Saturday, June 1, 2013

Sense of humour/Poczucie humoru




Back in 2003, after a year of unemployment I decided to forgot my diploma and do what it takes to get a job. Teacher of Polish wasn’t requested professions, but the hairdresser was. One day of November I went to hairdresser and I asked if I could work there with no wage – but learning the profession. The next day I started my new “work”. I was cleaning the place and generally helping my boss at work.
Źródło: Internet


I was doing well – my only fear was: what if someone that I knew would see me? I wasn’t waiting long – after one week my neighbour and ex teacher L. went to cut her hair. I panicked and locked myself in the bathroom. In the end, I had to give up. “I’m learning my profession!” – I said. “Oh really?” – L. smiled. I quit my job the same evening.

I bumped onto lantern during another meeting with L. To breake bad impression, I revealed L. a story of my uncle who wanted to see Warsaw. He had such an impression of big city that while walking on the street he would come against every lantern and say “Excuse me!” every time. L. looked at me and started laughing. It’s important to have a sense of humour.

W 2003, bezrobotna od roku zdecydowałam zapomnieć o dyplomie i zrobić wszystko, by znaleźć pracę. Nauczyciel polskiego nie był poszukiwanym zawodem, ale fryzjer - tak. Pewnego dnia w listopadzie poszłam do zakładu i zapytałam, czy mogę pracować bez wynagrodzenia – ucząc się zawodu. Zgodziła się; następnego dnia zaczęłam nową „pracę”.

Sprzątałam i pomagałam szefowej. Dobrze mi szło, lecz ciążyła mi obawa, co zrobię, jeśli ktoś mnie zobaczy? Nie czekałam długo – po około tygodniu moja sąsiadka i dawna nauczycielka L. przyszła obciąć sobie włosy. Spanikowałam i zamknęłam się w ubikacji. Na koniec musiałam się poddać. „Pani tutaj? Przyuczam się do zawodu!” – powiedziałam. „Tak?” – uśmiechnęła się L. Zwolniłam się tego samego wieczoru.

Zderzyłam się z latarnią podczas innego spotkania z L. Aby zatrzeć złe wrażenie, opowiedziałam jej o moim wujku, który chciał zobaczyć Warszawę. Duże miasto zrobiło na nim wrażenie: idąc ulicą zderzał się ze słupami, za każdym razem mówiąc: „Przepraszam!” Kiedy skończyłam opowieść, L. popatrzyła na mnie i zaczęła się śmiać. Poczucie humoru to dobra rzecz:)





No comments:

Post a Comment