Tuesday, March 22, 2016

My story/Moje opowiadanie

Being unemployed for years does make you feel down, but I have to say that I always liked looking for a job. Every day I would view current opportunities, then search on specific criteria to find job that would do for me. It's quite exciting: you feel that the position fits your skills and you have to prove it in a cover letter that employers can't resist... 
http://www.careerealism.com

We may take a look at your CV!” - My husband told me recently. “You never know, maybe you can send it here and there”. I have to say that the idea of returning to work (after 5 years) seemed strange to me. I must be getting old... Having your manuscript rejected is another nasty experience, but I do like seeking for a publisher.

You write query letter with short description of the plot, you send it and wait five months or so for another “We wish you all the best in placing your book elsewhere” answer. Before I try my luck on Amazon you can judge if there's a chance I'll be another Amanda Hocking: my short-story on kwartalnik sZAFa (only in Polish though).

Bycie bezrobotnym przez lata to rzecz przygnębiająca, ale muszę przyznać, że zawsze lubiłam szukać pracy. Każdego dnia przeglądałam aktualne oferty i zawężałam kryteria, by znaleźć coś dla siebie. To dość emocjonujące: czujesz, że zajęcie ci pasuje i musisz udowodnić to w liście motywującym, któremu pracodawca nie będzie mógł się oprzeć.

Może przyjrzymy się twojemu CV!” - rzekł ostatnio mój mąż. „Nigdy nie wiadomo, mogłabyś go wysłać do paru miejsc.” Muszę przyznać że myśl o powrocie do pracy (po 5 latach) wydała mi się dziwna. Pewnie się postarzałam… Kiedy twój maszynopis zostaje odrzucony, nie zaliczasz tego do przyjemności, ale lubię rozglądać się za wydawcą.

Trzeba napisać konspekt albo streszczenie, wysłać i czekać około pięciu miesięcy na kolejną „Życzymy powodzenia gdzie indziej” odpowiedź. Zanim spróbuję szczęścia na Amazon, możecie ocenić, czy mam szansę zostać kolejną Amandą Hocking. Moje opowiadanie Dotyk niewidocznych w kwartalniku sZAFa.


16 comments:

  1. Publikowanie w dobrych miejscach to słuszny kierunek!☺Gratuluję, cieszę się i pozdrawiam!

    ReplyDelete
    Replies
    1. :) W takim razie też gratuluję, jest Twój tekst w marcowej sZAFie. Pozdrawiam Wiolu

      Delete
  2. Wydawnictwa w zasadzie nie odpowiadą na listy. Ja też od tego numeru przestaję odpowiadać na listy z niezamówionymi materiałami. Zwyczajnie, trudno odpowiedzieć wszystkim, często spotykam się z agresją.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ostatnio w mojej grupie na fb toczyła się dyskusja w tej sprawie. Ponoć duże wyd. otrzymują nawet 40 propozycji dziennie! No, to pozamiatane. Ale pisarska agresja to już przesada!

      Delete
    2. Kolejność jest taka: najpierw adept sztuki pisarskiej wysyła do mnie zaproszenie na fb, kiedyś przyjmowałam ludzi jak leci, zachwyca się moimi wpisami na FP miliona, wysyła emaile z materiałami do publikacji, ja je rozsyłam redaktorom i dostaję odpowiedź, że to się nie nadaje do publikacji. Czasami teksty są nawet niezłe, ale jest w nich sporo błędów formalnych, a my nie jesteśmy korektorami, żeby teksty poprawiać, z resztą większość z tego powodu się obraża, więc przestaliśmy się wysilać. I kiedy odpisuję, że tekst nie został przyjęty do publikacji, taki adept przestaje być fanem mojej strony i wyrzuca mnie i blokuje gdzie się da. Teraz uprzedzam fakty i nie przyjmuję do znajomych ludzi, którym się wydaje, że w ten sposób mają zapewnioną publikację. :)

      Delete
    3. A to ci dopiero! Wszyscy chcą publikować, nie rozumiejąc, że nie wszystko się do wydawania nadaje. SZAFa cieszy się pewną renomą, co Ci zaszczyt przynosi:)

      Delete
  3. Dlatego ja nie startuję w tych literackich zawodach, a jedynie dzielę się doświadczeniem na prośbę kierownictwa "Szafy". Nie można mnie mylić z artystami w niej publikującymi. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Doświadczenia Ci nie brak:) Wesołych Świąt Wiolu

      Delete
    2. No właśnie, Wiola jako jedna z redaktorek, ma już stałe miejsce w szafie. Mam nadzieję, że wielu adeptów sztuki pisarskiej wyciągnie wnioski z porad, którymi nieodpłatnie się dzieli.

      Delete
    3. Odnośnie adeptów, post z czytamy polskich autorów: ktoś prosi, aby wesprzeć jego projekt wydania trzeciej książki w vanity którego nie chce wymienić. Dwie pierwsze wydał za pieniądze, pożyczkę do tej pory spłaca. Nie jest zbudowany dlatego chce za trzecim razem iść do innego wydawcy. Jak to nie jest szaleństwo, to ja jestem Napoleonem i nogą od stołu zarazem!

      Delete
  4. Danka, a ja Ci dam inną radę. Nie oglądaj się za siebie i próbuj do skutku. Pisz, pisz i jeszcze raz pisz. Z każdym słowem jesteś lepsza, więc nie żałuj tego, czego nigdy nie wydadzą. Odmawiają? Więc ocieraj twarz z kurzu i pisz następne. I pamiętaj, że te historie pisarzy są wszystkie jak od kalki: KAŻDEMU kto coś osiągnął odmawiano setki razy. Nie poddawaj się i pisz coraz lepiej :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję Ci za te słowa. Teoretycznie wiadomo, że trzeba próbować, ale porażki zniechęcają, ma się chęć rzucić wszystko w cholerę:) Nie poddaję się, piszę, jakby co zawsze Amazon zostaje. Pozdrawiam.

      Delete
    2. Wprawdzie to "trochę" inny styl pisania, ale wiesz pewnie, że J.K. Rowling z jej Harrym Potterem odrzuciło "naście", czy tam "dziesiąt" wydawnictw twierdząc, że NIKT nie będzie chciał czytać książki dla dzieci, w której głównemu bohaterowi w pierwszym rozdziale umierają rodzice. A Meryl Streep, która jest teraz chyba rekordzistką pod względem liczby zdobytych Oskarów na pierwszym castingu powiedzieli, że nie nadaje się na aktorkę, bo "jest za brzydka" :)))) Rób swoje, nie poddawaj się i czekaj aż świat będzie gotowy by zachwycić się Twoim pisaniem :)

      Delete
    3. Myślę, że jedyne co można zrobić to doskonalić się w pisaniu, uczyć na błędach. Moim zdaniem kandydat na pisarza powinien wykazać się uczciwością wobec czytelnika, dać mu dobry tekst. Na razie się nie poddaję:) Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa.

      Delete