Wednesday, January 2, 2013

Not to be afraid/Nie bać się


The photo from David King's book "Red star over Russia" makes me so much impressed. It had been taken during the Second World War somewhere in CCCP. Those people are being evacuated. They had lost their houses. Where they are going? For me the most impressive thing is the person in the front: the Russian mother.

How could she manage, in the cold winter with the little ones? But Russian mothers are strong. An article: 61-year-old Lyudmila Steblitskaya has been brought back from the dead twice. The doctors from Tomsk Regional Clinical Hospital announced her death to the family. She spent 3 days laying in a freezing cold morgue, while her family mourned the retired cook.”

The daughter began planning the funeral, but she had to call it off. "Can you please stop digging the grave. Ah, is it done? OK... well, there won't be a funeral, my mother is alive!" – Anastasia reveales. I don’t know if the Russian mother from the Evacuation photo survived or not but for sure she tried. And that’s the only thing to do for everyone, never mind if we have children or not.

Zdjęcie z książki Davida Kinga "Czerwona gwiazda nad Rosją" robi na mnie wielkie wrażenie. Zostało zrobione podczas II Wojny gdzieś w ZSRR. Ewakuowani ludzie stracili domy a na dworze jest okropnie zimno. Dokąd idą? Na mnie największe wrażenie robi postać na przodzie: rosyjska matka.

Czy poradzi podczas zimy z malcami? Ale Rosjanki są silne. Znalazłam artykuł: Ludmiła Steblitskaja wróciła do życia dwukrotnie – przetrwała nawet trzydniowy pobyt w kostnicy. Lekarze ze szpitala w Tomsku obwieścili jej śmierć. “Spędziła 3 dni leżąc w lodowato zimnej kostnicy, podczas gdy rodzina opłakiwała emerytowaną kucharkę”.

Córka zaczęła szykować pochówek, ale musiała wszystko odwołać. “Możecie przerwać kopanie grobu? A, już zrobiony? Ok… Cóż, nie będzie pogrzebu, matka żyje!” - opowiada Anastazja. Nie wiem, czy rosyjska matka ze zdjęcia Ewakuacja przetrwała czy nie ale jestem pewna, że walczyła. I to jedyna rzecz jak nam pozostaje, mamy dzieci czy nie.


No comments:

Post a Comment