Thursday, February 14, 2013

Climb on the top/Pnij się na szczyt

When I was little, my mum used to give me a lot of good examples. Usually it would be some other kids. "D.'s daughter" was always better since the primary school. She had become a Judge eventually. After I completed my degree I was given six month probation in a big public office. My boss Mr. A. was a very polite man.
Źródło: Internet

His maxim was: "CLIMB ON THE TOP WITH VERY LITTLE STEPS". He could be an example of it. He had the passion for journalism and used to co-operate with local newspaper. Once he got retired, he started a real career. He got very good public job, then another one, even more prestigious. Mr. A. does make an example - how to take advantage of every possibility.

I'm nothing like him - on the opposite really. I'm quite good to waste my opportunities. It's a thing you would always pay! Two years after I finished my probation I was still unemployed. When I was leaving, Mr. A. told me: "If you need some help one day, call me. I will do my best." So I called. "Sorry, there is nothing I could do..." - He told me. Still, he really was a nice guy.

Od kiedy byłam mała, mama dawała mi mnóstwo dobrych przykładów. Zazwyczaj były to inne dzieci. "Córka D." była zawsze lepsza ode mnie już od podstawówki. Została w końcu sędzią. Po skończonych studiach dostałam staż w dużej instytucji publicznej. Mój szef, pan A. był uprzejmym człowiekiem.

Jego maksymą było: "PIĄĆ SIĘ W GÓRĘ MAŁYMI KROCZKAMI". Sam był najlepszym przykładem. Pasjonował się dziennikarstwem i współpracował z lokalną gazetą. Kiedy przeszedł na emeryturę, rozpoczął prawdziwą karierę. Otrzymał dobrą, państwową posadę, potem zaś inną, jeszcze bardziej prestiżową. Pan A. wiedział, jak wykorzystać każdą okoliczność.

Nie jestem jak on - zaprzepaszczam dobre okazje. Jest to nawyk, który drogo kosztuje! Nic dziwnego, że dwa lata po ukończeniu stażu byłam ciągle bez pracy. Kiedy odchodziłam, pan A. powiedział: "Jeśli będziesz czegoś potrzebować, zadzwoń. Postaram się pomóc.” Zadzwoniłam. "Nie mogę nic zrobić!" - usłyszałam. Pomimo wszystko, to był miły człowiek.

No comments:

Post a Comment