Friday, February 6, 2015

Cancer free/Wolny od raka

The door of Oncology Ward is half-open. At first one feels embarrassed. You would stay there, peeking at the pale people in pajamas. But life is life and after a while you are listening to their chats: they talk about the disease. “I’m doing once-daily self-injection to prevent blood cloths. My GP doctor told me to stop it. ‘You don’t need to jab yourself!’ – He said.”
 
 “He gave me something else, but it has side-effects. I wanted the recipe for my injection, but he said: ‘It’s very expensive! NHS pays for it, I have to explain myself!” There is always the hope: “I want to offer up a Mass in the Cathedral of St. John the Baptist. My friend offered the Mass for her dying son: he was miraculously saved!”

They talk about the life: “Also my son lives abroad! He works for Google in Zurich. Do you cook pasta for your husband?” After few hours I left Oncology Ward: I’m not sick… yet. I saw smoking girl on the street. “Bad for you, it’ll make you ill!” – I thought. But we cannot think about tumors’ all the time. We have to live normally – only that way we are cancer free.

Drzwi oddziału onkologii są półotwarte. Początkowo człowiek czuje się skrępowany, stoi w kącie i zerka na bladych ludzi w pidżamach. Ale życie ma swoje prawa: po chwili słucha się rozmów; omawiają problem choroby. „Codziennie robię sobie zastrzyki przeciw zakrzepowi krwi. Lekarz pierwszego kontaktu kazał przestać.‘Nie będzie się pani kłuła!’ – powiedział”.

Dał mi coś innego, ale miało efekty uboczne. Poprosiłam o zastrzyki, ale marudził: „Są bardzo drogie! NFZ za nie płaci, muszę się tłumaczyć!” Nadzieja jednak nigdy nie umiera: „Chcę zamówić mszę w Archikatedrze Lubelskiej. Znajoma zrobiła to w intencji umierającego syna: cudem wyzdrowiał!”

Rozmawiają o życiu: „Mój syn też mieszka za granicą! Pracuje dla Google w Zurychu. Gotujesz makaron dla męża?” Po paru godzinach opuściłam oddział onkologii: nie jestem chora… jeszcze. Na ulicy zobaczyłam palącą dziewczynę. „Źle robisz! Rozchorujesz się!” – pomyślałam. Ale nie możemy ciągle myśleć o guzach: musimy żyć normalnie. Tylko tak jesteśmy wolni od raka.


2 comments:

  1. Rak... niektórzy przechodzą z nim do porządku dziennego, inni pokazują słabość, szczególnie niektórzy lekarze, którzy z NFZ ciągle drą koty...

    ReplyDelete
    Replies
    1. Rak ujawnia siłę i słabość. Nieraz ludzie na początku, gdy jeszcze nie mają pewności kompletnie się załamują - a potem z uśmiechem przechodzą niezliczone chemie, upokorzające badania. Tak to jest. Buźka droga eM

      Delete