Wednesday, December 25, 2013

Theft in each stop/Kradzież na każdym postoju



Pasquale Ametrano, an Italian emigrant in Germany leaves alone to Matera, South Italy. He gets some theft in each stop. (Italian comedy Bianco, rosso e Verdone). Northern Italians may believe in their superiority, but also those from the South do have their anticipations. S. asked once her husband to take her to Napoli. When they got there, he refused to leave his car.
 
He believed it would be stolen. S. had to visit Napoli alone. A.’s mother wanted to see Bari once. “You don’t want to walk in Bari with all the gold on your neck!” – The coach driver told her. A.’s mother did take her necklace off. P. leaves in Naples; many years ago his family gave a hand to young Pole. The girl had chosen to live in the North and married Milan native Italian.

She wanted to visit Naples once and asked her husband to take her there. “I understand that those people were treating you well, but you have to go on your own. I don’t have anything to do with that trip!” – Hesaid. I revealed the story A. who is from Naples. “Well, someone could also say: ‘We don’t want to deal with Danka, because she’s a Pole…” – A. told me. He was right:)

Pasquale Ametrano, włoski emigrant mieszkający w Niemczech, wyjeżdża do Matery na Południu Włoch. Zostaje okradziony na każdym postoju (włoska komedia Bianco, rosso e Verdone). Północni Włosi wierzą być może w swoją wyższość, ale ci z Południa też mają uprzedzenia. S. poprosiła męża, żeby zabrał ją do Neapolu. Kiedy tam dotarli, odmówił opuszczenia samochodu.

Bał się kradzieży; S. zwiedzała Neapol w samotności. Matka A. chciała zobaczyć Bari. “Nie chcesz spacerować po Bari z tym złotem na szyi!” – powiedział kierowca autobusu. Matka A. schowała swój naszyjnik. P. mieszka w Neapolu; wiele lat temu jego rodzina pomagała młodej Polce. Dziewczyna zdecydowała się mieszkać na Północy i wyszła za mąż za rodowitego Mediolańczyka.

Chciała odwiedzić Neapol i poprosiła męża, by ją tam zabrał. Rozumiem, że ci ludzie dobrze cię traktowali, ale musisz jechać sama. Nie chcę mieć do czynienia z tą podróżą!” – usłyszała. Opowiedziałam tą historię A. który pochodzi z Neapolu. „Również ktoś mógłby powiedzieć: Nie chcę mieć do czynienia z Danką, bo jest z Polski!” – zauważył. Miał rację:)

5 comments:

  1. kradzieże się nasilają, takie to sobie jest, wizja przyszłości robi się coraz kruchsza

    ReplyDelete
  2. To prawda, wszędzie jest tak samo. Oprócz Japonii podobno.

    ReplyDelete
    Replies
    1. a w Japonii można dostać kulkę w głowę bez pytania i wyjaśniania, podobno :*

      Delete
    2. Znam Włocha ożenionego z Polką (teraz mieszka w Warszawie) który opowiadał, że zgubił w Tokio portfel wypchany pieniędzmi i kartami. Był zdesperowany, lecz ktoś go skierował do punktu rzeczy zaginionych, gdzie mu z ukłonem portfel oddali. Jego Japonka mówi, że w jej kraju nie kradną, bo się wstydzą.

      Delete
    3. a to rzeczywiście klasa, no tak, Japończycy mają honor :) to jest piękne

      Delete