Showing posts with label Song/Piosenka. Show all posts
Showing posts with label Song/Piosenka. Show all posts

Thursday, January 5, 2023

16.Io posso amare

 

Usually one sachet contains only one tablespoon of sugar, but few days ago in the cafe I’ve found an interesting inscription on it. It read: “La vita e’ adesso” (life is happening now). I discovered a song of this title: “There is no better time than now Get up and go Life is happening now Life is happening all around Every morning there is a brand new chance to be who you want to be” – It says. To me it’s a bit cruel. Why, for the most of us life is about repeating the same things, and getting the same result. There is a story about a prisoner who said that the most fearful day of prison for any prisoner is the day before you are released and have your freedom back. “The prison bars had become so familiar that you don’t know how to live without them” – He added. 

That’s the life, for so many of us: a matter of habit that you have created. You did it for a reason – it’s a cause of your habit. Considering that most of us, we’re doing the same things: wake up at the same time, eat the same breakfast, take the same route to work and so on, the reason might be… Being just like everybody else. „Lacan also believes that our desires are actually the desires of the others. Desires that we call our own are actually the constructed desires. Whatever we desire is actually the desire that is not our own but the desires of society, desires of our relations passed on to us.” - I read. What feels familiar seems real, and what is unfamiliar, can be frightening… That’s a good reason to miss the well-known prison, with the precious daily routine. After so many years behind the bars has the world outside become unfamiliar. 

But our prisoner is wrong. This moment, isn’t good or bad. Technically it is both and it is neither. The problem isn’t the word outside the well known prison, but the fact that our mind tends to avoid this moment. We are depressed, because we are living in the past, or anxious when our thoughts are drifting somewhere in the future…Our awareness shapes the reality that we experience. „Believe that life is worth living and your belief will help create the fact.If you believe that feeling bad or worrying long enough will change a past or future event, then you are residing on another planet with a different reality system.” - William James wrote. That’s why „io posso amare la vita… Adesso” (I can love my life… Now).

Jedna saszetka zazwyczaj zawiera tylko jedną łyżeczkę cukru, ale parę dni temu znalazłam na niej ciekawy napis: “La vita e’ adesso” (życie jest teraz). Odkryłam piosenkę o tytule “Life is happening now”: Nie ma lepszego momentu niż teraz Wstawaj i idź Życie zdarza się teraz Życie jest wokół ciebie Każdego ranka dostajesz nową szansę kim chcesz być” – mówi. Jeśli o mnie chodzi, to trochę okrutne. Dla większości z nas życie polega na powtarzaniu tych samych rzeczy, osiągając ten sam rezultat. Istnieje historia o więźniu który powiedział, że najbardziej przerażający dzień w życiu aresztanta to ten, kiedy następnego dnia masz wyjść ze swego więzienia i odzyskać wolność. “Kraty aresztu stały się tak znajome, że nie wiesz jak masz żyć bez nich” – dodał. 

To właśnie życie dla wielu z nas, kwestia nawyku który każdy z nas stworzył. Uczyniłeś to z jakiegoś powodu – to jego przyczyna. Biorąc pod uwagę, że większość z nas robi te same rzeczy: budzimy się o tej samej porze, jemy takie samo śniadanie, pokonujemy identyczną drogę do pracy powód to być może… Chęć bycia takim samym, jak inni. “Lacan wierzy, iż nasze pragnienia są życzeniami innych. Pragnienia które nazywamy naszymi są tak naprawdę skonstruowane, Czegokolwiek sobie życzymy, tak naprawdę jest to nie nasze pragnienie. Należy do społeczeństwa, ludzi z którymi tworzymy związki, zostało nam podrzucone.” - czytam. To, co jest znajome zdaje się realne, co nieznane może budzić lęk… To dobry powód żeby tęsknić za znajomym aresztem z jego cenną rutyną. Po wielu latach za kratami świat na zewnątrz wydaje się nieznany. 

Ale nasz więzień się myli. Ta chwila nie jest dobra ani zła, technicznie rzecz biorąc jest taka i taka – obydwie możliwości są dobre. Problemem nie jest świat na zewnątrz, lecz fakt że nasz umysł unika chwili obecnej. Wpadamy w depresję żyjąc przeszłością, niepokoimy się pozwalając myślom dryfować w przyszłości. Naszą rzeczywistość kształtuje świadomość. „Uwierz że życie jest warte by je przeżyć i stworzysz fakt. Jeśli myślisz że czucie się okropnie albo zamartwianie bardzo długo zmieni przeszłość lub przyszłość, jesteś mieszkańcem innej planety lub rzeczywistości” – pisał William James. Dlatego „posso amare la vita… Adesso” (mogę kochać życie… Teraz).





Friday, December 9, 2022

8.Io posso amare

 

Can we talk with our subconscious in a dream? Sometimes it seems that we actually can… Few days ago I was thinking that the earthly vegetation is finishing so quickly! The life is a privilege of the very few, and will be appreciated by those who are not afraid of the storm, just like in the song: “In a time Where the sun descends alone I ran a long, long way from home To find a heart that's made of stone I will try I just need a little time To get your face right out of my mind To see the world through different eyes Every time I see you, oh, I try to hide away But when we meet it seems I can't let go Every time you leave the room I feel I'm fading like a flower Tell me why When I scream, there's no reply When I reach out, there's nothing to find When I sleep, I break down and cry.” 

It’s just a song but I find it curious, and wondered who is the one who tries to “hide away?” In the night I dreamed that I’m reading the leaflet: “Częstochowa is to blame for your death. That’s where those who carry the cross are going.” The name of the city is a wordplay, “Często chowa” means “hides often.” In the dream I found out that the one who “hides often” is my mysterious ego, and that he’s born 26th of March, just like Jesus. He’s a wizard, dedicated to the study of the magical arts. 

When he’s learned everything, the 22th of August four fingers of his right hand were cut off, leaving only thumb… Scary! I woke up repeating words: “If I killed somebody for you.” I googled it (obviously) getting Alec Benjamin’s song as a result. I have a feeling that my subconscious is playing games… But was it for the strange dream, or because there is no sun, but I’m feeling quite low today. I went to the sea but it started raining. Tomorrow will be better… Maybe. In the meantime, “Io posso amare” (I can love) my writing.

Czy można rozmawiać z podświadomością we śnie? Czasami wydaje się, że tak. Parę dni temu myślałam że ziemska wegetacja kończy się tak szybko! Życie to przywilej nielicznych. Docenia je ten, kto nie lęka się burzy, zupełnie jak w piosence: „W czasie gdy samotne słońce opada w dół Przebiegam długą drogę tam, gdzie dom By znaleźć kamienne serce Spróbuję, potrzebny mi jednak czas Aby z umysłu znikła twoja twarz By świat zobaczyć przez inny wzrok Kiedy cię widzę, och ukrywam się Kiedy przychodzisz nie daję odejść Opuszczasz pokój i więdnę jak kwiat Powiedz czemu ja Krzyczę lecz nikt nie odpowiada Wyciągam rękę i niczego nie ma Rozpadam się, wybieram płacz we śnie Kiedy cię widzę, och ukrywam się Kiedy przychodzisz nie daję odejść Opuszczasz pokój i więdnę jak kwiat Więdnę jak róża więdnę jak róża Którą burza chłoszcze Mówię do siebie Obmywany deszczem Takie zimne, zimne jest to miasto.” 

To tylko piosenka, zastanawiałam się jednak, kto się ukrywa? W nocy śniło mi się, że czytam ulotkę: “Winna twojej śmierci jest Częstochowa. Tam idą ci, którzy niosą krzyże.” Nazwa miasta to gra słów, często (się) chowa tajemnicze ego… We śnie urodził się dwudziestego szóstego marca, zupełnie jak Chrystus. Dlatego właśnie został czarownikiem. Ukończył szkołę nauk magicznych. 

Kiedy pojął już wszystko, dwudziestego drugiego sierpnia ucięto mu cztery palce u prawej ręki. Straszne! Obudziłam się, powtarzając słowa:“If I killed somebody for you.” Wpisałam je do wyszukiwarki, uzyskując piosenkę Aleca Benjamina. Mam wrażenie, że podświadomość bawi się ze mną… Tak czy inaczej, przyczyną jest dziwny sen lub brak słońca, lecz kiepsko dziś się czuję. Poszłam nad morze, ale zaczęło padać. Jutro będzie lepiej… Może. W międzyczasie “Io posso amare” (mogę kochać) moje pisanie. 










Sunday, December 4, 2022

4.Io posso amare

 

I grew up listening my mother’s “real life stories” but this one I witnessed myself. The sad fate of J. was well-known in my village. Who knows why the good-hearted guy from fell in love with the wrong woman. B. came from an alcoholic family, she was used to name-calling, and aggression… Once married, she was missing badly her old life. She got bored, and left the poor J. The strange thing is that whole story is quite resembling my own. Since very early age I had to witness bad arguing and marital tragedies… Little did I know, that once married, I would miss it in my old family life, problematic and conflictual. Just like the “crazy” B. I was convinced that the “normal” family was bored. 

Unlike her I am willing to listen to others, a few days ago I was chatting with my friend E. “You’ve got Avoidant Personality Disorder!” - She told me. I checked for the symptoms (verywellmind.com) and it seems that I have it almost all! A need to be well-liked, lack of pleasure in activities, anxiety in about saying or doing the wrong thing and in social situations, avoiding conflict and being a people pleaser, avoiding making decisions, easily hurt by disapproval, extreme self-consciousness, feeling of inadequacy… I sort of understand B. who destroyed her relationship. We both grow up watching the full of hate marriage of our parents. 

To us, just like the song says: “Love hurts love scars love wounds and marks any heart.” B. did nothing fix the broken bonds. Everybody blamed her, but I believe that there is a cause for everything… She just gave to her hubby a lesson she had learn before: “Some fools think about happiness blissfulness togetherness some fools fool themselves I guess they are not foolin’ me I know it isn’t true I know it isn’t true love is a lie.” Despite having many character flaws, but lack of compassion is not one of them. That’s why “posso amare me stessa” (I can love myself). Some pictures from Bari: I just arrived!

Dorastałam słuchając “historii z życia wziętych” mojej matki, tej jednak sama byłam świadkiem. Kto wie, czemu ten zacny chłopak z mojej wioski zakochał się w niewłaściwej dziewczynie. B. pochodziła z rodziny alkoholików, przywykła do wyzwisk i agresji… Kiedy wyszła za mąż, tęskniła za dawnym życiem. Nudziła się i odeszła od biednego J. Dziwne, lecz cała historia przypomina moją własną. Od młodego wieku byłam świadkiem kłótni i małżeńskich tragedii. Zupełnie jak szalona B. byłam pewna, że “normalna” rodzina jest nudna. 

W przeciwieństwie do niej lubię słuchać innych, parę dni temu rozmawiałam z moją znajomą E. “Masz osobowość unikową!” - rzekła. Sprawdziłam symptomy (verywellmind.com) I wygląda na to, że mam prawie wszystkie! Potrzeba bycia lubianą, brak przyjemności płynącej z zajęć, niepokój w obliczu powiedzenia lub zrobienia czegoś niewłaściwego i w sytuacjach społecznych, unikanie konfliktu, zadowalanie ludzi, unikanie podejmowania decyzji, łatwo mnie zranić przez brak akceptacji, jestem bardzo zajęta sobą, czuję się nieodpowiednia… Trochę rozumiem B. która zniszczyła swój związek. Obydwie dorastałyśmy patrząc na pełne nienawiści małżeństwo rodziców. 

Dla nas, jak mówi piosenka: “Miłość rani, miłość czyni blizny, miłość przebija, znaczy każde serce.” B. nie zrobiła niczego, by naprawić zerwane więzi. Każdy ją potępiał, myślę jednak, że jest przyczyna na wszystko… Dała swojemu mężowi lekcję, której sama się nauczyła wcześniej: “Niektórzy głupcy myślą o szczęściu błogosławieństwie jedności niektórzy głupcy oszukują pewnie siebie mnie jednak nie wiem że to nieprawda wiem że to nieprawda miłość to zwykłe kłamstwo.” Mam wiele wad, ale nie należy do nich brak zrozumienia. Dlatego “posso amare me stessa” (mogę kochać siebie). Trochę zdjęć z Bari: dopiero co przyjechałam!




































Thursday, July 9, 2020

Another one bites the dust


Nothing happens in the tiny place, but you need to talk about something on quattro panchine. We were sitting there yesterday, the same people on the same old benches. I argued with someone a little sooner, and was quite upset. “What happened to A.?” - I asked. “She died young!” I spoke with her once, few years ago, and accepted her Facebook invite. A. used to post her pictures quite often.

An overweight woman with the cigarette, home-made cake, the same friend, the same small town… She looked sad. To me, the photos were like a scream: “I'm still living!” The eternal question: is life just a temporary illusion? Sad A. left her people, food, small place she claimed to love… The world says: “Another one bites the dust” like in a song.

She's gone, but we're still here, talking about things we know, like burial methods. I listened to “sotto terra” (in the ground) and realized something. “If everything comes to this, we have no problems!” - I said to M. She looked a bit suspiciously. Life goes on because we all want it to be real. The suffering is inevitable, but it's reasonable price… “And another one gone/Another one bites the dust(Yeah)”

Nic się nie dzieje w tym małym miejscu, ale o czymś trzeba rozmawiać na quattro panchine. Siedzieliśmy tam wczoraj, ci sami ludzie na tych samych ławkach. Sprzeczałam się z kimś wcześniej i byłam trochę zła. “Co się stało A.?” - spytałam. “Zmarła młodo!” Rozmawiałam z nią raz parę lat temu i zaakceptowałam zaproszenie na Facebook. Często umieszczała zdjęcia.

Otyła kobieta z papierosem, domowe ciasto, ta sama znajoma, to same miasteczko… Wyglądała smutno. Odbierałam jej foto jak wołanie: “Jeszcze żyję!” Odwieczne pytanie: czy życie to przejściowe złudzenie? Smutna A. zostawiła znajomych, jedzenie, miasteczko które twierdziła, że kocha… Świat mówi: “Kolejny gryzie kurz” jak w piosence.

Odeszła, ale my wciąż jesteśmy, rozmawiając o znajomych rzeczach, jak metody pochówku. Słuchałam o “sotto terra” (pod ziemią) i dokonałam odkrycia. “Jeśli wszystko tak się kończy, to nie mamy problemów!” - rzekłam do M. Rzuciła mi podejrzliwe spojrzenie. Życie toczy się, bo chcemy, żeby było prawdziwe. Cierpienie jest nieuniknione, ale to rozsądna cena… “I kolejny odszedł/ Kolejny gryzie kurz/ O tak.”



Friday, January 17, 2020

The sound of silence

There was a priest who talked money. He decorated the church with fake flowers, and attached glowing heloes to holy santos. His preacher was always dull and boring. I didn't like him. Still, like they say: „Walk a mile in someone's shoes before judging him.” He was celebrating a Mass for many so years. He talked to the people without being listened.
Źródło: internet

His words echoed, and never made any change in their life… „What do I get for all that?” - He would ask. He has lost his trust, maybe, but the truth it's not preaching from the pulpit. If your eyes weren't stabbed by the light, you don't even know what you're talking about, like in Simon&Garfunkel song:

Fools” said I, „You don't know

Silence like a cancer grows
Hear my words that I might teach you
Take my arms that I might reach you”
But my words, like a silent raindrops fell
And echoed in the walls of silence
And the people bowed and prayed
To the neon god they made

Anyway, the priest is still there. B. doesn't like his Sunday service. „Sometimes I sit and wonder, what I'm doing here?” - She told me. His voice won't disturb the sound of silence… But at least he's forced people to think. For those who asked, „The words of the prophets are written on the subway walls.” Beautiful song.

Był sobie ksiądz, który mówił o pieniądzach. Dekorował kościół sztucznymi kwiatami, przyczepiał aureole do figurek świętych. Jego kazanie było zawsze nudne i puste. Nie lubiłam go, mówią jednak, że trzeba pochodzić w czyichś butach, żeby go osądzić. Odprawiał mszę przez wiele lat. Mówił go ludzi, ale nikt go nie słuchał.

Jego słowa odbijały się echem, nie zmieniając życia absolutnie nikogo. „Co z tego mam?” - mógł zapytać. Stracił wiarę, być może, ale prawda to nie prawienie kazań z ambony. Jeśli twoich oczu nie przebiło światło, nie wiesz, o czym mówisz, jak w piosence Simon&Garfunkel:
Głupcy” - rzekłem. „Czy nie wiecie
Cisza jak nowotwór rośnie
Usłyszcie, żebym uczyć was mógł
Weźcie moją rękę, abym mógł was dotknąć”
Ale moje słowa spadły jak krople ciche
W dźwięku ciszy odbijając echem
A ludzie kłaniali się i modlili
Do bożka neonu, który uczynili

W każdym razie, ksiądz jeszcze tam jest. B. nie lubi jego niedzielnych nabożeństw. „Czasem siedzę i myślę, co ja tutaj robię?” - mówi. Jego głos nie naruszył dźwięku ciszy, ale przynajmniej zmusza do myślenia. Dla tych, którzy pytają, „Słowa proroków zapisane są w metrze/I na klatkach kamienic.” Piękna piosenka.

Friday, September 6, 2019

A dream comes true/Spełnia się marzenie

I have a big problem with social media. All the idea of getting “likes” seems to be good for the teenager, right? On the other hand, how in the hell people are supposed to find your writing? Social media is the best marketing tool… Still, I have a problem with it. Deep in my heart I want to be like Antonio Labate, a great artist. 
giornalemio.it

Born in the small town on the hill, he currently lives in Policoro. He's simply doing the great job: singing about Basilicata. I absolutely love his song Matera il sogno si avvera (Matera A Dream Comes True):
She will come into your heart, she will take your breath away
She will carry you into the world where the words are born, with no age!
She will open the doors, make you feel like at home,
she will embrace you in the sun, and then in the silence speak to you.
If you come to Matera I'll take you to the Sassi,
where the wind is tracking your steps, you look at her
and don't believe your eyes, come to Matera…
Doesn't seem to be true, the heart is beating, a dream comes true!
In Matera, what you look for it was already, day and night beauty
Matera, sea of light and Saint Eustachio
where the churches are resting over the homes, we are in Matera.
The grain grows quickly, and changes into bread
and falcons in the sky are spreading the wings at liberty!
When a Feast is coming with the carriage of Bruna
there is a boom od the lights, the fire and colours, you won't forget
in the “Caveoso” and “Barisano” everything is a magical over there
In Matera, what you're looking for it was already,
a real life fairy tale, it's where crickets are singing
where music is eternal, and the life is painting
stone images, we are in Matera, the sky is opening,
the time is stopping, a dream comes true… Come to Matera.

Mam duży problem z serwisami społecznościowymi. Cała ta sprawa z zabieganiem o “like” wydaje się dobra dla dzieciaków, prawda? Z drugiej strony jak do cholery ludzie mają się dowiedzieć o twoim pisaniu? Media społecznościowe to dobre narzędzie marketingowe. Ja mam jednak problem. W głębi serca chcę być jak Antonio Labate, wspaniały artysta.

Urodzony w miasteczku na wzgórzu, mieszka w Policoro. Zwyczjnie wykonuje dobrą robotę: śpiewa o Basilicacie. Uwielbiam jego piosenkę Matera il sogno si avvera (Matera spełnia się marzenie):
Wkroczy w twoje serce, oddech twój zatrzyma
Zabierze cię do świata gdzie słowa które się rodzą nie mają lat!
Drzwi przed tobą otworzy, poczujesz się jak w domu,
obejmuje w słońcu a potem pośród ciszy rozmawia z tobą…
Przyjedziesz do Matery, zabiorę cię w Sassi
tam gdzie wiatr idzie w twoje ślady, kiedy na nią patrzysz
nie wierzysz swoim oczom, przyjedź do Matery...
Do Matery, to czego szukasz już było, piekna dniem i nocą,
Matera, tam gdzie morze świateł, gdzie święty Eustachy,
gdzie kościół spoczywa nad domem, jesteśmy w Materze,
nie chce się wierzyć, w biciu serca spełnia się marzenie!
Ziarno dojrzewa prędko, potem staje się chlebem
Sokoły na swoim niebie rozchylają skrzydła, wolność ta!
A kiedy nadchodzi święto, jest karoca Bruny,
zawirowanie świateł, ogni i kolorów, nie zapomnisz ich!
Gdy przyjdziesz do Matery zabiorę cię w Sassi
do Caveoso i Barisano, tam gdzie wszystko jest zaczarowane,
przyjedź do Matery, do Matery, to czego szukasz już było,
to bajka prawdziwa, Matera, gdzie śpiewają świerszcze,
gdzie muzyka jest wieczna, gdzie życie maluje swoje
obrazy z kamienia, oto Matera, niebo się otwiera,
czas się zatrzyma a sen się spełnia… Przyjedź do Matery.

Sunday, October 14, 2018

Dannate nuvole

Grocery store cashier, a woman in her late forties doesn't seem to care about the appearance – except her nails. Long and acrylic, decorated with fancy patterns, it draws attention. Few days ago I noticed that her hands looked just normal, with short nails, and not polish at all… Does she feel that nothing is worth the effort anymore, like in Italian song:
instagram.com/ryzek

When I walk over this damned clouds
I see everything that escapes from my mind
Nothing goes on nothing, nothing goes on and you know that
But you never habituate to it
When I walk in this tears valley
I see that everything has to be abandoned
Nothing goes on nothing, nothing goes on and you know that
But you never habituate to it
Who knows why lyrictranslate

Everything will be taken away from us – quickly or gradually - our look, power, even the loved ones. “Nothing is true nothing is true, nothing”? And if that's so – maybe that's where our freedom – and victory - is? Anyway, the last time I saw “my” cashier, she had her fancy acrylic nails back. “You will go on/Who knows why.”

Kasjerka ze sklepu, kobieta dobrze po czterdziestce nie zdaje się dbać o wygląd – oprócz paznokci. Długie, akrylowe, z wymyślnymi wzorkami, przyciągają uwagę. Parę dni temu zauważyłam, że je dłonie wyglądają zwyczajnie, z krótkimi paznokciami, bez lakieru… Czyżby poczuła, że nic nie jest warte wysiłku, jak we włoskiej piosence:

Kiedy wchodze na te
chmury cholerne
gdzie wszystko z umysłu
mi się wymyka
Nic nie jest wieczne, nie jest wieczne
dobrze to wiesz
ale
ty nie przywykniesz
dlaczego, kto wie

Zostanie nam odebrane – powoli albo szybko - nasz dobry wygląd, władza, drogie osoby… “Wszystko jest nieprawdą, wszystko”? A jeśli tak, to może właśnie tu leży nasza wolność – i zwycięstwo? W każdym razie, ostatnim razem kiedy widziałam “moją” kasjerkę, miała swoje wymyślne paznokcie z powrotem. “Może to wiesz/Ale nie poddasz się.”

Sunday, October 22, 2017

Un homme debout

How about the asylum seekers?” - Someone asked me last summer in Poland. “I saw in the TV that they arrive in Italy almost daily”. I said that there are black people asking for money in front of every shop or cafe. „It's a good job that our government doesn't want refugees!” - She told me. Polish politicians insist that Muslim migrants could be a ticking bomb.
 barenakedislam.com

They could bring „a wave of agression especially towards women”, and carry dangerous parasities… A black man walked into a bar. His clothes looked like an old pyjamas. „Ciao, bello!” - The bar staff smiled. „Ciao, Gino!” - He said giving him 50€. „I've got no change!” - Gino said, but he insisted to pay for previously not paid beer.

Suddenly he wasn't „illegal.” He become a person, like in the song Un homme debout:
Despite all my problems/I remain a man standing
Pray that I get over it/Pray that I feel better
Don’t throw the fault at me/Don’t close the door on me (lyrictranslation.com)
A good Christian is someone who helps, not necessarily by accepting refugees” - Polish minister said. Does he?

P.S. It says: “Today refugees, tomorrow terrorists.”

Jak tam z uchodźcami?” - zapytał ktoś zeszłego lata w Polsce. „Widziałam w telewizji, że napływają do Włoch codziennie.” Powiedziałam, że przed każdym sklepem czy kawiarnią stoi ciemnoskóry, proszący o jałmużnę człowiek. „Dobrze, że nasz rząd ich nie chce!” - odparła. Polscy politycy twierdzą, że muzułmańscy emigranci to tykająca bomba.

Przenoszą groźne pasożyty, istnieje ryzyko fali agresji, zwłaszcza wobec kobiet… Do baru wszedł czarnoskóry mężczyzna. Jego ubranie przypominało starą piżamę. „Ciao, bello!” - uśmiechnął się barman. „Ciao, Gino!” - odparł, dając mu 50 euro. „Nie mam reszty!” - rzekł Gino, ale on nalegał, żeby zapłacić za wzięte na kredyt piwo.

Nagle nie był już “nielegalny” - stał się człowiekiem, jak w piosence Un homme debout:
Mimo wszystkich męczarni wciąż pozostaję człowiekiem
Módlcie się za mnie bym dalej był/Módlcie się, bym dobrze się czuł
Nie zrzucajcie na mnie win/Nie zamykajcie drzwi (tekstowo.pl)
Dobry chrześcijanin to ktoś, kto pomaga, a niekoniecznie przyjmuje uchodźców” - rzekła polska minister. Czyżby? 


Sunday, May 21, 2017

Not for you/Nie dla ciebie

I remember that old woman from the nursing home where I used to work back in 2006. One of my first days I was in her room with C. She wouldn't open her eyes even when we were feeding her. “She's tired of living!” - I said. C. laughed but I really meant it. Adam Smith used to wonder if his future wife would make him happy.
Źródło: internet

““Marriage isn't for you!” - His father said. “You marry for your family, for your future children.” I think that most of our life isn't about our needs, hopes and dreams. Almost everyone who has even been to school hates it, but is “for our own good.” You don't like your job? It's normal: most people are having the same problem.

Work all day and you cry all night/You ain't loving life, you say your hands are tied” - The song says. “Come out of the dark, into the light/Whatever your fear is, it will be all right.” Love the life you live, live the life you love, they say. Or let's hope that there is something like next life, and it'll be meant for you

Pamiętam staruszkę z domu opieki, w którym pracowałam w 2006 r. Jednego z pierwszych dni byłam w jej pokoju z C. Nie otwierała oczu nawet kiedy ją karmiłam. “Zmęczyło ją życie!” - rzekłam. C. się roześmiał, ale ja mówiłam poważnie. Adam Smith zastanawiał się, czy przyszła żona potrafi dać mu szczęście.

Małżeństwo nie jest dla ciebie!” - powiedział mu ojciec. “Żenisz się dla rodziny, przyszłych dzieci.” Myślę, że w większości naszego życia nie chodzi o nasze potrzeby, nadzieje, marzenia. Prawie każdy kto chodził do szkoły jej nie cierpi, ale “to dla naszego dobra”. Nie lubisz roboty? To normalne: ten problem ma większość ludzi.

Pracujesz cały dzień i całą noc płaczesz/Nie lubisz swego życia, mówisz że masz związane ręce” - mówią słowa piosenki. “Wyjdź z mroku w jasność/Czego byś się nie bał, wszystko się ułoży.” Kochaj swoje życie, żyj tak, jak kochasz, mówią. Albo miej nadzieję, że istnieje kolejne życie, i że będzie dla dla ciebie.