Wednesday, September 3, 2014

Gone with the wind/Przeminęło z wiatrem

A big farm belongs to Okszów School of Agriculture.I looked at the chewing animals, their ears pierced with tags, thinking about one black cow… When my dad was one, his father died, leaving the widow with four children. One year later World War II started. The family of five lived in poverty in small wooden house the countryside.

The mother worked hard; they had vegetables and plenty of milk. One night however their cow was stolen. “We will die of hunger!” – She said to her terrified kids. Their neighbors decided to help them. Everyone gave some money; it was enough to buy a black calf. In many years to come the widow would keep black female calf, and sell the rest of the brood.

Time had passed; three daughters left wooden house, but my father never did. He graduated, started working – and leaving his “good” jobs. He preferred growing grain and looking after his animals. “The ground will feed you!” – He used to say. He was extremely devoted to his past: he would always keep one black cow, the great granddaughter of the one which “saved” his family many years ago.

P.S. It's my 200th post (I'm not counting La donna cannone's drawings). My blog is getting only better:)


Do Szkoły Rolniczej w Okszowie należy gospodarstwo rolne. Patrzyłam na zakolczykowane, przeżuwające zwierzęta, myśląc o czarnej krowie… Kiedy mój tato miał rok, zmarł jego ojciec, pozostawiając wdowę z czworgiem dzieci. Rok później wybuchła II Wojna Światowa. Pięcioosobowa rodzina mieszkała w drewnianym domku na wsi. 

Matka pracowała ciężko; mieli warzywa i dużo mleka. Pewnej nocy jednak skradziono im krowę. „Umrzemy z głodu!” – oznajmiła wystraszonym dzieciom. Sąsiedzi zdecydowali się im pomóc. Każdy dał trochę pieniędzy; wystarczyło to na kupno czarnego cielaka. W przyszłości wdowa zatrzymywała czarne cielątko, sprzedając resztę potomstwa.

Minęły kolejne lata; trzy córki opuściły drewniany domek; mój ojciec jednak tam pozostał. Skończył studia, zaczął pracować – i rzucać kolejne „dobre” zajęcia. Preferował siać zboże i doglądać zwierząt. „Ziemia cię wyżywi!” – mówił. Był nadzwyczaj przywiązany do przeszłości. Tak jak matka, miał zawsze czarną krowę, pra-prawnuczkę tej, która „uratowała” jego rodzinę.


P.S. To mój 200. post (nie liczę rysunków La donna cannone). Mój blog robi się coraz lepszy:)

2 comments:

  1. Dana, a jak z wydaniem Twojej antologii? Jak postęują prace.
    Sorki, że tu piszę, ale nie wiem, jak Cię inaczej łapać :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Postępuje, przysłali mi tekst z naniesionymi poprawkami i erratę. Bardziej szczegółowi niż krytycy z JMTPT:) W przyszłym tyg. postaram się te poprawki ponanosić.

      Delete