Wednesday, April 27, 2016

Importance/Ważność

I stopped reading political news years ago: it was getting on my nerves. I did an exception: I was hoping that Italians would be voting in “oil drilling” referendum. They had to decide whether energy companies should be able to keep extracting from offshore platforms within 12 nautical miles off the coast. Only 32% of the electorate did. If Italians don't care – why the hell should I? 
the photo from: leepricestudio.com

Writing is one of the most disappointing things. You hope that editor will like your work, but you're getting rejection. Fed up to knocking to publisher's doors I've learned that the best thing is not to expect anything from your writing apart from the personal fulfilment. I've been blogging for four years now but I haven't gotten much traffic.

I don't have much comments, let alone subscribers. I'm tired of all that „generate traffic” thing - avertising blog on social media is not for me. So News is bad for you, writing and bloging makes your frustrated. I tend to curse, but it's my fault: I created the over potential. Once reduced, you got the state of equilibrium.

Przestałam śledzić politykę lata temu: działało mi to na nerwy. Zrobiłam wyjątek: miałam nadzieję, że Włosi zagłosują w referendum w sprawie odwiertów. Mieli zdecydować, czy kompanie naftowe będą mogły eksploatować złoża z platform leżących bliżej niż 12 mil morskich od brzegu. Głosowało tylko 32% elektoratu. Jeśli Włosi się nie przejmują – co mi do tego?

Pisanie okropnie zawodzi. Masz nadzieję, że wydawcy spodoba się twoja praca, ale zostajesz odrzucony. Mam dość pukania do wydawniczych drzwi – nauczyłam się, że najlepiej nie liczyć na nic w związku z pisaniem (oprócz osobistego zadowolenia). Prowadzę tego bloga od czterech lat, ale nie odwiedza go zbyt wiele osób.

Mam mało komentarzy, nie mówiąc o „followers” którzy śledzą bloga. Zabawa w zwiększanie oglądalności nuży, promowanie bloga na serwisach społecznościowych jest nie dla mnie. Polityka szkodzi na zdrowie, pisanie i blogowanie frustruje. Chce się kląć, lecz to moja wina: zawyżyłam ważność. Kiedy się ją obniży, człowiek wraca do stanu równowagi.


6 comments:

  1. bloguję już tyle lat, że nic mnie frustruje oprócz hejterstwa :) relaks we wszystkim Danko, blog - pamiętnik, to jest równoważnik. Jeżeli przy tym są czytelnicy, to miło, ale ludzie nie czytają książek, a Ty oczekujesz żeby blogi czytali. To tak nie działa. :)

    gdybyś prowadziła blog kulinarny miałabyś miliony odsłon

    kiss

    ReplyDelete
    Replies
    1. Otóż to:) Trzeba się przyzwyczaić albo zacząć przepisy tu wklejać. Jeden mam zamiar wypróbować, jak się uda może upowszechnię na blogu. Kiss:)

      Delete
    2. blog z włoską kuchnią, zrobiłabyś furorę, zarobiła fortunę... a Tobie się zachciało opowiadań :P

      Delete
    3. Nie jestem kreatywna w kuchni w przeciwieństwie do Ciebie:)

      Delete
  2. A Ty wiesz, ile razy w życiu ja sobie powtarzałam (i czasem powtarzam nadal): "na cholerę ty sobie wkręciłaś w głowę, że właśnie PISANIE? Nie mogłaś się zafascynować strzyżeniem psów?". :) Śmiać się i płakać, płakać się i śmiać - tak to wygląda :).

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zabawne, ale strzyżenie psów - całkiem logicznie rzecz biorąc - mogłoby się bardziej opłacać. Choć z drugiej strony, Amanda Hacking wrzuciła jedną z 17 odrzuconych przez wyd. książek na Amazon i zaczęła zarabiać. Różnie bywa:)

      Delete