Tuesday, September 17, 2013

One night at ENVY/Noc w ENVY



Some things that won’t be blurred in your memory. Moments which changed your life or at least made you felt more alive. In October 2006 I was living in England for few months. I liked my job and enjoyed living abroad. I wasn’t seeking something more than well known “work-home” circle. My friend Kasia wanted to go to ENVY and took me with her.

ENVY was full that Saturday night: loud music and plenty young people. There was someone else from our nursing home there, M. was about 20 years my senior. Strong and confident at work, she made others listen to her orders. I stared at her, dancing with young boys and letting her hair down. We met two Polish guys, P. and M. that night.

They worked for local farmer. “I will always recognize Polish face!” – M. told us. P. recalled that he’s killing his farmer’s cows with the hammer if he’s having bad day. I felt better while chatting with them, less “teacher of Polish far away from home.” The next day we saw M. she worked like if the night at ENVY never happened. So did me and Kasia:)

Pewne rzeczy nie wyblakną w naszej pamięci. Chwile, które zmieniły nasze życie lub pozwoliły poczuć się bardziej żywymi. W końcu października 2006 mieszkałam w Anglii od paru miesięcy. Lubiłam moją pracę i cieszyło mnie mieszkanie za granicą. Nie szukałam niczego poza kręgiem „praca-dom”. Kasia chciała iść do ENVY i zabrała mnie ze sobą.

Dyskoteka była zatłoczona, grała głośna muzyka. Bawił się tam ktoś jeszcze z naszego domu opieki. M. była starsza ode mnie jakieś 20 lat. Silna i pewna siebie w pracy, wymagała wypełniania swoich poleceń. Gapiłam się, kiedy tańczyła z młodymi chłopakami, oddając się dobrej zabawie. Poznałyśmy dwóch Polaków, M. i P. tamtej nocy.

Pracowali dla miejscowego farmera. „Zawsze rozpoznam polską twarz!” – powiedział M. P. opowiadał, że zabija krowy swego farmera młotkiem, jeżeli ma zły humor. Czuła się lepiej, rozmawiając z nimi, mniej „pani od polskiego daleko od domu.” Nazajutrz spotkałam M.; pracowała jak gdyby noc w ENVY nie miała miejsca. My z Kasią tak samo:)




No comments:

Post a Comment