Showing posts with label Sort of funny/Dosyć śmieszne. Show all posts
Showing posts with label Sort of funny/Dosyć śmieszne. Show all posts

Monday, January 18, 2021

8.Poor like me

I have been reading Natalia's blog. It's winter morning, the bed is warm… “Why do you love me?” - She asked her hubby. “We are happy together even if we are farting and burping, you see!” - ZB told her. I was thinking about it on Friday. My own hubby got up at 6 am on Saturday. “Why so early?” - I asked. “I have smelled a fart!” - He said, giving me accusing eyes. He didn't look very happy, though. What it has to do with being poor? Apparently rich people don't fart: the higher your status, the less acceptable your flatus. On the picture: “Or the barn has been opened, or it's my missus' under the covers.”


Czytam bloga Natalii. Zimowy ranek, ciepłe łoże… “A dlaczego mnie kochasz?” - spytała swego męża. “Bo widzisz, jesteśmy szczęśliwi ze sobą nawet gdy pierdzimy i bekamy” - odparł ZB. Myślałam o tym w piętek. W sobotę mój własny małżonek wstał o 6 rano. “Czemu tak wcześnie?” - spytałam. “Poczułem smród pierdnięcia!” - odparł, patrząc oskarżycielsko. Na szczęśliwego nie wyglądał. Co ma to wspólnego z biedą? Wygląda na to, że bogaci nie pierdzą – im wyższy status, tym mniej akceptuje się gazy. Na obrazku: “Albo się obora otworzyła, albo moja baba odkryła.”

Saturday, January 16, 2021

6.Poor like me

They say that poverty builds character, but it's kind of hard to appreciate it! Most people start complaining about it. I did, at the beginning of our life in Italy. I was unemployed, and my husband was trying to work online… He didn't earn enough, though. For a year of so, I revealed my disappointment to a Polish friend. She was passing on the news, and one word leads to another in the village… It turned out that my husband gained “fame” that represented him as a slugger. “Bloody Italian!” - Someone said to my mother. “He can sit on his ass, and your daughter has to do double duty!” It was funny. On the picture: “Fu*king nothing I won't do!”


Mówią, że bieda hartuje charakter, ale dość trudno ją doceniać! Większość ludzi narzeka… Też tak robiłam, na początku życia we Włoszech. Nie miałąm zajęcia, mąż próbował zarabiać przez internet… Nie wychodziło mu dobrze. Przez rok mniej więcej żaliłam się pewnej znajomej w Polsce. Przekazywała dalej informacje a na wsi, jak to mówią, od słowa do słowa… Okazało się, że mąż dorobił się “sławy” niezłego obiboka. “Cholera z Włochem!” - powiedział ktoś mojej mamie. “Siedzi na dupie a pani córka musi harować!” Było to śmieszne. Na obrazku: “Ni chu*a nie zrobię!” 

Monday, March 2, 2020

No nudity/Zero golizny

G. took a look at his son's iphone, and saw a photo of the 15 year-old naked… His hand was covering the intimate parts (because of No Nudity Rule on Instagram). Also I joined the club (again). I'm scrolling through endless photos. Bronzed woman with bulging muscles and large fake breast and bottom. Brunette with white teeth is proudly showing her big, saggy belly…

Everything has been done before, how can you stand out from the crowd? There is something special about me: excessive sweating. I'm not kidding you. In the high school my classmates even told me: “Do something with it, bloody hell.” Embarrassing, but doesn't happen to everyone! With time the situation has improved, but I still experience nervous sweating…

Like the day I was invited to talk with the children about La nonna nei Sassi never mind I was armed with a strong antiperspirant! My Instagram name is magryty but I might change it to smellymummy sometimes. I could also get naked, just to get lots of followers… I've lost weight, so my belly fat is not that impressing, but you might like my scar. Yes, definitively I have potential! So lucky:)

PS. I disabled my Instagram account... Again.

G. przeglądał iphone syna i znalazł nagie zdjęcie swego piętnastolatka. Z powodu reguły zero golizny na Instagram zasłaniał intymne miejsce ręką. Sama też dołączyłam do klubu (znowu). Przeglądam niezliczone zdjęcia. Opalona kobieta, wypukłe muskuły, sztuczny tyłek i piersi. Brunetka o białych zębach paraduje dumnie z wielkim, obwisłym brzuchem...

Wszystko już było, jak się można wyróżnić? Mam jednak coś specjalnego: nadmierne pocenie. Nie żartuję, w średniej szkole koledzy mówili mi nawet: “Zrób coś z tym, do cholery.” Krepujące, ale nie zdarza się każdemu! Sytuacja poprawiła się z czasem, ale ciągle mam problem z nerwowym poceniem, jak tego dnia, kiedy zaproszono mnie, aby rozmawiać z dziećmi o książce La nonna nei Sassi

Nieważne, że uzbroiłam się w silny dezodorant! Moje imię na Instagram to magryty lecz można je zmienić na smellymummy. Aby zdobyć rzesze nowych “followers” mogłabym się również rozebrać. Schudłam i tłuszcz na brzuchu nie jest imponujący, może jednak spodobać się wam moja blizna. Tak, z całą pewnością jest duży potencjał! Mam szczęście:)

PS. Zdezaktywowałam moje konto Instagram... Raz jeszcze.

Monday, January 20, 2020

Bari-Lublin: mamma italiana


I've just discovered that Bari (where I live) and Lublin (where I studied) are to become twin cities. I want to run Polish – Italian blog series. The first one: mamma italiana… My tall, curly-haired friend soon is turning 50, but never moved from the small room in his parent's house. „I cooked him scrambled peppers and eggs!” - His mother told me.

She's giving her son the look of love. „You're lovely!” - Her eyes say. „And only mine...” She's victorious mamma, not like her neighbour. I like L., she's quite funny. Everybody knows that when her first son got married, she had a good cry. L. thought that her younger boy might cheer her up. He was promising very well. Girls didn't seem interested in him, and vice versa.

But apparently he was strong enough to wait for the right person. When he saw her, it took him only about a week to make her pregnant! An absolute record in the small place. What happened next also become a legend. The rascal took a good beating from L. when she learned about what he did. „Maybe your son needs a hot girl from Naples!” - I said to the „victorious” mother. She gave me a look of hatred...

Odkryłam niedawno, że Bari (gdzie mieszkam) i Lublin (gdzie się uczyłam) dostaną status miast bliźniaczych. Chce zacząć polsko-włoską serię wpisów. Oto pierwszy: włoska mamma… Mój wysoki, kędzierzawy znajomy zbliża się do 50. Nie wyprowadził się nigdy z pokoiku w mieszkaniu rodziców. „Usmażyłam mu jajka z papryką!” - mówi jego matka. Posyła synowi pełne miłości spojrzenie.

„Jesteś taki piękny!” - mówią jej oczy. „I mój...” Jest matką zwycięską, w przeciwieństwie do jej sąsiadki. Lubię L., jest zabawna. Wszyscy wiedzą, że popłakała porządnie po ślubie najstarszego syna. L. myślała, że ją młodszy chłopiec pocieszy. Zapowiadał się dobrze, dziewczyny nie zwracały na niego uwagi, i wzajemnie. Widocznie był jednak dość silny, by czekać na tą właściwą.

Kiedy ją zobaczył, w ciągu tygodnia uczynił brzemienną! Absolutny rekord w małej miejscowości. To, co się stało potem też przeszło do legendy. L. Spuściła łobuzowi lanie, kiedy dowiedziała się o wszystkim. „Może twojemu synowi potrzeba gorącej dziewczyny z Neapolu!” - rzekłam do matki „zwycięskiej.” Rzuciła mi nienawistne spojrzenie...

Sunday, November 18, 2018

Piccola Beer

Before moving to Bari we used to live in a small industrial estate in Basilicata. One of those places where everyone knows each other, and when your neighbor had lost her earring it meant an event. But mostly there was nothing to talk about. “I got bitten in my pussy by a mosquito” - Revealed M. once. “I scratched myself and it was like plying guitar!”

„Se Parigi avesse l’umer serebbe piccola Beer” – Bari residents use to say in dialect. It means: „If Paris would have the sea a small Bari would be.” They have a sense of humour. Apparently if someone is released from prison, his family and friends often are making party with fireworks to celebrate it.

A policeman from Poland would go mad in Bari. Seeing a lady who is yelling at police officer who dared to say: “You can't park like that” is not unusual. But few days ago we noticed helicopters flying over the city. It was police operation against illegal betting. “Nearly all a poor bastard's desires are punishable by jail” - Celine wrote.

Przed przeprowadzką do Bari mieszkaliśmy w małym osiedlu przemysłowym w Basilicacie. Jedno z tych miejsc, gdzie wszyscy się znają, a kiedy sąsiadka zgubi kolczyk, to robi się wydarzenie. Zazwyczaj jednak nie było o czym rozmawiać. “Komar mnie ugryzł w muszelkę” - opowiadała kiedyś M. “Drapałam się i było tak, jakbym na gitarze grała!”

„Se Parigi avesse l’umer serebbe piccola Beer” - mówią w dialekcie mieszkańcy Bari. Znaczy to: „Jeśli Paryż miałby morze, to byłby małym Bari.” Mają poczucie humoru. Wygląda na to, że jeśli ktoś wyjdzie z więzienia, rodzina i znajomi aby to uczcić urządzają mu imprezę i puszczają fajerwerki.

Polski policjant oszalałby w Bari. Widok pani, która wymyśla stróżowi prawa bo ośmielił się powiedzieć: “Nie można tak parkować” nie jest niecodzienny. Parę dni temu jednak widzieliśmy helikoptery nad miastem: akcja policji przeciw nielegalnym zakładom. “Prawie wszystkie pragnienia biednych ludzi kończą się karą więzienia” - napisał Celine.

Sunday, April 16, 2017

Dear husband/Drogi mąż

Behind (almost) every blogging woman there is her man. There is no disgrace in not being married, but if we have a husband, we need to make sure everyone knows that. This is particularly true for bloggers: writing about our man and protector is a good idea. Like an open letter to dear husband. We can talk to our partner about sex.
Źródło: Internet

Imagine that you just finished cooking, putting the laundry on the radiators, feeding fussy baby… I just want to rest so leave my boobs alone tonight! If your man is not a model, you have to look with the heart. He's got funny teeth, bad skin, huge glasses, but you find him “handsome”. Your husband will thank you for that in the comment.

The letter to cheating husband and his mistress should be vicious and witty. “Your dress was cheap, but cute!” Writing on Valentine's Day: “It drives me mad when you… Your eyes roll when I… It isn't necessary to point out when… But I still love you.” Marriage is hard, but it's good to have someone we could yell at. Knowing that he forgives us.

Za każdą (prawie) blogującą panią stoi jakiś pan. Nie ma nic złego w byciu singlem, ale jeśli mamy męża, chcemy być pewni, że wszyscy o tym wiedzą. Sprawdza się to zwłaszcza w przypadku blogerek. Pisanie o naszym mężczyźnie i obrońcy to dobry pomysł - na przykład otwarty list do drogiego męża. Możemy mówić z partnerem o seksie.

Wyobraź sobie, że skończyłeś gotować, rozkładać pranie na kaloryferach, karmić kapryśne dziecię… Chcę odpocząć, więc zostaw moje cycki w spokoju tej nocy. Jeśli z twojego mężczyzny żaden model, musisz patrzeć sercem. Ma śmieszne zęby, problemy ze skórą, grube okulary, ale dla ciebie jest “przystojny”. Podziękuje ci w komentarzu.

List do zdradzającego męża i jego kochanki powinien być złośliwy i dowcipny. “Twoja kiecka była tania, lecz ładna!” Pisząc w Walentynki: “Strasznie mnie wkurza kiedy ty… Przewracasz oczami, gdy… Nie musisz wytykać, że… I tak cię kocham.” Małżeństwo to nic łatwego, ale dobrze mieć kogoś, na kogo możemy krzyczeć wiedząc, że nam to wybaczy.

Thursday, December 1, 2016

Reveal/Opowiedz

My husband says that I shouldn't share personal stories on my blog, but he's wrong. For example, people don't like to read about Italian unification. Seems logical enough: if someone visits my site, is not because I'm a historian. An „average blogger” like me usually opens up his life to those on the outside. The world enjoys hearing your story. The more you'll reveal, the better is.
brittanyherself.com/

A post Yes, I've gained weight got 382 comments (really impressing!). The author, Brittany is famous for writing what happened when she had sex every day for a year. Her page gets over half a million pageviews a month. I admire Brittany for teaching self-love not only to plus-size women. I like reading that nice underwear makes her feel „insanely gorgeous”.

I told my husband about a lady who posted video of her eating hubby. „Smile, big monkey!” - She told him. Some bloggers do have supportive husbands. Now I'm looking through the post about nasty divorce. The man blamed the lack of sex for the marriage problems. Politics is interesting but nothing compares to real life stories!

Mój mąż twierdzi, że nie powinnam pisać osobistych rzeczy na blogu, ale się myli. Przykładowo, nikt nie chce czytać o zjednoczeniu Włoch. Ma to swoją logikę: jeśli ktoś odwiedza moją stronę to nie dlatego, że jestem historykiem. „Przeciętny bloger” jak ja zazwyczaj pokazuje swoje życie. Świat chętnie słucha twojej historii, im więcej opowiesz, tym lepiej.

Post: Tak, przytyłam ma 382 komentarze (imponujące!). Jego autorka Brittany zdobyła popularność, kiedy napisała co wydarzyło się, kiedy uprawiała seks codziennie przez rok. Jej stronę odwiedza pół miliona osób miesięcznie. Podziwiam Brittany która uczy miłości do siebie nie tylko puszyste kobiety. Lubię czytać, że ładna bielizna sprawia, że czuje się szalenie piękna.

Powiedziałam mężowi o pani, która upowszechniła filmik z jedzącym mężem. „Uśmiech, duża małpo!” - mówiła. Niektóre blogerki mogą liczyć na wsparcie mężów. Teraz czytam wpis o nieprzyjemnym rozwodzie: mężczyzna winił brak seksu za małżeńskie problemy. Polityka jest ciekawa, ale nic się nie może równać historiom z życia wziętym!


Sunday, August 7, 2016

sò de BBare

My husband's car was making a noise. Someone at work recomended him auto repair, a big shop in Bari. The owner spoke in a dialect. „That's enough, you said just too much!” - F. interrupted when A. started explaining the problem. They got into the car, after short drive F. was sure what's wrong with it. „Who told you to come to me?” - He asked.
www.wsandalach.pl

It was a friend of one of my husband's colleagues. „The f*** bastard!” - Shouted F. „His mother was drunk when she produced the bloody swindler!”. My husband was surprised. „Why, he was talking nicely about you!” - He said. „I was joking!” - F. laughed. „We're like brothers!”. „So, are you carabineer?” - He asked when they were back to the auto repair.

„No!” - A. said. „He's not carabineer!” - Informed everyone F. His people started laughing. Anyway, my husband got the brake problem fixed. Hope he'll be able to enjoy his car: apparently every two weeks a vehicle is stolen from the parking close to his job. Who knows if the robbers can say: „sò de BBare ” (I'm from Bari in dialect).

W samochodzie męża słychać było dudnienie. Ktoś polecił mu mechanika, duży zakład w Bari. Właściciel F. mówił w dialekcie. „Dosyć, powiedziałeś i tak za dużo!” - przerwał, kiedy A. zaczął wyjaśniać problem. Wsiedli do auta. Po krótkiej jeździe F. domyślił się, w czym rzecz. „Kto ci powiedział, żeby przyjść do mnie?” - zapytał.

Był to przyjaciel kolegi męża. „Ta p*** szuja!” - krzyczał F. „Jego matka była narąbana, jak robiła tego ch***!”. Mój mąż był zdziwiony. „On bardzo dobrze o tobie mówił!” - zauważył. „Żartowałem!” - śmiał się F. „Jesteśmy jak bracia!”. „Jesteś karabinierem?” - pytał, kiedy wrócili do zakładu.

„Nie!” - odparł A. „Nie jest karabinierem!” - informował wszystkich F. Jego ludzie zaczęli się śmiać. W każdym razie, mężowi naprawiono hamulce. Mam nadzieję, że będzie się cieszył samochodem. Wygląda na to, że z parkingu koło jego pracy co dwa tygodnie kradzione jest auto. Kto wie, czy złodzieje mogą powiedzieć: „sò de BBare ” (jestem z Bari w dialekcie).

Thursday, July 7, 2016

Quasimodo

If (according to the statistic) you get some traffic, you might assume that you're good blogger. But pride comes before a fall, and they are better ones. I cried laughhing while reading Black Pepper – but the stuff like How to climb on pedestal is something more than fun. An average Martyr-ness „will slip from her catafalque and vacuum the apartment before she'll go to the spirit world”.

If she got enough of her old self, „Martyr-ness” could become sexy goddess. She has to seduce her pork eating guy properly. To kill monotony, they go out. The first shot – compliments. „All women are staring at you!” (because.„Deep in his heart even Quasimodo believes that he's Apollo”). The next date: she'll turn him on to his boiling point.

"I fargot my painties...” - She'll say. Funny lesson „how to kill your inner sheep and become a lion”:) Have you become (for the sake of your marriage) the „Martyr-ness”? Maybe your „typical and not very interesting” guy would prefer sexy lady, who knows. Before you hit „the stage in your life when rapist in the park proposes you friendship” you could give it a try:)

Jeśli (według statystyk) na twoim blogu jest ruch, możesz pomyśleć, że jesteś dobry. Ale pycha poprzedza upadek, poza tym, są lepsi od ciebie. Płakałam ze śmiechu, czytając Czarny Pieprz – ale wpisy Jak wleźć na piedestał to coś więcej, niż pocieszny post. Przeciętna męczysława „zsunie się z katafalku żeby jeszcze raz odkurzyć mieszkanie przed wybraniem się na tamten świat”.

Jeśli postanowi zmienić sytuację życiową, może zostać boginią seksu. Musi odpowiednio przynęcić opychającego się karkówką męża. W celu wybicia z nudy, pójdą do restauracji. Pierwszy strzał – komplement: „Wszystkie baby się na ciebie gapią!” (ponieważ „Nawet Quasimodo wewnętrznie wierzy, że jest Apollinem”). Druga randka: rozpalisz ogień w jego spodniach.

Powiesz, że majteczki zostawiłaś w domu. Zabawna lekcja „jak zabić wewnętrzną owcę i zmienić się w lwicę”:) Stałaś się (dla dobra małżeństwa) męczysławą? Może twój „mało ciekawy typ” wolałby seksowną panią, kto wie. Można spróbować - zanim dobije się do „tego etapu życia, kiedy gwałciciel w parku proponuje, żebyście zostali przyjaciółmi”.




Wednesday, June 1, 2016

Stupid like Švejk/Głupia jak Szwejk

A good book have sort of power: it can change your life. My favourite book character is good soldier Švejk. I adore the suffering from rheumatism dealer in stolen dogs. We have a lot in common: I'd make stupid mistakes and tell real-life anecdotes in any occasions. Švejk is fond of being proven a certified idiot. Also I had a „proof” that I'm dumb.

I couldn't find a job after graduating. „Learning profession” at hairdresser saloon didn't work, back in 2004 I decided to take Hairdressing Stylist course. Job Centre provided free training for unemployed, for some reason the candidates were given an IQ test. I remember struggling with math questions. The results was worse that I expected.

I was told that I have a level of intelligence which is slightly lower than average. I threw the certificate in the bin which I regretted afterwards. I wasn't accepted onto Hairdressing course, but not because I wasn't smart enough. I did a training to master European Funds earlier and one could do only one free course per year. Silly me, I should have known that!

P.S. It says: „If it wouldn't be for the government, who would install the fence around the bus stop?”.

Dobra książka ma pewną moc, może zmienić życie. Mój ulubiony bohater to dobry wojak Szwejk. Kocham reumatycznego handlarza kradzionych psów. Mamy wiele wspólnego: robię głupstwa i opowiadam zabawne historie przy każdej okazji. Szwejk jest dumny z bycia urzędowo uznanego za idiotę. Też miałam „dowód” mojej głupoty.

Nie mogłam znaleźć pracy po studiach. „Przyuczanie się do zawodu” w salonie fryzjerskim nie wyszło, w 2004 roku postanowiłam zrobić kurs fryzjerski. Urząd Pracy oferował darmowe kursy dla bezrobotnych, z jakiegoś powodu kandydaci musieli zrobić test IQ. Pamiętam, że borykałam się z pytaniami z matematyki. Efekt był gorszy, niż myślałam.

Powiedziano mi, że iloraz inteligencji jest nieco niższy od przeciętnego. Wyrzuciłam certyfikat do kosza, czego potem żałowałam. Nie przyjęto mnie na kurs fryzjerski, nie dlatego jednak, że nie byłam dość bystra. Wcześniej zrobiłam kurs pisania wniosków unijnych, można było dostać się na jeden bezpłatny kurs rocznie. Głupia jestem, powinnam się domyślić!

Saturday, March 5, 2016

I not drunk/Ja nie pijany

They were talking a lot about it in Street in April 2007. One Saturday evening my friend M. was going to Kudos nightclub in Wells, but shortly after Glastonbury his car slipped into a ditch. He get some help in pulling his old Rover, but it was half-broken. M. decided that driving to Butleigh would be risky and he'd stay at his friends' (Kasia's and mine) place in Street.
centralsomersettegazette.co.uk

The same evening two Poles (also from Butleigh) wanted to go to ENVY nightclub in Street. They took their farmer's car without permission and also had small accident. They slipped away, but the police found their English friend in the car. While asked where to find them, G. remembered our flat. They where were coming round a couple of times.

M. lived in the UK three years or so but his English was poor. When he saw the police, he got frightened and kept saying: “I not drunk!”. He was taken to the patrol car: G. was sitting there. He confessed that M. wasn't the one they were looking for. The next day I revealed the story to A. “It's better you won't tell your friends where I live!” - He said.

Dużo o tym mówiono w Street w kwietniu 2007. Pewnego sobotniego wieczoru mój znajomy M. jechał do dyskoteki Kudos w Wells. Niedaleko Glastonbury jego samochód wpadł do rowu. Ktoś pomógł mu wyciągnąć auto, ale stary rover był nadwyrężony. M. nie zaryzykował wracania do Butleigh i zatrzymał się w mieszkaniu przyjaciół (czyli Kasi i moim).

Tego samego wieczoru dwóch Polaków (również z Butleigh) chciało jechać do dyskoteki ENVY w Street. Wzięli bez pozwolenia samochód farmera i spowodowali wypadek. Uciekli, ale policja znalazła w samochodzie ich znajomego, Anglika. Pytany, gdzie ich znaleźć, G. przypomniał sobie nasze mieszkanie. Kilka razy nas odwiedzali.

M. mieszkał w Anglii około trzech lat, ale się nie nauczył języka. Kiedy zobaczył policjantów, przestraszył się i powtarzał: “Ja nie pijany!”. Zabrano go do samochodu policyjnego, siedzący tam G. przyznał, że to nie jego szukali. Następnego dnia opowiadałam tę historię A. “Wiesz, lepiej nie mów twoim znajomym, gdzie mieszkam!” - powiedział.

Thursday, February 4, 2016

Doraemon

A Polish joke from the period of communist rule: factory workers were lazy. Their manager decided to employ a Japanese so he would show him how to work. The new employee was doing well, total factory productivity increased. Every day he would shout something in his language. “He says that he's not striking because he belongs to a different trade union!” - His interpreter explained.
żródło: Internet

Watching Doraemon anime series makes me understand why Japanese people are hard working and disciplined. Nobita is only 10 but he learns to be a responsible group member. “Do you prefer going to the store or pull weeds from a garden?” - His mother asks when Nobita is back from school.

When he's playing instead of doing school exercises, she's yelling at the boy and calls him loser. Nobita's teacher is often coming to his house, he'd inform the mother what's going on at school… If Japanese are trained that way right from their childhood, it's clear why Wałęsa was wrong while saying that Poland will become the second Japan:)

Dowcip z czasów komunizmu: pracownicy fabryki się lenili. Dyrektor zatrudnił Japończyka żeby pokazać im, jak się pracuje. Nowy robotnik był świetny, produkcyjność fabryki wzrosła. Każdego dnia krzyczał coś w swoim języku. “Mówi, że nie strajkuje bo należy do innych związków zawodowych!” - wyjaśnił tłumacz.

Oglądając kreskówkę Doraemon rozumiem, dlaczego Japończycy są pracowici i zdyscyplinowani. Nobita ma 10 lat, ale uczy się być odpowiedzialnym członkiem społeczeństwa. “Wolisz iść do sklepu czy powyrywać chwasty w ogrodzie?” - pyta go matka, gdy wraca ze szkoły.

Kiedy bawi się, zamiast odrabiać lekcje, wrzeszczy na chłopca i nazywa go ofiarą. Nauczyciel Nobity często odwiedza go w domu, informuje matkę o postępach w szkole. Jeśli Japończycy są tak “trenowani” od dzieciństwa, łatwo pojąć, czemu Wałęsa się mylił, kiedy powiedział, że Polska będzie drugą Japonią:)

Wednesday, January 13, 2016

Carlo Verdone

A 1982 Italian comedy “Come forward, idiot”: Pasquale is relased from prison. He knows an address where once one would pay for sex but doesn't know that now it's private dentist's practice. Pasquale: “How much it costs?”. Dental Assistant:“For fulfilment?”. P.: “Bloody hell, you're genius. You invent everything right… Yes, for fulfilment”.
źródło: binrome.com

A.: “More or less 20 000”. P.: “So five, five fulfilments”. A.: “Five fulfilments?”. P.: “Well it's been two years that...”. A.: “Do you prefer the owner or her husband?”. P.: “Ah you're doing mixed games here...”. Living in Poland I thought that Italian cinema means Roberto Benigni. I saw several times “Life is beautiful” and “The monster” in the TV.

Nobody heard of Carlo Verdone – and he's great. “Fun Is Beautiful” (1980): lonely Enzo thinks that Poland is a good country for sex tourism. He's buying a lot of ballpens and tights: he believes that Polish girls would do everything for that. But my No.1 Italian film is (also not known in Poland) “An average little man” with extraordinary Roberto Sordi.

Włoska komedia “Vieni avanti, cretino” z 1982 r. Pasquale wychodzi z więzienia. Zna adres, gdzie kiedyś płaciło się za seks, ale nie wie, że obecnie jest to klinika dentystyczna. Pasquale: “Ile to kosztuje?”. Asystentka: “Za wypełnienie?”. P.: “Cholera, jesteście genialni. Wymyślacie wszystko jak trzeba… Tak, za wypełnienie”.

A.: “Około 20 000”. P.: “Wiec pięć wypełnień”. A.: “Pięć wypełnień?”. P.: “No, już od dwóch lat, tego...”. A.: “Preferuje pan właścicielkę czy jej męża?”. P.: “A, robicie tu mieszane zabawy...” Mieszkając w Polsce myślałam, że włoskie kino to Roberto Benigni. W telewizji pokazywano często “Potwora” i “Życie jest piękne”.

Nikt nie słyszał o Carlo Verdone – a jest wielki. “Un sacco bello” (1980): samotny Enzo myśli, że Polska nadaje się do seks turyzmu. Kupuje dużo długopisów i rajstop – wierzy, że polskie dziewczyny zrobią za nie wszystko… Ale mój ulubiony włoski film (nieznany w Polsce) to “Un borghese piccolo piccolo” z niezwykłym Alberto Sordi.



Thursday, December 31, 2015

Monte Carlo

I'm one of those good souls who never partied in the college. But 8 years ago in England I started finally going out. I had a boyfriend in December 2006. G. worked and lived with two Polish guys at Butleigh. They organized New Year's Eve party and I was invited. In the early morning G. and his mates accompanied me to Street. 


I couldn't open the door. I kept calling K. but she wouldn't answer. One of Poles offered climbing up gutter-pipe to reach my friend's bedroom window. He was doing well, but the pipe didn't bear his weight and broke making big noise. It was real fun:) It's been 5 years that we repeat the same New Year's Eve over and over again.

Our tradition is: dinner with in-laws, watching International Circus Festival of Monte Carlo and glass of sparkling wine in the midnight. Every time when I look at clowns and acrobats I want to go out and let my hair down. I'd like to drink and raise my voice and get a little out of line… But I won't.

P.S. Happy New Year 2016!

Jestem jednym z tych poczciwców, którzy nie imprezowali na studiach – ale 8 lat temu w Anglii zaczęłam wreszcie wychodzić z chałupy. Miałam chłopaka w grudniu 2006. G. pracował i mieszkał z dwoma Polakami w Butleigh. Zorganizowali imprezę noworoczną, byłam zaproszona. Nad ranem G. i jego znajomi odwieźli mnie do Street.

Nie mogłam otworzyć drzwi. Dzwoniłam do K., ale nie odpowiadała. Jeden z Polaków zaproponował, że wdrapie się po rynnie do okna sypialni mojej przyjaciółki. Dobrze mu szło, ale rynna nie wytrzymała ciężaru i złamała się, czyniąc wielki hałas. Mieliśmy niezły ubaw:) Od 5 lat powtarzamy ten sam scenariusz w Sylwestra.

Nasza tradycja to kolacja z teściami, oglądanie Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Cyrkowej w Monte Carlo i kieliszek gazowanego wina o północy. Za każdym razem, kiedy patrzę na akrobatów i klownów ogarnia mnie pragnienie szalonej zabawy. Chciałabym pić, podnosić głos, przekroczyć nieco granicę… Ale nic z tego.

P.S. Szczęśliwego Nowego Roku 2016!