Thursday, February 16, 2017

The wall/Mur

I choose the stairs, you also should” - Marta wrote. Blonde-haired blogger is a big fan of sport, and would exercise every day... I started jogging two years ago. I didn't consider myself a runner, and probably I wasn't one. I quitted - for good due to foot pain (which lasted only few weeks). Recently I'm thinking about coming back to running.

I'm meeting the runners. The mother of three S. would woke up at 5:30 AM four days a week, and run around in the dark streets. „It's giving me the energy for the whole day!” - She says. A. told me that running it's about „overcoming walls”: a battle against an impulse to give up, the wall of 5km, 10km… Cheerful I. will start running again. I said that so do I.

Last Sunday I broke the „seeking excuses” wall, and did my 4km. Then I understood why S. won't stay in warm bed at 5:30 AM. It's about doing something else than breakfast-coffee-big satisfactory poo in the morning. I took a selfie last Sunday: I felt like a winner, but the next „wall” is waiting. You make myself do it until you will like it, they say.

Wybieram schody i ty też to rób” - napisała Marta zaczęłam uprawiać jogging. Nie uważałam się za biegacza i pewnie nim nie byłam. Dałam sobie spokój - na dobre - z powodu bólu w stopie (trwał tylko kilka tygodni). Ostatnio myślę o powrocie do biegania.

Poznaję biegaczy: matka trojga dzieci S. cztery dni w tygodniu wstaje o 5:30 rano i biega po ciemnych ulicach. „Ładuję sobie energię na cały dzień!” - mówi. A. twierdzi, że bieganie to „pokonywanie murów” - walka z chęcią odpuszczenia, mur 5km, 10km… Wesoła I. chce znowu biegać. Powiedziałam, że ja też to zrobię.

W zeszłą niedzielę przełamałam mur „szukania wymówek” i przebiegłam 4km, Zrozumiałam czemu S. nie wygrzewa się w łóżku o 5:30 nad ranem. Rzecz w tym, żeby zrobić coś więcej niż śniadanie-kawa-duża zadowalająca kupa poranna. Zrobiłam sobie selfie w niedzielę: czułam się jak zwycięzca, ale kolejny „mur" czeka. Rób to, aż zacznie ci się podobać, mówią.

2 comments:

  1. Zgadzam się z tym, że aktywność fizyczna "daje kopa", ale też sądzę, że musi być odpowiednio dobrana do temperamentu. Też miałam epizod biegania, aż w końcu zaczęło mnie to nudzić. Zaczęła mi się faza na basen i tak aż do znudzenia. Teraz taniec i aerobik. Za każdym razem jak obserwuję symptomy nudy, zmieniam aktywność. Często w ten sposób zatacza koła, więc może wkrótce znowu będzie faza na bieganie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taniec to piękna sprawa, tak samo pływanie. Zgadzam się że trzeba tę swoją aktywność lubić. Mam nadzieję, że z czasem bieganie zacznie mi się podobać:)

      Delete