The
second picture from new comic series! It says: „Normally: I'll
smack you in the mouth! I'll pull your hair! Fear of death: I love my
family! Back to normal: I'll kick you!”
Thursday, March 26, 2020
2. Pani Śmierć
Tuesday, March 24, 2020
1. Pani Śmierć
„What
are the chances of dying?” - People think, as Coronavirus spreads.
We fear death, but maybe is not as bad, like in
this drawing. The child: „Why are the skeletons so happy?”
Mummy: (?) The child: „Look, he's grinning.” „Bel tempo” for
now is over, and not only in Italy! The first picture from new comic
series: Lady Death. On the picture: „Before death. I loved a woman,
but she dumped me 20 years ago. For my family, I'm nothing. What
shall I do? I'm drinking. After death (nothing).”
„Jakie
są szanse na śmierć?” - myślą ludzie, kiedy koronawirus się
szerzy. Boimy się śmierci, ale może nie jest taka zła, jak na
tym rysunku. Dziecko: „Dlaczego wszystkie kościotrupy są
takie szczęśliwe?” Mama (?) Dziecko: „No patrz jak się
szczerzy.” „Bel tempo” skończyło się, i to nie tylko we
Włoszech. Pierwszy rysunek z nowej komiksowej serii: „Pani
Śmierć.” Na obrazku: „Kochałem kobietę, ale 20 lat temu ode
mnie uciekła. Dla rodziny jestem nikim. Co mam robić? Piję! Po śmierci (nic).”
Friday, March 20, 2020
Bari-Lublin: mascherina
“Before
you would't go out running, and now you want to run every day!” -
My husband told me. It's true: in March I made twice as much as in
February, and it's still 10 days left! It's my way to cope, since all
the lockdown started. Everybody is scared of Coronavirus. My Polish
friend knows someone in Sicily who insist that the situation is
disastrous. Paramedics are not coming, even young people are dying
like flies.
“It's
not so bad!” - I told her. I'm trying not to worry, but it's not
easy! V. was pale when we met the last time, dark circles around her
eyes… “My son had to take antibiotics twice, and he's poorly
again!” - She told me. “Normally I would take him to Polyclinics,
but I can't do it now.” My friend sent me a photo of her daughter.
She got burned just when the drastic “red zone” measures where
announced.
Everyone
would avoid hospitals now, when the virus spreads. She's curing her
daughter on her own, sending the photos to a friendly surgeon. A
security guard is standing outside our grocery store. “You
cannot enter without a mask!” - He told me. I found 2,50 euro mask
in the chemist. When I was back, a guy without a mask was protesting.
“OK, would you just pull up jacket, to cover your face?” -
Security guard asked him friendly.
“Nie
biegałaś wcześniej a teraz chcesz wychodzić codziennie!” -
powiedział mąż. To prawda: w marcu przebiegłam dwa razy więcej,
niż w lutym, a zostało jeszcze dziesięć dni! Tak sobie radzę,
odkąd zaczęła się blokada. Wszyscy drżą przed koronawirusem.
Moja polska znajoma zna na Sycylii kogoś kto twierdzi, że jest
katastrofa. Karetka nie przyjeżdża, młodzi ludzie padają jak
muchy.
“Nie
jest tak źle!” - rzekłam. Staram się nie martwić, ale łatwo
nie jest! V. była blada, kiedy spotkałam ją ostatnio, sińce pod
oczami. “Mój syn musiał przyjąć antybiotyk dwa razy i znowu
zachorował!” - rzekła. “Normalnie zabieram go do polikliniki,
ale teraz nie mogę.” Znajoma wysłała mi zdjęcie córki.
Poparzyła się, kiedy ogłoszono drastyczne zabezpieczenia “strefy
czerwonej.”
Każdy
unika szpitali, kiedy wirus się szerzy. Sama leczy córkę, wysyła
zdjęcia do znajomego chirurga. Przed naszym sklepem stoi ochroniarz.
“Nie możesz wejść bez maseczki!” - powiedział. Znalazłam
maseczkę w drogerii (2,50 euro). Kiedy wróciłam, mężczyzna bez
maseczki podniósł protest. “OK, proszę podnieść kurtkę, żeby
zasłonić twarz!” - rzekł polubownie ochroniarz.
Friday, March 13, 2020
7.Bel tempo
Italian
life: eat a lot of pasta. Talk about it. Repeat. Polish life: eat a
lot meat and potatoes. Repeat. Talking about it is not necessary.
Włoskie
życie: jedz dużo makaronu. Mów o tym. Powtarzaj. Polskie życie:
jedz dużo ziemniaków i mięsa. Powtarzaj. Mówienie nie jest konieczne.
Thursday, March 12, 2020
Bari-Lublin: zona rossa
I'm
reading “Diaboliad” by Mikhail Bulgakov: the workers are paid
with matches or a wine (the matches won't light up, and wine gives
you a horrible headache). Female civil servants get soldiers long
johns. The post-Revolution Russia is such a impossible, ridiculous
place to live… But man grows used to everything. One week ago in
Bari started Coronavirus lockdown. “The school is closed till the
15th” - We were told last Wednesday.
There
was a big “Oh no...” And we had to deal with it. “The whole of
Italy is now a Protected Red Zone” - The government announced on
Monday. You can enter to the store in small groups, 5-6 people
(supermarket) 2-3 people (smaller store). We're waiting outside, the
anxiety is palpable. People are covering faces with masks or scarves.
Yesterday we were told that all bars, restaurants and shops (except
grocery) will be closed.
The
streets are desert and silent, you can see some policemen on
motorcycle. But strangely, now it seems quite normal! “Our
grandfathers had to deal with the War, we are only required to stay
home” - Someone wrote. You can get used to Coronavirus. Besides,
apparently it saves the planet! Due to an economic slowdown, there is
a dramatic decline
in pollution levels.
Czytam
“Diaboliadę” Bułhakowa: pracownicy dostają wypłatę w postaci
wina, w zapałkach (wino powoduje koszmarny ból głowy, zapałki nie
chcą się palić). Urzędniczkom wydaje się wojskowe kalesony.
Postrewolucyjna Rosja to niemożliwe, absurdalne miejsce… Ale
człowiek przywyka do wszystkiego. Tydzień temu w Bari zaczęła się
blokada koronowirusa. “Szkoły zamknięte do 15” - powiedziano
nam w środę.
Wszyscy
westchęli: “O nie...” I każdy musiał sobie poradzić. “Cały
teren Włoch objęty jest czerwoną strefą” - oznajmił rząd w
poniedziałek. Do sklepów wchodzi się małymi grupkami, 5-6 osób
(supermarket) 2-3 osoby (mniejsze sklepy). Czekamy na zewnątrz,
wyczuwa się niepokój. Ludzie zasłaniają twarze szalikiem albo
maską. Wczoraj powiedziano nam, że wszystkie bary, restauracje i
sklepy (oprócz spożywczych) będą zamknięte.
Ulice
są ciche i puste, widać policjantów na motocyklach. Dziwne, ale
teraz wydaje się to dość normalne! “Nasi dziadkowie zmagali się
z wojną, nas proszą, żebyśmy siedzieli sobie w domu” - napisał
ktoś. Do koronawirusa też można przywyknąć. Poza tym, wygląda
na to, że ratuje planetę! Spowolnienie gospodarcze w Chinach
drastycznie zmniejsza
zanieczyszczenie powietrza.
Sunday, March 8, 2020
Bari-Lublin: Amuchina
Many
years ago I was on train going to Lublin. A young guy had talked
about amazing Italian life. There is a job for everyone, he insisted,
people after college earn really good money… Some 20 years later
Italy faces low growth and unemployment, but it's still nice place to
live. Italy is famous for its cuisine, the aura does spoil you.
Complaining
because in January the temperature dropped to 10ºC is not strange
for my friends. Italians can be pretty sensitive. Snow fell? The
schools are closed. Heavy rains, or a big wind? The same. Coronavirus
has fanned panic, obviously. The school are closed till 15th
of March, maybe even longer… “The children from 0-6 years
must not be admitted” - Declares library announcement.
I
went there recently. “1 meter distance, please!” - The librarian
with plastic gloves told me. A.'s boyfriend is still
not leaving his Milano apartament. Luckily, there is supermarket
delivery service. He has read three books, 1000 pages each. Amazon price of Amuchina has raised to 100 for
the package of four pieces. The last news: closed churches. No Mass till April!
Wiele lat temu jechałam pociągiem do Lublina. Jakiś chłopak rozprawiał o wspaniałym życiu włoskim. Praca dla wszystkich, ludzie po maturze zarabiają świetne pieniądze… Dwadzieścia lat później Włochy zmierzają się z bezrobociem, wzrost gospodarczy jest spowolniony, ale to nadaj miejsce do życia całkiem niezłe. Włochy słyną z dobrej kuchni, pogoda cię rozpieszcza.
![]() |
| Źródło: internet |
Narzekanie,
że w styczniu temperatura spadła do 10ºC to rzecz dla moich
znajomych codzienna. Włosi są dość przewrażliwieni. Spadł
śnieg? Zamykamy szkoły. Silny wiatr, obfite deczcze? Ta sama
historia. Koronawirus podsyca panikę, rzecz jasna. Szkoła w Bari
jest zamknięta do 15 marca, być może nawet dłużej… “Dzieci w
wieku 0-6 lat nie mogą przebywać na terenie placówki” - głosi
wywieszka w bibliotece.
Poszłam
tam ostatnio. “Proszę zachować metrowy dystans!” - rzuciła
bibliotekarka w plastikowych rękawiczkach. Chłopak A. nadal nie
wychodzi z mieszkania w Mediolanie. Na szczęście supermarket
dostarcza jedzenie do domu. Przeczytał trzy książki, po 1000 stron
każda. Cena Amuchiny na Amazon wzrosła do 100 euro czteropak. Ostatnie wieści: kościoły zamknięte! Nie będzie mszy aż do kwietnia.
Monday, March 2, 2020
No nudity/Zero golizny
G.
took a look at his son's iphone, and saw a photo of the 15 year-old
naked… His hand was covering the intimate parts (because of No
Nudity Rule on Instagram). Also I joined the club (again). I'm
scrolling through endless photos. Bronzed woman with bulging muscles
and large fake breast and bottom. Brunette with white teeth is
proudly showing her big, saggy belly…
Everything
has been done before, how can you stand out from the crowd? There is
something special about me: excessive sweating. I'm not kidding you.
In the high school my classmates even told me: “Do something with
it, bloody hell.” Embarrassing, but doesn't happen to everyone!
With time the situation has improved, but I still experience nervous
sweating…
Like
the day I was invited to talk with the children about La
nonna nei Sassi never mind I was armed with a strong
antiperspirant! My Instagram name is magryty
but I might change it to smellymummy sometimes. I could also get
naked, just to get lots of followers… I've lost weight, so my belly
fat is not that impressing, but you might like my
scar. Yes, definitively I have potential! So lucky:)
PS. I disabled my Instagram account... Again.
PS. I disabled my Instagram account... Again.
G.
przeglądał iphone syna i znalazł nagie zdjęcie swego
piętnastolatka. Z powodu reguły zero golizny na Instagram zasłaniał
intymne miejsce ręką. Sama też dołączyłam do klubu (znowu).
Przeglądam niezliczone zdjęcia. Opalona kobieta, wypukłe muskuły,
sztuczny tyłek i piersi. Brunetka o białych zębach paraduje dumnie
z wielkim, obwisłym brzuchem...
Wszystko
już było, jak się można wyróżnić? Mam jednak coś specjalnego:
nadmierne pocenie. Nie żartuję, w średniej szkole koledzy mówili
mi nawet: “Zrób coś z tym, do cholery.” Krepujące, ale nie
zdarza się każdemu! Sytuacja poprawiła się z czasem, ale ciągle
mam problem z nerwowym poceniem, jak tego dnia, kiedy zaproszono
mnie, aby rozmawiać z dziećmi o książce La
nonna nei Sassi
Nieważne,
że uzbroiłam się w silny dezodorant! Moje imię na Instagram to
magryty lecz można je zmienić na smellymummy. Aby zdobyć rzesze nowych “followers” mogłabym się również rozebrać. Schudłam i
tłuszcz na brzuchu nie jest imponujący, może jednak spodobać się
wam moja blizna.
Tak, z całą pewnością jest duży potencjał! Mam szczęście:)
PS. Zdezaktywowałam moje konto Instagram... Raz jeszcze.
PS. Zdezaktywowałam moje konto Instagram... Raz jeszcze.
Subscribe to:
Posts (Atom)










