Thursday, July 28, 2022

Senza volto

There is no truth. There is only perception” – Gustave Flaubert wrote. In reality truth can be hidden, but never disappears. Becomes invisible for those who don’t want to see her. Clearly, there must be a reason, like for my Italian friend Vitina. The old lady was extremely chatty: she would say wonderful things about her sons. She had nothing but praise for their kindness for mother… But things were actually different.

It is quite logical: we come into the world „senza volto” (without face). The others know who we are – is it possible that our identity depends on what they have to say? Actually we somehow forget the truth: coming here, we bring something of value, our true Self, which is spirit. That’s the reason of childhood happiness. „But the longer I’ve lived the more I’ve lost what’s inside me – and ended up empty.” The world advises: well, you’d better try to like your emptiness… We’re like Vitina.

Nie istnieje prawda, tylko percepcja” – napisał Gustaw Flaubert. W rzeczywistości prawda może być ukryta, nie znika: staje się niewidoczna dla tych, którzy nie chcą widzieć. Musi istnieć przyczyna, jak w przypadku włoskiej znajomej Vitiny. Starsza pani była bardzo rozmowna: mówiła wspaniałe rzeczy o synach. Wychwalała ich dobroć wobec matki, prawda jednak była zupełnie inna.

Vitina była zawsze sama, opuszczona przez synów. Trzymamy się iluzji, gdy nie pasuje nam rzeczywistość. Ona jednak istnieje, na wprost naszych oczu. Każdego dnia spożywamy dobre rzeczy a jedzenie zawsze zmienia się w kupę. Może to oznaczać, że najważniejsza czynność prowadzi donikąd. Dla nas jednak życie oznacza wypełnianie żołądka. Najbardziej potrzebujemy uczucia, że nie jesteśmy puści.

To całkiem logiczne: przychodzimy na świat „senza volto” (bez twarzy). Inni wiedzą, kim jesteś – czy to możliwe, że prawdziwa tożsamość zależy od tego, co powiedzą? Tak naprawdę zapomnieliśmy o prawdzie: przychodząc tutaj, przynieśliśmy coś cennego, prawdziwe „ja” czyli ducha. To przyczyna dziecinnego szczęścia. „Im dłużej żyłem, tym bardziej traciłem to, co było we mnie – i stałem się pusty.” Świat radzi: cóż, trzeba polubić tę pustkę! Jesteśmy jak Vitina.

Wednesday, July 27, 2022

69.A Course in Miracles/Kurs cudów

Tips for avoiding sin: first, recognize that, for example, eating apples is evil, and try to stay away from it. We believe that Lord had made a holy day: what distinguishes it from the others, is that on Friday for Muslims, Saturday for Jews, and Sunday for catholic it’s easier to become a sinner. You cannot work in the garden, go on shopping… It should be called „sinful day.” Our world appears reasonable – why makes us believe in this stuff?

Maybe because has to earn a living. The known to all phrase means that we don’t have a life for real, but only „on credit.” We need to search for it outside: it’s situated in milk, in the piece of meat, and bread rolls. Our existence is short, and disappears from the memory… „The spirit is the true self, not the physical figure which can be pointed out by your finger” – Cicero wrote.

Our world needs a real life, which is eternal. Buddhism (which doesn’t count our sins) teaches that human soul never dies, but passes through a succession of lives. Our deeds accumulate in the form of carma. As „A Course in Miracles” says, sin „proves” that God’s son is evil. If Buddhists are right, it means endless cycle of suffering and rebirth. Our world makes us believe that we can commit crime, and must be punished – in this way, earning a living.

Sposób na uniknięcie grzechu: najpierw uwierz, na przykład, że jedzenie jabłek jest złe, a potem trzymaj się od nich z daleka. Myślimy, że Bóg ustanowił dzień święty – co go odróżnia od innych, to że w piątek dla muzułmanów, sobotę dla Żydów, niedzielę dla katolików łatwiej jest nagrzeszyć. Nie można pracować w ogrodzie, iść na zakupy… Powinno się go nazwać „dzień grzeszny.” Nasz świat wydaje się rozsądny – czemu karze wierzyć w te rzeczy?

Może dlatego, że zarabia na życie. Ta dobrze znana fraza oznacza, że nie mamy go naprawdę, lecz „na kredyt.” Musimy go szukać na zewnątrz: znajduje się w mleku, kawałku mięsa, bułeczkach. Nasza egzystencja jest krótka i znika z pamięci… „Duch jest prawdziwym „ja” nie zaś postać fizyczna, którą można wskazać palcem” – napisał Cyceron. Nasz świat potrzebuje prawdziwego życia, które jest wieczne.

Buddyści (którzy nie liczą grzechów) uczą, że ludzka dusza nie umiera, lecz przechodzi w kolejne życia. Nasze uczynki kumulują się w postaci karmy. Jak mówi „Kurs cudów” grzech „dowodzi” że Syn Boży jest zły. Jeśli buddyści mają rację, oznacza to niekończący się cykl narodzin i cierpień. Świat każe nam wierzyć, że możemy popełnić zbrodnię i kara się należy – w ten sposób zarabia na życie.


Tuesday, July 26, 2022

The best tip/Najlepszy sposób

 

I’m using context reverso to translate my blog posts. It happens that I type a word, and the search engine considers it vulgar. „Examples may contain inappriopriate content” – I read. If the „sin” exist even in my free online dictionary, it must be necessary. Our guilt only seemingly is something undesirable. In fact gives sense to man’s existence. It’s about balance: generally, we feel small and insignificant.

We must work for a piece of bread, but eating is not enough! Our „sin” comes to help: life acquires meaning if we could do „evil.” Definition of sin sounds dangerous: it’s voluntary breaking a convent with God. If it’s true, it would clearly mean that Heavenly Father signed sort of a conract, setting the conditions under which you can breake it. „There is no truth. There is only perception” – Gustave Flaubert wrote.

An alliance with God is never the same for everyone. A Jew will go to synagogue, Muslim to mosque, catholic to his church, and everyone hears different things. For my neighbour Hela Sunday shopping would be seriously sinful. Friday is the holy day for Abdul, my friend from Bari. To me, God is only love, and that’s why never signed any contract. The best tip to avoid sin is: you don’t have to believe it.

Używam context reverso do tłumaczenia moich wpisów. Zdarza się, że wpisuję słowo, które wyszukiwarka uznaje za wulgarne. „Przykład zawiera nieodpowiednie treści” – czytam. Jeżeli „grzech” istnieje nawet w słowniku internetowym, to musi być konieczny. Nasza wina pozornie tylko wydaje się niepożądana. W rzeczywistości nadaje sens egzystencji. Chodzi o balans: zasadniczo, czujemy się mali i pozbawieni znaczenia.

Musimy pracować za kawałek chleba: nie wystarcza nam jedzenie! Z pomocą przychodzi „grzech” – życie nabiera znaczenia, jeśli możemy czynić coś złego. Definicja grzechu brzmi groźnie: to dobrowolne zerwanie przymierza z Bogiem. Jeśli to prawda, to Ojciec Niebieski podpisał rodzaj kontraktu, ustalając kondycje, pod którymi można go złamać. „Nie istnieje prawda, tylko percepcja” – pisał Gustaw Flaubert.

Przymierze z Bogiem nie jest takie same dla wszystkich. Żyd pójdzie do synagogi, muzułmanin do meczetu, katolik do kościoła i każdy usłyszy coś innego. Dla mojej sąsiadki Heli kupowanie w niedzielę to poważny grzech. Piątek jest dniem świętym dla Abdula, znajomego z Bari. Dla mnie Bóg jest miłością i dlatego nie podpisuje kontraktów. Najlepszy sposób na unikanie grzechu to w niego nie wierzyć.


Monday, July 25, 2022

Una via di salvezza

 

The child looks into the mirror and thereby giving himself some meaning. He thinks he can substitute himself with the mirror image” – I read. This could have disasterous effects, because we believe that the others are true reflection of ourselves. My mother was judging all the time perfectly innocent child. She was the mirror: I could see clearly that I’ve turned into a piece of shit. We know that our poop smells bad.

There was something special about me: excessive sweating. In the first class of the high school my colleagues pointed out to me. It was tarrible: my piece of shit reflected in so many mirrors! For years, I tried to fix the distorted self-image. My relationship with Angelo meant „una via di salvezza” (the road to rescue). For the first time somebody was looking at me, his eyes reflecting a decent person. But it lasted not long.

In the mirror appeared my mother: she started accusing me, and the old piece of shit returned to his place. Defending myself, I started blaming my husband. It was the biggest mistake: not only I was unable to cleanse myself. Judging my husband made him look in my eyes like something „evil.” The reason I write all this is to get rid of all the „mess” in my head. The idea to popularize it works very well. It’s not „mine” anymore: only some informational data accessible for everyone.

Dziecko patrzy w lustro i nadaje sobie znaczenie. Myśli, że może siebie zastąpić obrazem widzianym w lustrze” – czytam. Ma to katastrofalne skutki, prowadząc do wiary, że inni są naszym prawdziwym odbiciem. Moja matka osądzała niewinne dziecko. Stała się moim lustrem: widziałam wyraźnie, że zmieniłam się w kawał gówna. Jak wiemy, kupa ma paskudny zapach.

Miałam pewną specjalną właściwość: pociłam się nadmiernie. W pierwszej klasie szkoły średniej koledzy zwracali mi uwagę. Było to okropne, mój kawałek gówna odbijał się w tych wszystkich lustrach! Przez lata starałam się naprawić skrzywione odbicie. Związek z Angelo oznaczał „una via di salvezza” (drogę ratunku). Po raz pierwszy ktoś na mnie patrzył i w jego oczach odbijała się przyzwoita postać! Nie trwało to jednak długo.

W lustrze pojawiła się matka: zaczęła oskarżać, i stary kawałek gówna wrócił na swoje miejsce. Broniąc się, zaczęłam obwiniać męża. To wielka pomyłka: nie dość, że nie zdołałam się oczyścić. Osądzanie Angelo w moich oczach zmieniło go w kawałek gówna. Powodem, dla którego piszę jest chęć uwolnienia się od „kupy” w mojej głowie. Pomysł, by wszystko upowszechnić się sprawdza. Nie jest już „moja” – to dane informacyjne, dostępne dla wszystkich.


Sunday, July 24, 2022

Magical thinking/Myślenie magiczne

 

I bought sports bra for jogging, and went for a run but I began to feel knee pain from arthritis. Still, I was determined to use it, because I paid for it. The price gives value – our purchase become precious if it’s high. The rule works in the case of sin. One day the church decided that people who go on the market on Sunday do evil. Before this action was completely innocent.

It means that you could get your bread on Sunday, without even worrying about it. Well, someone thought how to make this difficult, and established that it would cost you the price of vice. If you pay, you are a sinner. Our subconsciousness records information: befeore we were just ordinary, and we became more important. It’s like „the sin” put something special to our person. In reality it makes nothing: the process is a magical thinking.

We believe that a person who is of creating our sins has a certain power. In the case of priest Ryszard, handed over by God. We are sure that our good Father is always looking for something evil. Logically, we don’t like the idea, and rebel against it, buying milk on Sunday. We pay the price of „sin” to prove that we have a power to go against God’s will… In reality we are paying the price of guilt, because we never want to think. The hell, you have to create it.

Kupiłam stanik sportowy: chciałam pobiegać, ale zaczęłam odczuwać bóle stawów kolanowych. Pomimo wszystko, postanowiłam go używać, jako że zapłaciłam. Cena nadaje wartość – jeśli jest wysoka, nasz zakup staje się cenny. Zasada sprawdza się w przypadku grzechu. Pewnego dnia kościół zdecydował, że ludzie, którzy kupują w niedzielę czynią zło. Wcześniej czynność ta była zupełnie niewinna.

Innymi słowy, bez przejmowania się mogłeś kupić bochenek chleba w niedzielę. Cóż, ktoś pomyślał, aby to utrudnić decydując, że cała rzecz kosztować będzie słoną cenę występku. Jeśli płacisz, stajesz się grzesznikiem. Nasza podświadomość rejestruje informację: byliśmy zwyczajni i nagle staliśmy ważniejsi. Zupełnie jakby „grzech” dał naszej osobie coś specjalnego. W rzeczywistości nic nie czyni” cały proces to myślenie magiczne.

Wierzymy, że osoba, która tworzy nasze grzechy ma pewną moc. W przypadku księdza Ryśka, wręczoną mu przez Boga. Jesteśmy pewni, że dobry Ojciec wciąż szuka czegoś złego. Całkiem logicznie, ta myśl się nam nie podoba. Buntujemy się, kupując mleko w niedzielę. Płacimy cenę grzechu udowadniając, że mamy siłę by się woli Bożej sprzeciwić. W rzeczywistości płacimy cenę winy, bo nie używamy umysłu. Piekło trzeba wymyślić.


Saturday, July 23, 2022

Some evil/Coś złego

Our world is ever changing, but some things remain unchanged. Every day we eat a lot of tasty things, and our food always turn into poo. What was good then is bad now. We recognize that our mess is impure: luckily it’s easy to get rid of it. Our thoughts also are becoming ugly, but we tend to keep it. Mind can be compared to a library: life is about writing books. For more than 10 years I was reading the same chapter.

It was all about my mother’s accusation. I listened to it, and she became my mirror. I could see clearly that my reflection pictured a piece of shit. I couldn’t live with it: seeking salvation, I started to blame my husband. Honestly, I tried my very best, just like my mother before. I was getting revenge for feeling such a piece of shit for life. Angelo’s „sin” completely disturbed my vision.

I couldn’t see the good guy, who worked hard, and after returning home did the homework with our children. Some evil take his place: my „shitty thoughts.” „The feelings we are having in any given moment are arising from our thoughts, not from our external circumstances” – Barry Brownstein wrote. „Forgetting this truth, I believe other people and circumstances are to blame for my feelings; suffering results.”

Nasz świat zmienia się bez przerwy, ale niektóre rzeczy są stałe. Każdego dnia jemy dużo smacznych rzeczy i nasze jedzenie zawsze staje się kupą. To, co było dobre, jest złe teraz. Zgadzamy się, że odchody są nieczyste, na szczęście łatwo się ich pozbyć. Nasze myśli też stają się niedobre, ale je chcemy zatrzymać. Umysł można porównać do biblioteki: życie polega na pisaniu książek. Przez ponad 10 lat czytałam ten sam rozdział.

Chodziło o oskarżenia matki. Słuchałam jej, stała się lustrem. Widziałam wyraźnie, że moje odbicie przedstawia kawałek gówna. Nie mogłam z tym żyć: szukając ratunku, zaczęłam winić męża. Naprawdę się starałam, całkiem jak matka wcześniej. „Grzech” Angelo kompletnie przesłonił mi obraz.

Nie mogłam zobaczyć dobrego człowieka, który pracował ciężko, a po powrocie do domu odrabiał lekcje z dziećmi. Jego miejsce zajęło coś złego: moje „gówniane myśli.” „Uczucia, jakich doznajemy w danym momencie są efektem myśli, a nie okoliczności zewnętrznych” – pisze Barry Brownstein. „Zapominając o tym, wierzymy, że winni naszych uczuć są ludzie i zdarzenia, cierpiąc z tego powodu.”




Friday, July 22, 2022

68.A course in miracles/Kurs cudów

I’m back in Poland. Every day I walk down my favourite road among the fields. The smell of hay remindes the years of youth. I had a beautiful orchard, trees full of fruit, a field of flowers, and cats, that I love. Everything was good, except on thing: my mother’s eye. She would judge me, teaching that I’m the fear. It works like that: first, we’re deciding that they’re two things, good and bad.

Let’s say, that a rat is mean, while domestic guinea pig is cute. The idea that evil is awakened causes fear. Our mind attributes to a rat bad qualities oblivious to the fact that judges his own thoughts, and not reality. We all judge, that’s whe we live our lives so afraid. We check the weather, and decide that 10°C is no good. We live the house depressed: something wrong awaits us in the open.

My beloved good soldier Švejk is fearless and indestructibile because he don’t judge. He’s always happy: locked up in the cell, he would sing the praises of modern jail. He really likes the mental institution – why not? They are feeding Švejk, giving him a bath, and even whiping his bottom. „Father unless I judge I cannot wheep” – „A Course in Miracles” says. This is the great fact! If you judge yourself, you’ll see the face of fear.

Jestem znowu w Polsce. Każdego dnia spaceruję ulubioną dróżką pośród pól. Zapach siana przypomina czasy młodości. Miałam piękny sad, pełen drzew owocowych, kwiecistą łąkę, koty, które uwielbiam. Wszystko było dobre, oprócz jednej rzeczy: oka matki. Osądzało mnie ucząc, że stałam się lękiem. Działa to tak: najpierw decydujemy, że istnieją dwie rzeczy, zła i dobra.

Powiedzmy, że szczur jest niedobry, a świnka morska sympatyczna. Myśl, że obudziło się zło napawa słusznym lękiem. Nasz umysł przypisuje negatywne cechy szczurowi nieświadom, że osądza własne koncepcje, a nie rzeczywistość. Oceniamy bez przerwy, dlatego żyjemy w lęku. Sprawdzamy pogodę decydując, że 10°C to nic dobrego. Wychodzimy na dwór przygnębieni: czeka nas coś złego.

Mój ukochany dobry wojak Szwejk jest pozbawiony lęku, niezniszczalny bo nie osądza. Zawsze się cieszy: zamknięty w celi, wychwala zalety więzienia. Lubi zakład psychiatryczny – czemu nie? Myją Szwejka, karmią, a nawet wycierają tyłek. „Kurs cudów” mówi: Ojcze, jeśli nie osądzam, nie mogę płakać.” To wielka prawda! Osądzając siebie, zobaczysz twarz lęku.