Tuesday, June 11, 2013

Street, Somerset

I flied to England in June 2006: care assistant job was waiting for me. I wasn’t unemployed: I my had teacher's job, but I wanted to see some world and practice my English. So there I was at John Lennon’s Airport in Liverpool – scared and alone with my heavy suitcase, waiting for someone who was supposed to take me to Street in Somerset.
Źródło: Internet

T. he was nice and friendly in English way. He recalled me the story of his beloved wife who sadly died in a car incident. He decided to take the best from his life: he was traveling and having good time. T. told me about his Spanish lover, asked if I know the names of Victoria Beckham’s sons (I knew) and informed me that there is a big Polish community in Somerset (he was right).

In the end of that long day T. parked his car next to the nursing house. We saw many residents, almost all of them on wheelchairs. I don’t know how I looked like but T. asked: “Shall we go back to the airport?” I almost said: “Yes please!” but I didn’t. If I would be back the next day, everyone would be kidding on me! That day my adventure started. Glastonbury&Street, I miss you!

W czerwcu 2006, kiedy to wyjechałam do Anglii, gdzie czekała na mnie praca opiekuna osób starszych. Nie byłam bezrobotna: uczyłam w szkole, ale chciałam zobaczyć świata i poćwiczyć angielski. Tak oto znalazłam się na lotnisku Johna Lennona w Liverpoolu, przestraszona, samotna z ciężką walizką, czekając na kogoś, kto miał mnie zabrać do Street w Somerset.

T. był miły i przyjacielski w angielski sposób. Opowiedział o swojej ukochanej żonie, którą utracił w wypadku. Zdecydował, że chce korzystać z życia: podróżował i dobrze się bawił. Wspomniał o hiszpańskiej kochance, zapytał, czy znam imiona dzieci Victorii Beckham (znałam) i poinformował, że w Somerset znajduje się duża polska społeczność (miał rację).

Pod koniec długiego dnia zaparkował samochód obok domu opieki. Zobaczyliśmy wielu rezydentów, prawie wszyscy na wózkach. Nie wiem, jak wyglądałam, ale T. zapytał: „Wracamy na lotnisko?” Chciałam powiedzieć: „Tak!” lecz zrobiłam tego. Gdybym wróciła następnego dnia, wszyscy by ze mnie żartowali. Tego dnia zaczęła się moja przygoda. Glastonbury&Street, tęsknię za wami!

No comments:

Post a Comment