Showing posts with label Spirit. Show all posts
Showing posts with label Spirit. Show all posts

Monday, August 8, 2022

Karma

How would you feel if your reflection showed the little doggy from the photo? Small and ridiculous, isn’t it? That’s why don Juan is right: freedom begins with understanding that our world is pure image. But we need an illusion, and have no guts to be ourselves. „The Tibetan Book of Dead” says that after death the light calls us, but we prefer to hide in the darkness. We believe that a monster is after us: it’s „real” because created of past transgressions.

Someone out there has to be punished. Dealing with the stain of „sin” our divided mind he’s rejecting the „dirty” part. The only rescue is projection: the process of displacing one’s unwanted and negative feelings onto a different object. Metaphorically speaking, our spirit gets „a dog to beat.” The character and her experience is constructed by the signals within your brain. Since birth, he’s „guily” and judged by everyone. We come here „without face” and the world is our mirror.

As I wrote earlier, my reflection from the beginning was making me afraid. Not only my „dog” was useless, but had also a bunch of „sins” on conscience. I did, what it could, punishing myself, and got addicted to suffering. Deep in depression I was sick of everything. But it’s over now: understanding that I’m not guilty made „my dog” looking just like in the photo, nice and friendly. The poor „Earthbound spirit” may go towards the light, and if the „monster” shows up, he can say: „Kiss my ass! You’re not existing.”

Jak byś się czuł, gdyby z lustra patrzyło na ciebie odbicie pieska ze zdjęcia? Mały i żałosny, czyż nie tak? Dlatego właśnie don Juan ma rację: wolność zaczyna się od zrozumienia, że świat to tylko obraz. Nam jednak potrzebna jest iluzja, nie mamy odwagi, ażeby być sobą. „Tybetańska księga zmarłych” mówi, że po śmierci woła do siebie światło, wolimy jednak, by ukryła nas ciemność. Wierzymy, że ściga nas potwór: jest „prawdziwy” bo stworzony z dawnych występków.

Ktoś musi być ukarany. Walcząc ze zmazą „grzechu” nasz podzielony umysł odrzuca część „nieczystą.” Ratunkiem jest projekcja, czyli przypisywanie własnych, niepożądanych i negatywnych uczuć innym. Mówiąc metaforycznie nasz duch dostaje „psa do bicia.” Cała postać i jej doświadczenia tworzone są z sygnałów w umyśle. Od urodzenia jest „winna” i sądzona przez wszystkich. Przychodzimy tutaj „bez twarzy” i świat jest naszym lustrem.

Jak pisałam wcześniej, moje odbicie od początku pokazywało kawałek gówna: „pies” nie nadawał się do niczego, miał również kupę „grzechów” na sumieniu. Robiłam, co mogłam: karałam siebie, uzależniając się od cierpienia. Pogrążona w depresji, miałam dosyć wszystkiego. To jednak koniec: zrozumienie, że nie jestem winna sprawiło, że mój „pies” wygląda jak ten na zdjęciu, jest miły i przyjacielski. Biedny „uwiązany do ziemi” duch może iść w stronę światła. A jeśli pokaże się „potwór” powiedzieć: „Pocałuj mnie w dupę! Ty nie istniejesz.”

Thursday, July 28, 2022

Senza volto

„There is no truth. There is only perception” – Gustave Flaubert wrote. In reality truth can be hidden, but never disappears. Becomes invisible for those who don’t want to see her. Clearly, there must be a reason, like for my Italian friend Vitina. The old lady was extremely chatty: she would say wonderful things about her sons. She had nothing but praise for their kindness for mother… But things were actually different.

It is quite logical: we come into the world „senza volto” (without face). The others know who we are – is it possible that our identity depends on what they have to say? Actually we somehow forget the truth: coming here, we bring something of value, our true Self, which is spirit. That’s the reason of childhood happiness. „But the longer I’ve lived the more I’ve lost what’s inside me – and ended up empty.” The world advises: well, you’d better try to like your emptiness… We’re like Vitina.

„Nie istnieje prawda, tylko percepcja” – napisał Gustaw Flaubert. W rzeczywistości prawda może być ukryta, nie znika: staje się niewidoczna dla tych, którzy nie chcą widzieć. Musi istnieć przyczyna, jak w przypadku włoskiej znajomej Vitiny. Starsza pani była bardzo rozmowna: mówiła wspaniałe rzeczy o synach. Wychwalała ich dobroć wobec matki, prawda jednak była zupełnie inna.

Vitina była zawsze sama, opuszczona przez synów. Trzymamy się iluzji, gdy nie pasuje nam rzeczywistość. Ona jednak istnieje, na wprost naszych oczu. Każdego dnia spożywamy dobre rzeczy a jedzenie zawsze zmienia się w kupę. Może to oznaczać, że najważniejsza czynność prowadzi donikąd. Dla nas jednak życie oznacza wypełnianie żołądka. Najbardziej potrzebujemy uczucia, że nie jesteśmy puści.

To całkiem logiczne: przychodzimy na świat „senza volto” (bez twarzy). Inni wiedzą, kim jesteś – czy to możliwe, że prawdziwa tożsamość zależy od tego, co powiedzą? Tak naprawdę zapomnieliśmy o prawdzie: przychodząc tutaj, przynieśliśmy coś cennego, prawdziwe „ja” czyli ducha. To przyczyna dziecinnego szczęścia. „Im dłużej żyłem, tym bardziej traciłem to, co było we mnie – i stałem się pusty.” Świat radzi: cóż, trzeba polubić tę pustkę! Jesteśmy jak Vitina.

Wednesday, July 27, 2022

69.A Course in Miracles/Kurs cudów

Tips for avoiding sin: first, recognize that, for example, eating apples is evil, and try to stay away from it. We believe that Lord had made a holy day: what distinguishes it from the others, is that on Friday for Muslims, Saturday for Jews, and Sunday for catholic it’s easier to become a sinner. You cannot work in the garden, go on shopping… It should be called „sinful day.” Our world appears reasonable – why makes us believe in this stuff?

Maybe because has to earn a living. The known to all phrase means that we don’t have a life for real, but only „on credit.” We need to search for it outside: it’s situated in milk, in the piece of meat, and bread rolls. Our existence is short, and disappears from the memory… „The spirit is the true self, not the physical figure which can be pointed out by your finger” – Cicero wrote.

Our world needs a real life, which is eternal. Buddhism (which doesn’t count our sins) teaches that human soul never dies, but passes through a succession of lives. Our deeds accumulate in the form of carma. As „A Course in Miracles” says, sin „proves” that God’s son is evil. If Buddhists are right, it means endless cycle of suffering and rebirth. Our world makes us believe that we can commit crime, and must be punished – in this way, earning a living.

Sposób na uniknięcie grzechu: najpierw uwierz, na przykład, że jedzenie jabłek jest złe, a potem trzymaj się od nich z daleka. Myślimy, że Bóg ustanowił dzień święty – co go odróżnia od innych, to że w piątek dla muzułmanów, sobotę dla Żydów, niedzielę dla katolików łatwiej jest nagrzeszyć. Nie można pracować w ogrodzie, iść na zakupy… Powinno się go nazwać „dzień grzeszny.” Nasz świat wydaje się rozsądny – czemu karze wierzyć w te rzeczy?

Może dlatego, że zarabia na życie. Ta dobrze znana fraza oznacza, że nie mamy go naprawdę, lecz „na kredyt.” Musimy go szukać na zewnątrz: znajduje się w mleku, kawałku mięsa, bułeczkach. Nasza egzystencja jest krótka i znika z pamięci… „Duch jest prawdziwym „ja” nie zaś postać fizyczna, którą można wskazać palcem” – napisał Cyceron. Nasz świat potrzebuje prawdziwego życia, które jest wieczne.

Buddyści (którzy nie liczą grzechów) uczą, że ludzka dusza nie umiera, lecz przechodzi w kolejne życia. Nasze uczynki kumulują się w postaci karmy. Jak mówi „Kurs cudów” grzech „dowodzi” że Syn Boży jest zły. Jeśli buddyści mają rację, oznacza to niekończący się cykl narodzin i cierpień. Świat każe nam wierzyć, że możemy popełnić zbrodnię i kara się należy – w ten sposób zarabia na życie.


Monday, July 18, 2022

67.A course in miracles/Kurs cudów

„The spirit is the true self, not the physical figure which can be pointed out by your finger” – Cicero wrote. If that’s so, our kingdom is not of this world. Why we’re here then, in our human shell? Think that our spirit does not believe in God at all, and is looking for a place where there is no„divine jurisdiction.” Just look around: all the alarming events make your blood run cold. 

Our world believes in God of his own invention. „After Auschwiz, cancer is the proof that God doesn’t exist” – Oncologist declared. Veronesi is right: God who created lymphatic system would be creator of death. A world full of evil would prove His failure. On top of that, punishes poor people for the mistake. All the harm would justify the statement that joy is an illusion, and pain is real…

The latest findings would challenge our faith in the solid „Newton’s world.” There is a theory of physical world as virtual reality. The illusory nature of the „vale of tears” makes it a perfect place. Our spirit believes in the miserable „physical figure” but the world only reflects our thoughts. We prefer to see it, but sooner or later all choose the spiritual reality: our miracle.

„Duch jest prawdziwym „ja” nie zaś postać fizyczna, którą można wskazać palcem” – napisał Cyceron. Jeśli tak, to nasze królestwo nie jest z tego świata. Co na nim robimy, ukryci w ludzkiej powłoce? Myślę, że nasz duch nie wierzy w Boga i szuka miejsca, gdzie prawo boskie nie sięga. Wystarczy się rozejrzeć: włosy stają dęba od alarmujących wieści.

Nasz świat wierzy w Boga, którego sam wymyślił. „Po Auschwitz rak jest dowodem, że Bóg nie istnieje” – ogłosił onkolog. Veronesi ma rację: Bóg który wymyślił układ limfatyczny byłby kreatorem śmierci. Świat który jest siedliskiem zła dowodziłby Jego klęski. Na domiar złego, karze biednych ludzi za całą tą nędzę. Doznane krzywdy usprawiedliwiają stwierdzenie, że radość jest iluzją, a ból jest prawdziwy.

Ostatnie odkrycia podważają naszą wiarę w solidny „świat newtonowski.” Istnieje teoria świata fizycznego jako rzeczywistości wirtualnej. Iluzoryczna natura „padołu łez” czyni go doskonałym miejscem. Nasz duch wierzy w mizerną „postać fizyczną” ale świat odzwierciedla tylko jego myśli. Wolimy go oglądać, ale prędzej czy później wybierzemy duchową rzeczywistość: nasz cud.