Sunday, January 12, 2014

She had forgotten/Zapomniała



I was reading the article “The families sending relatives to nursing homes in THAILAND: Care is 'cheaper and often better in Asia', they say.” A woman who did it said that she won’t visit her mother in Thailand, but if she did, half an hour later the old lady didn’t know anymore. She had forgotten.
 
I used to work in English care home. I remember L. a lovely old lady who had three daughters; all of them were living nearby. L. was sweet and polite; she was also quite independent. I was asking myself, why she had to become a resident in a nursing home. There was a photo in another client's room: herself and her husband some time earlier.

They looked ever so happy. Sadly he died; she got ill and was moved in a care home. Every time when I was feeding her, she would call me Helen. Her only daughter would visit occasionally. The old lady was getting worse, but every day she was “talking” to Helen… She hadn’t forgotten.

Czytałam artykuł: “Rodziny wysyłają krewnych do domów opieki w TAJLANDII. Opieka w Azji jest tańsza i często lepsza, mówią.” Kobieta, która tak zrobiła, mówi, że nie odwiedza matki w Tajlandii, lecz gdyby to robiła, staruszka pół godziny później by o tym nie wiedziała. Zapomina.

Pracowałam w domu opieki w Anglii. Pamiętam L. uroczą starszą panią, która miała trzy córki; wszystkie mieszkały niedaleko. L. była miła i uprzejma; była też dość samodzielna. Często się zastanawiałam, dlaczego musiała znaleźć się w domu starców. W pokoju innej pensjonariuszki znajdowało się zdjęcie: ona sama i jej mąż.

Wyglądali na bardzo szczęśliwych. Niestety, mąż zmarł; kobieta zachorowała i znalazła się w domu opieki. Za każdym razem, gdy ją karmiłam, nazywała mnie Helen. Jedyna córka odwiedzała ją czasami. Stan staruszki się pogarszał, pomimo tego, codziennie „rozmawiała” z Helen. Nie zapomniała.

4 comments:

  1. czytałam artykuł o domach spokojnych starości w Tajlandii, ja bym chciała na Jamajkę. A poza tym, różne są motywcaje dzieci, samych rodziców. Często to ich wyraźna prośba, decyzja.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, różnie z tym bywa, nie należy oceniać. Jak masz dobre dzieci, to i na Jamajkę cię wyślą:) Pozdrawiam.

      Delete
    2. Mam wspaniałe dzieci, ale one mnie nigdzie nie puszczą, tego się obawiam, kazałam im moje prochy rozsypać w ocenie i dowiedziałam się, że będę stać na kominku z ołtrzykiem, koszmar

      przyślim mi proszę adres margarithes@gmail.com

      :*

      Delete
    3. jak to się mówi, dzieci są jak walizka, co włożysz, to wyjmiesz. Pozdrawiam serdecznie całą rodzinę eM:)

      Delete