Showing posts with label Poland/Polska. Show all posts
Showing posts with label Poland/Polska. Show all posts

Wednesday, July 20, 2022

This view/Ten pogląd

Why don’t you come visit grandma Hela?” - Her son asked. I did: the old woman listen to Radio Maryja, and is very religious. She would say angry things: „People who go on the market on Sunday have a sin… Even mortal sin!” That may sound humble, but it is not. God did not create evil. The existence of sin would prove that we have a power to force our will upon Him.

It’s enough that I buy milk and croissants on Sunday, and I’ve become like the Pokémon Pikachu: his name supposedly mean: „stronger than God.” But, like they say, many things that seem threatening in the dark become welcoming when we shine a light on them. It’s because everything depends on one’s perspective. Most of us does not consider Sunday shopping a bad thing.

For centuries people believed that homesexuality is a sin, but recently this view has changed greatly. Our morality is accepting even killing – for a good cause, like the defence of Motherland. The truth cannot be changed – and if you look closely is „out of this world.” Things exist in a way we want to see them, because theit „true form” is ever-changing. The „ mortal sin” of Hela for me is not real.

Czemu nie odwiedzisz babci Heli?” - zapytał jej syn. Poszłam: starsza pani słucha radia Maryja. Jest bardzo pobożna i mówi groźne rzeczy: „Ludzie, którzy chodzą do sklepu w niedzielę mają grzech… Nawet ciężki grzech!” Wygląda to na pokorę, ale tak nie jest. Bóg nie stworzył zła. Istnienie grzechu stanowiłoby dowód, że posiadamy moc, by sprzeciwić się Jego woli.

Wystarczy, że kupię mleko i rogaliki w niedzielę, i staję się jak Pokémon Pikachu: jego imię oznacza ponoć „silniejszy od Boga.” Mówi się jednak, że wiele spraw, które straszą w ciemności, wyglądają przyjaźnie, gdy rzucimy na nie światło. Dzieje się tak, bo wszystko zależy od punktu widzenia. Większość z nas nie uważa, że kupowanie w niedzielę to coś złego.

Przez stulecia ludzie wierzyli, że homoseksualizm jest grzechem, ostatnio jednak ten pogląd się zmienił. Nasza moralność aprobuje nawet zabijanie – w dobrej sprawie, jak obrona ojczyzny. Prawda nie może być zmieniona – dlatego, jeżeli się przyjrzeć, jest „nie z tego świata.” Rzeczy są takimi, jak chcemy je widzieć, bo ich „prawdziwa forma” bezustannie się zmienia. „Ciężki grzech” Heli dla mnie nie istnieje.


Tuesday, January 21, 2020

Bari-Lublin: la chiesa


Let's talk about Polish (and Italian) church this time. I married in a civil ceremony. My marriage isn't valid for the Catholic church, I can't go to Confessions. I knew about it, still I tried once: it was a very difficult time for my family. I told Polish priest that I would validate my marriage in the Catholic form, but he wouldn't listen. 

I left the confessional, feeling really rubbish. A petite, disabled woman was sitting nearby. She moved and made me place. To her, a was a human, not just a sinner. Few years later my daughter was to receive her first Communion. Also the parents were supposed to confess. „I'm not allowed!” - I explained to the religious teacher. Much to my surprise, she spoke with the priest.

Apparently yes, I can confess and receive communion (in Italy). I suppose that your priest knows what he's doing!” - Someone in Poland told me. Eucharist “is not a prize for the perfect but a powerful medicine and nourishment for the weak” - Pope Francis said. Polish are more catholic than him! 20 years ago the Vatican has approved girls serving at Mass but in Poland is still rare.

Tym razem pomówimy o kościele, polskim i włoskim. Wzięłam ślub cywilny. Takie małżeństwo jest nieważne w oczach kościoła, nie mogę się więc spowiadać. Wiedziałam o tym, raz jednak chciałam spróbować. Dla mojej rodziny był to ciężki okres. Powiedziałam polskiemu księdzu, że planuję ślub kościelny, ale nie chciał słuchać.
Mr.STRANGE

Wyszłam z konfesjonału, czując się beznadziejnie. Niedaleko siedziała drobna, niepełnosprawna kobieta. Przesunęła się i zrobiła mi miejsce. Dla niej byłam człowiekiem, nie tylko grzesznikiem. Kilka lat później moja córka miała iść do komunii. Rodzice też mieli się wyspowiadać. „Nie mogę!” - wyjaśniłam katechetce. Ku mojemu zdziwieniu, porozmawiała z księdzem.

Wygląda na to, że mogę się spowiadać i przyjmować komunię. “Mam nadzieję, że twój ksiądz wie, co robi” - powiedział mi ktoś w Polsce. “Eucharystia to nie tylko nagroda dla dobrych, lecz także siła dla grzeszników” - powiedział papież Franciszek. Polacy są bardziej katoliccy od niego. 20 lat temu Watykan pozwolił dziewczynkom na służbę przy ołtarzu, ale w Polsce to nieczęsty widok.

Sunday, November 3, 2019

Only 10 years/Tylko 10 lat

I met K. and her boyfriend last summer. She's working for a private company. It's a very demanding job, but smart and pretty K. has gained her boss' appreciation… And has to deal with jealousy at work. Despite she's very young (only 25) she can overcome it, and change into favour. She's always smiling, but her life isn't that easy. 
Źródło: internet

Before her dad started dreaming about dollars, K. and her younger sister had just a normal family. When she was about 17 he left for America, where he quickly got ill and depressed. His wife decided to join him, and took the girls as well. K. is not ashamed of telling that they were recognized as a poor, and were given free food coupons.

After two years K. left America. She started independent life in the old family apartment in Poland. Her parents still live in New York. In USA you need only 10 years of work to get retirement benefits (over 1000$). Their younger daughter is doing well: she study medicine, but doesn't see them that often. It's because mum and dad won't accept her black boyfriend.

Poznałam K. zeszłego lata. Pracuje w prywatnej firmie. To wymagające zajęcie, ale ładna i mądra K. zdobyła uznanie szefa… Zmaga się z zazdrością w pracy. Pomimo młodego wieku (25 lat) obraca wszystko na swoją korzyść. Cały czas się uśmiecha, ale jej życie nie należy do najłatwiejszych.

Zanim ojcu zamarzyły się dolary, K. i jej młodsza siostra miały normalną rodzinę. Kiedy miała około 17 lat, wyjechał do Ameryki, gdzie szybko wpadł w choroby i depresję. Żona zdecydowała, że do niego dołączy, i zabrała dziewczyny ze sobą. K. nie wstydzi się opowiadać, że zostali uznani za biednych, przydzielono im darmowe kupony na jedzenie.

Po dwóch latach K. opuściła Nowy York, zaczęła samodzielne życie w dawnym mieszkaniu w Polsce. Rodzice pozostali tam nadal. W Stanach wystarczy pracować 10 lat, aby otrzymać najniższą emeryturę, ponad 1000 dolarów. Młodsza córka dobrze sobie radzi, studiuje medycynę. Nie widują się jednak zbyt często. Rodzice nie przekonali się do jej czarnoskórego chłopaka…

Friday, August 30, 2019

German job/Niemiecka praca

Sometimes I'm dreaming seeking for a job in Poland. In the last dream I was given the post of the cleaner in the NHS… The few years of unemployment, and part-time jobs for about 100£ per month certainly impressed me. But it looks that things are changing in my country! My friend graduated about 15 years ago. 

She only had one practice after another since. Last month she went to sign-up as unemployed. „You have to declare if you want to work or not!” - She was told in the Jobcentre. „You'll be given a job if you say yes.” A. is ten years or so her senior. He also has never had regular job. His sister goes to work in Germany for a long time now. A. is following her steps.

He was drunk when I met him the last time. „I'm going to piss myself!” - He said to his friend, good-hearted R. „I'm leaving tomorrow.” He took out his pocket an agreement both in Polish and German. „He is committed for departure to BRD… 8,84€ per hour…” - I read. It certainly looked that he wouldn't go… If he could.

Czasem śni mi się że szukam roboty w Polsce. W ostatnim śnie dostałam pracę sprzątaczki w służbie zdrowia… Kilka lat bezrobocia i prac na pół etatu za około 500 zł na miesiąc z pewnością zrobiły na mnie wrażenie. Wygląda jednak, że coś w moim kraju zaczyna się zmieniać. Znajoma skończyła studia około piętnastu lat temu.

Od tamtej pory dostawała jeden staż za drugim. W zeszłym miesiącu podpisywała listę bezrobotnych. „Proszę się zdeklarować, chce pani pracować czy nie!” - usłyszała w Urzędzie Pracy. „Jeśli tak, coś się dla pani znajdzie.” A. jest dziesięć lat starszy, mniej więcej. Nigdy nie miał stałej pracy. Jego siostra od dawna jeździ do pracy w Niemczech. A. poszedł w jej ślady.

Był pijany kiedy spotkałam go ostatnio. „Muszę się na***bać!” - mówił do zacnego R. „Jutro wyjeżdżam.” Wyciągnął z kieszeni umowę po polsku i niemiecku. „Zobowiązuje się do wyjazdu na teren RFN… 8,84€ za godzinę…” - czytałam. Z pewnością wyglądało na to, że nie chciał jechać… Gdyby mógł.

Saturday, August 10, 2019

What you need/Czego ci trzeba

I worked in the learning disability sector in London ten years ago. I remember the man man who loved eating. One funny female career every morning would ask him: “What would you like for breakfast, dear?” He was very quick to say: “Bacon and eggs! Some cheese please.” She was good for a laugh. “You are on diet, love! You will only have some cereals with skimmed milk...”
Źródło: internet

Sometimes I do feel like the poor guy. We went to Poland for a few weeks, and it was lovely. All the green, so different from grey Bari, where parks seems to be not important. I don't really like Italian summer, it makes you tired. Basically you need to hide at home the whole day, and pull down the blinds. In Poland is much different.

Even if it's hot you can always go outside. I would often go on bike at 3pm, something unthinkable in Italy. I talked about it with J. “You live in a beautiful country! People will pay a lot of money to spend summer in Italy.” - He told me. “Yeah but it's been years I'm inviting you to come!” - I noticed. “I get there!” - He said. “Sometimes…”

Pracowałam z niepełnosprawnymi umysłowo w Londynie dziesięć lat temu. Pamiętam człowieka który uwielbiał jeść. Pewna dowcipna opiekunka pytała go każdego rana: “Co byś zjadł na śniadanko, mój drogi?” Odpowiadał bardzo szybko: “Jajka na bekonie! Ser poproszę!” Lubiła sobie pośmiać. “Jesteś na diecie, skarbeczku! Dostaniesz tylko płatki z chudym mleczkiem…”

Czasami czuję się jak ten biedaczysko. Pojechaliśmy do Polski na parę tygodni, było wspaniale. Cała ta zieleń, tak różna od szarej Bari, gdzie parki zdają się być nieważne. Nie bardzo lubię włoskie lato, które bardzo męczy. W zasadzie trzeba cały dzień kryć się w domu, zapuścić żaluzje. W Polsce jest inaczej.

Nawet kiedy jest gorąco można zawsze wyjść na dwór. Często jeździłam rowerem koło trzeciej po południu, nie do pomyślenia we Włoszech. Rozmawiałam o tym z J. “Mieszkasz w pięknym kraju! Ludzie płacą masę pieniędzy, żeby spędzić lato we Włoszech” - powiedział. “Tak ale od lat cię tutaj zapraszam” - zauważyłam. “Przyjadę” - odparł. “Kiedyś...”




Monday, December 31, 2018

No answer/Bez odpowiedzi

A scene from Do you miss your country online comic. „You will be back to Poland, and what?” - Man says. No answer… No future in „your country” for Polish exiles? But it could always be worse. T. works in Italy for a few years now, but she feels like not having much in common with the women from tiny place where she lives. 

theguardian.com
They are too passive, and would talk only about eating!” - She says. T. and her husband worked on the field – 35€ per day. They were glad, as in Ukraine they would earn about 100€ per month each. She decided to stay in Italy with her children when he passed away. T. not see any future in Ukraine, and she's not the only one.

With a million Ukrainians leaving every year, the country's population has decreased by 10 millions in 2016. Brave T. works 6-7 days per week, and never complains. Her work mates – young African men – are very friendly. They would laugh and chat in English. For sure they understand her better than my unemployed friends from the playground.

P.S. Happy New Year:)

Scena z komiksu Do you miss your country. „Wrócisz do Polski i co?” - mówi mężczyzna. Żadnej odpowiedzi… W twoim kraju nie ma przyszłości dla polskich emigrantów? Ale może być gorzej. T. pracuje we Włoszech parę lat, ale zdaje się mieć wiele wspólnego z paniami z malutkiej miejscowości, gdzie mieszka.

„Są takie bierne, rozmawiają tylko o jedzeniu!” - mówi. T. i jej mąż pracowali na polu – 35€ za dzień pracy. Byli zadowoleni, na Ukrainie każde z nich zarabiało 100€ miesięcznie. Zdecydowała się zostać we Włoszech z dziećmi, kiedy męża zabrakło. Nie widzi przyszłości na Ukrainie – i nie tylko ona.

Każdego roku wyjeżdża milion Ukraińców – populacja kraju skurczyła się o 10 mln do 2016 roku. Dzielna T. pracuje 6-7 dni w tygodniu i nie narzeka. Jej koledzy – młodzi mężczyźni z Afryki – są bardzo przyjaźni. Śmieją się i rozmawiają po angielsku. Z pewnością rozumieją ją lepiej niż moje bezrobotne znajome z placu zabaw dla dzieci. 

P.S. Szczęśliwego Nowego Roku:)

Sunday, October 22, 2017

Un homme debout

How about the asylum seekers?” - Someone asked me last summer in Poland. “I saw in the TV that they arrive in Italy almost daily”. I said that there are black people asking for money in front of every shop or cafe. „It's a good job that our government doesn't want refugees!” - She told me. Polish politicians insist that Muslim migrants could be a ticking bomb.
 barenakedislam.com

They could bring „a wave of agression especially towards women”, and carry dangerous parasities… A black man walked into a bar. His clothes looked like an old pyjamas. „Ciao, bello!” - The bar staff smiled. „Ciao, Gino!” - He said giving him 50€. „I've got no change!” - Gino said, but he insisted to pay for previously not paid beer.

Suddenly he wasn't „illegal.” He become a person, like in the song Un homme debout:
Despite all my problems/I remain a man standing
Pray that I get over it/Pray that I feel better
Don’t throw the fault at me/Don’t close the door on me (lyrictranslation.com)
A good Christian is someone who helps, not necessarily by accepting refugees” - Polish minister said. Does he?

P.S. It says: “Today refugees, tomorrow terrorists.”

Jak tam z uchodźcami?” - zapytał ktoś zeszłego lata w Polsce. „Widziałam w telewizji, że napływają do Włoch codziennie.” Powiedziałam, że przed każdym sklepem czy kawiarnią stoi ciemnoskóry, proszący o jałmużnę człowiek. „Dobrze, że nasz rząd ich nie chce!” - odparła. Polscy politycy twierdzą, że muzułmańscy emigranci to tykająca bomba.

Przenoszą groźne pasożyty, istnieje ryzyko fali agresji, zwłaszcza wobec kobiet… Do baru wszedł czarnoskóry mężczyzna. Jego ubranie przypominało starą piżamę. „Ciao, bello!” - uśmiechnął się barman. „Ciao, Gino!” - odparł, dając mu 50 euro. „Nie mam reszty!” - rzekł Gino, ale on nalegał, żeby zapłacić za wzięte na kredyt piwo.

Nagle nie był już “nielegalny” - stał się człowiekiem, jak w piosence Un homme debout:
Mimo wszystkich męczarni wciąż pozostaję człowiekiem
Módlcie się za mnie bym dalej był/Módlcie się, bym dobrze się czuł
Nie zrzucajcie na mnie win/Nie zamykajcie drzwi (tekstowo.pl)
Dobry chrześcijanin to ktoś, kto pomaga, a niekoniecznie przyjmuje uchodźców” - rzekła polska minister. Czyżby? 


Saturday, August 12, 2017

English Pole/Angielski Polak

What I like most about the UK is that you can speak Polish there. I went to England earlier this week: I had to resolve a formal issue. In the middle of the night I walked with other passengers to the passport desk. The queue was very long: I saw many Poles, and couldn't resist talking to a young couple. “What do you think about Brexit?” - I asked.

 “It's good!” - The man said. “It'll be cleaner”. I stayed at my friends' house in Glastonbury: A. and his wife lived in England for 10 years now. “It wasn't nice after Brexit!” - A.told me. „They would stop you on the street and tell you to leave”. The situation has calmed after two men were arrested. K. lives in Street with her British partner.

She doesn't teach her children her native language. „I hate people asking me where I am from!” - K. said. „I'd always tell them that I'm from Street”. There is white and red Champions League flag in A.'s living room. „Can I take a photo of you?” - I aked. He agreed, and put his T-Shirt with Polish eagle on. „Tell Angelo that I'm a real English Pole” - He joked.

Najbardziej lubię w Anglii to, że można w niej rozmawiać po polsku. Pojechałam tam w początku tygodnia: musiałam załatwić sprawę w urzędzie. W środku nocy maszerowałam z innymi pasażerami do odprawy paszportowej. Widziałam Polaków i nie oparłam się pokusie rozmowy z młodym małżeństwem. „Co myślisz o Brexit?” - spytałam.

W porządku!” - odparł mężczyzna. „Trochę się odsieje”. Zatrzymałam się u znajomych: A. i jego żona mieszkają w Anglii od 10 lat. „Zrobiło się nieprzyjemnie po Brexit” - mówił A. „Zatrzymywali na ulicy, kazali wyjeżdżać”. Sytuacja uspokoiła się, kiedy aresztowano kilku mężczyzn. K. mieszka w Street z brytyjskim partnerem.

Nie uczy swoich dzieci ojczystego języka. „Nienawidzę jak ludzie pytają mnie, skąd jestem!” - mówi. „Zawsze odpowiadam, że ze Street!”. W salonie A. wisi biało-czerwona flaga z mistrzostw świata. „Mogę zrobić ci zdjęcie?” - spytałam. Zgodził się i założył koszulkę z polskim orłem. „Napisz Angelo, że jestem prawdziwy angielski Polak!” - żartował.

Saturday, August 5, 2017

The last day in Poland/Ostatni dzień w Polsce

I had a good time in Poland, but July passed by quickly and one sunny Wenesday we were waiting for a bus in Warsaw. I didn't really want to go back to Italy, and felt quite down. Something pulled me out from those thoughts: I noticed a man. He was short and small, with thick hair and dirty hands and clothes. He was shaking and looking at the pavement. 

A woman arrived at the bus stop: also she was strange somehow. She was getting bald, but had a big knob in the back of the head. She took a bottle of juice and banana from her bag. „There!” - She said. He looked and her and started eating. I wanted to give him my chocolate and speak to her. I never did but I understood that the best way to overcome the sadness is thinking about someone else.

Anyway, I wasn't writing for a while – I didn't wan't to but then I received notification email: three anonymous comments. „I read your blogs regularly”, „Keep up the great job!” „I like studying your articles”. I couldn't publish it – it could be only spam, but I'm back to blogging. Maybe there is really someone out there!

Spędziłam dobry czas w Polsce, ale lipiec minął szybko i pewnej słonecznej środy czekaliśmy na autobus w Warszawie. Nie bardzo chciałam wracać do Włoch i czułam się przygnębiona. Coś oderwało mnie od tych myśli: zauważyłam człowieka. Niski i chudy, miał gęste włosy, brudne ubranie i dłonie. Kiwał się i patrzył na chodnik. Na przystanku zjawiła się kobieta.

Też była trochę dziwna. Łysiała, ale z tyłu głowy nosiła duży kok. Wyjęła z torby butelkę soku i banana. „Trzymaj!” - powiedziała. Spojrzał na nią i zaczął jeść. Chciałam dać mu czekoladę i odezwać się do niej. Nie zrobiłam tego, ale zrozumiałam, że najlepszym sposobem na pokonanie smutku jest myślenie o kimś innym.

W każdym razie, nie pisałam przez dłuższą chwilę. Nie chciało mi się, ale dostałam maila z informacją: trzy anonimowe komentarze. „Czytam regularnie twojego bloga”, „Rób dalej dobrą robotę!” „Lubię czytać twoje wpisy”. Nie mogłam tego opublikować – być może to zwykły spam, ale wracam do blogowania. Możliwe że rzeczywiście ktoś mnie czyta!

Sunday, March 19, 2017

Good intentions/Dobre intencje

Serial killer Pedro López was caught by members of a native tribe as he tried to kidnap a 9-year-old girl. They were preparing to execute him but a local missionary persuaded to hand him over to the police. The authorities released López who was free to kill again. Many problems are caused by good intentions, like in one of my father's stories.
englishrussia.com

There was a troop of German soldiers in my Polish village during World War II. One day one of them noticed a teenager with a baby. The locals told him that the girl is a single mother. The German asked to bring him boy's father. “You will marry her before the sun goes down!” - He said. The young man obeyed. He maltreated his wife and children for many years to come.

Also in one of my mum's stories J. refused to marry H, but when she dumped him, the young man got depressed. He wouldn't leave his bed. E. felt sorry for his cousin: convinced that the best cure for the sadness is a girl, he persuaded him to marry R. Poor J. would damn E. for that (R. had particularly difficult character). Mind your own business, they say…

Seryjny morderca Pedro López został złapany przez Indian przy próbie porwania dziewięciolatki. Chcieli wykonać na nim egzekucję, ale okoliczny misjonarz przekonał ich do oddania Pedro policji. Tam został szybko zwolniony i mógł dalej zabijać. Dobre intencje czynią wiele problemów, jak w opowieści mojego ojca.

W czasie II wojny w mojej wiosce w Polsce stacjonowali niemieccy żołnierze. Pewnego dnia któryś zobaczył nastolatkę z dzieckiem. Miejscowi donieśli, że dziewczyna jest samotną matką. Niemiec poprosił, żeby przyprowadzono mu ojca chłopca. “Ożenisz się zanim zajdzie słońce!” - oznajmił. Ten posłuchał. Znęcał się nad żoną i dziećmi przez wiele następnych lat.

Również w historii mojej mamy J. nie chciał się żenić, kiedy jednak H. go rzuciła, wpadł w depresję i nie wstawał z łóżka. E. szkoda było kuzyna. Wierząc, że najlepszym lekiem na smutki jest dziewczyna, przekonał go do ożenku z R. Biedny J. przeklinał go za to (R. miała wyjątkowo trudny charakter). Pilnuj swego nosa, mówią.


Thursday, February 2, 2017

What they say/Co mówią

After being unemployed for almost 3 years, I got teacher's job: part-time only. I was earning about 500 zł (£ 100). I couldn't support myself, and lived with my parents. In June 2006 I packed my things and joined the 400,000 “feckless naturally, but seeking a better life” Poles who have headed to the UK since the expansion of the EU in 2004. England seemed like a paradise. 

As a care assistant I was earning about 8 times my Polish wage, and what's more I knew that I would easily find another job (even without experience). I left England, but Poles kept coming: today we are biggest non-UK born population (831,000 Polish-born residents in 2015). Our politicians are not that open to immigrants, especially non-Catholics.

A Polish MP suggested that that atheists, Orthodox believers or Muslims should have declare that they respect “Polish value” - or face deportation. She wasn't joking but one needs a sense of humour in my country. When Italians are asking if I'm missing Poland I say: „Sure I do!”. But I miss England where good life comes easier (never mind you're British or not).

Po prawie 3 latach bezrobocia dostałam pracę w szkole: zaledwie pół etatu. Zarabiałam ok. 500 zł. Nie mogłam się sama utrzymać i mieszkałam z rodzicami. W lipcu 2006 spakowałam manatki i dołączyłam do 400 tys. „nieporadnych, ale szukających lepszego życia” Polaków którzy wyjechali na Wyspy od momentu rozszerzenia UE w 2004 r. Anglia zdawała mi się rajem.

Jako opiekun osób starszych zarabiałam 8 razy tyle co w Polsce. Co więcej, wiedziałam że znalazłabym inne zajęcie (nawet bez doświadczenia). Wyjechałam z Anglii, ale napływ Polaków trwał: stanowimy największą mniejszość narodową (831,000 mieszkańców pochodzenia polskiego w 2015). Nasi polityce nie są tak otwarci na emigrantów, zwłaszcza nie-katolików.
Dodaj napis

Polska posłanka sugerowała że ateiści, prawosławni i muzułmanie powinni zdeklarować się w sprawie poszanowania polskich wartości, albo ryzykować deportację. Nie żartowała, ale w moim kraju trzeba mieć poczucie humoru. Kiedy Włosi pytają, czy tęsknię za Polską mówię: „Oczywiście!”. Ale brakuje mi Anglii, gdzie łatwiej o godziwe życie (czy jesteś Anglikiem, czy nie).

Thursday, January 12, 2017

Là-bas

S. is always packing a lot of luggage for a holidays. “I'm also taking a bottle of disinfectant with me” - She says. Travel is transformation, if you don't want to change and go with the flow you won't separate yourself with Amuchina. My grandfather Józef was born before World War I. He was a poor villager, but liked reading. 100 years ago Argentina was a rich country.

My grandfather – like many others – believed that you'll find a gold on the streets of Buenos Aires. To afford the trip he sold a field he owned, left his wife with small children and went far away from the village, like in the song Là-bas:
There/Everything is new and everything is wild
Free continent without wire fencing
Here our dreams are narrow/That's why I'll go there
Translation from lyryctranslate.com.

After one year Józef Markiewicz was back home, poorer than he used to be. Over the next few years he was farming. He died in 1938 leaving the widow with four children. The youngest (my father) was only one year-old. The key to happiness is having dreams, they say. But sometimes even if you change direction, you'll end up where you are heading.

S. zawsze pakuje dużo walizek na wakacje. “Zabieram też środek dezynfekujący” - mówi. Podróż oznacza transformację, jeśli nie chcesz się zmienić, iść z nurtem nie rozdzielisz się z butelką Amuchiny. Mój dziadek Józef urodził się przed pierwszą wojną. Był ubogim chłopem, ale lubił czytać. 100 lat temu Argentyna była bogatym krajem.

Mój dziadek – jak wielu innych – uwierzył, że znajdzie złoto na ulicach Buenos Aires. Aby sfinansować podróż, sprzedał kawałek pola, zostawił żonę z potomstwem i pojechał daleko od swojej wsi, jak w piosence Là-bas:
Tam/Wszystko jest nowe i dzikie
Wolny kontynent bez krat
Tutaj, nasze marzenia są ciasne/I dlatego pojadę tam
Tłumaczenie tekstowo.pl.

Po roku Józef Markiewicz wrócił do domu, jeszcze biedniejszy niż wcześniej. Przez kolejne parę lat uprawiał ziemię. Zmarł w 1938 r. zostawiając wdowę z czworgiem dzieci. Mój ojciec był najmłodszy i miał jeden rok. Kluczem do szczęścia są marzenia, mówią. Czasem jednak nawet, jeśli zmienisz kierunek, skończysz tam, gdzie zmierzałeś wcześniej. 

Sunday, November 27, 2016

The strategy of distraction/Odwracanie uwagi

Will Poland impose a total ban on abortion? The question: if miscarriages should lead to prison seems the most important in my country. I can't help but thinking that it's maintaining public attention away from the real problems. 0,6 million of Polish employees work on junk contracts. My equals had become immigrant generation. 
www.theguardian.com

2,1 millions Poles are living abroad. I might be not not very patriotic – I don't intend to return to my homeland any time soon - but I feel better reading that Polish students of British universities are coming back. A Cambridge graduated Marta Poślad chose to settle in Poland. So did Jakub Bochiński, the head of European Space Agency office in Warsaw.

It would not feel genuine to present myself as a Brit. I always felt Polish, and thought about Poland as my final destination,” he says. The majority of Poles living in the UK found their place there, but many students of at British universities can see their future in Poland. Maybe some of them will become politicians who are solving problems, and don't create a new ones.

Czy Polska wprowadzi całkowity zakaz aborcji? Kwestia czy poronienie należy karać więzieniem wydaje się najważniejsza w moim kraju. Nie mogę się oprzeć wrażeniu że to odwracanie uwagi publicznej od prawdziwych problemów. 0,6 mln Polaków pracuje na umowach śmieciowych. Moi rówieśnicy stali się pokoleniem emigrantów.

2,1 mln Polaków żyje za granicą. Może nie jestem wielkim patriotą – nie planuję powrotu do ojczyzny w najbliższym czasie – ale czuję się lepiej, czytając że polscy studenci angielskich uniwersytetów chcą wracać. Absolwentka Cambridge Marta Poślad wybrała życie w Polsce. Zrobił tak Jakub Bochiński, kierownik Europejskiej Agencji Kosmicznej w Warszawie.

Nie mógłbym przedstawiać się jako Brytyjczyk. Zawsze czułem się Polakiem, myślałem o Polsce jak o swojej destynacji” - mówi. Większość Polaków mieszkających na wyspach znalazła tam swoje miejsce, ale wielu studentów brytyjskich uniwersytetów widzi przyszłość w Polsce. Może niektórzy zostaną politykami którzy rozwiązują problemy, zamiast stwarzać nowe.