Showing posts with label Children/Dzieci. Show all posts
Showing posts with label Children/Dzieci. Show all posts

Saturday, December 10, 2022

9.Io posso amare

 

I have faults but advantages as well: I easily find a common language with the others. I remember that when I only met my husband, we were talking like I knew him for ages. We’re chatting again now when I’m back to Bari… Few days ago I revealed Angelo a story of the ugly cap. Many years ago when I was young my mother bought me the wooden headwear in the horrible pink colour. To make matters worse, it was all stiff, like the old military coat… I hated it: it reminded of the mutton sheepskin. However one cold Sunday I was forced by my mother to wear it. I cried at home, all the way to the church, but she was the winner. 

It means, that I was the looser, clearly. I arrived in the church with the face swollen from tears, desperate, hating myself and the whole world… But with the ugly, pink “mutton sheepskin” on my head. Think that the biggest difference between Jesus and the ordinary man on the street is that most of us agreed to wear the “ugly cap” so many times in our life! I did it for the sake of pace – arguing with my mother, it was a suicide – but I was wrong. 

It’s been so many years – 30 at least – and I’m still thinking about the old humiliation… To me, Jesus Christ is the one who would stand by himself, and said: “Ok, you can crucify me if you want, but I won’t wear the pink cap, looking so silly!” You see, the trick is to force you once to wear it. The next time, you would put it on, and keep your mouth shut. I did... Coming back to the present, today there is no sun again. I repeat, then: “Io posso amare” (I can love) my writing.

Mam swoje wady, ale również zalety: łatwo znajduję wspólny język z innymi. Pamiętam, że kiedy poznałam męża, rozmawialiśmy jakbyśmy się znali od wieków. Gawędzimy znowu, kiedy jestem w Bari… Parę dni temu opowiedziałam Angelo historię brzydkiej czapki. Wiele lat temu matka kupiła to wełniane paskudztwo w okropnym różowym kolorze. Na domiar złego, była sztywna niczym stary płaszcz wojskowy. Nienawidziłam jej, przypominała papachę. Pomimo tego pewnej zimowej niedzieli zostałam zmuszona, by ją włożyć. Płakałam w domu, całą drogę do kościoła, ale matka okazała się zwycięzcą. 

To znaczy, że ja przegrałam, rzecz jasna. Przybyłam do kościoła z twarzą opuchłą od łez, zdesperowana, nienawidząca wszystkich... Ale trzymając na głowie brzydką, różową “papachę.” Myślę, że największa różnica między Jezusem a przeciętnym panem z ulicy jest taka, że większość z nas godzi się nosić “brzydką czapę” tak wiele razy w ciągu życia! Zrobiłam to dla świętego spokoju – kłótnia z matką oznaczała samobójstwo – ale byłam w błędzie. 

Minęło tyle lat – ponad 30 – a ja ciągle myślę o dawnym upokorzeniu. Dla mnie Jezus to człowiek, który bronił swej godności. Powiedziałby: “Ok, ukrzyżuj mnie jeśli chcesz, ale nie włożę różowego świństwa, w którym głupio wyglądam!” Cała sztuczka w tym, żeby zmusić cię raz, aby ją nałożyć. Następnym razem sam naciągniesz czapkę i nic nie powiesz. Ja tak robiłam. Wracając do chwili obecnej – znów nie ma słońca. W takim razie powtórzę: “Io posso amare” (mogę kochać) moje pisanie…

Monday, July 25, 2022

Una via di salvezza

 

The child looks into the mirror and thereby giving himself some meaning. He thinks he can substitute himself with the mirror image” – I read. This could have disasterous effects, because we believe that the others are true reflection of ourselves. My mother was judging all the time perfectly innocent child. She was the mirror: I could see clearly that I’ve turned into a piece of shit. We know that our poop smells bad.

There was something special about me: excessive sweating. In the first class of the high school my colleagues pointed out to me. It was tarrible: my piece of shit reflected in so many mirrors! For years, I tried to fix the distorted self-image. My relationship with Angelo meant „una via di salvezza” (the road to rescue). For the first time somebody was looking at me, his eyes reflecting a decent person. But it lasted not long.

In the mirror appeared my mother: she started accusing me, and the old piece of shit returned to his place. Defending myself, I started blaming my husband. It was the biggest mistake: not only I was unable to cleanse myself. Judging my husband made him look in my eyes like something „evil.” The reason I write all this is to get rid of all the „mess” in my head. The idea to popularize it works very well. It’s not „mine” anymore: only some informational data accessible for everyone.

Dziecko patrzy w lustro i nadaje sobie znaczenie. Myśli, że może siebie zastąpić obrazem widzianym w lustrze” – czytam. Ma to katastrofalne skutki, prowadząc do wiary, że inni są naszym prawdziwym odbiciem. Moja matka osądzała niewinne dziecko. Stała się moim lustrem: widziałam wyraźnie, że zmieniłam się w kawał gówna. Jak wiemy, kupa ma paskudny zapach.

Miałam pewną specjalną właściwość: pociłam się nadmiernie. W pierwszej klasie szkoły średniej koledzy zwracali mi uwagę. Było to okropne, mój kawałek gówna odbijał się w tych wszystkich lustrach! Przez lata starałam się naprawić skrzywione odbicie. Związek z Angelo oznaczał „una via di salvezza” (drogę ratunku). Po raz pierwszy ktoś na mnie patrzył i w jego oczach odbijała się przyzwoita postać! Nie trwało to jednak długo.

W lustrze pojawiła się matka: zaczęła oskarżać, i stary kawałek gówna wrócił na swoje miejsce. Broniąc się, zaczęłam obwiniać męża. To wielka pomyłka: nie dość, że nie zdołałam się oczyścić. Osądzanie Angelo w moich oczach zmieniło go w kawałek gówna. Powodem, dla którego piszę jest chęć uwolnienia się od „kupy” w mojej głowie. Pomysł, by wszystko upowszechnić się sprawdza. Nie jest już „moja” – to dane informacyjne, dostępne dla wszystkich.


Thursday, July 21, 2022

In the mirror/W lustrze

Kate—who was beaten by her father—shows how hard it is to escape the cycle of blind obedience” – Susan forward wrote. “I really think I want to get well. I don’t want to be depressed. I don’t want to screw up relationships. I don’t want to have the kind of life I’m living. I don’t want to be angry and afraid. But every time I get close to taking some positive steps for myself, I blow it.”

It’s like I’m terrified to give up the pain, it feels so familiar. Like it’s the way I’m supposed to feel.” The problem is that a man searches for himself outside. Jacques Lacan wrote about child’s fale perception of self in the mirror. For the lack of something else, we recognize the image as our own, but the mirror isn’t really us. A child begins begins to look for himself, and then finds his parents. They seem to know everything, and have a power.

Compared to them, we feel helpless. Constantly seeking for ourselves, wants to trade places them. Our psyche creates a whole character of Inner Parent.The dynamics of our Self wants us to repeat our unresolved problems. In her childhood Kate subconsciously agreed with her father. Her Inner Child was unworthy and undeserving of good things. In adult life she assumed the role of „bad parent.” Through self-hatered her emotional abuse continues.

Kate która była bita przez ojca, pokazuje, jak trudno jest uwolnić się z kieratu ślepego posłuszeństwa.” - pisze Susan Forward. “Naprawdę chcę dobrze. Nie chcę popadać w depresję. Nie chcę komplikować moich związków. Nie chcę wieść takiego życia, jak wiodę. Nie chcę być zła i ciągle wyrażać skruchę. Ale za każdym razem kiedy próbuję zrobić dla siebie coś dobrego, niszczę to.”

To jest tak, jakbym bała się uwolnić od bólu, tak jakby oba te uczucia były tym samym, jakby to był jedyny sposób, w jaki mam się czuć.” Problem w tym, że człowiek szuka siebie na zewnątrz. Jacques Lacan pisał, że dziecko fałszywie postrzega siebie samego w lustrze. W braku czegoś innego, rozpoznaje obraz jako własny, ale lustro tak naprawdę nami nie jest. Dziecko zaczyna rozglądać się za sobą i znajduje rodziców. Wydaje się, że mają władzę oraz wiedzą wszystko.

W porównaniu z nimi, czuje się bezradne. Nieustannie szukając siebie, chce się z nimi zamienić. Nasza psychika tworzy postać Wewnętrznego Rodzica. Dynamika jaźni domaga się powtarzania nierozwiązanych problemów. W dzieciństwie Kate podświadomie zgadzała się z ojcem. Jej Wewnętrzne Dziecko było bezwartościowe, nie zasługiwało na nic dobrego. W dorosłym życiu przejęła rolę oprawcy. Emocjonalne znęcanie trwa nadal, przyczyną jest nienawiść do siebie.


Sunday, July 17, 2022

Bad people/Źli ludzie

 

Basically I think that life is here to suffer a great deal. But I like to immerse in the depths of Internet: you can always find something interesting. „I think I’m in the Hell, therefore I am. It’s the fault of catechism” – Arthur Rimbaud insisted. In the famous book „The Sexual Life of Savages” Bronisław Malinowski wrote about the heavenly life on tropical islands. The children enjoyed freedom and independence.

No „regular discipline!” Nobody was going to lecture them about sin. As a result everybody shared the simple joy of living. In civilised Europe things were much different. They had wars, hospitals, detention centers and jails. Bad people, as we know, go to hell. If you think, that you’re good, you don’t need to suffer. „And if your all-knowing parents think bad things about you, they must be true.”

If Mother is always saying, ‘You’re stupid,’ then you’re stupid. If Father is always saying, ‘You’re worthless,’ then you are.” - Susan Forward wrote. „Internalization of negative opinions - changing ‘you are’ to ‘I am’ - forms the foundation of low self-esteem.” We are born innocent, but our world tries to convince that we’re mean ugly people. You are in the Hell if you feel like you deserve it.

Zasadniczo myślę, że w życiu się trzeba nacierpieć. Ale lubię zanurzać się w głębiach Internetu: zawsze można znaleźć coś ciekawego. „Myślę, że jestem w piekle, więc jestem. To wina katechizmu” – twierdził Arthur Rimbaud. W sławnej książce „Życie seksualne dzikich” Bronisław Malinowski opisał rajskie życie na tropikalnych wyspach. Dzieci cieszyły się wolnością i niezależnością.

Żadnej „regularnej dyscypliny”! Nikt nie pouczał o grzechu. W rezultacie wszyscy dzielili prostą radość życia. W cywilizowanej Europie sprawy wyglądały inaczej. Istniały wojny, szpitale, zakłady poprawcze, więzienia. Jak wiadomo, źli ludzie trafiają do piekła. Jeśli myślisz, że jesteś dobry, to nie musisz cierpieć. „Jeśli twoi wszystkowiedzący rodzice źle mówili o tobie, musi to by prawdą.”

Jeśli matka zawsze mówi: ‘jesteś głupi’, znaczy to, że jesteś głupi. Jeśli ojciec ciągle mówi: ‘Masz zły charakter’ znaczy to, że go masz.” - pisała Susan Forward. „Internalizacja negatywnych opinii - zamiana ‘ty jesteś’ na ‘ja jestem’ - leży u podstaw niskiej samooceny.” Rodzimy się niewinni, ale świat stara się przekonać, że ludzie z nas źli i brzydcy. Jeśli myślisz, zasługujesz na piekło, to w nim jesteś.


Sunday, July 3, 2022

The most important person /Najważniejsza osoba

My mother was a very strong person. She ruled the house, my unemployed father didn’t count much. Still, she believed to be a victim. We had a symbiotic relationship: since I remember, she used to tell me her sad real-life stories. In each of those, there was an underlying question: „Why you have to suffer?” I’ve given this a lot of thoughts, and I think that the answer is: mother.

She was constantly crushing me with the sense of guilt. If the most important person – your mother – thinks you’re a delinquent, that’s the gospel truth. Internal Family System theory assumes that our mind is naturally multiple. It means that the psyche is divided into sections. Parents are the center of a young child’s universe.” - Susan Forward wrote. My Inner Mother is always present.

Her voice reminds me about guilt. Another part of personality – my Inner Child – agrees with her. That’s the price I pay for having a mother. Besides, now I’m „the Parent” – subconsciously I find a pleasure in blaming my „Child.” In the whole my life I presented the illusion of interest in the world. But in fact I’m felt torn inside, and useless for the others. First I must find peace – that’s why I’m back to Poland.

Moja matka miała silny charakter. Rządziła całym domem, bezrobotny ojciec za bardzo się nie liczył. Pomimo wszystko, uważała się za ofiarę. Nasz związek był symbiotyczny: odkąd pamiętam, opowiadała mi swoje smutne historie z życia wzięte. W każdej z nich kryło się pytanie: „Dlaczego trzeba cierpieć?” Dużo o tym myślałam, myślę że odpowiedzią jest matka.

Nieustannie mnie miażdżyła poczuciem winy. Jeśli najważniejsza osoba – matka – uważa cię za przestępcę, to święta prawda. Teoria Systemu Rodziny Wewnętrznej mówi, że nasz umysł jest naturalnie wielorodny. Oznacza to, że psychika składa się z wielu części. “Rodzice są przecież dla dziecka centrum jego wszechświata.” - pisze Susan Forward. Moja Wewnętrzna Matka jest ciągle obecna.

Jej głos wciąż przypomina o winie. Zgadza się z nią inna część osobowości – Wewnętrzne Dziecko. To cena, jaką płacę za posiadanie matki. Poza tym, sama jestem „Rodzicem.” Podświadomie znajduję przyjemność w obwinianiu „Dziecka.” Przez całe życie udawałam zainteresowanie światem. W rzeczywistości jestem rozdarta wewnętrznie i bezużyteczna dla innych. Muszę odnaleźć pokój – dlatego wróciłam do Polski.




Monday, June 27, 2022

Negative opinions/Negatywne opinie

After all, parents are the center of a young child’s universe.” - Susan Forward wrote. „And if your all-knowing parents think bad things about you, they must be true. If Mother is always saying, ‘You’re stupid,’ then you’re stupid. If Father is always saying, ‘You’re worthless,’ then you are. A child has no perspective from which to cast doubt on these assessments.”

When you take these negative opinions out of other people’s mouths and put them into your unconscious, you are ‘internalizing’ them. Internalization of negative opinions - changing ‘you are’ to ‘I am’ - forms the foundation of low self-esteem.” This happens because we did get programmed: in the case of computer, is done by machine leanguage or code, in our case by words.

My subconscious holds a secret that made me ashamed. My mother hated me. Her words would constantly put me down, and rob of self-confidence. The result was a massive sense of guilt. I denied it and pushed into the unconscious, but deep down I knew that a crime requires punishment. That’t why suffering is „good” – I deserve it. I’m holding negative feelings towards me just like the most important persom in the world: my mother did.

Rodzice są przecież dla dziecka centrum jego wszechświata.” - pisze Susan Forward. „Jeśli twoi wszystkowiedzący rodzice źle mówili o tobie, musi to by prawdą. Jeśli matka zawsze mówi: ‘jesteś głupi’, znaczy to, że jesteś głupi. Jeśli ojciec ciągle mówi: ‘Masz zły charakter’ znaczy to, że go masz. Dziecku brak jest odpowiedniego dystansu, który umożliwiałby zakwestionowanie tych opinii.”

Kiedy te negatywne opinie przenosisz z ust ludzi do twojej podświadomości, internalizujesz je. Internalizacja negatywnych opinii - zamiana ‘ty jesteś’ na ‘ja jestem’ - leży u podstaw niskiej samooceny.” Dzieje się tak, ponieważ jesteśmy zaprogramowani: w przypadku komputera ma to miejsce za pomocą języka maszynowego lub kodu, w naszym – przy pomocy słów.

Moja podświadomość ukrywa sekret, którego się wstydzę. Matka mnie nienawidziła. Jej słowa poniżały bez przerwy, odbierały pewność siebie. Rezultatem było ogromne poczucie winy. Negowałam je i spychałam w podświadomość, w głębi duszy wiedząc jednak, że zbrodnia zasługuje na karę. Dlatego właśnie cierpienie jest „dobre” – należy mi się. Żywię negatywne uczucia wobec siebie, zupełnie jak najważniejsza osoba na świecie: matka.


Monday, January 20, 2020

Bari-Lublin: mamma italiana


I've just discovered that Bari (where I live) and Lublin (where I studied) are to become twin cities. I want to run Polish – Italian blog series. The first one: mamma italiana… My tall, curly-haired friend soon is turning 50, but never moved from the small room in his parent's house. „I cooked him scrambled peppers and eggs!” - His mother told me.

She's giving her son the look of love. „You're lovely!” - Her eyes say. „And only mine...” She's victorious mamma, not like her neighbour. I like L., she's quite funny. Everybody knows that when her first son got married, she had a good cry. L. thought that her younger boy might cheer her up. He was promising very well. Girls didn't seem interested in him, and vice versa.

But apparently he was strong enough to wait for the right person. When he saw her, it took him only about a week to make her pregnant! An absolute record in the small place. What happened next also become a legend. The rascal took a good beating from L. when she learned about what he did. „Maybe your son needs a hot girl from Naples!” - I said to the „victorious” mother. She gave me a look of hatred...

Odkryłam niedawno, że Bari (gdzie mieszkam) i Lublin (gdzie się uczyłam) dostaną status miast bliźniaczych. Chce zacząć polsko-włoską serię wpisów. Oto pierwszy: włoska mamma… Mój wysoki, kędzierzawy znajomy zbliża się do 50. Nie wyprowadził się nigdy z pokoiku w mieszkaniu rodziców. „Usmażyłam mu jajka z papryką!” - mówi jego matka. Posyła synowi pełne miłości spojrzenie.

Jesteś taki piękny!” - mówią jej oczy. „I mój...” Jest matką zwycięską, w przeciwieństwie do jej sąsiadki. Lubię L., jest zabawna. Wszyscy wiedzą, że popłakała porządnie po ślubie najstarszego syna. L. myślała, że ją młodszy chłopiec pocieszy. Zapowiadał się dobrze, dziewczyny nie zwracały na niego uwagi, i wzajemnie. Widocznie był jednak dość silny, by czekać na tą właściwą.

Kiedy ją zobaczył, w ciągu tygodnia uczynił brzemienną! Absolutny rekord w małej miejscowości. To, co się stało potem też przeszło do legendy. L. Spuściła łobuzowi lanie, kiedy dowiedziała się o wszystkim. „Może twojemu synowi potrzeba gorącej dziewczyny z Neapolu!” - rzekłam do matki „zwycięskiej.” Rzuciła mi nienawistne spojrzenie...

Friday, January 10, 2020

Mozzarella


Mamma italiana” is all about perfection, and accepting woman's role defined in terms of self-sacrifice… Our widowed neighbor is famous for talking all the time about her sons, despite they won't visit. V. was strong, and for a long time she didn't take it. Recently things are getting worse. I went to visit her with G. 

The old woman was talking to her husband's picture, and cooking for the family that left her alone on Christmas. The smell of rotting meat and mozzarella was everywhere. It make me think about K. She was far from perfect, and was judged for leaving her abusive husband, instead of suffering for the sake of her kids. At least she could sacrifice herself for them, but no way! K. wanted a man.

She would even announce it in the newspaper, in the box: “Matrimonial.” I saw her some time ago, wearing a big hat, and walking arm in arm with a man to their expensive car. Her daughters live far away, but K. is all right anyway. Also I put my faith in my children, husband and mozzarella… “Never make someone a priority when all you are to them is an option” (Maya Angelou).

Mamma italiana” to czysta doskonałość, akceptacja żeńskiej roli w kategoriach samopoświęcenia… Nasza owdowiała sąsiadka słynie z mówienia bez przerwy o synach, choć jej nie chcą odwiedzać. V. była silna, nie poddawała się przez długi okres. Ostatnio sprawy zaczęły wyglądać znacznie gorzej. Poszłam odwiedzić ją z G.

Staruszka rozmawiała ze zdjęciem męża, gotowała dla rodziny, która zostawiła ją samą na święta. Odór gnijącego mięsa i mozzarelli był wszędzie. Przypomniała mi się K. Doskonała to ona nie była. Osądzano ją, bo porzuciła znęcającego się męża, zamiast cierpieć dla dobra dzieci. Mogła chociaż się dla nich poświęcić, ale gdzie tam! K. chciała faceta.

Ogłaszała się nawet w gazecie, rubryka: “Matrymonialne.” Spotkałam ją jakiś czas temu, nosiła wielki kapelusz, pod rękę wiodła mężczyznę do ich auta drogiego. Córki mieszkają daleko, K. jednak jak najlepiej się miewa. Ja też złożyłam swoją wiarę w męża, dzieci, mozzarellę… “Nigdy nie dawaj priorytetu komuś, dla kogo jesteś tylko opcją” (Maya Angelou).


Wednesday, May 29, 2019

One direction/Jeden kierunek

When I was small, I had an impression that the adults jumped out mother's womb just the way I saw them. 40-year-old women, who would express dissatisfaction raising their voices. Their quiet or yelling husbands. We knew that they were working at Glassworks (before the closing in the 90's), at Wineworks, someone in the kitchen, someone else at tailoring… 
Źródło: internet

The men would drink often. Something wasn't right there. There was no doubt that us, the young ones, we were completely different. Today, after many years you can say the our goal was to take their place! Someone has to have a big belly, and buy cases of beer – a colleague of mine does that. Somebody needs to work in a store – we take what we get.

We were like arrows, released in one direction. Nobody would break out from the pack. „This life as you now live it and have lived it, you will have to live once more and innumerable times more; and there will be nothing new in it, but every pain and every joy and every thought and sigh and everything unutterably small or great in your life will have to return to you.” (Nietzsche)

Kiedy byłam mała, miałam nieodparte wrażenie że dorośli wyskoczyli z łona matki takimi, jak ich oglądałam. Czterdziestoletnie kobiety, które podniesionym głosem wyrażają niezadowolenie, przygaszeni albo krzyczący mężowie. Wiadomo było, że chodzą do pracy w hucie szkła (zanim w latach 90. zamknięto ją w naszej okolicy), w winiarni, ktoś „na kuchni” ktoś inny "do szycia"…

Mężczyźni często pili. Coś było nie w porządku… Nie można było wątpić, że my, młodzi, byliśmy zupełnie inni. Dziś, po latach widać gołym okiem że naszym „celem” było po prostu zająć ich miejsce! Ktoś musi mieć gruby brzuch, kupować piwo na skrzynki – robi to mój kolega. Trzeba brać pracę na sklepowym stoisku, bierzemy, kiedy dają…

Byliśmy jak strzały wypuszczane w jednym kierunku. Nikt się nie wyłamał. „Życie to, tak jak je teraz przeżywasz i przeżywałeś, będziesz musiał przeżywać raz jeszcze i niezliczone jeszcze razy; i nie będzie nic w nim nowego, tylko każdy ból i każda rozkosz, i każda myśl, i westchnienie, i wszystko niewymownie małe i wielkie twego życia wrócić ci musi, i wszystko w tym samym porządku i następstwie ” (Nietzsche)




Sunday, April 22, 2018

Makes sense/Ma sens

For the last two years, I have taken part in a daily gratitude challenge” - Louise wrote. The mother is sharing one photo on Instagram. Bedtime cuddles, slice of cake… But life isn't easy. Her older daughter Jessica was born with half working heart. She had her first life-saving surgery before she was even born. 
littleheartsbiglove

In the next six years the little girl had to undergo further open-heart interventions. Earlier this year she had another one. Initially she was doing well, Louise was proud of her heart-warrior daughter. Unfortunately Jessica passed away. „Sometimes people say to me: 'I don't know how you cope'” - Louise wrote.

I cope because I have to.” Even after her loss the amazing mummy is trying to focus on the positives. Kind words, cards, messages, time with friends… She reminds that there is always something to be grateful for. Louise make me think that blogging makes sense. World might be better if you share your thoughts. Sometimes.

W ostatnich dwóch latach wzięłam udział w codziennym wyzwaniu wdzięczności” - napisała Louise. Matka umieszcza zdjęcia na Instagram. Przytulanie przed snem, kawałek ciasta… Ale życie nie jest łatwe. Jej starsza córka Jessica urodziła się z połową pracującego serca. Przeszła ratujący życie zabieg zanim się urodziła.


W ciągu kolejnych sześciu lat przeprowadzono trzy zabiegi na otwartym sercu. W początku tego roku jeszcze jeden. Początkowo dobrze się miewała, Louise była dumna z córki – waleczne serce. Niestety Jessica odeszła. „Czasem ludzie mówią, że nie wiedzą, jak sobie radzę” - napisała Louise. „Radzę sobie, bo muszę.”

Nawet po swojej stracie wspaniała mama próbuje koncentrować się na czymś pozytywnym. Miłe słowa, kartki, wiadomości, czas ze znajomymi… Louise sprawia, że myślę, że blogowanie ma sens. Świat może być lepszy, jeśli dzielisz swoje myśli. Czasami.


Thursday, September 7, 2017

Casa di mamma

I woke up very early and at 7 am I was buying the freshest fish in the market” - A. said. “Today my son will be eating vongole!” I thought that no woman could stand being compared to her, and in fact the unemployed 37-year-old (who lives with the parents) is single. It looks that Italian “macho” is a myth from the past: mothers like A. rise “bamboccioni” (big babies).


Italians are particularly attached to the family. Often things didn't change after marriage. My friend M. lives close to her mother, and every day she's spending few hours with her. She insists that the elderly lady is lonely, even if her brother has never moved away from mamma's home. A. can understand it: she would spend weekends and holidays with her mother and sister.

There is a need!” - She says. A.'s husband is comprehensive, but often he would leave his wife at “casa di mamma” and come back home – alone. Maintaining family ties is good, but cutting mamma's apron strings is necessary. Independence is a wonderful feeling, and one needs to grow up. Achieve the spirit of the warrior, they say:)

Wstałam wcześnie, o 7 rano kupowałam świeżutką rybę na rynku!” - mówi A. „Dziś mój syn będzie jadł vongole.” Pomyślałam, że żadna kobieta nie wytrzymałaby jej konkurencji i rzeczywiście 37-letni bezrobotny (który mieszka z rodzicami) jest singlem. Wygląda na to, że włoski „macho” to mit z przeszłości, matki takie jak N. wychowują „bomboccioni” (duże dzieciska).

Włosi są szczególnie związani z rodziną, często nie zmienia się to po ślubie. Moja znajoma M. mieszka blisko matki, codziennie spędza z nią parę godzin. Twierdzi, że starsza pani jest samotna, choć jej brat nigdy się od mammy nie wyprowadził. A. dobrze to rozumie: spędza weekendy, wakacje i święta z matką i siostrą.

Jest taka potrzeba!” - mówi. Mąż A. jest wyrozumiały, choć często zostawia żonę w „casa di mamma” i wraca do domu – sam. Podtrzymywanie więzi rodzinnych to rzecz pożyteczna, ale pewnego dnia trzeba odczepić się od maminej spódnicy. Poczucie niezależności jest wspaniałe, dorosnąć w końcu musimy. Wykaż się duchem bojownika, mówią:)


Sunday, April 9, 2017

Bahia Blanca

When my husband was a kid he watched Japanese anime serie “From the Apennines to the Andes”. It's a story of young Marco from Genoa. His mother leaves Italy for Argentina leaving the family behind. She wants to earn money, but the boy can't accept it. Determined to bring Anna Rossi back, he travels the world to find her.
Źródło: Internet


My husband is re-watching Marco with the kids, and I joined them recently. The boy arrives in Buenos Aires, but his mother is not there. Someone says that he might find Anna in Bahia Blanca. A friend from Genoa, street actor Peppino agrees to accompany him there. He buys a horse and wagon, takes his three young daughters and the long trip begins…

I was observing few debuts: the new authors did not achieve success, and most of them stopped writing. Publishing a book is my goal (self-publishing does not really count). I'm still in my way to Bahia Blanca – like Marco. He did not found his mother there but he kept looking for her. I won't give up (even if the failure of the book is unavoidable).

Mój mąż oglądał Japońską kreskówkę “Z Apeninów w Andy” w dzieciństwie. To opowieść o małym Marco z Genewy. Jego matka opuszcza Włochy, wyjeżdża do Argentyny pozostawiając rodzinę. Chce zarobić pieniądze, ale chłopiec tego nie akceptuje. Zdeterminowany przywieźć Annę Rossi z powrotem, przemierza świat w jej poszukiwaniu.

Mąż znów ogląda Marco z dziećmi; dołączyłam do nich ostatnio. Chłopiec dobija do Buenos Aires, ale matki tam nie ma. Ktoś mówi, że może znajdzie ją w Bahia Blanca. Przyjaciel z Genewy, uliczny aktor Peppino zgadza się mu towarzyszyć. Kupuje konia, wóz, zabiera trzy małe córki i rozpoczyna długą podróż...

Obserwowałam kilka debiutów: nowi autorzy nie odnieśli sukcesu, większość przestała pisać. Publikacja jest moim celem (self-publishing tak naprawdę się nie liczy). Wciąż jestem w drodze do Bahia Blanca – jak Marco. Nie znalazł tam mamy, ale szukał jej dalej. Nie poddam się (nawet jeśli porażka książki jest nie do uniknięcia).


Saturday, February 11, 2017

What kind of parent/Jaki rodzic

FML means “F*ck My Life”. Apparently there is FML Mums parenting “tribe” as well as Slummy Mums: the trend for “perfectly imperfect” mothers. I discovered Emma a few months ago. Incredibly positive, she's not trying to place herself in a Perfect Mums Cathegory. Food? Her kids “are made half out of nuggets and half out of haribo”.
brummymummyof2.co.uk

TV? “What kind of parent would leave their child alone to watch YouTube? Me. I do” - Emma wrote. Sweets? “if I had a pound for every pack of Smarties they had consumed in the past 5 years? I WOULD BE A BAZILLIONAIRE. ” Fast Food? She can confirm that McDonalds saves lifes. Emma will talk about soaking gin throughout the weekend.

Emma's two children are the owners of four tablets. She can loose hours on social media. She admits that sometimes she's putting her needs before kids - does it make her look bad? A happy mother equals happy child, they say. It could not be established once and for all that child-centered parenting is better. Or it could be?

FML znaczy F*ck My Life. Wygląda na to, że istnieją FML mamy, podobnie jak Matki Obskurne: trend „perfekcyjnie niedoskonałych” rodzicielek. Parę miesięcy temu odkryłam blog Emmy. Prawdziwa optymistka, nie stara się zaliczyć do kategorii perfekcjonistek. Jedzenie? Jej dzieci „są zrobione w połowie z kurczakowych nugetsów, w połowie z Hairbo.

TV? „Jaki rodzic zostawiłby dziecko samo, kiedy gapi się na You Tube? Ja to robię” - pisze Emma. Słodycze? „Gdybym dostała funta za każdą paczkę Smarties, jaką zjadły w ostatnich 5 latach BYŁABYM MILIARDERKĄ.” Fast food? Może potwierdzić, że McDonalds ratuje życie. Emma mówi o moczeniu się w wódce w weekendy.

Dwoje dzieci Emmy posiada cztery tablety, ona sama spędza godziny w serwisach społecznościowych. Przyznaje, że czasem własne potrzeby są ważniejsze niż dzieci. Stawia ją to w złym świetle? Zadowolona mama, radosne dziecko, mówią. Nie można ustalić raz na zawsze, że skoncentrowani na potomstwie rodzice lepiej wychowują dzieci. Czy można?