Sunday, June 12, 2016

Go all the way/ Idź na całego

Please add my special badge of my daughter weeping” - Wrote the mother. She's „documenting” the avventures with two children on her blog and posting films on her YouTube channel. She has also made videos for brands like McDonalds. Millions of perfect/bad/desperate/happy stay-at-home mothers write about their family lives. Some of them are making money from their blog. 
 nypost.com/

If you're going to try, go all the way. Otherwise, don't even start”(Charles Bukowski). Josi Denise, the author of American Mama was good in the sponsor game. She was writing about company's product and was paid $700 to $1,500 a post. Josi became an established „influencer”, she had huge following… and „killed” her blog.

In a post Dear mummy blogger she called constantly writing about baby's milestones or marriage bliss „pure bullshit”. Janice decided that the money isn't the most important thing and has no regrets. „If the kids and I were having a great time, I didn’t need to Instagram it.” - She says. No more family photos with company logo in the frame for her.

Dodaj specjalny gadżet mojej pochlipującej córki” - napisała blogerka. „Dokumentuje” przygodę z dziećmi na blogu, umieszcza rodzinne filmy na kanale You Tube. Nagrała wideo dla koncernów jak McDonalds. Miliony doskonałych/niedoskonałych/szczęśliwych/zdesperowanych niepracujących kobiet pisze o rodzinie. Wiele z nich zarabia na blogu pieniądze.

Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego, w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj” (Charles Bukowski). Josi Denise, autorka American Mama była dobra w sponsorowanej grze. Pisała o produktach różnych marek i otrzymywała od 700 do 1500 dolarów za post. Została uznana za osobę „wpływową”, miała rzeszę śledzących… i „zabiła” swój blog.

W poście Droga blogująca mamo nazwała nieustanne pisanie o krokach milowych niemowlaka lub szczęściu małżeńskim „zwykłym gównem”. Josi zdecydowała, że pieniądze nie są najważniejsze i nie żałuje niczego. „Jeśli dobrze bawiłam się z dziećmi, nie muszę upowszechniać tego na Instagramie” - pisze. Nie robi zdjęć rodzinnych tak, żeby uwiecznić też logo jakiejś firmy.


4 comments:

  1. No właśnie, albo robimy coś dla siebie, albo dla kasy. Dastaję od czasu do czasu propozycje napisania posta zleconego, by coś zareklamować, polecić. Odmawiam, bo mój blog, to nie uprawianie marketingu dla zysku. Nie i już. Każdy ma inną motywację. Jego prawo.

    ReplyDelete
  2. Otóż to:) Oczywiście nie krytykuję zarabiania pieniędzy na blogu - w gruncie rzeczy, to niegłupia sprawa. Dzieciom jednak nie kazałabym czegoś tam "reklamować".

    ReplyDelete
  3. Z blogiem jak z robieniem zdjęć. Jedni fotografują się wyłącznie dla siebie i wsadzają zdjęcia do albumu rodzinnego. Drudzy robią zdjęcia na plakaty - z masłem, proszkiem do prania, czy z pudrem. Jedno i drugie ma swoje miejsce i służy czemu innemu.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To prawda, wszyscy mamy prawo wyboru:) Miejsca nie brak na wszystko.

      Delete