Saturday, March 5, 2016

I not drunk/Ja nie pijany

They were talking a lot about it in Street in April 2007. One Saturday evening my friend M. was going to Kudos nightclub in Wells, but shortly after Glastonbury his car slipped into a ditch. He get some help in pulling his old Rover, but it was half-broken. M. decided that driving to Butleigh would be risky and he'd stay at his friends' (Kasia's and mine) place in Street.
centralsomersettegazette.co.uk

The same evening two Poles (also from Butleigh) wanted to go to ENVY nightclub in Street. They took their farmer's car without permission and also had small accident. They slipped away, but the police found their English friend in the car. While asked where to find them, G. remembered our flat. They where were coming round a couple of times.

M. lived in the UK three years or so but his English was poor. When he saw the police, he got frightened and kept saying: “I not drunk!”. He was taken to the patrol car: G. was sitting there. He confessed that M. wasn't the one they were looking for. The next day I revealed the story to Angelo. “It's better you won't tell your friends where I live!” - He said.

Dużo o tym mówiono w Street w kwietniu 2007. Pewnego sobotniego wieczoru mój znajomy M. jechał do dyskoteki Kudos w Wells. Niedaleko Glastonbury jego samochód wpadł do rowu. Ktoś pomógł mu wyciągnąć auto, ale stary rover był nadwyrężony. M. nie zaryzykował wracania do Butleigh i zatrzymał się w mieszkaniu przyjaciół (czyli Kasi i moim).

Tego samego wieczoru dwóch Polaków (również z Butleigh) chciało jechać do dyskoteki ENVY w Street. Wzięli bez pozwolenia samochód farmera i spowodowali wypadek. Uciekli, ale policja znalazła w samochodzie ich znajomego, Anglika. Pytany, gdzie ich znaleźć, G. przypomniał sobie nasze mieszkanie. Kilka razy nas odwiedzali.

M. mieszkał w Anglii około trzech lat, ale się nie nauczył języka. Kiedy zobaczył policjantów, przestraszył się i powtarzał: “Ja nie pijany!”. Zabrano go do samochodu policyjnego, siedzący tam G. przyznał, że to nie jego szukali. Następnego dnia opowiadałam tę historię Angelo. “Wiesz, lepiej nie mów twoim znajomym, gdzie mieszkam!” - powiedział.

4 comments:

  1. Replies
    1. Oni i tak nie chcieli go odwiedzać:* Ściskam.

      Delete
  2. Historia ciekawa, ale najbardziej mnie urzekło jak napisałaś "wzięli bez pozwolenia samochód" :)))). Oni nie ukradli; oni wzięli bez pozwolenia. Niech żyją eufemizmy! ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oni mieli prawo używać go w tygodniu - zajmowali się pracami ogrodniczymi w różnych miejscach. Jednak szef pozwalał brać samochód tylko do dojazdów do pracy:)

      Delete