Sunday, December 11, 2016

Ou!

One sunny day in November I was observing two Bari people: one man was giving to the other a plastic bag with some oysters. „Ou!” - He said (it meant: „There, take it!”). His friend took it and said: „Ou! Ou!” (C'mon you didn't have to do that!). The answer was: „Ou! Ou! Ou!” (You just take it and that's it!). It doesn't meant that Italians are not chatty.

More than 100000 migrants are coming!” - Informed the clerk cutting ham in local supermarket. The client didn't comment so he changed the subject. „Look at him, he's so big, it's a hippo!” - He said, pointing at the clerk in meat department. „You won't live a long life! You're taking tablets 7 times a day!” - The „hippo” joked.

The cashier is having small talk with female customer. „Yesterday I didn't want to cook anything!” - She said. „I had a big piece of lasagne in the fridge, I was sure it'll be enough for our dinner...” Anyway, Italians are communicative, and blogging trains us to be observant. Sometimes the most ordinary things can be extremely interesting (at least for the blogger).

Pewnego pięknego dnia w listopadzie obserwowałam dwóch mieszkańców Bari. Jeden wręczał drugiemu woreczek ostryg. „Ou!” - powiedział (znaczyło to: „Trzymaj!”). Jego znajomy wziął je i rzekł: „Ou! Ou!” (Daj spokój, nie trzeba!). Odpowiedź brzmiała: „Ou! Ou! Ou!” (Bierz i nie gadaj!). Nie znaczy to, że Włosi lubią milczeć.

Przyjedzie tu ponad 100 tys. emigrantów!” - poinformował sprzedawca, krojący szynkę w supermarkecie. Klient nie skomentował, więc zmienił temat. „Patrz na niego, jaki grubas! To hipcio!” - mówił, wskazując na sprzedawcę w dziale mięsnym. „Nie wróżę ci długiego życia! Bierzesz siedem tabletek dziennie!” - żartował „hipcio”.

Kasjerka gawędzi z klientką. „Wczoraj nie chciało mi się gotować!” - mówi. „Miałam dużą porcję lazanii w lodówce, myślałam, że wystarczy nam ma obiad...” W każdym razie, Włosi są rozmowni, a blogowanie wyostrza zmysł obserwacji. Czasami najbardziej zwyczajne rzeczy okazują się najciekawsze (przynajmniej dla blogera).


2 comments:

  1. Kojarzysz ten rodzaj słowa "no", które się mówi dla potwierdzenia? Na przykład:
    - Chcesz kanapkę?
    - No.
    - Z czym?

    Gdy mieszkałam w Hiszpanii śmieszyło mnie to, że za każdym razem gdy my między sobą mówiliśmy po polsku "no" dla znajomych Hiszpanów to brzmiało jak typowe "nie" i nie mogli się nadziwić, jak można takiego słówka używać dla potwierdzenia czegokolwiek.

    Być może mieszkając we Włoszech miałaś podobną obserwację. Chyba, że nie używacie brzydkiego "no" i mówicie poprawnie: "tak" :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak to nie używamy. To znaczy ja używam:) To prawda, że nasze "no" dziwnie wygląda dopiero za granicą! Pozdrawiam!

      Delete