Sunday, September 24, 2017

Maybe not/Może nie

I woke up at 6 a.m. in the morning, quite early for my standard. “I have to write a blog post” - I thought. “Or maybe not.” It's been a while that I'm pretty demotivated. I've been blogging for the last 5 years. I was passionate about it, I wrote post after post but I wasn't getting much traffic or comments. I know it's me to blame.

I visit other bloggers. The popular ones post the photos of their kids on Instagram and laugh on You Tube. They know how to capture an audience, use the power of Facebook but I don't envy anyone. I only share my links on Twitter sometimes. Sharing images of my family or commenting for the benefit of getting traffic is not for me.

Anyway, I've finished the blog post eventually. It took me ages: I was taking a break eating and so on – because it wasn't something I really wanted to do. Blogging is time-consuming, and I won't be doing it regularly anymore. I'm investing in something that my husband wouldn't call “art” but to me it means a lot! Wish me luck my dear not-commenting reader:)

Zbudziłam się o 6 rano, jak na mnie dość wcześnie. “Muszę napisać posta” - myślałam. “A może nie.” Od dość dawna brak mi motywacji. Bloguję od pięciu lat. Było to moją pasją, publikowałam wpis za wpisem ale nie przekładało się to na komentarze czy ruch na blogu. Wiem, że to moja wina.

Odwiedzam innych blogerów. Ci popularni upowszechniają zdjęcia dzieci na Instagramie, śmieją się na You Tube. Wiedzą jak przyciągnąć uwagę, korzystać z siły Facebooka. Nie zazdroszczę im i czasem dzielę się linkiem na Twitterze. Nie dla mnie pokazywanie zdjęć rodziny lub komentowanie w zamian za korzyść ruchu na blogu.

W każdym razie skończyłam pisać posta. Zajęło mi to wieki: robiłam przerwy, jadłam i tak dalej bo nie tym chciałam się zajmować. Blogowanie zabiera czas, nie będę już regularnie tego robić. Inwestuję w coś, czego mój mąż nie nazwałby”sztuką” ale dla mnie znaczy to bardzo wiele. Życz mi szczęścia, drogi niekomentujący czytelniku:)

2 comments:

  1. To i ja trzymam! A na bloga wracaj, bo lubię sobie tu zaglądać :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki za trzymanie! Na bloga będę wracać, ale bez przymusu! Pozdrawiam:)

      Delete