Monday, August 8, 2022

Karma

How would you feel if your reflection showed the little doggy from the photo? Small and ridiculous, isn’t it? That’s why don Juan is right: freedom begins with understanding that our world is pure image. But we need an illusion, and have no guts to be ourselves. „The Tibetan Book of Dead” says that after death the light calls us, but we prefer to hide in the darkness. We believe that a monster is after us: it’s „real” because created of past transgressions.

Someone out there has to be punished. Dealing with the stain of „sin” our divided mind he’s rejecting the „dirty” part. The only rescue is projection: the process of displacing one’s unwanted and negative feelings onto a different object. Metaphorically speaking, our spirit gets „a dog to beat.” The character and her experience is constructed by the signals within your brain. Since birth, he’s „guily” and judged by everyone. We come here „without face” and the world is our mirror.

As I wrote earlier, my reflection from the beginning was making me afraid. Not only my „dog” was useless, but had also a bunch of „sins” on conscience. I did, what it could, punishing myself, and got addicted to suffering. Deep in depression I was sick of everything. But it’s over now: understanding that I’m not guilty made „my dog” looking just like in the photo, nice and friendly. The poor „Earthbound spirit” may go towards the light, and if the „monster” shows up, he can say: „Kiss my ass! You’re not existing.”

Jak byś się czuł, gdyby z lustra patrzyło na ciebie odbicie pieska ze zdjęcia? Mały i żałosny, czyż nie tak? Dlatego właśnie don Juan ma rację: wolność zaczyna się od zrozumienia, że świat to tylko obraz. Nam jednak potrzebna jest iluzja, nie mamy odwagi, ażeby być sobą. „Tybetańska księga zmarłych” mówi, że po śmierci woła do siebie światło, wolimy jednak, by ukryła nas ciemność. Wierzymy, że ściga nas potwór: jest „prawdziwy” bo stworzony z dawnych występków.

Ktoś musi być ukarany. Walcząc ze zmazą „grzechu” nasz podzielony umysł odrzuca część „nieczystą.” Ratunkiem jest projekcja, czyli przypisywanie własnych, niepożądanych i negatywnych uczuć innym. Mówiąc metaforycznie nasz duch dostaje „psa do bicia.” Cała postać i jej doświadczenia tworzone są z sygnałów w umyśle. Od urodzenia jest „winna” i sądzona przez wszystkich. Przychodzimy tutaj „bez twarzy” i świat jest naszym lustrem.

Jak pisałam wcześniej, moje odbicie od początku pokazywało kawałek gówna: „pies” nie nadawał się do niczego, miał również kupę „grzechów” na sumieniu. Robiłam, co mogłam: karałam siebie, uzależniając się od cierpienia. Pogrążona w depresji, miałam dosyć wszystkiego. To jednak koniec: zrozumienie, że nie jestem winna sprawiło, że mój „pies” wygląda jak ten na zdjęciu, jest miły i przyjacielski. Biedny „uwiązany do ziemi” duch może iść w stronę światła. A jeśli pokaże się „potwór” powiedzieć: „Pocałuj mnie w dupę! Ty nie istniejesz.”

19.Zagłuszanie myśli

Trudno pojąć, że prawda nie znajduje się w słowach. Nasz świat to rodzaj kontrolowanej halucynacji, opartej na próbach odgadywania mózgu. „Neuronowa fantazja” zakłada, że rzeczywistość można wytworzyć. Płynny język służy wypełnianiu pustki: to kreowanie z niczego. „Najważniejszym założeniem Lacana jest że brak czegoś powoduje tworzenie się znaczeń.” - czytam. „Sam język jest brakiem, jako że znaki nie prowadzą do ostatecznych znaczeń, tylko innych definicji.”1

Prawdę można dostrzec, jeżeli się przyjrzeć. Ostatnimi czasy wymyślono słowo panseksualni, czyli ślepi na płeć. Ta definicja prowadzi do kolejnych: podobają się im kobiety i mężczyźni cisgender. Wiara w słowa oślepia na rzeczywistość. Ludzka tożsamość jest tworzona przez język, to pustka, którą trzeba wypełnić. Kanonik Archikatedry czy chociaż taksówkarz – liczy się definicja. Rozmowa na naszej planecie: - Hej! Tu Omar, jestem muzułmaninem, wyznawcą islamskiej religii.

- Fajnie, nazywam się Willow, lubię wszystkie płcie, zwłaszcza niebinarnych.

- Jestem Hela, słucham co mówią w Radio Maryja i moim zdaniem grzeszycie!

Różnice są pozorne, tworzone przez język. Kieruje nami strach: wynalazca języka też jest przestraszony, bo prawdy nie można wymyślić. Jak mówił William James, siła łańcucha tkwi w najsłabszym ogniwie… Gdyby z lustra patrzyło na ciebie odbicie małego pieska, czułbyś się słaby, żałosny, czyż nie tak? Wolność zaczyna się od zrozumienia, że świat jest wężem z papieru: to wniosek, płynący z odkryć. Potrzebna nam jednak iluzja, nie mamy odwagi być sobą. „Tybetańska księga zmarłych” mówi, że po śmierci woła do siebie światło, wolimy jednak, by ukryła nas ciemność. Wierzymy, że ściga nas potwór: jest „prawdziwy” bo stworzony z dawnych występków. Ktoś musi być ukarany. Walcząc ze splamionym obliczem nasz podzielony umysł odrzuca część „nieczystą.” Ratunkiem jest projekcja, czyli przypisywanie własnych, niepożądanych uczuć innym. Mówiąc metaforycznie, nasz duch dostaje „psa do bicia.” Cała postać i jej doświadczenia tworzone są z sygnałów w umyśle. Od urodzenia jest „winna” i sądzona przez wszystkich. Przychodzimy tutaj „bez twarzy” i świat jest naszym lustrem. Moje odbicie od początku napawało lękiem: karałam siebie, uzależniając się od cierpienia. Uratowała mnie skłonność do refleksji: mój „pies” lżejszy o „grzechy” wygląda jak miniaturowy pinczer i jest sympatyczny… Podsumujmy to wszystko:

  • Jacques Lacan pisał, że dziecko fałszywie postrzega swoje lustrzane odbicie. W braku czegoś innego, rozpoznaje obraz jako własny i nadaje sobie znaczenie. Myśli, że może zastąpić siebie tym, co widzi w zwierciadle.

  • Jesteśmy osądzani bez przerwy: lustro przedstawia skrzywione odbicie. Nasza percepcja to proces wzbudzania lęku.

  • Stworzeni przez innych, wciąż zaglądamy do magazynu pamięci. Jak pisze Joe Dispenza2 „Dziewięćdziesiąt pięć procent tego, kim jesteś w wieku trzydziestu pięciu lat, to zapisany w pamięci zestaw emocjonalnych reakcji, zachowań, nieświadomych nawyków, zakodowanych postaw, wierzeń i postrzegań, które funkcjonują jak komputerowy program.”

  • Cena nadaje wartość – jeśli jest wysoka, nasz zakup staje się cenny. Pozornie niepożądany, nasz “występeknadaje sens egzystencji. Podświadomość rejestruje przekaz: byliśmy zwyczajni i nabraliśmy znaczenia, stając się grzesznikiem.

  • Mózg jest zamknięty w kościanej czaszce bez światła i dźwięku. Ma tylko strumień impulsów elektrycznych: łączy sygnały sensoryczne, tworząc świat, oglądany na zewnątrz.

  • Percepcja nie jest procesem odczytywania, lecz aktywnej konstrukcji rzeczywistości, nieustanną zgadywanka umysłu.

  • Popełniamy błąd zakładając, że wszystko zmienia się, lecz pozostaje „prawdziwe.” Nasz stan świadomości neguje fakt, że „realne” oznacza niezmienne i wierzy iluzjom.

  • Nie oglądamy „czegoś” lecz stany przejściowe, fałszywe z definicji. Umysł je ponazywał: pajęcza sieć słów tworzy „rzeczywistość.” Nasz płynny język służy wypełnianiu pustki: to kreowanie z niczego.

  • Zgodnie z założeniem Lacana brak czegoś powoduje tworzenie się znaczeń. Sam język jest brakiem, jako że znaki nie prowadzą do ostatecznych znaczeń, lecz innych definicji.3

Och, nienawidzisz swojej pracy? Dlaczego nie mówiłeś wcześniej? Istnieje grupa wsparcia: nazywa się WSZYSCY i spotyka w barze” – rzekł George Carlin. Niedawno ktoś stworzył teorię Ziemi jako więzienia: jesteśmy tutaj, dopóki nie nauczymy się zachowywać jak trzeba. Gdyby odwiedził nas przybysz z innej galaktyki, mógłby pomyśleć: „Te młokosy odbywają karę.” Mieszkańcy planety przypominają dzieci: wszystkich sił starają dobrze się zachowywać. Nie jesteśmy groźnym gatunkiem, ponosimy karę z powodu braku czegoś ważnego. Mój duch jest martwy, to jednak nikogo nie dziwi! Podobnie jak inni, muszę ponosić słone konsekwencje. Efektem nieposiadania ducha jest brak życia: musimy na nie pracować. Jak mówi Biblia, owocem duchowym jest miłość, bez niej człowiek wciąż się rozgląda, nie mogąc znaleźć siebie. Brak zdrowia, niedobór ciepła, jedzenia – na naszym obrazie ciągle brakuje jakiegoś fragmentu! Świat jest pełen obietnic, że możesz się wypełnić. Lody czekoladowe w waflu przynoszą ulgę próżni, która wciąż się rozgląda, nie mogąc znaleźć siebie. Nie mogę się zatrzymać: to, co cenne znajduje się na zewnątrz. Tak naprawdę przychodząc tutaj, przyniosłam coś cennego: prawdziwe „ja” czyli ducha. Miłość przegrała: jesteśmy dziećmi lęku.

Dzień i noc szukam siebie na zewnątrz. Jest to łatwe we śnie, przeglądam własne dane, tworząc chaotyczne zlepki różnych opowieści. Nad ranem ożywa pięćdziesiąt gigabajtów „biblioteki pamięci” – tam właśnie można mnie znaleźć. Dwa razy jednak ujrzałam coś innego: mojego ducha, czyli raj na ziemi. Podczas tak zwanego out of body experience zostałam przebita światłem… Które mnie nie dostrzegło: lęk zastąpiła miłość, Danka Markiewicz znikła.Mój żywot to „żart z rzeczywistości” według ostatnich odkryć. Neuronowa fantazja z sygnałów elektrycznych: mózg wymyśla wszystko i tworzy moje „ja” łącząc różne wrażenia, jak postrzeganie świata z pierwszoosobowej perspektywy. Złudzenie posiadania ciała to wynik kombinacji obrazu sensorycznego i identyfikacji z obiektem. Bronimy się, mówiąc „cogito ergo sum” – trzeba jednak pamiętać, że ludzka tożsamość tworzona jest przez język. Chcemy wierzyć w słowa: „prawda” głoszona przez świat jest lepsza niż pustka.

1.LANGUAGE, IDENTITY AND FRAGMENTATION - AN UNFINISHED PROJECT: LACANIAN PERSPECTIVE” (Język, tożsamość i fragmentacja – niedokończony projekt: perspektywa Lacana).

2.Joe Dispenza You Are The Creator Of Your World – Do This One thing to Control Your Mind” (Jesteś kreatorem swojego świata. Uczyń tę jedną rzecz aby kontrolować twój umysł). (iamfearlesssoul.com)

3.LANGUAGE, IDENTITY AND FRAGMENTATION - AN UNFINISHED PROJECT: LACANIAN PERSPECTIVE” (Język, tożsamość i fragmentacja – niedokończony projekt: perspektywa Lacana).


Radio Maryja

It is extremely difficult to understand that the truth is not found in words. Our world is a kind of controlled hallucinations based on brain best guesses. The „neuronal fantasy” involves the creation of your own reality. It’s like filling the void: creation from nothing. We don’t see that our precious words are empty. „Lacan’s main formulation is it the lack of something that causes the gain of signifiers.” – I read.

Language itself is about lack, as signifiers do not lead to any final meaning but more signifiers.” But the truth still can be seen, if you go look at it. Recently, a new word has been invented: pansexual, which means gender-blind. The definition leads us to more signifiers: they are attracted to cisgender men and woman. Those who believe in words are reality-blind. Human’s identity is constructed trough language. It’s a void that must be filled. Canon of the Archicathedral chapter or just taxi driver – all that matters is definition.

A conversation on our planet: „My name is Omar, and I’m Muslim, a follower of the Islamic faith.” „That’s cool! I’m Willow, I like all genders with the preference for non-binary individuals.” „My name is Hela, I listen to what Radio Maryja says, and to me, you have sinned!” The differences are only apparent, created by language. We are driven by fear: whoever invented words is also very scared. He’s just making stuff up – but the truth cannot be invented.

PS. I discovered a new phrase: “Artisan Ice cream.”

Jest nadzwyczaj trudno pojąć, że prawda nie znajduje się w słowach. Nasz świat to rodzaj kontrolowanej halucynacji opartej na próbach odgadywania mózgu. Ta „neuronowa fantazja” zakłada tworzenie własnej rzeczywistości. To wypełnianie pustki: kreowanie z niczego. Nie widzimy, że nasze cenne słowa są puste. „Najważniejszym założeniem Lacana jest że brak czegoś powoduje tworzenie się znaczeń.” - czytam.

Sam język jest brakiem, jako że znaki nie prowadzą do ostatecznych znaczeń, tylko innych definicji.” Prawdę można jednak dostrzec, jeżeli się przyjrzeć. Ostatnimi czasy wymyślono słowo panseksualny, co znaczy ślepy na płeć. Ta definicja prowadzi do kolejnych: podobają się mu kobiety i mężczyźni cisgender. Ci, którzy wierzą w słowa są ślepi na rzeczywistość. Ludzka tożsamość jest tworzona przez język. To pustka, którą trzeba wypełnić. Kanonik Archikatedry czy chociaż taksówkarz – liczy się definicja.

Rozmowa na naszej planecie: „Nazywam się Omar i jestem muzułmaninem, wyznawcą islamskiej religii.” „Fajnie, jestem Willow, lubię wszystkie płcie, zwłaszcza ludzi niebinarnych.” „A ja, Hela, słucham co mówią w Radio Maryja i moim zdaniem grzeszycie!” Różnice są pozorne, tworzone przez język. Kieruje nami strach: ktokolwiek wymyślił słowa, też jest przestraszony. Wciąż coś knuje – ale prawda nie może być wymyślona.

PS. Odkryłam nową frazę: “Lody rzemieślnicze.”


Saturday, August 6, 2022

Bad apple/Złe jabłko

The idea that the brain generates its own reality occupies me also in the night. I dreamt that I was buying a the train station. I looked at the man who was messing around, thinking: “It’s only an image.” Actually I didn’t believe it, but then I woke up and realized that I was right. Don Juan insisted that the freedom of the warrior is to understand that our world is pure image. The key is the wrong definition of reality.

We’ve been taught to believe that everything changes around, and it’s still „real.” An apple for example is small and green, then big and red, and brown and rotten in the end. In our state of consciousness we’ve forgotten the one basic thing: truth is changeless. This is absolutely fundamental: negating this fact, we have to believe illusions. We never see „something” – but transient states, false by definition. Our mind named them: the spider web of expressions creates our „reality.” We cannot move without it: at any time, we create paths of words. No wonder that for us the life-giving phrases become magical.

The fun lies in fact that we were given some gift: the impression that we can sin. In itself our apple is clearly nothing, but we can decide that eating it is evil, and it’s completely different game! Now, we have a power, and are tempted to use it! Taking a bite of „bad apple” like everything else in this world, has it price. We pay a price of guilt, getting in return the illusory picture of the „important sinner.” To me, our spirit – the only „real” – is not right in the head, if he believes in it.

Myśl, że mózg tworzy rzeczywistość zaprząta mnie nawet nocą. Śniło mi się, że kupowałam bilet na stacji kolejowej. Patrzyłam na człowieka, który się wygłupiał, myśląc: „To tylko obraz.” Tak naprawdę nie wierzyłam w to we śnie, potem jednak obudziłam się i pojęłam, że miałam rację. Don Juan twierdził, iż wolność wojownika polega na zrozumieniu, że świat to tylko obraz. Kluczem jest błędna definicja rzeczywistości. Nauczono nas myśleć, że wszystko wokół się zmienia, pozostając „realne.”

Jabłko na przykład jest małe i zielone, potem duże i czerwone, na końcu zaś brązowe i zgniłe. W naszym stanie świadomości zapomnieliśmy, że prawda jest niezmienna. To rzecz fundamentalna: negując ten fakt, musimy wierzyć iluzjom. Nigdy nie oglądamy „czegoś” lecz stany przejściowe, fałszywe z definicji. Nasz umysł nazwał je: pajęcza sieć słów tworzy „rzeczywistość.” Nie ruszamy się bez nich: w każdej chwili tworzymy wyrazową ścieżkę. Nic dziwnego, że życiodajne zdania stają się magiczne.

Zabawa polega na tym, że wręczono nam prezent: przekonanie, że możemy grzeszyć. Jabłko samo w sobie jest niczym, wystarczy zdecydować, że jego spożycie jest złem i gra nabiera rumieńców. Posiadamy moc, kusi nas, żeby jej użyć! „Niedobre jabłko” kosztuje, jak wszystko na tym świecie. Płacimy cenę winy, dostając w zamian złudny obraz „ważnego grzesznika.” Według mnie nasz duch – jedyny „prawdziwy” – ma źle w głowie, jeżeli w to wierzy.


18.Zagłuszanie myśli

 


Każdego ranka po przebudzeniu leżę z zamkniętymi oczami. W ciemności przeglądam obrazy, przechowywane w neurologicznej bibliotece pamięci...

W książce „Mózg – twoja historia” David Eagleman opowiada, że przeprowadził wywiad z więźniami, których zamknięto w ‘dziurze’ więzienia Alcatraz na wyspie w Zatoce San Fransisco. Dziura to cela wielkości około trzech metrów na trzy, gdzie trzymani w odosobnieniu aresztanci pozbawieni są światła i dźwięku. Pomimo, że ich oczom i uszom brakowało wszelkich doznań, relacjonowali że nadal widzieli i słyszeli – w głowie.” – czytam.1

Gdyby zapytać kreta, jaki jest świat, odpowiedziałby że to ciemne miejsce, i trzeba z wysiłkiem torować sobie drogę. Mózg jest zamknięty w ciszy i mroku czaszki. Nie ma dostępu do świata zewnętrznego: odkrycia dowodzą, że nasza rzeczywistość jest wytworem umysłu, tworzącego „elektrochemiczną interpretację w ciemnym teatrze.” Jak można się spodziewać, w więzieniu umysłu oglądamy siebie, czyli więźnia. Jest osądzany przez wszystkich, jak przystało na skazanego przestępcę. Brzmi groźnie, mówią jednak: trochę się poobijasz, a potem do dołka przywykasz. Strumień impulsów elektrycznych zapewnia informacje: życie oznacza kary oraz szarpaninę… Istnieją jednak rozrywki.

Kupiłam stanik sportowy: chciałam pobiegać, ale zaczęłam odczuwać bóle stawów kolanowych. Znalazłam dla niego użytek, zaczęłam chodzić na basen do Parku Wodnego w Chełmie. To dosyć stresujące, bo pokazuje, jak „sparaliżowana” jestem. Nauczyłam się pływać w morzu, tam, gdzie było płytko. Na besenie przez pierwsze dwa dni ubezpieczał mnie tak zwany makaron. Trzeciego dnia z dumą odłożyłam ten przyrząd. Czułam się wspaniale, pływając samodzielnie! Może za bardzo, bo w psychice istnieje mój obraz, czyli kaleki na wózku inwalidzkim. Jest wynikiem cierpień, w początkach życia poruszałam się samodzielnie, nie pozwalano mi jednak. Nerwowi rodzice bez przerwy czepiali się pożałowania godnej ofermy: osądzana, straciłam wiarę w siebie. W wieku piętnastu lat byłam jak bezwolny manekin, który miał pewną zaletę. W oczach matki byłam dobra wylękniona, pasywna. Pływając z makaronem odkryłam że bawię się ze strachem, wywołując go bez przerwy. Sekret w tym, że szukam siebie w pamięci: istnieje tam moment, gdzie miłość ustąpiła miejsca lęku. Bycie żywym jest groźne, “kaleka” jest bezpieczny. Wierzę, że strach mnie obroni. To iluzja, podobnie jak wrażenie, że stanik sportowy jest mokry.

Niektóre doświadczenia, jak przewidywanie przyszłości lub przeżywanie dawnych wydarzeń stworzone jest całkowicie przez sygnały w umyśle. Nawet niektóre odczucia w całej pełni są wytworem mózgu.”- czytam.2 „Przykładem jest wrażenie mokrości. Twoja skóra nie posiada sensorów, pozwalających je doświadczać, skąd wiesz, że jesteś mokry kiedy pływasz albo złapie cię deszcz? Twój umysł tworzy to przeżycie, łącząc sygnały fizyczne z sensorów powierzchniowych temperatury i dotyku, oplatając je z innymi, które składają się na wiedzę o tym, jak odczuwamy mokrość.”

Myśl, że mózg tworzy rzeczywistość zaprząta mnie także nocą. Śniło mi się, że kupowałam bilet na stacji kolejowej. Patrzyłam na człowieka, który się wygłupiał, myśląc, że to tylko obraz. Tak naprawdę w to nie wierzyłam, budząc się jednak pojęłam, że tak było naprawdę. Kluczowe jest zrozumienie, że definicja rzeczywistości jest błędna. Wszystko wokół się zmienia, lecz pozostaje „realne” - jabłko na przykład jest małe i zielone, potem czerwone i większe, na końcu zaś brązowe… Nasz stan świadomości zaprzecza fundamentalnej zasadzie, że prawda jest niezmienna. Negując to, musimy wierzyć iluzjom. Nie oglądamy „czegoś” lecz stany przejściowe, fałszywe z definicji. Nasz umysł je ponazywał: pajęcza sieć słów tworzy „rzeczywistość.” W każdej chwili tworzymy wyrazową ścieżkę. Nic dziwnego, że życiodajne zdania stają się magiczne. Wręczono nam prezent: przekonanie, że możemy grzeszyć. Jabłko samo w sobie jest niczym, lecz można zdecydować: spożycie oznacza zło i gra nabiera rumieńców. Posiadana moc kusi, żeby jej używać! „Niedobre jabłko” kosztuje, płacimy cenę winy, dostając złudny obraz „grzesznika” który nabrał znaczenia.

Mój duch – jedyny „prawdziwy” – ma źle w głowie, jeżeli w to wierzy. To wojownik: chce pokonać sam siebie. Zbiera owoce dawnej karmy, jak twierdzą buddyści. Wstyd, który odczuwa pozbawił go oblicza. W ramach kary przychodzi na świat „senza volto” i czeka na rozwój wypadków. Dowiaduje się, że matka dała mu życie. Nie pamięta, że ofiaruje je Bóg, i jest ono wieczne. Mój zdziecinniały duch musi słuchać wszystkich, wiara w „boską matkę” daje sygnał do bitwy. Świat uczy, że najważniejsza osoba ma prawo osądzać. Matka staje się lustrem: w moim odkąd pamiętam odbijało się (dosadnie mówiąc) gówno. Strach przed własnym obliczem powraca i zaczynamy walczyć ze sobą. Umysł się podzielił, Wewnętrzna Matka trzyma na oku Dziecko, szuka przestępstw, bo zdaniem świata nasze grzechy są ważne i święte. Podświadomość zawiera wiadomość: twoje istnienie potwierdzają błędy. Wewnętrzne Dziecko „upada” bez przerwy i w nagrodę dostaje uwagę swojej Rodzicielki. Ta pojawia się, żeby nas potępić… Za występek się płaci, w tym celu trzeba cierpieć. Stosowana taktyka prowadzi do uzależnień: w procesie odczuwania emocji biorą udział związki chemiczne.

Trzymamy w ręku alegoryczny sztylet, nasze zatroskanie własnym wizerunkiem, i ranimy tym sztyletem do krwi. Łańcuchy wyobrażeń, którymi jesteśmy spętani tworzą wrażenie, że krwawimy razem, że mamy coś, co dla wszystkich wspólne: naszą ludzką naturę. Gdybyśmy jednak mogli się temu przyjrzeć bliżej, odkrylibyśmy, że broczymy krwią w samotności, że nic nas z innymi ludźmi nie łączy i że całe nasze życie jest tylko zabawą z posłusznym naszej woli, stworzonym przez nas nierzeczywistym obrazem samych siebie”3 – zauważył don Juan.

Przez lata starałam się naprawić własny, skrzywiony obraz. Związek z Angelo oznaczał drogę ratunku. Patrzył na mnie i w jego oczach odbijała się przyzwoita postać! Nie trwało to jednak długo. W zwierciadle pojawiła się matka, zaczęła oskarżać i cuchnąca zawartość wróciła na swoje miejsce… Pogrążona w depresji, nuciłam smutną pieśń kreta… Jej treść, jak się można domyśleć, tworzona była przez słowa. Nadawałam im moc niepomna oczywistego faktu, że mogłam ułożyć tekst wesołej piosenki.

Prawda” w naszym świecie jest pisana na nowo: przykładem są dzieje poety: Giacomo Leopardi prawdopodobni był gejem, w listach wyznawał miłość do brodatego Antonio Ranieri. W XIX wieku rzecz uważano za straszne przestępstwo, dlatego zapewne od czasów młodości cierpiał na głęboką depresję. Obecnie, jak twierdzi moja dwunastoletnia córka bycie gejem lub biseksualistą jest „toppismo” (naprawdę top). To, czemu wierzono wcześniej zostaje zaprzeczone. Wymyśla się coś nowego, jak omniseksualność, panseksualność… Nie mamy dostępu do prawdy, bo dla istoty świadomej istnieje tylko jedna: absolutna pewność co do tego, kim jesteś. Ludzka tożsamość tworzona jest poprzez język. Kawałki słów tworzą obraz: świat jest groźny, potężny, my sami zaś – słabi, bezwartościowi, grzeszni. Ostatnie odkrycia stawiają wszystko na głowie. Nie widzimy rzeczywistości: nasze doświadczenia tworzone są z mózgowych sygnałów elektrycznych. Wiadomość, że nie ma czego się bać niewiele jednak zmienia. Umysł wytworzył mój własny obraz: przywykłam czuć się mała i pozbawiona znaczenia. To nie efekt uboczny, lecz dzieło mojego życia. Spędziłam długie lata, śpiewając ponurą „pieśń kreta” i pisząc kolejne rozdziały smutnej opowieści.

Zrozumienie, że świat to obraz oferuje niechcianą wolność. Egzystencja polega na odświeżaniu pamięci, to wszystko. Myśl krąży wśród książek w mózgowej bibliotece: obwody neurologiczne przechowują zapis depresyjnych wieści. Odczuwam satysfakcję z dobrze wykonanego zajęcia. Udowodniłam, że Bóg jest okrutny, znajdując w tym masochistyczną przyjemność.

1.“The Neuroscience of Your Reality” (Neurobiologia twojej rzeczywistości) thebestbrainpossible.com

2.“Are you a spectator to reality? Or are you its creator?” (Jesteś obserwaczem rzeczywistości, czy też kreatorem?) bigthink.com

3.Carlos Castaneda „Potęga milczenia.”


The Hole/Dziura

Every morning after waking up I’m lying in the bed with my eyes closed. In the darkness I’m going through the pictures, stored in the neurological library of my memory. „In The Brain – the Story of You David Eagleman tells of interviewing prisoners who had been locked in ‘the Hole’ in Alcatraz, a prison on an island in the San Francisco Bay. The Hole, a ten-foot by ten-foot cell with no light and no sound, is where prisoners are kept in solitary confinement.”

While their eyes and ears may be starved of input, they report continuing to see and hear – inside their heads.”I read. According to the latest discoveries, what we take for reality, is construction of our brain. If you’d ask a mole what the world is, he would say: it’s a dark place, and you have to pave your way with effort. Our brain is sealed in the darkenss and silence of bony skull. It’s hard to believe that has no access to the external world. 

For our use creates „an electrochemical rendition in a dark theater.” In the prison of our mind, as you would expect we see prisoner, which is us. We, as benefits for a convicted criminal, are judged in everything we do. We do not have a clue that there is another world. It’s scary, but as they say after you banged about a bit, you get used to your particular hole. The stream of electrical impulses provides information: life means struggle and constant punishment.

Każdego ranka po przebudzeniu leżę z zamkniętymi oczami. W ciemności przeglądam obrazy, przechowywane w neurologicznej bibliotece pamięci. „W książce Mózg – twoja historia David Eagleman opowiada, że przeprowadził wywiad z więźniami, których zamknięto w ‘dziurze’ więzienia Alcatraz na wyspie w Zatoce San Fransisco. Dziura to cela wielkości około trzech metrów na trzy, gdzie trzymani w odosobnieniu aresztanci pozbawieni są światła i dźwięku.”

Pomimo, że ich oczom i uszom brakowało wszelkich doznań, relacjonowali że nadal widzieli i słyszeli – w głowie.” czytam. Najnowsze odkrycia dowodzą, że to, co uważamy za rzeczywistość jest wytworem umysłu. Gdyby zapytać kreta, jaki jest świat, odpowiedziałby że to ciemne miejsce, i trzeba z wysiłkiem torować sobie drogę. Nasz mózg jest zamknięty w ciszy i mroku czaszki. Trudno w to uwierzyć, ale nie ma dostępu do świata zewnętrznego.

Na nasz użytek tworzy „elektrochemiczną interpretację w ciemnym teatrze.” Jak można się spodziewać, w więzieniu umysłu oglądamy siebie, czyli więźnia. Jest osądzany przez wszystkich, jak przystało na skazanego przestępcę. Brzmi groźnie, mówią jednak: trochę się podobijasz, a potem do dołka przywykasz. Strumień impulsów elektrycznych zapewnia informacje: życie oznacza ciągłą szarpaninę i kary…


Thursday, August 4, 2022

Everybody/Wszyscy

Oh you hate your job? Why didn’t you said so? There’s a support group for that. It’s called EVERYBODY and they meet at the bar” – George Carlin said. Someone recently postulated a theory that our Earth might be a prison, and we’re here until we learn to behave ourselves. If an alien from another galaxy came to visit, he would think: „These are the detention kids.” People of Earth are like children who with all their strength are trying to be good. We got punished not because we are naturally violent species: we are missing something important.

My spirit is dead, and this does not suprise enyone! You won’t hear complains due the lack of it. The world teaches that we’re like everybody else: suffering serious consequences. The result of not having spirit is the lack of life: we have to work for living. As the Bible says, the fruit of the Spirit is love, joy, and goodness… Without it a man is looking around, unable to find himself. 

Lack of health, food or heath – in the picture there is always a piece missing. Our world is full of promise that you can fill yourself. Stuffed tasty mushrooms brings relief, but not for long. You can’t stop: what is valuable is located outside. Actually coming here, we bring something of value, our true Self, which is spirit. High vibrational energy is good and strong. Loosing love to fear I forgot it, preoccupied by the foster soul: my ego.

PS. It says: Food can be addictive.

Och, nienawidzisz swojej pracy? Dlaczego nie mówiłeś wcześniej? Istnieje grupa wsparcia: nazywa się WSZYSCY i spotyka w barze” - rzekł George Carlin. Ktoś stworzył niedawno teorię ziemi jako więzienia: jesteśmy tutaj, dopóki nie nauczymy zachowywać jak trzeba. Gdyby odwiedził nas przybysz z innej galaktyki, mógłby pomyśleć: „Te młokosy odbywają karę.” Mieszkańcy Ziemi są jak dzieci, które ze wszystkich sił starają się być dobre.

Ponosimy karę nie dlatego, że jesteśmy groźnym gatunkiem, lecz z powodu braku czegoś ważnego. Mój duch jest martwy, to jednak nikogo nie dziwi! Świat uczy, że jestem jak inni, ponosimy jednak słone konsekwencje. Efektem nieposiadania ducha jest brak życia: musimy na nie pracować. Jak mówi Biblia, owocem ducha jest miłość, radość i dobro. Bez niego człowiek wciąż się rozgląda, nie mogąc znaleźć siebie.

Brak zdrowia, niedobór ciepła, jedzenia – na naszym obrazie ciągle brakuje jakiegoś fragmentu! Smaczne nadziewane grzyby przynoszą ulgę, nie na długo jednak. Nie mogę się zatrzymać: to, co dobre znajduje się na zewnątrz. Tak naprawdę przychodząc tutaj, przyniosłam coś cennego: prawdziwe „ja” czyli ducha. To energia o wysokiej wibracji, dobra i mocna. Miłość przegrała z lękiem: zapomniałam o niej, bo uwagę zajmuje zastępczy duch – ego.