanką nerwową, podejmuje niezależne decyzje, przetrawia zupę karafiorową oraz emocje, informacje, dźwięki i kolory...

Układ pokarmowy wchłania substancje odżywcze i oddziałuje na myśli. Czekolada na przykład jest „lepsza niż całowanie” zdaniem naukowców. Stymuluje i dodaje energii podnosząc poziom endorfiny – oto cały sekret.  Komórki jelit produkują serotninę, niski poziom słynnego „hormonu szczęścia” przyczynia się do depresji... Nasza siła tkwi w żołądku![1] Na osi brzuch-głowa często dominuje ten pierwszy. Bez ducha człowiek jest pustką która pożąda substancji chemicznych. To żaden cud…

PS. Przedstawiam artykuł, który pozwala dokładniej przyjrzeć się tej kwestii.

„W brzuchu znajduje się nasz ‘drugi mózg.’ Tak właśnie jest, choć może to zabrzmieć dziwnie. Brzuch i umysł Nasz brzuch kryje klucz do zrozumienia niepokoju, stresu i napięcia. Tu właśnie znajdziemy najprawdziwszy ‘drugi mózg’ posiadający ważne funkcje, które znajdują odbicie w całym organizmie i regulują emocje, przyjemności, wspomnienia. Przez długi czas układ pokarmowy uważany był za organ peryferyjny, posiadający marginalne funkcje. Prawda jest taka, że odżywianie ma wpływ na myśli oraz podświadomość w proporcjach, które sięgają aż 90 procent! Udowodniono też jego bezpośredni wpływ na prawie wszystkie choroby.

‘Pomimo, że idea nie budzi zaufania, faktem jest, że układ trawienny posiada swój mózg. Pogardzane jelita mają więcej intelektu, niż serce i mogą posiadać wyższe zdolności ‘emocjonalne.’ To jedyny organ obdarzony własnym systemem nerwowym: kontroluje odruchy niezależnie od mózgu i rdzenia kręgowego.’

Bazy naukowe Podstawy naukowe Potwierdza to Michael D. Gershon, ekspert biologii komórkowej i anatomii Columbia University, autor bestselleru ‘The second brain.’ ‘Wystarczy pomyśleć, że układ pokarmowy, posiadający zaledwie jedną dziesiątą neuronów, którymi obdarzony jest mózg, pracuje autonomicznie i ma fundamentalną rolę w sygnalizowaniu przyjemności i cierpienia. Podsumowując, układ trawienny jest siedzibą mózgu z prawdziwego zdarzenia. Nieprzypadkowo komórki jelit produkują produkują 95% serotoniny, neuroprzekaźnika dobrego samopoczucia.’ – wyjaśnia amerykański ekspert.

Źródło szczęścia ‘W brzuchu znajdujemy autonomiczną tkankę nerwową.  Nieprzypadkowo komórki jelit produkują produkują 95% serotoniny, neuroprzekaźnika dobrego samopoczucia. Przewód pokarmowy wydziela serotoninę w odpowiedzi na sygnały zewnętrzne - jak dopływ pokarmu, ale również dźwięki i kolory – oraz zewnętrzne: emocje, przyzwyczajenia.’ Doświadczenia na osobnikach modyfikowanych genetycznie, również in vitro, dowodzą istnienia osi brzuch-głowa. Według Gershona w niektórych wypadkach ten pierwszy jest dominujący.

Pogłębienie wiedzy o serotoninie Serotonina ma wpływ na wiele ważnych funkcji biologicznych: cykl sen-czuwanie, popęd płciowy, uczucie głodu i nasycenia, humory, perystaltykę. Niski poziom serotoniny może powodować zaburzenia humoru, problemy natury seksualnej, zaburzenia snu, wydalania, wzmagać niepokój, przyczyniać się do depresji. Seretonina ingeruje również kontrolą apetytu i zachowaniami, mającymi związek z jedzeniem, powodując wczesne pojawienie się uczucia sytości, mniejsze spożycie węglowodanów przy zwiększeniu protein i generalne ograniczenie ilości pokarmu. Nieprzypadkowo osoby, które narzekają na spadek nastroju (na przykład depresja przedmenstruacyjna, syndrom miesiączkowy) odczuwają wielką potrzebę słodyczy (bogatych w węglowodany proste) i czekolady (sprzyja produkcji serotoniny, jest bogata w cukry proste i substancje psychoaktywne).

Nasza siła tkwi w żołądku Ilość komunikatów, które mózg trawienny wysyła do głównego równa się 90% całej wymiany. Są one w większości podświadome, postrzegamy je dopiero gdy przechodzą w sygnały alarmowe, powodując reakcje alarmowe. ‘Ilu z nas zna uczucie ‘motylków w żołądku’ podczas egzaminu lub stresującej rozmowy? To tylko przykład emocji brzusznych, jak mdłości, lęk, ból, nieokój. Wewnętrzny system nerwowy porozumiewa się z centralnym. Kiedy jelito cierpi przykładowo na nadwrażliwość, dana osoba odczuwa to na poziomie psychicznym.’ Dzieci, którym dokucza ta przypadłość mogą być całkiem pewne, że w dorosłym życiu będą się borykać z niepokojem i depresją.

Konflikty emocjonalne Nasz ‘dolny mózg’ nie jest związany wyłącznie z reakcjami na przyjmowany pokarm. Może myśleć, podejmować decyzje niezależnie od „górnego umysłu” jak uczy neurogastroenterologia: zapalenie jelita, wrzody, uczucie palenia w żołądku i temu podobne to choroby spowodowane stresem (silne, nieprzetrawione emocje). Mają związek z bakteriami, które ulegają mutacji ponieważ uległy zmianie warunki i odczyn pH jelit.

Masowanie brzucha, oddychanie brzuszne i wysiłek fizyczny W przeciwieństwie do neuronów, które znajdują się w czaszce, te istniejące w innych częściach ciała mogą być masowane: poprzez prawdziwy masaż, który stymuluje bodźce dotykowe, jak i ruch. Centra nerwowe trzewno-brzuszne można stymulować za pomocą oddechu brzusznego (nie klatka piersiowa) jak uczą wsodnie dyscypliny. Prawidłowe odżywianie, medytacja i integracja konfliktów. Stres i niepokój obciążają jelita, zmieniając funkcjonowanie. Prawdą jest, że dieta i zakłócenia trawienne mają związek ze skokami nastroju. Podsumowując, w naszym brzuchu kryje się mózg, który przyswaja i trawi zarówno jedzenie, jak informacje oraz emocje pochodzące z zewnątrz. Ma wielką powierzchnię, rozwinięta tkanka jelit to 200-250 metrów kwadratowych, zamieszkanych przez 10.000 miliardów komórek bakteryjnych. Techniki medytacyjne pomagają w leczeniu zaburzeń układu trawiennego. Trzeba dbać o zdrowe odżywianie (bez nabiału, dużo warzyw i owoców, niewiele białek zwierzęcych) i odpowiednio łączyć produkty.”



[1] Na podstawie artykułu Nicoletty Travaini „Il cervello della pancia” („Mózg brzuszny”) psichesomarelazione.it