Showing posts with label Sin/Grzech. Show all posts
Showing posts with label Sin/Grzech. Show all posts

Monday, August 8, 2022

Karma

How would you feel if your reflection showed the little doggy from the photo? Small and ridiculous, isn’t it? That’s why don Juan is right: freedom begins with understanding that our world is pure image. But we need an illusion, and have no guts to be ourselves. „The Tibetan Book of Dead” says that after death the light calls us, but we prefer to hide in the darkness. We believe that a monster is after us: it’s „real” because created of past transgressions.

Someone out there has to be punished. Dealing with the stain of „sin” our divided mind he’s rejecting the „dirty” part. The only rescue is projection: the process of displacing one’s unwanted and negative feelings onto a different object. Metaphorically speaking, our spirit gets „a dog to beat.” The character and her experience is constructed by the signals within your brain. Since birth, he’s „guily” and judged by everyone. We come here „without face” and the world is our mirror.

As I wrote earlier, my reflection from the beginning was making me afraid. Not only my „dog” was useless, but had also a bunch of „sins” on conscience. I did, what it could, punishing myself, and got addicted to suffering. Deep in depression I was sick of everything. But it’s over now: understanding that I’m not guilty made „my dog” looking just like in the photo, nice and friendly. The poor „Earthbound spirit” may go towards the light, and if the „monster” shows up, he can say: „Kiss my ass! You’re not existing.”

Jak byś się czuł, gdyby z lustra patrzyło na ciebie odbicie pieska ze zdjęcia? Mały i żałosny, czyż nie tak? Dlatego właśnie don Juan ma rację: wolność zaczyna się od zrozumienia, że świat to tylko obraz. Nam jednak potrzebna jest iluzja, nie mamy odwagi, ażeby być sobą. „Tybetańska księga zmarłych” mówi, że po śmierci woła do siebie światło, wolimy jednak, by ukryła nas ciemność. Wierzymy, że ściga nas potwór: jest „prawdziwy” bo stworzony z dawnych występków.

Ktoś musi być ukarany. Walcząc ze zmazą „grzechu” nasz podzielony umysł odrzuca część „nieczystą.” Ratunkiem jest projekcja, czyli przypisywanie własnych, niepożądanych i negatywnych uczuć innym. Mówiąc metaforycznie nasz duch dostaje „psa do bicia.” Cała postać i jej doświadczenia tworzone są z sygnałów w umyśle. Od urodzenia jest „winna” i sądzona przez wszystkich. Przychodzimy tutaj „bez twarzy” i świat jest naszym lustrem.

Jak pisałam wcześniej, moje odbicie od początku pokazywało kawałek gówna: „pies” nie nadawał się do niczego, miał również kupę „grzechów” na sumieniu. Robiłam, co mogłam: karałam siebie, uzależniając się od cierpienia. Pogrążona w depresji, miałam dosyć wszystkiego. To jednak koniec: zrozumienie, że nie jestem winna sprawiło, że mój „pies” wygląda jak ten na zdjęciu, jest miły i przyjacielski. Biedny „uwiązany do ziemi” duch może iść w stronę światła. A jeśli pokaże się „potwór” powiedzieć: „Pocałuj mnie w dupę! Ty nie istniejesz.”

Wednesday, July 27, 2022

69.A Course in Miracles/Kurs cudów

Tips for avoiding sin: first, recognize that, for example, eating apples is evil, and try to stay away from it. We believe that Lord had made a holy day: what distinguishes it from the others, is that on Friday for Muslims, Saturday for Jews, and Sunday for catholic it’s easier to become a sinner. You cannot work in the garden, go on shopping… It should be called „sinful day.” Our world appears reasonable – why makes us believe in this stuff?

Maybe because has to earn a living. The known to all phrase means that we don’t have a life for real, but only „on credit.” We need to search for it outside: it’s situated in milk, in the piece of meat, and bread rolls. Our existence is short, and disappears from the memory… „The spirit is the true self, not the physical figure which can be pointed out by your finger” – Cicero wrote.

Our world needs a real life, which is eternal. Buddhism (which doesn’t count our sins) teaches that human soul never dies, but passes through a succession of lives. Our deeds accumulate in the form of carma. As „A Course in Miracles” says, sin „proves” that God’s son is evil. If Buddhists are right, it means endless cycle of suffering and rebirth. Our world makes us believe that we can commit crime, and must be punished – in this way, earning a living.

Sposób na uniknięcie grzechu: najpierw uwierz, na przykład, że jedzenie jabłek jest złe, a potem trzymaj się od nich z daleka. Myślimy, że Bóg ustanowił dzień święty – co go odróżnia od innych, to że w piątek dla muzułmanów, sobotę dla Żydów, niedzielę dla katolików łatwiej jest nagrzeszyć. Nie można pracować w ogrodzie, iść na zakupy… Powinno się go nazwać „dzień grzeszny.” Nasz świat wydaje się rozsądny – czemu karze wierzyć w te rzeczy?

Może dlatego, że zarabia na życie. Ta dobrze znana fraza oznacza, że nie mamy go naprawdę, lecz „na kredyt.” Musimy go szukać na zewnątrz: znajduje się w mleku, kawałku mięsa, bułeczkach. Nasza egzystencja jest krótka i znika z pamięci… „Duch jest prawdziwym „ja” nie zaś postać fizyczna, którą można wskazać palcem” – napisał Cyceron. Nasz świat potrzebuje prawdziwego życia, które jest wieczne.

Buddyści (którzy nie liczą grzechów) uczą, że ludzka dusza nie umiera, lecz przechodzi w kolejne życia. Nasze uczynki kumulują się w postaci karmy. Jak mówi „Kurs cudów” grzech „dowodzi” że Syn Boży jest zły. Jeśli buddyści mają rację, oznacza to niekończący się cykl narodzin i cierpień. Świat każe nam wierzyć, że możemy popełnić zbrodnię i kara się należy – w ten sposób zarabia na życie.


Tuesday, July 26, 2022

The best tip/Najlepszy sposób

 

I’m using context reverso to translate my blog posts. It happens that I type a word, and the search engine considers it vulgar. „Examples may contain inappriopriate content” – I read. If the „sin” exist even in my free online dictionary, it must be necessary. Our guilt only seemingly is something undesirable. In fact gives sense to man’s existence. It’s about balance: generally, we feel small and insignificant.

We must work for a piece of bread, but eating is not enough! Our „sin” comes to help: life acquires meaning if we could do „evil.” Definition of sin sounds dangerous: it’s voluntary breaking a convent with God. If it’s true, it would clearly mean that Heavenly Father signed sort of a conract, setting the conditions under which you can breake it. „There is no truth. There is only perception” – Gustave Flaubert wrote.

An alliance with God is never the same for everyone. A Jew will go to synagogue, Muslim to mosque, catholic to his church, and everyone hears different things. For my neighbour Hela Sunday shopping would be seriously sinful. Friday is the holy day for Abdul, my friend from Bari. To me, God is only love, and that’s why never signed any contract. The best tip to avoid sin is: you don’t have to believe it.

Używam context reverso do tłumaczenia moich wpisów. Zdarza się, że wpisuję słowo, które wyszukiwarka uznaje za wulgarne. „Przykład zawiera nieodpowiednie treści” – czytam. Jeżeli „grzech” istnieje nawet w słowniku internetowym, to musi być konieczny. Nasza wina pozornie tylko wydaje się niepożądana. W rzeczywistości nadaje sens egzystencji. Chodzi o balans: zasadniczo, czujemy się mali i pozbawieni znaczenia.

Musimy pracować za kawałek chleba: nie wystarcza nam jedzenie! Z pomocą przychodzi „grzech” – życie nabiera znaczenia, jeśli możemy czynić coś złego. Definicja grzechu brzmi groźnie: to dobrowolne zerwanie przymierza z Bogiem. Jeśli to prawda, to Ojciec Niebieski podpisał rodzaj kontraktu, ustalając kondycje, pod którymi można go złamać. „Nie istnieje prawda, tylko percepcja” – pisał Gustaw Flaubert.

Przymierze z Bogiem nie jest takie same dla wszystkich. Żyd pójdzie do synagogi, muzułmanin do meczetu, katolik do kościoła i każdy usłyszy coś innego. Dla mojej sąsiadki Heli kupowanie w niedzielę to poważny grzech. Piątek jest dniem świętym dla Abdula, znajomego z Bari. Dla mnie Bóg jest miłością i dlatego nie podpisuje kontraktów. Najlepszy sposób na unikanie grzechu to w niego nie wierzyć.


Monday, July 25, 2022

Una via di salvezza

 

The child looks into the mirror and thereby giving himself some meaning. He thinks he can substitute himself with the mirror image” – I read. This could have disasterous effects, because we believe that the others are true reflection of ourselves. My mother was judging all the time perfectly innocent child. She was the mirror: I could see clearly that I’ve turned into a piece of shit. We know that our poop smells bad.

There was something special about me: excessive sweating. In the first class of the high school my colleagues pointed out to me. It was tarrible: my piece of shit reflected in so many mirrors! For years, I tried to fix the distorted self-image. My relationship with Angelo meant „una via di salvezza” (the road to rescue). For the first time somebody was looking at me, his eyes reflecting a decent person. But it lasted not long.

In the mirror appeared my mother: she started accusing me, and the old piece of shit returned to his place. Defending myself, I started blaming my husband. It was the biggest mistake: not only I was unable to cleanse myself. Judging my husband made him look in my eyes like something „evil.” The reason I write all this is to get rid of all the „mess” in my head. The idea to popularize it works very well. It’s not „mine” anymore: only some informational data accessible for everyone.

Dziecko patrzy w lustro i nadaje sobie znaczenie. Myśli, że może siebie zastąpić obrazem widzianym w lustrze” – czytam. Ma to katastrofalne skutki, prowadząc do wiary, że inni są naszym prawdziwym odbiciem. Moja matka osądzała niewinne dziecko. Stała się moim lustrem: widziałam wyraźnie, że zmieniłam się w kawał gówna. Jak wiemy, kupa ma paskudny zapach.

Miałam pewną specjalną właściwość: pociłam się nadmiernie. W pierwszej klasie szkoły średniej koledzy zwracali mi uwagę. Było to okropne, mój kawałek gówna odbijał się w tych wszystkich lustrach! Przez lata starałam się naprawić skrzywione odbicie. Związek z Angelo oznaczał „una via di salvezza” (drogę ratunku). Po raz pierwszy ktoś na mnie patrzył i w jego oczach odbijała się przyzwoita postać! Nie trwało to jednak długo.

W lustrze pojawiła się matka: zaczęła oskarżać, i stary kawałek gówna wrócił na swoje miejsce. Broniąc się, zaczęłam obwiniać męża. To wielka pomyłka: nie dość, że nie zdołałam się oczyścić. Osądzanie Angelo w moich oczach zmieniło go w kawałek gówna. Powodem, dla którego piszę jest chęć uwolnienia się od „kupy” w mojej głowie. Pomysł, by wszystko upowszechnić się sprawdza. Nie jest już „moja” – to dane informacyjne, dostępne dla wszystkich.


Sunday, July 24, 2022

Magical thinking/Myślenie magiczne

 

I bought sports bra for jogging, and went for a run but I began to feel knee pain from arthritis. Still, I was determined to use it, because I paid for it. The price gives value – our purchase become precious if it’s high. The rule works in the case of sin. One day the church decided that people who go on the market on Sunday do evil. Before this action was completely innocent.

It means that you could get your bread on Sunday, without even worrying about it. Well, someone thought how to make this difficult, and established that it would cost you the price of vice. If you pay, you are a sinner. Our subconsciousness records information: befeore we were just ordinary, and we became more important. It’s like „the sin” put something special to our person. In reality it makes nothing: the process is a magical thinking.

We believe that a person who is of creating our sins has a certain power. In the case of priest Ryszard, handed over by God. We are sure that our good Father is always looking for something evil. Logically, we don’t like the idea, and rebel against it, buying milk on Sunday. We pay the price of „sin” to prove that we have a power to go against God’s will… In reality we are paying the price of guilt, because we never want to think. The hell, you have to create it.

Kupiłam stanik sportowy: chciałam pobiegać, ale zaczęłam odczuwać bóle stawów kolanowych. Pomimo wszystko, postanowiłam go używać, jako że zapłaciłam. Cena nadaje wartość – jeśli jest wysoka, nasz zakup staje się cenny. Zasada sprawdza się w przypadku grzechu. Pewnego dnia kościół zdecydował, że ludzie, którzy kupują w niedzielę czynią zło. Wcześniej czynność ta była zupełnie niewinna.

Innymi słowy, bez przejmowania się mogłeś kupić bochenek chleba w niedzielę. Cóż, ktoś pomyślał, aby to utrudnić decydując, że cała rzecz kosztować będzie słoną cenę występku. Jeśli płacisz, stajesz się grzesznikiem. Nasza podświadomość rejestruje informację: byliśmy zwyczajni i nagle staliśmy ważniejsi. Zupełnie jakby „grzech” dał naszej osobie coś specjalnego. W rzeczywistości nic nie czyni” cały proces to myślenie magiczne.

Wierzymy, że osoba, która tworzy nasze grzechy ma pewną moc. W przypadku księdza Ryśka, wręczoną mu przez Boga. Jesteśmy pewni, że dobry Ojciec wciąż szuka czegoś złego. Całkiem logicznie, ta myśl się nam nie podoba. Buntujemy się, kupując mleko w niedzielę. Płacimy cenę grzechu udowadniając, że mamy siłę by się woli Bożej sprzeciwić. W rzeczywistości płacimy cenę winy, bo nie używamy umysłu. Piekło trzeba wymyślić.


Saturday, July 23, 2022

Some evil/Coś złego

Our world is ever changing, but some things remain unchanged. Every day we eat a lot of tasty things, and our food always turn into poo. What was good then is bad now. We recognize that our mess is impure: luckily it’s easy to get rid of it. Our thoughts also are becoming ugly, but we tend to keep it. Mind can be compared to a library: life is about writing books. For more than 10 years I was reading the same chapter.

It was all about my mother’s accusation. I listened to it, and she became my mirror. I could see clearly that my reflection pictured a piece of shit. I couldn’t live with it: seeking salvation, I started to blame my husband. Honestly, I tried my very best, just like my mother before. I was getting revenge for feeling such a piece of shit for life. Angelo’s „sin” completely disturbed my vision.

I couldn’t see the good guy, who worked hard, and after returning home did the homework with our children. Some evil take his place: my „shitty thoughts.” „The feelings we are having in any given moment are arising from our thoughts, not from our external circumstances” – Barry Brownstein wrote. „Forgetting this truth, I believe other people and circumstances are to blame for my feelings; suffering results.”

Nasz świat zmienia się bez przerwy, ale niektóre rzeczy są stałe. Każdego dnia jemy dużo smacznych rzeczy i nasze jedzenie zawsze staje się kupą. To, co było dobre, jest złe teraz. Zgadzamy się, że odchody są nieczyste, na szczęście łatwo się ich pozbyć. Nasze myśli też stają się niedobre, ale je chcemy zatrzymać. Umysł można porównać do biblioteki: życie polega na pisaniu książek. Przez ponad 10 lat czytałam ten sam rozdział.

Chodziło o oskarżenia matki. Słuchałam jej, stała się lustrem. Widziałam wyraźnie, że moje odbicie przedstawia kawałek gówna. Nie mogłam z tym żyć: szukając ratunku, zaczęłam winić męża. Naprawdę się starałam, całkiem jak matka wcześniej. „Grzech” Angelo kompletnie przesłonił mi obraz.

Nie mogłam zobaczyć dobrego człowieka, który pracował ciężko, a po powrocie do domu odrabiał lekcje z dziećmi. Jego miejsce zajęło coś złego: moje „gówniane myśli.” „Uczucia, jakich doznajemy w danym momencie są efektem myśli, a nie okoliczności zewnętrznych” – pisze Barry Brownstein. „Zapominając o tym, wierzymy, że winni naszych uczuć są ludzie i zdarzenia, cierpiąc z tego powodu.”




Friday, July 22, 2022

68.A course in miracles/Kurs cudów

I’m back in Poland. Every day I walk down my favourite road among the fields. The smell of hay remindes the years of youth. I had a beautiful orchard, trees full of fruit, a field of flowers, and cats, that I love. Everything was good, except on thing: my mother’s eye. She would judge me, teaching that I’m the fear. It works like that: first, we’re deciding that they’re two things, good and bad.

Let’s say, that a rat is mean, while domestic guinea pig is cute. The idea that evil is awakened causes fear. Our mind attributes to a rat bad qualities oblivious to the fact that judges his own thoughts, and not reality. We all judge, that’s whe we live our lives so afraid. We check the weather, and decide that 10°C is no good. We live the house depressed: something wrong awaits us in the open.

My beloved good soldier Švejk is fearless and indestructibile because he don’t judge. He’s always happy: locked up in the cell, he would sing the praises of modern jail. He really likes the mental institution – why not? They are feeding Švejk, giving him a bath, and even whiping his bottom. „Father unless I judge I cannot wheep” – „A Course in Miracles” says. This is the great fact! If you judge yourself, you’ll see the face of fear.

Jestem znowu w Polsce. Każdego dnia spaceruję ulubioną dróżką pośród pól. Zapach siana przypomina czasy młodości. Miałam piękny sad, pełen drzew owocowych, kwiecistą łąkę, koty, które uwielbiam. Wszystko było dobre, oprócz jednej rzeczy: oka matki. Osądzało mnie ucząc, że stałam się lękiem. Działa to tak: najpierw decydujemy, że istnieją dwie rzeczy, zła i dobra.

Powiedzmy, że szczur jest niedobry, a świnka morska sympatyczna. Myśl, że obudziło się zło napawa słusznym lękiem. Nasz umysł przypisuje negatywne cechy szczurowi nieświadom, że osądza własne koncepcje, a nie rzeczywistość. Oceniamy bez przerwy, dlatego żyjemy w lęku. Sprawdzamy pogodę decydując, że 10°C to nic dobrego. Wychodzimy na dwór przygnębieni: czeka nas coś złego.

Mój ukochany dobry wojak Szwejk jest pozbawiony lęku, niezniszczalny bo nie osądza. Zawsze się cieszy: zamknięty w celi, wychwala zalety więzienia. Lubi zakład psychiatryczny – czemu nie? Myją Szwejka, karmią, a nawet wycierają tyłek. „Kurs cudów” mówi: Ojcze, jeśli nie osądzam, nie mogę płakać.” To wielka prawda! Osądzając siebie, zobaczysz twarz lęku.




Wednesday, July 20, 2022

This view/Ten pogląd

Why don’t you come visit grandma Hela?” - Her son asked. I did: the old woman listen to Radio Maryja, and is very religious. She would say angry things: „People who go on the market on Sunday have a sin… Even mortal sin!” That may sound humble, but it is not. God did not create evil. The existence of sin would prove that we have a power to force our will upon Him.

It’s enough that I buy milk and croissants on Sunday, and I’ve become like the Pokémon Pikachu: his name supposedly mean: „stronger than God.” But, like they say, many things that seem threatening in the dark become welcoming when we shine a light on them. It’s because everything depends on one’s perspective. Most of us does not consider Sunday shopping a bad thing.

For centuries people believed that homesexuality is a sin, but recently this view has changed greatly. Our morality is accepting even killing – for a good cause, like the defence of Motherland. The truth cannot be changed – and if you look closely is „out of this world.” Things exist in a way we want to see them, because theit „true form” is ever-changing. The „ mortal sin” of Hela for me is not real.

Czemu nie odwiedzisz babci Heli?” - zapytał jej syn. Poszłam: starsza pani słucha radia Maryja. Jest bardzo pobożna i mówi groźne rzeczy: „Ludzie, którzy chodzą do sklepu w niedzielę mają grzech… Nawet ciężki grzech!” Wygląda to na pokorę, ale tak nie jest. Bóg nie stworzył zła. Istnienie grzechu stanowiłoby dowód, że posiadamy moc, by sprzeciwić się Jego woli.

Wystarczy, że kupię mleko i rogaliki w niedzielę, i staję się jak Pokémon Pikachu: jego imię oznacza ponoć „silniejszy od Boga.” Mówi się jednak, że wiele spraw, które straszą w ciemności, wyglądają przyjaźnie, gdy rzucimy na nie światło. Dzieje się tak, bo wszystko zależy od punktu widzenia. Większość z nas nie uważa, że kupowanie w niedzielę to coś złego.

Przez stulecia ludzie wierzyli, że homoseksualizm jest grzechem, ostatnio jednak ten pogląd się zmienił. Nasza moralność aprobuje nawet zabijanie – w dobrej sprawie, jak obrona ojczyzny. Prawda nie może być zmieniona – dlatego, jeżeli się przyjrzeć, jest „nie z tego świata.” Rzeczy są takimi, jak chcemy je widzieć, bo ich „prawdziwa forma” bezustannie się zmienia. „Ciężki grzech” Heli dla mnie nie istnieje.


Sunday, July 17, 2022

Bad people/Źli ludzie

 

Basically I think that life is here to suffer a great deal. But I like to immerse in the depths of Internet: you can always find something interesting. „I think I’m in the Hell, therefore I am. It’s the fault of catechism” – Arthur Rimbaud insisted. In the famous book „The Sexual Life of Savages” Bronisław Malinowski wrote about the heavenly life on tropical islands. The children enjoyed freedom and independence.

No „regular discipline!” Nobody was going to lecture them about sin. As a result everybody shared the simple joy of living. In civilised Europe things were much different. They had wars, hospitals, detention centers and jails. Bad people, as we know, go to hell. If you think, that you’re good, you don’t need to suffer. „And if your all-knowing parents think bad things about you, they must be true.”

If Mother is always saying, ‘You’re stupid,’ then you’re stupid. If Father is always saying, ‘You’re worthless,’ then you are.” - Susan Forward wrote. „Internalization of negative opinions - changing ‘you are’ to ‘I am’ - forms the foundation of low self-esteem.” We are born innocent, but our world tries to convince that we’re mean ugly people. You are in the Hell if you feel like you deserve it.

Zasadniczo myślę, że w życiu się trzeba nacierpieć. Ale lubię zanurzać się w głębiach Internetu: zawsze można znaleźć coś ciekawego. „Myślę, że jestem w piekle, więc jestem. To wina katechizmu” – twierdził Arthur Rimbaud. W sławnej książce „Życie seksualne dzikich” Bronisław Malinowski opisał rajskie życie na tropikalnych wyspach. Dzieci cieszyły się wolnością i niezależnością.

Żadnej „regularnej dyscypliny”! Nikt nie pouczał o grzechu. W rezultacie wszyscy dzielili prostą radość życia. W cywilizowanej Europie sprawy wyglądały inaczej. Istniały wojny, szpitale, zakłady poprawcze, więzienia. Jak wiadomo, źli ludzie trafiają do piekła. Jeśli myślisz, że jesteś dobry, to nie musisz cierpieć. „Jeśli twoi wszystkowiedzący rodzice źle mówili o tobie, musi to by prawdą.”

Jeśli matka zawsze mówi: ‘jesteś głupi’, znaczy to, że jesteś głupi. Jeśli ojciec ciągle mówi: ‘Masz zły charakter’ znaczy to, że go masz.” - pisała Susan Forward. „Internalizacja negatywnych opinii - zamiana ‘ty jesteś’ na ‘ja jestem’ - leży u podstaw niskiej samooceny.” Rodzimy się niewinni, ale świat stara się przekonać, że ludzie z nas źli i brzydcy. Jeśli myślisz, zasługujesz na piekło, to w nim jesteś.


Monday, July 4, 2022

Black Magician/Czarny Mag

Don Juan insisted that we live inside a bubble of perceptions, and what we witness on its round walls is our reflection. In the streets of Bari I saw a couple of times an interesting character: I called him Black Priest. A chubby old man of the cloth, with old-fashioned hat and a Rosary in his hand: the carrier of the good news in black. He wants to heal, but hasn’t healed himself.

He leads to paradise, counting our sins. He teaches that God is love that created this world full of misery… Despite I’m critical, he could be my reflection. In my mind, naturally multiple (according to Internal Family System theory) they are different „voices.” The most important are: Inner Mother, Critic and a Child. In my seeking God, I created a new one: Black Priest.

He was preaching all the time, convincing that the world is bad, and me as well. I listened gladly: his goal was to focus attention on my „sinful” ego. As a consequence I felt terrible, of course. „Self-importance is the motivating force for every attack of melancholy” – Don Juan noticed. My Black Priest is still there, but now I remember where listening to his preaching leads…

Don Juan twierdził, że przyszło nam żyć w bańce percepcji, to, co widzimy jest naszym własnym odbiciem na jej okrągłych ściankach. Na ulicach Bari widziałam kilka razy ciekawą postać: nazwałam ją czarnym księdzem. Starszy mężczyzna przy kości, w sutannie, staromodnym kapeluszu i różańcu w ręce: nosiciel Dobrej Nowiny, który paraduje w czerni. Chce uzdrawiać, ale nie uleczył sam siebie.

Wiedzie do raju, licząc nasze grzechy. Naucza, że Bóg jest miłością, która stworzyła świat pełen nędzy. Pomimo, że jestem krytyczna, mógłby być moim odbiciem. W umyśle, naturalnie wielorodnym (zdaniem Systemu Rodziny Wewnętrznej) istnieje wiele „głosów.” Najważniejsze to: Wewnętrzna Matka, Krytyk i Dziecko. W moim szukaniu Boga stworzyłam nową postać, czarnego księdza.

Ciągle prawił kazania, przekonując że świat jest nikczemny, a ja tak samo. Słuchałam chętnie: jego celem było skupienie uwagi na mojej osobie. W konsekwencji czułam się okropnie, rzecz jasna. “Poczucie własnej ważności jest siłą motywującą, która stoi za każdym atakiem melancholii” – zauważył don Juan. Czarny ksiądz jest nadal obecny, ale pamiętam, dokąd prowadzi słuchanie jego kazań...

Monday, June 27, 2022

Negative opinions/Negatywne opinie

After all, parents are the center of a young child’s universe.” - Susan Forward wrote. „And if your all-knowing parents think bad things about you, they must be true. If Mother is always saying, ‘You’re stupid,’ then you’re stupid. If Father is always saying, ‘You’re worthless,’ then you are. A child has no perspective from which to cast doubt on these assessments.”

When you take these negative opinions out of other people’s mouths and put them into your unconscious, you are ‘internalizing’ them. Internalization of negative opinions - changing ‘you are’ to ‘I am’ - forms the foundation of low self-esteem.” This happens because we did get programmed: in the case of computer, is done by machine leanguage or code, in our case by words.

My subconscious holds a secret that made me ashamed. My mother hated me. Her words would constantly put me down, and rob of self-confidence. The result was a massive sense of guilt. I denied it and pushed into the unconscious, but deep down I knew that a crime requires punishment. That’t why suffering is „good” – I deserve it. I’m holding negative feelings towards me just like the most important persom in the world: my mother did.

Rodzice są przecież dla dziecka centrum jego wszechświata.” - pisze Susan Forward. „Jeśli twoi wszystkowiedzący rodzice źle mówili o tobie, musi to by prawdą. Jeśli matka zawsze mówi: ‘jesteś głupi’, znaczy to, że jesteś głupi. Jeśli ojciec ciągle mówi: ‘Masz zły charakter’ znaczy to, że go masz. Dziecku brak jest odpowiedniego dystansu, który umożliwiałby zakwestionowanie tych opinii.”

Kiedy te negatywne opinie przenosisz z ust ludzi do twojej podświadomości, internalizujesz je. Internalizacja negatywnych opinii - zamiana ‘ty jesteś’ na ‘ja jestem’ - leży u podstaw niskiej samooceny.” Dzieje się tak, ponieważ jesteśmy zaprogramowani: w przypadku komputera ma to miejsce za pomocą języka maszynowego lub kodu, w naszym – przy pomocy słów.

Moja podświadomość ukrywa sekret, którego się wstydzę. Matka mnie nienawidziła. Jej słowa poniżały bez przerwy, odbierały pewność siebie. Rezultatem było ogromne poczucie winy. Negowałam je i spychałam w podświadomość, w głębi duszy wiedząc jednak, że zbrodnia zasługuje na karę. Dlatego właśnie cierpienie jest „dobre” – należy mi się. Żywię negatywne uczucia wobec siebie, zupełnie jak najważniejsza osoba na świecie: matka.


Sunday, June 19, 2022

61.A course in miracles/Kurs cudów

My attention was caught by my husband’s collection of books „A trip to the Middle Ages.” On the picture: a knight receives from a monk the symbol of cross before departure to the Holy Land. Now, let’s imagine that we don’t understand the meaning of words: knight, monk, horse, cross, Holy Land, armour. In that case we wouldn’t be able „to decode” the illustration

Stop thinking, and end your problem. What difference between yes and no? What difference between success and failure?” - Lao Tzu wrote. The difference exist in the mind which is causing problem. In the Middle Ages, the trouble was: „Saracens, nagans and any other unbelievers.” The two guys on the picture share the crazy idea, that in the name od religion, you have to kill them. The knight is crazier. 

He’s wearing a metal suit covering his body from head to toe, with a slit for the eyes and small holes for breathing. The armour weighed from 15 kgs (14–15th centuries) to 25 kg (16th century). He lived a real-life horror: he was killing regularly, fighting with disperation and fear. He had to endure frosts and heat, and sleep on the ground. He fought in the defence of words, and disappeared. „A Course in Miracles” says that God did not create a meaningless world, and what He didn’t create, does not exist.

Moją uwagę przyciągnęła kolekcja książek męża „Podróż do średniowiecza.” Na obrazku: rycerz otrzymuje od mnicha symbol krzyża przed wyprawą do Ziemi Świętej.” Wyobraźmy sobie, że nie rozumiemy znaczenia słów: rycerz, mnich, koń, krzyż, Ziemia Święta, zbroja. W takim wypadku nie jesteśmy w stanie „odcyfrować” znaczenia ilustracji.

Przestań myśleć i zakończ problem. Cóż za różnica między tak i nie? Co różni zwycięstwo i klęskę?” - pytał Lao Tzu. Różnica istnieje w umyśle, który stwarza problemy. W średniowieczu kłopot stanowili: „Saraceni, poganie i inni niewierni.” Dwaj panowie na obrazku podzielają szaloną ideę że trzeba ich zabić w imię religii. Rycerz jest bardziej stuknięty.

Nosi metalowy kostium, który pokrywa jego ciało od stóp do głów, z otworami na oczy i szparą do oddychania. Ciężar zbroi to 15 kg (w XIV – XV wieku) do 25 kg (w XVI wieku). Przeżywał autentyczny horror, zabijał regularnie, walczył ze strachem i desperacją. Musiał znosić upał i mróz, sypiał na ziemi. Walczył w obronie słów i zniknął. „Kurs cudów” mówi, że Bóg nie stworzył świata pozbawionego znaczenia, a to, czego nie stworzył, nie istnieje.