Thursday, August 4, 2016

Modlin-Barcelona

We're not accountants or cleaners in the airports but travellers, part of the human race. We were flying to Rome from Modlin last Sunday. Young Italian seemed confused, dark-skin woman tried to explain something to her. “She doesn't want to wait in the mile-long queue!” - Noticed my husband. “Her flight is leaving within one hour!” - Dark-skin woman said when the Italian passed before us. 

We chatted for a while: I found out that a Maldivian girl cannot marry a not-Muslim foreigner unless he converts to Islam. A woman with yellow dyed hair called someone in England in the public toilet. “We'll be there at 9 PM” - She spoke in a broken English. “At 10 PM!” - Her daughter said. “She's correcting her mummy!” - I joked.

She's living in London only one year, but she can speak English better than my older kids!” - Yellow-haired woman told me. Our flight was delayed. The passengers flying to Barcelona who were boarding their plane. Two hours later we headed towards our Ryanair, the one to Barcelona was still there, with the passengers on the board. Maybe the best thing is to stay at Okszów

Na lotnisku nie jesteśmy księgowymi czy sprzątaczkami, lecz wędrowcami. Częścią ludzkiej rasy. Lecieliśmy do Rzymu z Modlina w zeszłą niedzielę. Młoda Włoszka zdawała się zagubiona, ciemnoskóra kobieta starała się coś jej tłumaczyć. “Nie chce stać w długiej kolejce!” - zauważył mój mąż. “Ma lot za godzinę!” - rzekła ciemnoskóra kobieta, kiedy Włoszka przeszła przed nami.

Rozmawiałyśmy: dowiedziałam się, że na Malediwach dziewczyna nie może poślubić cudzoziemca, który nie jest muzułmaninem, jeśli nie nawróci się on na islam. Pani z rozjaśnionymi na żółto włosami dzwoniła do kogoś w Anglii w toalecie. “Będziemy tam o 21!” - mówiła kiepskim angielskim. “O 22!” - powiedziała jej córka. “Poprawia mamę!” - zażartowałam.

Mieszka w Londynie od roku i mówi po angielsku lepiej, niż moje starsze dzieci!” - rzekła jasnowłosa kobieta. Nasz lot był opóźniony. Pasażerowie lecący do Barcelony wsiadali do samolotu. Kiedy dwie godziny potem szliśmy do naszego Ryanair, ten do Barcelony ciągle ten był, z pasażerami na pokładzie. Może najlepiej nie ruszać się z Okszowa...


4 comments:

  1. Na lotnisku zatapiam się w powieści albo rozmawiam z poznanymi ludźmi, czas mija szybko i bezszelestnie.

    ReplyDelete
  2. Też tam próbuję czytać:)

    ReplyDelete
  3. Uwielbiam być w trasie. Czuję wtedy, że należę wszędzie. Ale dopiero miniony rok nauczył mnie, że jednak muszę też dokądś wracać. Choćby na krótko.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oczywiście. Najpiękniejsze w podróżowaniu są te wszystkie powroty.

      Delete