Sunday, November 20, 2016

The right to speak/Prawo głosu

When my father was young, his friends used to exchange books between them. If he could manage to get „Quo vadis” it was a real prize for him. But reading (and writing) has lost its privileged status. „Social media give the right to speak to legions of idiots who first spoke only at the bar after a glass of wine, without damaging the community.”
newyorker.com

They were quickly silenced, and now they have the same right to speak of a Nobel Prize. It is the invasion of fools” - Umberto Eco said. „Poor authors of hard times” are paying for getting published (sometimes you can count on supporters). The answer to How do I get people to buy it? is social media marketing. The situation is becoming funny.

The desire of seeing your last name in the book cover is too big” - Commented someone on Facebook group for writers. I agree with D.S.Dawson who wrote: „None of us know what we're doing, but we're all trying our asses off. We are all hungry”. In the new reality we're also all a bit guilty. I was „amateurish” in publishing, someone else pay for it…

Kiedy mój ojciec był młody, jego koledzy wymieniali się książkami. Zdobycie „Quo vadis” to była niezła uciecha. Ale czytanie (i pisanie) straciło swój uprzywilejowany status. „Serwisy społecznościowe dają prawo głosu rzeszy idiotów, którzy wcześniej przemawiali w barze przy szklance wina, bez szkody dla społeczeństwa.”

Szybko ich uciszano, teraz mają to samo prawo do wypowiedzi, co laureat Nobla. To inwazja głupców” - powiedział Umberto Eco. „Biedni autorzy ciężkich czasów” płacą za opublikowanie (czasami można liczyć na wsparcie). Odpowiedzią na pytanie Co zrobić, żeby ludzie to kupili jest promocja w internecie. Sytuacja robi się zabawna.

Chęć ujrzenia swojego nazwiska na okładce książki jest zbyt wielka” - skomentował ktoś w grupie pisarskiej na Facebook. Zgadzam się z D.S.Dawson która pisze: „Nikt nie wie, co robi, ale wszyscy wyłażą ze skóry. Jesteśmy wszyscy głodni.” I trochę „winni” w nowej rzeczywistości. Ja wydałam książkę „po amatorsku” ktoś inny zapłacił...



No comments:

Post a Comment