Thursday, August 22, 2013

Fly in my room/Mucha w moim pokoju





It happened that I changed my opinion about the person while becoming her “facebook friend”. After two years and a half of reading the timelines, I could see some interesting “fb personalities”. Facebook mother would inform about every detail of her pregnancy. When baby is born, she will post many photos and comments, like: “Being Mum is the best things in the world!”. 
 
Facebook alive seems to be always present on fb: he would post several photos, links and comments. Fb alive is also active on his friends’ timelines. Everything is important enough to write about. An example: “There is a fly in my room and it wants to die.”

Facebook beauty wants the others to notice her charm, while Facebook posh would post many photos documenting her good life: good restaurants, smart clothes. I consider myself Facebook boring. I don’t like posting photos, but I do write comments. I use my Facebook profile to read the timelines of my friends. Always something is going on there!

Zdarzyło się, że zmieniłam opinię o osobie, kiedy zawarliśmy „przyjaźń” na Facebook. Po dwóch latach wertowania profili, mogę wyróżnić ciekawsze „osobowości fb.” Facebook mama informuje znajomych o każdym szczególe ciąży. Kiedy dziecko przychodzi na świat, umieszcza zdjęcia i komentarze: „Bycie mamą to najpiękniejsza rzecz na świecie!”.

Żyjący na Facebook wydaje się nieustannie umieszcza liczne zdjęcia, linki i komentarze. Jest również aktywny na profilach znajomych. Wszystko jest wystarczająco ważne, by o tym pisać. Przykład: „W moim pokoju jest mucha, która chce umrzeć.”

Facebook piękność chce, by dostrzeżono jej urok, podczas gdy Facebook posh umieszcza zdjęcia, dokumentujące jej piękne życie: dobre restauracje, ładne ubrania. Uważam siebie za Facebook nudziarza. Nie lubię umieszczać zdjęć; czasami piszę komentarze. Profil służy mi do wertowania profili moich znajomych. Zawsze coś się tam dzieje!

Tuesday, August 20, 2013

Summer in the city/Lato w mieście



Nova Siri is changing every summer. The tourists are coming and it makes a lot of difference in the provincial life of small town. The mentality of the people doesn’t seem very open – they are focused on the family and daily life. During the summer however Nova Siri, called Marina as is by the sea is welcoming many tourist, also foreigners. 
 
Last Thursday – the day of Ferragosto in Italy - I went for a walk. In the summer, Italians are leaving their houses in the late evening – it was around 8 pm and there were many people walking on the street. I noticed five young foreigners near round fountain. Three men and two women were drinking white wine from the bottle, chatting and laughing.

They spoke English; girls were pretty and barefoot. I listened to them chatting and wanted to go, where they we’re going. For sure tomorrow they will be drinking their wine in another place like Nova Siri, small and provincial, in a couple of hours they will see everything what’s worth seeing... And they will be gone, as they don’t belong there.

Nova Siri zmienia się każdego lata. Przybywają turyści i to czyni wielką różnicę w prowincjonalnym życiu miasteczka. Mentalność mieszkańców nie wydaje się zbyt otwarta, skoncentrowani są na rodzinie i życiu codziennym. W lecie jednak Nova Siri, zwane Marina gdyż leży nad morzem wita wielu turystów, również cudzoziemców.

W zeszły czwartek – dzień włoskiego Ferragosto - poszłam na spacer w Nova Siri. W lecie Włosi opuszczają domy późnym wieczorem – było około 20 i na ulicy znajdowało się wiele osób. Niedaleko okrągłej fontanny znajdowało się pięcioro młodych ludzi. Trzech mężczyzn i dwie kobiety piło białe wino z butelki.

Rozmawiali po angielsku; dziewczyny były ładne i chodziły na bosaka. Słuchałam ich i chciałam iść tam, gdzie oni. Na pewno jutro będą pić wino w kolejnym miejscu jak Nova Siri, małym i prowincjonalnym, w parę godzin zobaczą wszystko, co jest w nim zobaczenia… I odejdą, gdyż nie należą do niego.


Saturday, August 17, 2013

On your knees/Na kolanach



I used to know a woman who was really frightened of her husband. He wasn’t abusing her: it was all about her economical dependency on him. “You see, men when getting older are often getting crazy! They are leaving their wife for much younger woman... I’m so afraid that Daddy would do the same!” – She would say.
 
When she got married, the woman chose housewife’s life and left her office job. For many years she was looking after her child – and after Daddy. “I have to go, I have to go! Daddy is waiting at home!” – She would say while visiting her family. “Quietly, please, Daddy is sleeping!” – She asked when someone went to visit her.

It was clear that the husband was in the centre of her world. “Daddy” never left her for younger woman. He was looking after her when she got ill – it’s been many years since she died and he’s still on his own. Still, think it would be better for her if he divorced some 40 years ago. It’s better to die standing than live on your knees.

Znałam kobietę, która bardzo się bała swego męża. Człowiek ten nie dręczył jej – przyczyną strachu była finansowa zależność od męża. „Mężczyźni na starość często głupieją i porzucają żonę dla młodszej. Boję się, że Tatuś zrobi to samo!” – mówiła.

Kiedy wyszła za mąż, kobieta ta wybrała życie gospodyni domowej i odeszła z pracy w biurze. Przez wiele lat opiekowała się dzieckiem – i Tatusiem. „Muszę iść, muszę iść! Tatuś czeka w domu!” – powtarzała, kiedy wpadała z wizytą do rodziny. „Proszę, nieco ciszej! Tatuś śpi!” – mówiła, gdy ktoś ją odwiedzał.

Było jasne, że mąż był centrum jej świata. „Tatuś” nigdy nie zostawił jej dla młodszej. Opiekował się nią, gdy zachorowała; minęło wiele lat od jej śmierci a on jest ciągle sam. Pomimo tego myślę, że byłoby lepiej, gdyby rzeczywiście się z nią rozwiódł jakieś 40 lat temu. Jako że lepiej umrzeć stojąc, niż żyć na kolanach.