Showing posts with label La pasta. Show all posts
Showing posts with label La pasta. Show all posts

Thursday, May 12, 2016

Other people/Inni ludzie

The parents has been complaining of poor quality meal in school canteen. “Instead of pasta, the kids had potato cake for first dish!” - Someone told me. “It's unacceptable!” I wanted to say that when living in Poland, I was eating pasta maybe once a month, but I gave up. If I tell my mother-in-low that the children have not eaten pasta for dinner she's looking askance at me.

Nothing needs so reforming as other people's habits” (Mark Twain). “German people are so strange!” - S. told me. “I saw them eating pasta, meat and salad on one plate! Besides, they drank cappuccino during they dinner!”. Italians only drink water or wine with meal and they find disgusting idea of putting meat in pasta.

Combing the dog in the kitchen table is worse: I heard the story of French woman who would do it. There is a a bit of rivalry between Italians and French people. G. bought a plane ticket to France. During the trip he spoke in Italian to French stewardess. “She ignored me!” - He said. “But when I said “puttana!” she gave me an angry look: she understood!”.

Rodzice narzekają na jakość jedzenia w szkolnej stołówce. “Zamiast makaronu, dzieci dostały zapiekankę z ziemniaków na pierwsze danie!” - mówił ktoś. “To niedopuszczalne!”. Chciałam powiedzieć, że kiedy mieszkałam w Polsce, jadłam makaron raz na miesiąc, ale dałam spokój. Kiedy mówię teściowej, że dzieci nie jadły makaronu na obiad, patrzy na mnie złym okiem.

Nic tak nie potrzebuje zmiany, jak przyzwyczajenia innych” (Mark Twain). “Niemcy są tacy dziwni!” - rzekła S. “Widziałam, jak jedli makaron, mięso i sałatę na jednym talerzu. Poza tym piją cappuccino do obiadu!”. Włosi piją wodę i wino podczas posiłku, położenie mięsa obok makaronu ich brzydzi.

Czesanie psa w kuchni jest jeszcze gorsze. Słyszałam historię Francuzki, która to robiła. Istnieje pewna rywalizacja między Francuzami i Włochami. G. kupił bilet lotniczy do Francji. Na pokładzie odezwał się po włosku do francuskiej stewardessy. “Zignorowała mnie!” - opowiadał. “Ale kiedy rzuciłem: 'puttana' spojrzała na mnie złym okiem. Zrozumiała!”.

Tuesday, April 7, 2015

Fave e cicorie

A friend sent me that photo asking what it is. I recognized it immediately: it’s cichorium endivia – I saw it many times at local grocery. The first time in my life I ate it in Basilicata: my mother-in-law makes amazing “fave e cicorie” plate (cichorium and broad bean puree). 
 
Southern Italian kitchen is simple and affordable. Springtime is perfect for foraging wild asparagus. My friend S. is walking long kilometers to find the plant that taste so good. Some time ago M. told me that her husband loves snails. Apparently the area is full of tasty snails and he knows where to find them.

I told M. that I never tasted it. Few days later she brought me small pot of cooked snails. I thanked her but couldn’t bring myself to eat the garlic smell rarity. However I understand that mine is only prejudice. Snails are much better than chicken I use to buy. Meat industry uses antibiotics. “Return to Nature” that’s what we need.

Znajoma wysłała mi zdjęcie, pytając, co to takiego. Od razu rozpoznałam cykorię – dość często widzę ją w naszym sklepie. Po raz pierwszy jadłam to w Basilicacie – moja teściowa robi wspaniałe “fave e cicorie” (cykoria z rozgotowanym bobem). Południowi Włosi cenią tanią i prostą kuchnię.

Wiosna jest doskonała na zbieranie dzikich szparagów. Moja znajoma S. przemierza kilometry w poszukiwaniu rośliny o niezwykłym smaku. Jakiś czas temu M. wspomniała, że jej mąż lubi ślimaki. Okolica obfituje ponoć w smaczne ślimaczki a on wie, gdzie je zbierać. Powiedziałam, że nigdy tego nie próbowałam.

Parę dni później przyniosła mi garnuszek pełen gotowanych ślimaków. Podziękowałam, ale nie odważyłam się skosztować zalatującego czosnkiem przysmaku. Zdaję sobie sprawę, że to uprzedzenia: ślimaki są lepsze od kurczaków, które kupuję. Branża mięsna używa antybiotyków. Powrót do natury, oto czego nam potrzeba.


Sunday, November 30, 2014

Bread fried in oil /Smażony chleb

My neighbour complimented me for hanging out laundry on the clothesline. I told her: or nice and tidy, or nothing!” – Revealed F. “I’d always make sure not to put my knickers in the first line!” The weather in Italy is nice: kids are still using the playground. I like talking with other mums – even if their chats may be monotonic. 
The photo from: Io mangio e bevo Lucano

Talking about the laundry is quite unusual. The main topic is food. The everlasting phrase: “What will you have for a dinner?” is the number one. My friends from the playground can have endless chats about it. If you’d ask S. the answer may be “panzerotti” (savory filled pastries). M. would often make pizza with ham and French fries on the top…

Surrounded by perfect housewives, also I’m getting better. I’ve taught myself some Italian recipes – here everyone has something to teach you. But sometimes I’m tired of it. A couple of days ago my friends from the playground were talking about the food from “historical” point of view. “When I was small my granny would make me bread fried in oil!” – A. started. I was like: “Oh no!”.

Sąsiadka pochwaliła mnie za rozwieszanie prania. Powiedziałam: porządnie albo wcale!” – opowiadała F. „Nigdy nie wieszam majtek w pierwszym rzędzie na balkonie!” Pogoda we Włoszech jest ładna: dzieci wciąż chodzą na plac zabaw. Lubię rozmowy z innymi mamami, nawet jeśli są dość monotonne. Temat prania jest dość rzadki.

Najważniejsze jest jedzenie. Nieśmiertelna fraza: “Co robisz na kolację?” to numer jeden. Koleżanki z placu zabaw mogą rozprawiać o tym w nieskończoność. Jeśli zapytasz S. odpowiedź może brzmieć: „panzerotti” (smażone pierożki drożdżowe z nadzieniem). M. często robi pizzę z szynką i frytkami na wierzchu...

Otoczona przez perfekcyjne gosposie, ja też się doskonalę. Znam trochę włoskich przepisów – tutaj każdy może cię czegoś nauczyć. Ale czasami trochę mnie to męczy. Parę dni temu koleżanki z placu zabaw rozmawiały o jedzeniu z „historycznego” punktu widzenia. „Kiedy byłam mała, babka smażyła mi chleb na oleju!” – zaczęła A. „O nie!” – pomyślałam.

Tuesday, October 15, 2013

Minestrone


Italy is a beautiful country, everyone loves the sea and long mountain chain, but there is not much of the land under cultivation. Numerous hills of Basilicata since June look like the landscape of desert. The “parents’” generation is very savvy. They remember the times when one would be eating only “pane e pane cotto” – bread and bread cooked with some cheese and oil. 
 
Elderly T. is petite, sweet and very chatty – typical Italian “granny”. At the local shop, she would buy only discounted products. “You see, I wanted make minestrone [vegetable soup] but it was no frozen vegetables in offer. I bought some fresh veg and I had my minestrone for lunch. It was special!” – She told me a couple of days ago.

My mum – the only breadwinner – was no good when it comes to saving. When I went to Poland in 2012 I noticed her buying – let’s say – some butter while there was still a lot of it in the fridge. The years I lived in Basilicata made me say: “You are wasting money!”. “I wasn’t working for 40 years only to deprive myself of everything!” – She told me. I agreed with her.

Włochy to piękny kraj, cieszą oczy łańcuchy gór, ziemi uprawnej jednak wydaje się być niewiele. Liczne wzgórza Basilicaty już od maja – czerwca przypominają krajobraz pustynny. Pokolenie „rodziców” jest bardzo oszczędne. Pamiętają czasy, kiedy do jedzenia był tylko „pane e pane cotto” - chleb i chleb gotowany z odrobiną sera i oliwy.

Starsza T. jest drobna, miła i rozmowna – typowa włoska „babcia”. T. kupuje tylko przecenione produkty w miejscowym sklepie. „Wiesz, chciałam zrobić minestrone [zupa warzywna], ale nie było mrożonych warzyw w ofercie. Kupiłam trochę świeżych i zjadłam minestrone na obiad. Była nadzwyczajna!” – powiedziała mi parę dni temu.

Moja mama – jedyny “żywiciel” – nie umiała oszczędzać. Kiedy przyjechałam do Polski w 2012 r. zauważyłam, że kupowała – powiedzmy – masło, podczas gdy nie brakowało go w lodówce. Lata spędzone w Basilicacie nakazały mi powiedzieć: „Marnujesz pieniądze!” „Nie po to pracowałam 40 lat, by odmawiać sobie wszystkiego!” – odparła mama. Przyznałam jej rację.

Tuesday, August 6, 2013

Ola, Stenia’s granny/Ola, babcia Steni



My working mum cooked because she had to – she was hardly an inspiration for me. But there was always someone to learn from. Like Ola, Stenia’s granny. Thanks to Ola there was always something nice to eat in their kitchen. I tasted hot buns, butter cookies, tasty chicken soup with pasta… Ola taught me that cooking could be nice.
Źródło: Internet

I wanted to try her dishes so since early age I started experimenting with food. Here in Italy I’ve learned how to cook cheaper. Southern Italians are good with saving - every now and then you would see someone arguing with the shopkeeper. The clients would explain that the product is for sure discounted and cost a couple of euro cents less.

Italians are not shy when it comes to asking for some meat scraps in the butcher shop – and they wouldn’t explain: it’s for the dog. Pasta with peas is cheap. Bring to boil a pot with some water, frozen peas, salt and olive oil. It needs to cook over very little heat. When ready plunge short small tubes pasta in the boiling water. Simple and doesn't make you fat:)

Moja pracująca mama gotowała, bo musiała i nie była dla mnie dużą inspiracją. Ale zawsze był ktoś do podpatrzenia. Jak Ola, babcia Steni. Dzięki Oli w ich kuchni zawsze znajdowało się coś dobrego do jedzenia. Zajadaliśmy jej bułeczki, ciastka maślane, dobry rosół z kluskami. Ola nauczyła mnie, że gotowanie może sprawiać radość.

Chciałam spróbować jej potraw i eksperymentowałam z jedzeniem. Mieszkając w Basilicacie zobaczyłam, jak gotować taniej. Południowi Włosi umieją oszczędzać – nieraz słyszy się jak klient tłumaczy, że produkt jest w ofercie i kosztuje kilka euro centów mniej.

Włosi nie krępują się prosić o skrawki na stoisku mięsnym i nie tłumaczą, że „to dla pieska”. Łatwy i tani makaron z groszkiem: napełnij niewielką ilością wody garnek z mrożonym groszkiem, solą i oliwą. Powinien się gotować na wolnym ogniu. Kiedy zmięknie, ugotuj drobny makaron zgodnie z instrukcją. Proste i nie tuczy:)