Friday, October 18, 2013

Padre Jack



Padre Gianfranco, called also padre Jack, had a great importance for my husband. He wasn’t one of those who will tell you that you are the sinner – and will be gone till the next mess. He loved the people and wanted to be with them. He was the one to show the world to the teenagers: he took Angelo and his friends to Taizé and Vienna. His house was always open and full.
 
Padre Jack went to our town. The church, usually quite empty, was full that Wednesday evening. Smiling priest was walking between the benches while talking about his 18 years mission in Albania and Africa. He got ill and had to be back to Italy; he’s working with drug users currently. I was looking at the faces of the people they wouldn’t miss the event for the best plate of pasta in the world.

We used to have a good priest at Okszów. Father R. was young, handsome and extremely friendly – he used to play with us, kids, around the church. Father R. was very much liked and missed, when he was gone. Apparently left the church and started his own family. It doesn’t mean that he was a bad priest. He was only honest.

Ojciec Gianfranco, zwany też padre Jack, był bardzo ważny dla mego męża. Nie należał do księży, którzy powiedzą ci, że jesteś grzesznikiem i znikną, aż do następnej niedzieli. Padre Gianfranco kochał ludzi i chciał z nimi przebywać. Pokazał świat nastolatkom: zabrał młodych ludzi do Taizé i Wiednia. Jego dom był otwarty i pełen ludzi.

Odprawiał mszę w naszym miasteczku. Kościół, zazwyczaj pusty, zapełnił się środowego wieczoru. Uśmiechnięty padre Jack chodził pomiędzy ławkami, opowiadając o 18 latach misji w Albanii i Afryce. Zachorował i wrócił do Włoch; obecnie pracuje z uzależnionymi od narkotyków. Twarze ludzi świadczyły, że nie zrezygnowaliby z tej mszy za talerz najlepszego makaronu na świecie.

Mieliśmy dobrego księdza w Okszowie. Ksiądz R. był młody, przystojny i nadzwyczaj sympatyczny. Bawił się z nami, dziećmi, koło kościoła. Był bardzo lubiany i brakowało go nam, kiedy odszedł. Jak się wydaje, odszedł z Kościoła i ma rodzinę. Co nie znaczy, że był złym księdzem, tylko uczciwym.

2 comments:

  1. Bez szczerości się nie da żyć

    tak mi się wydaje

    a Ci co potrafią, jednak wpadają, ech

    ReplyDelete
  2. On nie wpadł, sam się "zwolnił":)

    ReplyDelete