Saturday, February 11, 2017

What kind of parent/Jaki rodzic

FML means “F*ck My Life”. Apparently there is FML Mums parenting “tribe” as well as Slummy Mums: the trend for “perfectly imperfect” mothers. I discovered Emma a few months ago. Incredibly positive, she's not trying to place herself in a Perfect Mums Cathegory. Food? Her kids “are made half out of nuggets and half out of haribo”.
brummymummyof2.co.uk

TV? “What kind of parent would leave their child alone to watch YouTube? Me. I do” - Emma wrote. Sweets? “if I had a pound for every pack of Smarties they had consumed in the past 5 years? I WOULD BE A BAZILLIONAIRE. ” Fast Food? She can confirm that McDonalds saves lifes. Emma will talk about soaking gin throughout the weekend.

Emma's two children are the owners of four tablets. She can loose hours on social media. She admits that sometimes she's putting her needs before kids - does it make her look bad? A happy mother equals happy child, they say. It could not be established once and for all that child-centered parenting is better. Or it could be?

FML znaczy F*ck My Life. Wygląda na to, że istnieją FML mamy, podobnie jak Matki Obskurne: trend „perfekcyjnie niedoskonałych” rodzicielek. Parę miesięcy temu odkryłam blog Emmy. Prawdziwa optymistka, nie stara się zaliczyć do kategorii perfekcjonistek. Jedzenie? Jej dzieci „są zrobione w połowie z kurczakowych nugetsów, w połowie z Hairbo.

TV? „Jaki rodzic zostawiłby dziecko samo, kiedy gapi się na You Tube? Ja to robię” - pisze Emma. Słodycze? „Gdybym dostała funta za każdą paczkę Smarties, jaką zjadły w ostatnich 5 latach BYŁABYM MILIARDERKĄ.” Fast food? Może potwierdzić, że McDonalds ratuje życie. Emma mówi o moczeniu się w wódce w weekendy.

Dwoje dzieci Emmy posiada cztery tablety, ona sama spędza godziny w serwisach społecznościowych. Przyznaje, że czasem własne potrzeby są ważniejsze niż dzieci. Stawia ją to w złym świetle? Zadowolona mama, radosne dziecko, mówią. Nie można ustalić raz na zawsze, że skoncentrowani na potomstwie rodzice lepiej wychowują dzieci. Czy można?


2 comments:

  1. No niestety - wszyscy mówią, że najważniejszy jest umiar, ale rzecz w tym, że każdy ten "umiar" ma wyznaczony w innym miejscu :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Otóż to! Moim zdaniem rodzic nie rodzic - człowiek jest jaki jest. Czy też jaki był. Jeśli jesteśmy fanami fast-food to i dzieciom tę miłość przekażemy.

      Delete