Showing posts with label Bella Italia. Show all posts
Showing posts with label Bella Italia. Show all posts

Thursday, March 12, 2020

Bari-Lublin: zona rossa

I'm reading “Diaboliad” by Mikhail Bulgakov: the workers are paid with matches or a wine (the matches won't light up, and wine gives you a horrible headache). Female civil servants get soldiers long johns. The post-Revolution Russia is such a impossible, ridiculous place to live… But man grows used to everything. One week ago in Bari started Coronavirus lockdown. “The school is closed till the 15th” - We were told last Wednesday.

There was a big “Oh no...” And we had to deal with it. “The whole of Italy is now a Protected Red Zone” - The government announced on Monday. You can enter to the store in small groups, 5-6 people (supermarket) 2-3 people (smaller store). We're waiting outside, the anxiety is palpable. People are covering faces with masks or scarves. Yesterday we were told that all bars, restaurants and shops (except grocery) will be closed.

The streets are desert and silent, you can see some policemen on motorcycle. But strangely, now it seems quite normal! “Our grandfathers had to deal with the War, we are only required to stay home” - Someone wrote. You can get used to Coronavirus. Besides, apparently it saves the planet! Due to an economic slowdown, there is a dramatic decline in pollution levels.

Czytam “Diaboliadę” Bułhakowa: pracownicy dostają wypłatę w postaci wina, w zapałkach (wino powoduje koszmarny ból głowy, zapałki nie chcą się palić). Urzędniczkom wydaje się wojskowe kalesony. Postrewolucyjna Rosja to niemożliwe, absurdalne miejsce… Ale człowiek przywyka do wszystkiego. Tydzień temu w Bari zaczęła się blokada koronowirusa. “Szkoły zamknięte do 15” - powiedziano nam w środę.

Wszyscy westchęli: “O nie...” I każdy musiał sobie poradzić. “Cały teren Włoch objęty jest czerwoną strefą” - oznajmił rząd w poniedziałek. Do sklepów wchodzi się małymi grupkami, 5-6 osób (supermarket) 2-3 osoby (mniejsze sklepy). Czekamy na zewnątrz, wyczuwa się niepokój. Ludzie zasłaniają twarze szalikiem albo maską. Wczoraj powiedziano nam, że wszystkie bary, restauracje i sklepy (oprócz spożywczych) będą zamknięte.

Ulice są ciche i puste, widać policjantów na motocyklach. Dziwne, ale teraz wydaje się to dość normalne! “Nasi dziadkowie zmagali się z wojną, nas proszą, żebyśmy siedzieli sobie w domu” - napisał ktoś. Do koronawirusa też można przywyknąć. Poza tym, wygląda na to, że ratuje planetę! Spowolnienie gospodarcze w Chinach drastycznie zmniejsza zanieczyszczenie powietrza.

Sunday, March 8, 2020

Bari-Lublin: Amuchina

Many years ago I was on train going to Lublin. A young guy had talked about amazing Italian life. There is a job for everyone, he insisted, people after college earn really good money… Some 20 years later Italy faces low growth and unemployment, but it's still nice place to live. Italy is famous for its cuisine, the aura does spoil you.

Complaining because in January the temperature dropped to 10ºC is not strange for my friends. Italians can be pretty sensitive. Snow fell? The schools are closed. Heavy rains, or a big wind? The same. Coronavirus has fanned panic, obviously. The school are closed till 15th of March, maybe even longer… “The children from 0-6 years must not be admitted” - Declares library announcement.

I went there recently. “1 meter distance, please!” - The librarian with plastic gloves told me. A.'s boyfriend is still not leaving his Milano apartament. Luckily, there is supermarket delivery service. He has read three books, 1000 pages each. Amazon price of Amuchina has raised to 100 for the package of four pieces. The last news: closed churches. No Mass till April! 

Wiele lat temu jechałam pociągiem do Lublina. Jakiś chłopak rozprawiał o wspaniałym życiu włoskim. Praca dla wszystkich, ludzie po maturze zarabiają świetne pieniądze… Dwadzieścia lat później Włochy zmierzają się z bezrobociem, wzrost gospodarczy jest spowolniony, ale to nadaj miejsce do życia całkiem niezłe. Włochy słyną z dobrej kuchni, pogoda cię rozpieszcza.

Źródło: internet

Narzekanie, że w styczniu temperatura spadła do 10ºC to rzecz dla moich znajomych codzienna. Włosi są dość przewrażliwieni. Spadł śnieg? Zamykamy szkoły. Silny wiatr, obfite deczcze? Ta sama historia. Koronawirus podsyca panikę, rzecz jasna. Szkoła w Bari jest zamknięta do 15 marca, być może nawet dłużej… “Dzieci w wieku 0-6 lat nie mogą przebywać na terenie placówki” - głosi wywieszka w bibliotece.

Poszłam tam ostatnio. “Proszę zachować metrowy dystans!” - rzuciła bibliotekarka w plastikowych rękawiczkach. Chłopak A. nadal nie wychodzi z mieszkania w Mediolanie. Na szczęście supermarket dostarcza jedzenie do domu. Przeczytał trzy książki, po 1000 stron każda. Cena Amuchiny na Amazon wzrosła do 100 euro czteropak. Ostatnie wieści: kościoły zamknięte! Nie będzie mszy aż do kwietnia.



Wednesday, February 26, 2020

Bari-Lublin: Coronavirus

My friend is a very private preson. „You've got thinner!” - I said when she called me recently. Silence: I shouldn't have mention it. I'm not like that, and believe that people can learn from our life… Let's take my parents story. They happily married, and went to live with my dad's mother. Apparently my grandmother was one of those paranoid people who see enemies everywhere.

During the war she had done well on her own… I think about it now, when Italy has declared a state of emergency. It looks that Coronavirus prompts a shameful wave of Sinophobia. Even Italians feel discriminated. My friend A. come back from Milan few days ago. Her employers wouldn't let her in the office. Her boyfriend won't come out his Milan apartament since Friday.

He's got no milk for break!” - A. told me. „All he eats is rice and tuna!” Our friends are sharing photos: empty shelves in Milan supermarket, someone is putting plastic bag over her head… All because of common virus that causes an infection. My widowed grandmother with four children saw what war does to man… Neighbor against neighbor. Scary.

Moja znajoma jest bardzo skrytą osobą. „Schudłaś!” - powiedziałam, kiedy zadzwoniła ostatnio. Milczenie: poruszyłam niedobry temat. Nie jestem jak ona, wierzę, że nasze życie może innych czegoś nauczyć… Weźmy historię moich rodziców. Szczęśliwie się pobrali i zamieszkali z matką mojego ojca. Wygląda na to, że babka należała do osób paranoicznych, które widzą wrogów wszędzie.

Podczas wojny radziła sobie całkiem sama… Myślę o tym teraz, kiedy we Włoszech wprowadzono stan wyjątkowy. Wygląda na to, że koronawirus prowokuje falę antychińskich emocji. Włosi też doświadczają dyskryminacji. Moja znajoma A. wróciła z Mediolanu parę dni temu. Pracodawca nie chciał jej wpuścić do biura. Jej chłopak nie wychodzi z mieszkania w Mediolanie od piątku.

Nie ma mleka na śniadanie!” - powiedziała A. „Został mu tylko ryż i tuńczyk.” Nasi znajomi wysyłają zdjęcia: puste półki w supermarkecie w Mediolanie, ktoś nałożył plastikową torbę na głowę… Wszystko z powodu powszechnego wirusa, który wywołuje infekcję. Moja owdowiała babka z czworgiem dzieci widziała, co wojna robi z człowiekiem. Sąsiad przeciw sąsiadowi… Straszne.

Sunday, February 9, 2020

Bari-Lublin: machismo

P. grew up in a small place in Basilicata. She was dating her neighbour for quite a long time. He was very handsome, but the teen love didn't last. „He was so close minded and controlling!” - P. says. „I dumped him because he won't let me drive a car, or have a life of my own.” She left her native Basilicata and went to live in Florence. P. seems to enjoy without children and a spouse.

My friend M. still lives in Basilicata. She accepted traditional relationship roles where the power is given to the man M. never objected when her husband told her not to drive when she got pregnant, and when their child was small. It has been 10 years and more, but she's not driving since. I noticed that her hubby is doing grocery shopping without M. He likes to decide everything…

I wouldn't say that my husband is domineering Italian type... Still, when our daughter was born, he convicted me to quit my job, leave London and move to the small town in Basilicata.… I had lost my financial independence, and didn't feel equal with my husband. „Traditional” Italy is ranked 74th in a global gender gap report, worse than Kazakhstan…

P. wychowała się w małej miejscowości w Basilicacie. Przez dłuższy czas spotykała się z sąsiadem. Był przystojny, ale nastoletnia miłość nie przetrwała. „Był taki ograniczony, kontrolował!” - mówi P. - „Rzuciłam go, bo nie pozwalał mi prowadzić auta, mieć własnego życia.” Wyjechała z rodzinnych stron i zamieszkała we Florencji. Wydaje się, że lubi życie bezdzietnej singielki.
Źródło: internet

Moja znajoma M. ciągle mieszka w Basilicacie. Zaakceptowała tradycjonalny podział ról, gdzie władzę dzierży mężczyzna. Nie protestowała, gdy mąż sprzeciwiał się prowadzeniu przez nią auta gdy była w ciąży i z małym dzieckiem. Minęło ponad 10 lat i M. nie wróciła do roli kierowcy. Zauważyłam, że jej mąż robi zakupy bez M. Lubi decydować o wszystkim...

Nie powiedziałabym, że mój mąż to Włoch dominujący… Kiedy jednak urodziła się nam córka, namówił mnie do rzucenia pracy, wyjazdu z Londynu i zamieszkania w miasteczku w Basilicacie. Straciłam finansową niezależność, nie czułam się równa z mężem. Według raportu równości płci, „tradycyjne” Włochy sytuują się na 74. miejscu, dalej niż Kazachstan...

Saturday, February 8, 2020

Bari-Lublin: Youtuber


If I don't get a job when I'm big, I'll become stupid YouTuber” - My daughter said. We both know that YouTube stars are everything but „stupid.” Not only rich and popular, they are also influential fi gures. The once Italy's most powerful politician Matteo Salvini noticed the social impact of YouTube. Accompanied by dozens of journalists, he live-streamed himself in Bologna.

Salvini is buzzing the intercom of a Tunisian immigrant: „I'd like to ask you whether it's true you deal drugs in the neighborhood as we've been told?” My friend didn't like me joking about it. Italian public are seriously fed up of the politicians, and don't trust them at all. „Salvini ruined us!” - The father of Tunisian teen said. The 17-year-old Yassin don't have any criminal records.

People connected Salvini's livestream in Bolonia with a regional election. His aggressive anti-immigrantion campaign had opposite effect. “(Salvini) is the big loser in this election because the people saw it as a referendum in him,”- Minister Conte said. Yassin's family did find support in the neighbourhood. Apparently you have to produce the dumbest YouTube stuff smartly…

Jeśli nie znajdę pracy, kiedy dorosnę zostanę głupią YouTouberką” - powiedziała moja córka. Obydwie wiemy, że gwiazdy YouToube nie są wcale głupie. Nie tylko bogate i sławne, stają się również wpływowe. Najbardziej kiedyś znaczący włoski polityk Matteo Salvini zauważył rolę YouToube w społeczeństwie. Otoczony przez dziesiątki dziennikarzy, wykonał transmisję na żywo w Bolonii.
Źródło: internet

Salvini rozmawiał przez domofon z emigrantem z Tunezji, pytał, czy rozprowadza narkotyki na osiedlu. Mojej znajomej P. nie spodobało się, że robiłam sobie z tego żarty. Włoska opinia publiczna ma dosyć polityków, którym zupełnie nie ufa. “Salvini nas zrujnował!” - oznajmił ojciec nastolatka z Tunezji. 17-letni Yassin ma czystą kartotekę.

Ludzie połączyli transmisję w Bolonii z wyborami w regionie. Agresywna kampania przeciw emigrantom, prowadzona przez Salvini dała przeciwny efekt. „(Salvini) jest wielkim przegranym w wyborach, ludzie odebrali je jako referendum w jego intencji” - powiedział premier Conte. Rodzina Yassina otrzymała wsparcie sąsiedztwa. Wydaje się, że głupoty na Youtube trzeba robić mądrze…

Saturday, January 25, 2020

Bari-Lublin: lavoro pubblico

Public-sector jobs are the best during recession. Italy joke: „Your husband is getting better” - The doctor said. „He's conscious now!” (in Italian „vigile” means „conscious” and „policeman”). „Wow! He was a bricklayer before. How did you find a public job for him?” - The wife asked. I went to Agency for Public Health in Bari few days ago. 

You'll always find some darker-skinned immigrant here. The poor guy can only speak English: quite classic. The staff is like: „Here in Italy, we speak Italian.” It's not that you can't really find someone who speak English in Bari. The cashier in my local grocery knows the language quite well, but she's not the fortunate public servant…

Living in England I understood that British motto is: „Do it better.” In Italy, it would be like: „It works anyway.” It's true: darker-skinned people don't care about language difficulties, and keep coming to Italy. According to migration study foundation there are some 500,000 people living in Italy illegally. Doesn't sound good, but it works somehow…

Praca w sektorze publicznym sprawdza się w czasach recesji. Włoski dowcip: „Mąż lepiej się miewa” - mówi doktor. „Jest przytomny!” (po włosku „vigile” znaczy „przytomny” i „policjant”). „Wow! Wcześniej był murarzem. Jak mu znaleźliście robotę państwową?” Pare dni temu poszłam do Agencji Zdrowia Publicznego w Bari.

Zawsze tam spotkasz emigranta o ciemnej skórze. Biedny człowiek rozmawia tylko po angielsku: to klasyk. Miny urzędników mówią: „We Włoszech mówi się po włosku!” Nie chodzi o to, że nie znajdziesz ludzi, którzy znają angielski w Bari. Kasjerka w miejscowym sklepie dość dobrze mówi w tym języku. Nie należy jednak do szczęściarzy, którzy mają robotę państwową…
Mieszkając w Anglii pojęłam, że brytyjskie motto brzmi: „Zrób to lepiej.” We Włoszech, mogłoby wyglądać: „I tak jakoś to będzie.” To prawda: ciemnoskórzy ludzie nie marudzą w sprawie problemu z językiem. Według fundacji zajmującej się emigracją około we Włoszech przebywa nielegalnie około 500 tys. osób. Brzmi niedobrze, ale wszystko i tak jakoś się toczy…

Tuesday, January 21, 2020

Bari-Lublin: la chiesa


Let's talk about Polish (and Italian) church this time. I married in a civil ceremony. My marriage isn't valid for the Catholic church, I can't go to Confessions. I knew about it, still I tried once: it was a very difficult time for my family. I told Polish priest that I would validate my marriage in the Catholic form, but he wouldn't listen. 

I left the confessional, feeling really rubbish. A petite, disabled woman was sitting nearby. She moved and made me place. To her, a was a human, not just a sinner. Few years later my daughter was to receive her first Communion. Also the parents were supposed to confess. „I'm not allowed!” - I explained to the religious teacher. Much to my surprise, she spoke with the priest.

Apparently yes, I can confess and receive communion (in Italy). I suppose that your priest knows what he's doing!” - Someone in Poland told me. Eucharist “is not a prize for the perfect but a powerful medicine and nourishment for the weak” - Pope Francis said. Polish are more catholic than him! 20 years ago the Vatican has approved girls serving at Mass but in Poland is still rare.

Tym razem pomówimy o kościele, polskim i włoskim. Wzięłam ślub cywilny. Takie małżeństwo jest nieważne w oczach kościoła, nie mogę się więc spowiadać. Wiedziałam o tym, raz jednak chciałam spróbować. Dla mojej rodziny był to ciężki okres. Powiedziałam polskiemu księdzu, że planuję ślub kościelny, ale nie chciał słuchać.
Mr.STRANGE

Wyszłam z konfesjonału, czując się beznadziejnie. Niedaleko siedziała drobna, niepełnosprawna kobieta. Przesunęła się i zrobiła mi miejsce. Dla niej byłam człowiekiem, nie tylko grzesznikiem. Kilka lat później moja córka miała iść do komunii. Rodzice też mieli się wyspowiadać. „Nie mogę!” - wyjaśniłam katechetce. Ku mojemu zdziwieniu, porozmawiała z księdzem.

Wygląda na to, że mogę się spowiadać i przyjmować komunię. “Mam nadzieję, że twój ksiądz wie, co robi” - powiedział mi ktoś w Polsce. “Eucharystia to nie tylko nagroda dla dobrych, lecz także siła dla grzeszników” - powiedział papież Franciszek. Polacy są bardziej katoliccy od niego. 20 lat temu Watykan pozwolił dziewczynkom na służbę przy ołtarzu, ale w Polsce to nieczęsty widok.

Monday, January 20, 2020

Bari-Lublin: mamma italiana


I've just discovered that Bari (where I live) and Lublin (where I studied) are to become twin cities. I want to run Polish – Italian blog series. The first one: mamma italiana… My tall, curly-haired friend soon is turning 50, but never moved from the small room in his parent's house. „I cooked him scrambled peppers and eggs!” - His mother told me.

She's giving her son the look of love. „You're lovely!” - Her eyes say. „And only mine...” She's victorious mamma, not like her neighbour. I like L., she's quite funny. Everybody knows that when her first son got married, she had a good cry. L. thought that her younger boy might cheer her up. He was promising very well. Girls didn't seem interested in him, and vice versa.

But apparently he was strong enough to wait for the right person. When he saw her, it took him only about a week to make her pregnant! An absolute record in the small place. What happened next also become a legend. The rascal took a good beating from L. when she learned about what he did. „Maybe your son needs a hot girl from Naples!” - I said to the „victorious” mother. She gave me a look of hatred...

Odkryłam niedawno, że Bari (gdzie mieszkam) i Lublin (gdzie się uczyłam) dostaną status miast bliźniaczych. Chce zacząć polsko-włoską serię wpisów. Oto pierwszy: włoska mamma… Mój wysoki, kędzierzawy znajomy zbliża się do 50. Nie wyprowadził się nigdy z pokoiku w mieszkaniu rodziców. „Usmażyłam mu jajka z papryką!” - mówi jego matka. Posyła synowi pełne miłości spojrzenie.

Jesteś taki piękny!” - mówią jej oczy. „I mój...” Jest matką zwycięską, w przeciwieństwie do jej sąsiadki. Lubię L., jest zabawna. Wszyscy wiedzą, że popłakała porządnie po ślubie najstarszego syna. L. myślała, że ją młodszy chłopiec pocieszy. Zapowiadał się dobrze, dziewczyny nie zwracały na niego uwagi, i wzajemnie. Widocznie był jednak dość silny, by czekać na tą właściwą.

Kiedy ją zobaczył, w ciągu tygodnia uczynił brzemienną! Absolutny rekord w małej miejscowości. To, co się stało potem też przeszło do legendy. L. Spuściła łobuzowi lanie, kiedy dowiedziała się o wszystkim. „Może twojemu synowi potrzeba gorącej dziewczyny z Neapolu!” - rzekłam do matki „zwycięskiej.” Rzuciła mi nienawistne spojrzenie...

Thursday, November 21, 2019

Rubbish girl

In the beginning my (not yet) husband used to call me „rubbish girl” (in English). I'm sure it had nothing to do with the fact I worked as a career… But you do feel „rubbish” when life doesn't turn out the way you wanted! I had to do with unemployment and rubbish pay after graduation. „Let's steer the wheel in another direction” - I said, and decided to immigrate to England

Finally I was earning good (for me) money. But a good girl is to obey her husband! I agreed to quit my job, and we left to his native Italy. Since January 2011 the only money I'm „earning” it's 100 euro for my birthday and Christmas (gift from my in-laws). OK, once I got 60 euro for translating. Le's recap what's happened so far.

Make money with illustration and writing just doesn't work – so far. It was fun, but I'm still yet to pay. Plus not a single euro was made from blogging, of course. I'm not getting interview calls despite applying for several jobs. But I still can go and meet employers. Let's try human contact! They say it can work wonders…

Na początku mój (jeszcze nie) mąż nazywał mnie „rubbish girl” (po angielsku). Nie miało to nic wspólnego z faktem, że pracowałam jako opiekunka, jestem pewna… Ale czujesz się „rubbish” jeśli sprawy nie toczą się tak, jak zechcesz! Borykałam się z brakiem pracy i śmieciowymi zarobkami po studiach. „Pora sterować w innym kierunku!” - rzekłam. Zdecydowałam o wyjeździe do Anglii.

W końcu zarabiałam dobre pieniądze (jak dla mnie). Ale dobra dziewczyna słucha się męża! Zgodziłam się zwolnić z pracy i wyjechać do jego Włoch rodzinnych. Od stycznia 2011 jedyne pieniądze, które „zarobiłam” to 100 euro na urodziny i święta (prezent od moich teściów). Ok, raz dostałam 60 euro za tłumaczenie. Podsumujmy to wszystko.

Zarabianie na pisaniu i ilustracji nie działa - jak dotąd. Dobrze się bawiłam, pieniądze jednak nie pojawiły się jeszcze. Blogowanie nie przyniosło nawet jednego euro. Wysyłam aplikacje o pracę, jak dotąd żaden odzew… Mogę jednak spróbować spotkać się z pracodawcą. Postawmy na ludzki kontakt! Może zdziałać cuda podobno…

Thursday, October 24, 2019

Bari offer/Oferta Bari

Like many young Italians from the South, Angelo and Vittorio got a gob in Milan. The new life was good, but when Angelo's dad discovered that a big Bari company was seeking I.T. professionals, the 27-year-old decided to give it a try. His job interview went well, but he didn't like the offer: fixed-term contract and 900 euro per month.

In Milan I have a permanent contract, I'm also earning 1500 euro monthly!” - He said. „We're giving you the possibility to go back home… You can save on the rent, living with your parents!” - They told him. Angelo could permit himself to give them the finger. My friend A. is a single mother. Her parents help is very much needed.

The price for taking career break after her daughter was born high. The 40-year-old veterinarian accepted call-centre position – the only job she could find. Recently she got another similar job. She started on September, but she will be given her fixed-term contract only in April! Today A. is registered as an unemployed (and getting low benefit) in her native Bari.

Jak wielu młodych Włochów z Południa, Angelo i Vittorio znaleźli pracę w Mediolanie. Lubili nowe życie, kiedy jednak ojciec Angelo odkrył, że duża firma z Bari szuka informatyków, dwudziestosiedmiolatek postanowił spróbować. Rozmowa o pracę się powiodła, ale oferta była niedobra: umowa na czas określony i 900 euro miesięcznie.

W Mediolanie mam umowę na czas nieokreślony i 1500 euro na rękę!” - powiedział. „Dajemy ci możliwość powrotu do domu! Zaoszczędzisz na wynajmie lokum, mieszkając z rodzicami!” - usłyszał. Angelo mógł sobie pozwolić na pokazanie im palca. Moja znajoma A. jest samotną matką. Pomoc rodziców jest bardzo potrzebna. 

Cena za przerwę w karierze po urodzeniu córki była wysoka. Czterdziestoletnia weterynarz zatrudniła się w call-centre. Była to jedyna praca, jaką udało się znaleźć. Ostatnio znalazła inne podobne zajęcie. Zaczęła we wrześniu, ale umowę na czas określony dostanie dopiero w kwietniu! Dziś A. jest zarejestrowana jako bezrobotna (i dostaje zasiłek) w swojej rodzinnej Bari.

Wednesday, October 2, 2019

2.Sfida di disegno


Drawing Challenge day two! Italian proverb: „Volevi la bicicletta? Pedala!” It means: „You wanted the bike, now pedal”. The English says: „You've made the bed, now lie in it.”

Rysunkowe wyzwanie, dzień drugi! Włoskie przysłowie: „Volevi la bicicletta? Pedala!” To znaczy: „Chciałeś rower, pedałuj!” Polacy mówią: „Jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.”

Friday, September 6, 2019

A dream comes true/Spełnia się marzenie

I have a big problem with social media. All the idea of getting “likes” seems to be good for the teenager, right? On the other hand, how in the hell people are supposed to find your writing? Social media is the best marketing tool… Still, I have a problem with it. Deep in my heart I want to be like Antonio Labate, a great artist. 
giornalemio.it

Born in the small town on the hill, he currently lives in Policoro. He's simply doing the great job: singing about Basilicata. I absolutely love his song Matera il sogno si avvera (Matera A Dream Comes True):
She will come into your heart, she will take your breath away
She will carry you into the world where the words are born, with no age!
She will open the doors, make you feel like at home,
she will embrace you in the sun, and then in the silence speak to you.
If you come to Matera I'll take you to the Sassi,
where the wind is tracking your steps, you look at her
and don't believe your eyes, come to Matera…
Doesn't seem to be true, the heart is beating, a dream comes true!
In Matera, what you look for it was already, day and night beauty
Matera, sea of light and Saint Eustachio
where the churches are resting over the homes, we are in Matera.
The grain grows quickly, and changes into bread
and falcons in the sky are spreading the wings at liberty!
When a Feast is coming with the carriage of Bruna
there is a boom od the lights, the fire and colours, you won't forget
in the “Caveoso” and “Barisano” everything is a magical over there
In Matera, what you're looking for it was already,
a real life fairy tale, it's where crickets are singing
where music is eternal, and the life is painting
stone images, we are in Matera, the sky is opening,
the time is stopping, a dream comes true… Come to Matera.

Mam duży problem z serwisami społecznościowymi. Cała ta sprawa z zabieganiem o “like” wydaje się dobra dla dzieciaków, prawda? Z drugiej strony jak do cholery ludzie mają się dowiedzieć o twoim pisaniu? Media społecznościowe to dobre narzędzie marketingowe. Ja mam jednak problem. W głębi serca chcę być jak Antonio Labate, wspaniały artysta.

Urodzony w miasteczku na wzgórzu, mieszka w Policoro. Zwyczjnie wykonuje dobrą robotę: śpiewa o Basilicacie. Uwielbiam jego piosenkę Matera il sogno si avvera (Matera spełnia się marzenie):
Wkroczy w twoje serce, oddech twój zatrzyma
Zabierze cię do świata gdzie słowa które się rodzą nie mają lat!
Drzwi przed tobą otworzy, poczujesz się jak w domu,
obejmuje w słońcu a potem pośród ciszy rozmawia z tobą…
Przyjedziesz do Matery, zabiorę cię w Sassi
tam gdzie wiatr idzie w twoje ślady, kiedy na nią patrzysz
nie wierzysz swoim oczom, przyjedź do Matery...
Do Matery, to czego szukasz już było, piekna dniem i nocą,
Matera, tam gdzie morze świateł, gdzie święty Eustachy,
gdzie kościół spoczywa nad domem, jesteśmy w Materze,
nie chce się wierzyć, w biciu serca spełnia się marzenie!
Ziarno dojrzewa prędko, potem staje się chlebem
Sokoły na swoim niebie rozchylają skrzydła, wolność ta!
A kiedy nadchodzi święto, jest karoca Bruny,
zawirowanie świateł, ogni i kolorów, nie zapomnisz ich!
Gdy przyjdziesz do Matery zabiorę cię w Sassi
do Caveoso i Barisano, tam gdzie wszystko jest zaczarowane,
przyjedź do Matery, do Matery, to czego szukasz już było,
to bajka prawdziwa, Matera, gdzie śpiewają świerszcze,
gdzie muzyka jest wieczna, gdzie życie maluje swoje
obrazy z kamienia, oto Matera, niebo się otwiera,
czas się zatrzyma a sen się spełnia… Przyjedź do Matery.