Friday, July 18, 2014

Bloggers world/Blogerski świat

Back in 2008 Angelo told me about his colleague A. Aspiring writer and poet, he self-published a book. A. would also post some of his poetry on his blog. It’s not unusual: an average bloger often IS an artist. When you’re an aspiring artist, you obviously turn to the internet. You have to sell yourself first. 
Źródło: Internet

The most common seem to be Photography blog. People do make amazing photos and share them willingly. “I'm a wife and mother, blogging about my adorable toddler, my favorite products” – it’s another “average blog”. Some of “Stay at home” bloggers are making money through blogging. “Blogging is a lot like fishing. Some people never catch anything…while others do.”
A post without comments is like that abandoned house down the end of your street…creepy and not to be trusted.” A blogger has to develop a loyal online following. Zero presence in any social media platforms is a greatest sin: every post you publish needs a boost. I failed to do it – and there we are no comments at all :)

P.S. To say the truth, I tweet my post every now and then. I'm too shy to post it on Facebook :)


W 2008 r. Angelo powiedział mi o swoim znajomym A. Aspirujący pisarz i poeta, wydał książkę własnym kosztem. A. publikował swoje wiersze na blogu. Nie jest to nic dziwnego: przeciętny bloger to często artysta. Kiedy jesteś aspirującym artystą, rzecz jasna zwracasz się do Internetu. Sam masz siebie sprzedać jako pierwszy.

Najbardziej popularny wydaje się blog fotograficzny. Ludzie robią piękne zdjęcia i chętnie się nimi dzielą. „Jestem żoną i matką, bloguję o moim uroczym niemowlaku, ulubionych produktach” – to kolejny „przeciętny blog.” Niektóre z niepracujących blogerek na tym zarabiają. „Blogowanie jest jak wędkowanie. Niektórzy nigdy nic nie złowią... a inni tak.”

Post bez komentarzy jest jak opuszczony dom na końcu ulicy... Obskurny i niebudzący zaufania.” Bloger musi mieć rzeszę lojalnych fanów online. Zero obecności na portalach społecznościowych: każdy post potrzebuje promocji. Nie uczyniłam tego – i oto efekt, nie widać żadnych komentarzy:)


P.S. Prawdę mówiąc, od czasu do czasu umieszczam linki do postów na Tweeter. Krępuję się robić to na Facebooku:)

2 comments:

  1. Hej, Danka!
    To żebyś już nie martwiła się o efekt ;-)
    Czytam Cię i bardzo mi się podoba na Twoim podwórku.

    ReplyDelete
    Replies
    1. dzięki Kasiu. Mi też podoba się Twój blog który odkryłam dzięki Kasi S. Pozdrawiam:)

      Delete