Wednesday, January 15, 2014

Girl from the next door/Panienka z naprzeciwka



One of my dad’s stories: there was a girl who wanted to get married. At the age of 25, she was labeled “an old maid” in the village. One day the young woman went to her neighbor and said: “Why your son doesn’t want to marry me? Am I blind in one eye? Don't I go to the church? Go and talk to G. will you?”
 
Italians are family orientated, but often are happy on their own. I know engineers, university workers, who at the age of 40 are still single. They are friendly and good looking; sometimes I wonder how it's possible? Are they so close to their parents and don’t need another person at home? Or maybe the more you have, the less you need someone in your life?

The girl from my dad’s story did marry her neighbour eventually. She wasn’t treating him well, though. G. was quiet and easy going; dominant wife made his life quite miserable, they say. So in the end of the day - if you are happy on your own, don’t marry a girl from the next door only because she wants to!

Jedna z opowieści mojego ojca: była sobie dziewczyna, która chciała wyjść za mąż. W wieku 25. lat miała opinię starej panny na wsi. Pewnego dnia poszła do sąsiadki i rzekła: „Dlaczego twój syn się ze mną nie żeni? Jestem krzywa czy kulawa? Do kościoła nie chodzę? Porozmawiaj z G., dobrze?”.

Włosi są związani z rodziną, ale często dobrze im samym. Znam lekarzy, inżynierów i pracowników uniwersyteckich którzy w wieku 40 lat są singlami. Są mili i przystojni; czasami zastanawiam się, jak to możliwe. Czy są związani z rodzicami i nie chcą jeszcze jednej osoby w domu? A może im więcej masz, tym mniej kogoś ci potrzeba?

Dziewczyna z opowieści ojca poślubiła sąsiada, nie traktowała go jednak dobrze. G. był spokojny i cichy; mówiono, że dominująca żona skutecznie uprzykrzała mu życie. W ostatecznym rachunku - jeżeli dobrze ci samemu, nie żeń się z pannicą z sąsiedztwa tylko dlatego, że ona tak chce!



Sunday, January 12, 2014

She had forgotten/Zapomniała



I was reading the article “The families sending relatives to nursing homes in THAILAND: Care is 'cheaper and often better in Asia', they say.” A woman who did it said that she won’t visit her mother in Thailand, but if she did, half an hour later the old lady didn’t know anymore. She had forgotten.
 
I used to work in English care home. I remember L. a lovely old lady who had three daughters; all of them were living nearby. L. was sweet and polite; she was also quite independent. I was asking myself, why she had to become a resident in a nursing home. There was a photo in another client's room: herself and her husband some time earlier.

They looked ever so happy. Sadly he died; she got ill and was moved in a care home. Every time when I was feeding her, she would call me Helen. Her only daughter would visit occasionally. The old lady was getting worse, but every day she was “talking” to Helen… She hadn’t forgotten.

Czytałam artykuł: “Rodziny wysyłają krewnych do domów opieki w TAJLANDII. Opieka w Azji jest tańsza i często lepsza, mówią.” Kobieta, która tak zrobiła, mówi, że nie odwiedza matki w Tajlandii, lecz gdyby to robiła, staruszka pół godziny później by o tym nie wiedziała. Zapomina.

Pracowałam w domu opieki w Anglii. Pamiętam L. uroczą starszą panią, która miała trzy córki; wszystkie mieszkały niedaleko. L. była miła i uprzejma; była też dość samodzielna. Często się zastanawiałam, dlaczego musiała znaleźć się w domu starców. W pokoju innej pensjonariuszki znajdowało się zdjęcie: ona sama i jej mąż.

Wyglądali na bardzo szczęśliwych. Niestety, mąż zmarł; kobieta zachorowała i znalazła się w domu opieki. Za każdym razem, gdy ją karmiłam, nazywała mnie Helen. Jedyna córka odwiedzała ją czasami. Stan staruszki się pogarszał, pomimo tego, codziennie „rozmawiała” z Helen. Nie zapomniała.

Friday, January 10, 2014

Daughter/ Córka



Young girl had become “famous” of becoming pregnant as a teenager. I’ve heard people talking about her many times. She was seen kissing local “good for nothing” who could have been her father. She was shouting and swearing at her mum while waiting at the GP...
jendavisphoto.com

I met her in the summer at the playground. She wasn’t slim, but had pretty face and beautiful teeth, white and shining. We got chatting about our kids; she told me that her daughter has never met her father. “He fooled me.” – She said. The guy was gone when she got pregnant, but the girl revealed he’s most welcomed.

If he would come to us today evening, I would take him back!” – She told me. It seemed that she’s missing “normal” family for her and her daughter. A couple of months ago someone told me that she’s living with a man separated with his wife, who is at least thirty years, her senior. Once unlucky is always unlucky?

Pewna dziewczyna stała się „sławna”, kiedy zaszła w ciążę jako nastolatka. Wielokrotnie słyszałam, jak o niej mówiono. Widziano ją całującą się z miejscowym „nic dobrego”, który mógłby być jej ojcem. Krzyczała i wymyślała na swoją matkę w kolejce do lekarza...

Poznałam ją w lecie na placu zabaw. Nie była szczupła, lecz miała ładną twarz i piękne zęby, białe i lśniące. Rozmawiałyśmy o dzieciach; powiedziała, że jej córka nie zna swego ojca. „Oszukał mnie!” – wyznała. Chłopak ulotnił się, gdy zaszłą w ciążę, mówiła jednak, że czeka na niego.

Gdyby pokazał się dziś wieczorem, wzięłabym go z powrotem!” – rzekła. Wyglądało na to, że brakuje jej „normalnej” rodziny dla niej i dziecka. Parę miesięcy temu ktoś mi powiedział, że mieszka z mężczyzną żyjącym w separacji z małżonką, starszym od niej co najmniej 30 lat. Kto raz ma pecha, zawsze ma pecha?