Sunday, April 9, 2017

Bahia Blanca

When my husband was a kid he watched Japanese anime serie “From the Apennines to the Andes”. It's a story of young Marco from Genoa. His mother leaves Italy for Argentina leaving the family behind. She wants to earn money, but the boy can't accept it. Determined to bring Anna Rossi back, he travels the world to find her.
Źródło: Internet


Angelo is re-watching Marco with the kids, and I joined them recently. The boy arrives in Buenos Aires, but his mother is not there. Someone says that he might find Anna in Bahia Blanca. A friend from Genoa, street actor Peppino agrees to accompany him there. He buys a horse and wagon, takes his three young daughters and the long trip begins…

I was observing few debuts: the new authors did not achieve success, and most of them stopped writing. Publishing a book is my goal (self-publishing does not really count). I'm still in my way to Bahia Blanca – like Marco. He did not found his mother there but he kept looking for her. I won't give up (even if the failure of the book is unavoidable).

Mój mąż oglądał Japońską kreskówkę “Z Apeninów w Andy” w dzieciństwie. To opowieść o małym Marco z Genewy. Jego matka opuszcza Włochy, wyjeżdża do Argentyny pozostawiając rodzinę. Chce zarobić pieniądze, ale chłopiec tego nie akceptuje. Zdeterminowany przywieźć Annę Rossi z powrotem, przemierza świat w jej poszukiwaniu.

Angelo znów ogląda Marco z dziećmi; dołączyłam do nich ostatnio. Chłopiec dobija do Buenos Aires, ale matki tam nie ma. Ktoś mówi, że może znajdzie ją w Bahia Blanca. Przyjaciel z Genewy, uliczny aktor Peppino zgadza się mu towarzyszyć. Kupuje konia, wóz, zabiera trzy małe córki i rozpoczyna długą podróż...

Obserwowałam kilka debiutów: nowi autorzy nie odnieśli sukcesu, większość przestała pisać. Publikacja jest moim celem (self-publishing tak naprawdę się nie liczy). Wciąż jestem w drodze do Bahia Blanca – jak Marco. Nie znalazł tam mamy, ale szukał jej dalej. Nie poddam się (nawet jeśli porażka książki jest nie do uniknięcia).


2 comments:

  1. Wiesz w czym jeszcze jest rzecz? W tym, jaką w ogóle literaturę chcesz tworzyć. Podam Ci dobry przykład. Trudno zaprzeczyć, że Olga Tokarczuk jest pisarką zarazem znaną, jak i sprzedającą książki. Generalnie lubię jej twórczość, ale książką, którą naprawdę uwielbiam jest "Anna In w grobowcach świata". Opowieść ta jest moją ukochaną. Zarazem jest to książka Tokarczuk, która odniosła najmniejszy sukces ze wszystkich jej dzieł i jest najsłabiej oceniana. MIMO ŻE została włączona do serii "Mity", która jest serią o międzynarodowym zasięgu i była pisana niejako na zlecenie, czyli wydawca najpierw wpadł na pomysł, który "zapewne się sprzeda", a dopiero później powstało dzieło. Promocja była na bogato, historia jest rewelacyjna i pięknie skonstruowana, a książka błąka się po piwnicach. Dlaczego? Bo to nie jest typ książki popularnej. Nie tak jak kryminały czy literatura na obcasach. Gdy startujesz z nową historią musisz znać realia publiki. Ustawiać swoją własną definicję sukcesu, bo nie ma uniwersalnej :)
    Widzę, że jednak będziesz pisać dalej ;). Pisz! Tylko tak możesz tworzyć coraz lepsze rzeczy.

    ReplyDelete
    Replies
    1. W amerykańskich filmach mówią, że musisz mieć szerszy obraz:) Myślę że obecnie ta prawda o dobrych-niesprzedających się książkach jest podwójnie prawdziwa z tej przyczyny że ludzie zasadniczo nie chcą czytać. Co zrobić? Pewnie i tak trzeba pisać!

      Delete