Sunday, March 2, 2014

Replacement/Zastępstwo



Back in 2008 I lived in Warsaw and worked in a school not far from the capital. There was another substitution teacher there, a woman in her forties who (just like me) was just back from England. She was different than other teachers: she didn’t care about discipline and had hard time with the pupils. She didn’t seem to bother.
 
The teacher was divorced; her young daughter got pregnant by a man who seemed to be trouble. Her body builder son was wrecking his health taking steroids. “I’m doing it for you mum!” – He told her once. The teacher met a man in England; she didn’t trust him, but was thinking of going back to that person.

Also I was torn apart between should I stay (in Poland) or should I go (to England). I flew to London in November 2008, but I hope that the other teacher decided to stay in Poland eventually. Her children needed her and in the end of the day, changing place isn’t quick fix. Still we believe that replacement will cure our problems. Finally make us happy.

W 2008 r. mieszkałam w Warszawie i pracowałam w szkole niedaleko stolicy. Była tam jeszcze jedna nauczycielka na zastępstwie, kobieta po czterdziestce, która, jak ja, wróciła niedawno z Anglii. Różniła się od innych profesorek: nie zwracała uwagi na dyscyplinę i uczniowie to wykorzystywali. Nie przejmowała się tym zbytnio.

Nauczycielka była rozwiedziona; jej młoda córka zaszła w ciążę z mężczyzną, który nie zwiastował nic dobrego. Syn był kulturystą i niszczył sobie zdrowie, biorąc sterydy. „Robię to dla ciebie, mamo!” – oznajmił jej kiedyś. Nauczycielka poznała mężczyznę w Anglii; nie ufała mu, lecz myślała o powrocie do tego człowieka.

Również ja wahałam się pomiędzy: czy mam zostać (w Polsce), czy jechać (do Anglii). Wyjechałam do Londynu w listopadzie 2008, ale mam nadzieję, że ta nauczycielka zdecydowała się zostać w Polsce. Dzieci jej potrzebowały; poza tym, zmiana miejsca nie jest lekarstwem na wszystko. Pomimo tego wierzymy, że zmiana uleczy nasze problemy. Przyniesie nam trochę szczęścia.


4 comments:

  1. No cóż, odpowiedzialność, jest coś takiego, a kiedy uciekamy od dzieci, od problemów, raczej tej odpowiedzialności w sobie nie mamy. Dyscyplina w szkole... doceniam dyscyplinę w tutejszych szkołach, bez niej kultura osobista niektórych osób wisiałaby na włosku

    pozdrawiam

    ReplyDelete
    Replies
    1. To dobrze się w tej Irlandii dzieje jeżeli nauczyciele umieją zaprowadzić dyscyplinę. Ja uczyłam w Polsce i widziałam koszmarne sceny jeżeli o to chodzi! Tradycyjne lol:)

      Delete
    2. Mój syn mówi, że najwieksze bandziory przekraczając wejście do szkoły zmieniają sie potylne baranki, dwkurotne zawieszenie w szkole na dwa tygodnie, powoduje, że trzeci raz uczeń zostaje wydalony, nie ma od tego odwołania... w moim mieście jest tylko jedna mieszana szkoła, reszta, to katolickie, szkoły, lub prywatne. Wiedzą, że zostaje im wtedy tylko łopata, więc się uczą grzecznie

      Delete
    3. Młodzież nie jest zła, ale należy im przedstawić jasne zasady. Ja pamiętam uczniów którzy pluli nauczycielom do kawy lub rzucali w nich butami. Koszmarny koszmar!

      Delete